Strona główna » Artykuły » Ciąża » Położna i doula w opiece okołoporodowej

Położna i doula w opiece okołoporodowej

Położna i doula w opiece okołoporodowejPołożna może opiekować się zdrową kobietą w ciąży prawidłowej i rodzącą – prowadzi ciążę i przyjmuje porody fizjologiczne. Ciąże i porody powikłane powinny być otoczone dodatkowo opieką lekarską. Kobiecie w czasie porodu może towarzyszyć bliska osoba – mąż, partner, mama, przyjaciółka czy siostra. Wiele kobiet nie chce rodzić w towarzystwie bliskiej osoby, a część z nich wynajmuje tzw. doule. Są to kobiety, które towarzyszą ciężarnym i rodzącym, oferując swoim klientkom usługi niemedyczne. Aby zostać doulą nie jest wymagane żadne wykształcenie, a doula nie ma prawa udzielać porad medycznych czy ingerować w przebieg porodu.

KIM JEST DOULA

Doula w dosłownym tłumaczeniu oznacza „służąca”. Teoretycznie powinna być to doświadczona matka, której zadaniem jest wspieranie kobiet w czasie ciąży, porodu i po nim. W praktyce jednak doulą może zostać każdy, gdyż nie jest to zawód regulowany (nie wymaga zezwolenia czy spełnienia jakichkolwiek wymogów). Polskie doule mają swoje stowarzyszenie, zrzeszające te z nich, które ukończyły oficjalne szkolenie w tym kierunku. Pełne szkolenie trwa 2-3 dni i kosztuje niemało, jednak przynależność do wspierającej się wzajemnie grupy zwiększa szanse na znalezienie klientek i zarobek. Nie każda doula musi kończyć jakiekolwiek szkolenia i należeć do stowarzyszenia. Nic nie stoi także na przeszkodzie, aby doulą została kobieta nie posiadająca dzieci czy nawet… mężczyzna.

Doula w Polsce jest właściwie nowością, pomysł ten przywędrował do nas całkiem niedawno. Kiedyś do szpitali położniczych nie wpuszczano nikogo, nawet ojców rodzących się dzieci. Takie zasady panowały nie tylko w salach porodowych ale także na oddziałach położniczych. Aktualnie osoby bliskie towarzyszą większości rodzących. Nic więc dziwnego, że kolejnym krokiem było powstanie tego typu usług.

W bazie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej można znaleźć opis zawodu pod hasłem: asystentka kobiety w czasie ciąży i porodu (doula). Zgodnie z nim do obowiązków douli w czasie porodu należy: podawanie wody, masowanie rodzącej pod kierunkiem położnej i wsparcie emocjonalne. Doula ma obowiązek współpracować z personelem medycznym. Aktualnie doule wnioskują o zmiany poszerzające nieco ich kompetencje oraz uznają, że nie mają obowiązku współpracować z położnymi. W związku z taką postawą coraz więcej szpitali i położnych odmawia współpracy z doulami. Personel medyczny stanowi zespół, dbający o matkę i dziecko. Nie ma możliwości, aby doula nie stosowała się do poleceń personelu, co może stanowić zagrożenie i wprowadzić chaos.

KIM JEST POŁOŻNA

Aktualnie aby zostać położną należy skończyć minimum 3 letnie studia wyższe. Edukację można kontynuować na 2 letnich studiach magisterskich, a następnie także 4 letnich studiach doktoranckich. Wiele położnych podejmuje działalność naukową i dydaktyczną. Większość położnych kończy także liczne kursy, szkolenia i specjalizacje.

Położna wykonuje samodzielny zawód medyczny i ponosi pełną odpowiedzialność zawodową za wszystkie wykonywane czynności medyczne, także udzielane porady i pomoc. W opiece okołoporodowej położna może: samodzielnie prowadzić ciążę fizjologiczną, a także zlecać i wykonywać badania, które są zalecane (np. badanie USG w ciąży, KTG, badanie cytologiczne czy badanie piersi), prowadzić poradnictwo laktacyjne i edukację okołoporodową przygotowującą do porodu na poziomie fizycznym, psychicznym, medycznym, uwzględniając rolę partnera towarzyszącego przy porodzie, a także samodzielnie prowadzić porody fizjologiczne zarówno szpitalne jak i domowe.

Położna opiekuje się kobietą w każdym okresie jej życia, co oznacza, ze możesz odwiedzić jej gabinet także nie będąc w ciąży czy w czasie planowania ciąży. Każda kobieta ma prawo do opieki położnej w ramach NFZ zarówno w czasie ciąży i porodu jak i poza tym okresem. Oczywiście wedle uznania można także skorzystać z wizyt prywatnych, płatnych.

Aby wykonywać swój zawód musi przejść serię szczepień oraz regularnych badań, potwierdzających, że nie stanowi zagrożenia dla swoich pacjentów (np. nie jest nosicielką chorób zakaźnych). Jest zobowiązana do przestrzegania tajemnicy medycznej i postępowania zgodnie z zasadami etyki medycznej.

DOULA A POŁOŻNA

Wielu osobom wydaje się, że doula jest pracownikiem opieki medycznej, tak samo jak położna czy lekarz. Nic bardziej mylnego. Doula pełni raczej rolę koleżanki, która zwykle ma już dziecko (choć nie jest to wymagane) i udziela życzliwej rady kobiecie w ciąży czy świeżo upieczonej mamie. Różnica polega jednak na tym, że doula pobiera za swoje usługi opłaty. Ich wysokość jest często porównywalna do profesjonalnych porad medycznych, udzielanych przez wykształcone położne.

Aby zostać doulą nie jest wymagane żadne wykształcenie. Doula nie jest pracownikiem służby zdrowia, nie ma także żadnych uregulowań odnośnie odpowiedzialności za jej działania (także ich ewentualną szkodliwość). Doula nie ma uprawnień, aby udzielać jakiejkolwiek medycznej pomocy, informacji, porady w czasie ciąży, porodu czy połogu. Może oferować jedynie niezobowiązującą rozmowę w czasie ciąży, a przy porodzie wsparcie niemedyczne np. pomoc w zmianie pozycji, prysznicu, pocieszenie i motywowanie. Wszystko to oczywiście może zaoferować bliska osoba, towarzysząca przy porodzie. Rodzącej, której nie towarzyszy wybrana osoba powinna pomóc położna.

Położna poza prowadzeniem ciąży udziela także wsparcia emocjonalnego oraz przygotowuje do rodzicielstwa. Położna prowadzi poród fizjologiczny, podczas którego proponuje zarówno niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego (np. masaż, immersja wodna) jak i łagodne metody farmakologiczne np. podtlenek azotu, które nie mogą być stosowane przez osoby „niemedyczne”. Ponadto może zaoferować cały wachlarz czynności medycznych zarówno uśmierzających ból jak i – w razie potrzeby wspomagających poród. Rola położnej w opiece nad kobietą rodzącą nie ogranicza się jedynie do opieki medycznej. To także wsparcie psychiczne, emocjonalne, informacyjne. Dobra położna wspomaga naturalny przebieg porodu, proponuje dostępne metody i pomoce porodowe, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, komfort i intymność.

Po porodzie młoda mama i jej rodzina otoczone są opieką wybranej położnej środowiskowej, która przyjeżdża na wizyty patronażowe do domu. Poza zbadaniem, zważeniem, zmierzeniem dziecka i badaniem jego mamy, udziela także porad laktacyjnych, pomaga odnaleźć się w nowej sytuacji, a także rozwiać wszystkie wątpliwości. Takie wizyty dostępne są bezpłatnie w ramach NFZ. Oczywiście każda mama może także skorzystać z wizyt prywatnych oraz dodatkowych porad laktacyjnych. Udzielają ich doświadczone w takiej pracy położne, często poza wykształceniem medycznym, posiadające także dodatkowe kursy i certyfikaty laktacyjne.

Doula w swojej ofercie również ma zwykle usługi poporodowe, proponuje swoim klientkom wizyty poporodowe i wsparcie laktacyjne, jednak nie można ich mylić z profesjonalną poradą, udzielaną przez położną. Doula może jedynie wspierać, wyrazić własne zdanie czy podzielić się własnymi doświadczeniami. Nie może udzielać porad medycznych.

CZY DOULA JEST POTRZEBNA?

Wszystko zależy od naszych potrzeb i oczekiwań. Wiele kobiet mówi, że doula dała im właściwe wsparcie. Czuły się pewniej wiedząc, że ktoś jest cały czas obok, poda szklankę wody, w razie potrzeby zawoła pomoc, pomoże w poruszaniu się, prysznicu. Doule reklamują swoją działalność opierając się na tych opiniach. Często jednak dodają, że opieka szpitalna to pozostawienie kobiety samej sobie. Absolutnie tak nie jest! Nieprawidłowości zdarzają się wszędzie, jednak dobra położna w czasie porodu zapewnia komfort i bezpieczeństwo, a nie jedynie pomoc medyczną.

Opieka położnej nad rodzącą wygląda nieco inaczej w sytuacji, kiedy przy porodzie jest osoba towarzysząca. Jeśli jest to partner lub bliska osoba, położna oferuje pomoc ale też wspiera w jej udzielaniu osobę towarzyszącą np. pokazuje partnerowi w jaki sposób powinien masować rodzącą, proponuje rozwiązania np. skorzystanie z prysznica czy piłki. Jeśli rodząca wynajęła do porodu doulę zakładamy, że ona wie, jak rozpoznać potrzeby rodzącej i będzie ja wspierać. Jeśli jednak doula nie wywiąże się ze swoich obowiązków we właściwy sposób, rodząca może stracić niektóre z możliwości.

Doula może oferować różne usługi już w czasie ciąży. Czy warto z nich korzystać? Jeśli zdecydowałaś, że w czasie porodu będzie z Tobą doula, to z pewnością warto taką osobę wcześniej poznać, porozmawiać o formach i zakresie pomocy, którą oferuje. Jeśli doula sama jest matką, może podzielić się z klientką swoimi odczuciami, doświadczeniami.

Coraz częściej doule zakładają także szkoły rodzenia. Jeśli zajęcia prowadzą same, bez wsparcia medycznego taka szkoła nie jest w stanie prawidłowo – w pełni przygotować rodziców do porodu i opieki nad dzieckiem. Wiedza medyczna i doświadczenie są w wielu kwestiach niezbędne.

BEZPIECZEŃSTWO WYBORU

Istnieje wiele możliwości wyboru modelu opieki okołoporodowej tak, aby każda kobieta znalazła ten najbardziej dla niej odpowiedni. Należy zwrócić uwagę na fakt, że niektóre szpitale nie współpracują z doulami.

Doula jest osobą obcą, obecną w najintymniejszym momencie życia kobiety, jednak nie jest prawnie zobowiązana do zachowania tajemnicy (chociaż wierzę, że to robi) i nie odpowiada za swoje działania w żaden określony sposób. Ma bezpośredni kontakt z matką, a także noworodkiem, jednak nie musi obowiązkowo przechodzić badań w kierunku nosicielstwa niebezpiecznych patogenów, dlatego korzystając z jej usług warto poprosić o wyniki badań (lub ograniczyć fizyczny kontakt z matką i dzieckiem).

Doula przy porodzie stwarza czasem wrażenie większego bezpieczeństwa. W rzeczywistości nie ma ona prawa ingerować w decyzje medyczne, nie ma na nie żadnego wpływu, a personel medyczny nie będzie jej informował o podejmowanych działaniach. Zatrudnienie douli często związane jest z lękiem przed nieznanym, a w takiej chwili chcemy mieć przy sobie osobę, którą znamy. Niektóre szpitale dają możliwość wyboru położnej, z którą można się wcześniej spotkać, poznać, omówić swoje oczekiwania i obawy. Jest to usługa płatna, ale jej koszty jest zwykle taki sam lub niższy niż koszt wynajęcia douli. Niestety wciąż nie wszędzie istnieje taka możliwość.

Do porodu można czasem zatrudnić prywatną położną i doulę. Trzeba jednak liczyć się z niemałym kosztem oraz zwrócić uwagę na to, czy placówka medyczna akceptuje taką możliwość oraz czy położna akceptuje współpracę z doulą.

 

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Poród domowy i szpitalny oczami mam

Poród domowy i szpitalny – oczami mam

Poród domowy a poród w szpitalu – jakie są różnice widziane oczami mam, które miały …

53 komentarze

  1. Właśnie sie zastanawiałam czy dula to położna bo chciałam sie zapisać do takiej szkoły rodzenia, zaczęłam szukać w internecie i znalazłam na pani blogu. Jeszcze raz weszłam na stronię tej douli – nigdzie nie pisze kim jest z wykształcenia ale jak patrzyłam na tematy zajęć to wydawało mi się oczywiste, że to położna. N atych ich stronach też jest tak wymijająco napisane co to właściwie jest.

  2. Bardzo dobre porównanie!

  3. Dobrze powiedziane! a właściwie napisane…;)

  4. bardzo dobry artykuł !

  5. o mój Boshe.. a ja już chciałam się zapisać na szkołę rodzenia takiej douli z warszawy.. ale próbowałam z nią porozmawiać i okazało się że skonczyła technikum ekonomiczne 20lat temu, nie pracowała w zawodzie nigdzie i zrobiła kurs na doule. przeczytałam na stronie tego stowarzyszenia że to jest 21godzin kursu i kosztuje 1500zł 😮
    to ja na swoich studiach z rehabilitacji miałam 40godzin zajec tygodniowo 😮 i taki kurs daje jej uprawnienia do prowadzenia szkoły rodzenia?? nie wierzę że dowiedziała sie wszystkiego w 21 godzin i zaspokoi moją ciekawość i nabycie umiejętności rodzenia naturalnie. wątpię, naprawdę.

    • Dobry pomysł jest ważniejszy niż wykształcenie a wykorzystywanie ludzkiej głupoty, naiwności i strachu zwykle się opłaca. Doule zwykle są bezrobotnymi socjolożkami, psycholożkami, pedagogami itp. Jak nie da się zarobić uczciwie to zawsze można pokombinować 🙂

    • Doule są często po jakis tam studiach psychologicznych czy pedagogicznych, czyli czymś, co daje marne szanse uczicwego zatrudnienia a jednocześnie nieco uczy o mechanizmach działania człowieka i łatwo to wykorzystać do manipulacji. Ponieważ nie maja normalnej pracy to żerują na ludzkiej głupocie i naturalnym lęku przed porodem. Podkręcają historyjki o tym jaki straszny jest szpital, żeby stworzyć wrażenie że bez nich się nie da po ludzku urodzić.

  6. Tak się teraz zastanawiam po co w ogóle jest jakaś doula? Przecież wygląda na to, ze płaci sie za nic. Pewnie wiele osób taka ja myśli sobei ze to jest taka specjalna położna. Pokażę koleżankom.

  7. Mój mąż mnie wyśmiał jak zaproponowałam, że może weźmiemy doulę mówiąc „na prawdę potrzebujesz koleżanki za pieniądze ?”. No i wygrał… Rodziliśmy razem z położną i cieszę się, bo kasa poszła na potrzeby dziecka 🙂
    Nie wiedziałam nawet, że kurs na doulę może zrobić każdy ! Masakra… Myślałam, że to położne, które są bliższe naturze niż te „szpitalne”…

  8. Taka doula to nikt ważny….to po prostu dobry sposób na robienie kasy. Myślą że jak urodziły dziecko to wiedzą dużo więcej niż osoba która studiuje i przez wiele lat nabywa doświadczenia. I robią wode z mózgu nieświadomym kobietom. Nie powinny mieć możliwości otwierania szkoły rodzenia, mogą narobić więcej szkody niż pożytku…. Dla mnie to całkowicie bezsensowne płacić komuś kupe kasy za nic. Zero wiedzy, zero doświadczenia. Kobiety nie są świadome że te pieniądze mogą przeznaczyć na swoje dziecko, a nie na takie nieprofesjonalne wsparcie. Pewnie jakby je zapytać o podstawowe rzeczy, których uczą się studentki już na pierwszym roku położnictwa, pewnie żadna by nie wiedziała……

  9. hej. a ja jestem położną. i byłam w sobote na konferencji instytutu położnej w warszawie. i śmiać mi się chciało że jeden wykład miała doula. co prawda trwał on 15min 😀 i nic nadzwyczajnego nie powiedziała, ale sam fakt że doule chcą kształcić położne?? a na konferencji było więcej doul niż położnych, gdzie nazwa brzmiała Konferencja INstytutu Położnej.. a nie douli… coś się dzieje niedobrego i nierównego w społeczeństwie…

    • A sprawdziła Pani wcześniej co to takiego ten Instytut Połoznej? To zwyczajne komercyjne przedsięwzięcie, zainicjowane przez firmę prywatną, która zatrudnia „ekspertów” z różnych dziedzin i sprzedaje konferencje oraz promuje różne towary handlowe przy tej okazji. Fotorelacja z imprezy też głównie z doulami w roli głównej. Tak, jak klientki doul dają się nabrać na profesjonalne usługi tak położne dały się nabrać, że biorą udział w konferencji naukowej a to była konferencja biznesowa.

  10. Z tym nieinformowaniem o stanie zdrowia kobiety to już lekka przesada, zgodnie z prawem przy udzielaniu świadczeń medycznych- wszystkich z wyjątkiem operacji, każdy ma prawo do obecności dowolnej,wybranej przez siebie osoby. Jeżeli ją pisemnie upoważni, choćby w planie porodu, personel ma obowiązek poinformować ją o stanie zdrowia matki i dziecka. Zabranianie obecności douli przy porodzie jest niezgodne z prawem, podobnie jak zakaz wstępu odwiedzających na oddziały położnicze – kobieta jak każdy pacjent ma gwarantowane prawo do dodatkowej opieki wybranej przez siebie osoby. Niestety, prawa te, jak i zapisy standardow opieki porodowej są wciąż w polskich szpitalach nagminnie łamane. Stąd m.in. kobiety decydują się na obecność osoby przy porodzie – samej ciężko walczyć o swoje prawa w takiej chwili, zwlaszcza na sam koniec porodu. Swoją drogą ciekawa jestem, czy Pani jako położna pracująca jak rozumiem w publicznym szpitalu, w przypadku fizjologicznego porodu w 100% postępuje zgodnie ze standardami Ministra Zdrowia- sama zachęca Pani rodzące do przyjmowania pozycji wertykalnych w II okresie, walczy do ostatniej chwili,by nie nacinać krocza,mimo naciskow obecnego lekarza, zawsze przecina pępowinę dopiero po ustaniu tętnienia i bez potrzeby w żaden sposób nie przyspiesza urodzenia łożyska, a potem zapewnia minimum 2-godzinny kontakt STS.Ciekawa jestem odpowiedzi. A nawet jeśli tak, to jest Pani raczej wyjątkiem niż regułą, dlatego też potrzebna jest kobiecie osoba, która będzie dbała o jej prawa, a jeżeli nie może być to ktoś z rodziny (bądź kobieta tego nie chce), dlaczego nie doula? A że czasem popadnie w konflikt z personelem,np. broni kobiety przed rutynowym nacięciem krocza w szpitalu,w którym wiadomo że przy pierwszym porodzie polożne mają narzucone przez ordynatora nacinanie wszystkich rodzących, to coz… Gdyby można było w 100% zaufać położnej czy lekarzowi,to byłoby różowo,ale nie jest. Położna mojego partnera obecnego przy porodzie słowem nie poinstruowała, jak ma mnie masować, praktycznie prawie wcale z nami nie rozmawiała poza wydawaniem krótkich poleceń.Nie przedstawiła się nawet z imienia- a był to duży szpital uniwersytecki. Nie informowała (o pytaniu o zgodę nie wspomnę) o podaniu oksytocyny,przebiciu pęcherza, nacięciu krocza ( co do ostatniego prosiłam ją by tego nie robiła, ale nic nie odpowiedziała,znieczuliła mnie miejscowo i nacięła). Zmieniajcie te szpitalne realia zaczynając od siebie,a nie od ataku na doule. I żeby nie było,nie jestem doulą ani nawet żadnej osobiście nie znam, jest to więc w pełni obiektywna opinia.Pozdrawiam.

    • Maria Lepucka

      Szanowna Pani,
      na wstępie chciałabym wyrazić współczucie, w związku z Pani negatywnymi przeżyciami w czasie porodu i przykro mi, że z czyjegoś powodu straciła Pani zaufanie do położnych, bo wiele z nich to naprawdę świetne, pracujące zgodnie z najnowszymi standardami położne z pasją. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że złożyła Pani stosowną skargę na postępowanie położnej, którą tak źle Pani zapamiętała.
      Odnosząc się do Pani zarzutów – każda rodząca ma prawo do obecności osoby towarzyszącej w czasie porodu, to nie ulega wątpliwości. Jednakże doule podejmują pracę zarobkową na terenie szpitala, to nieco inna sytuacja. Właściciel sklepiku szpitalnego musi mieć konieczne pozwolenia i płacić za swoją działalność, tak samo jak właściciel automatu z kawą, który stoi na korytarzu. Personel medyczny nie może pobierać opłat od pacjentek za dodatkowe usługi (szpital jako instytucja też nie może), a pacjentka nie może przyprowadzić do porodu wybranej położnej spoza ośrodka. Dlaczego więc doula miałaby działać na innych zasadach?
      Jeśli chodzi o informowanie o stanie zdrowia – doula nie jest naszym partnerem w pracy inie obowiązuje jej tajemnica zawodowa (przynajmniej prawnie, bo etyka by tego wymagała). Jeśli pacjentka, zdając sobie z tego sprawę wyrazi na piśmie zgodę do informowania, to oczywiście personel szpitala respektuje taką wolę.
      Tak, ZAWSZE przestrzegam standardu opieki okołoporodowej w swojej pracy, co więcej informuję o jego istnieniu nieświadome tego zwykle pacjentki.
      Rozbawił mnie natomiast Pani argument, dotyczący wpływu douli i ordynatora na pracę położnej. Położna wykonuje SAMODZIELNY zawód i to ona podejmuje wszystkie decyzje, dotyczące prowadzonego przez nią porodu fizjologicznego. Ordynator nie jest zwierzchnikiem położnych, a lekarzy. Dla mnie jest to położna oddziałowa. Lekarz jest równorzędnym zawodem, a nie nadrzędnym w stosunku do zawodu położnej. Nie wyobrażam sobie, aby miał ingerować w moje działania zawodowe.
      Tym bardziej nie będzie miała na to wpływu doula, bo nie jest osobą kompetentną, aby oceniać, czy nacięcie krocza jest konieczne czy nie. Nie ma prawa ingerować w decyzje personelu medycznego, bo nie ma wiedzy medycznej ani nie jest pracownikiem placówki.
      Na zakończenie pragnę dodać, że mój artykuł ma charakter informacyjny i nie jest „atakiem” na kogokolwiek.
      Pozdrawiam

    • Myślisz, że doula pomoże „egzekwować prawa pacjentki”, ja bym się obawiała, że będzie odwrotnie. Jak chodziłam do szkoły rodzenia, to prowadziły ją 2 położne, obie bardzo cięte na doule. Potem dowiedziałam się, że te doule żerują na sianiu niechęci do położnych, pisząc, że krzyczą na rodzące, sa chamskie i wszystko maja gdzieś. To jak z taką „kontrolą jakości” przyjdziesz to położna może się jeszcze bardziej wkurzyć i na złośc pokazać, że ma doule za nic. Myślę, że można na tym stracić, a nie zyskać, ja bym się bała. Wolę sobie wybrać fajną położną, bo w moim szpitalu jest taka mozliwość, tak robiłam jak rodziłam sn ale potem miałam drugie cc 🙁

  11. …..wykonywać badania, które są zalecane (np. badanie USG w ciąży……….

    Czy może Pani podać akt prawny na podstawie którego wolno położnej wykonywać badanie USG ?

    • Czy to tak trudno w dzisiejszych czasach użyć wyszukiwarki Google i znaleźć taką informację? Zajęło mi to aż 10 sekund…

      „Na podstawie art, 6 ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej (Dz. U. Nr 174, poz. 1039 zarządza się, co następuje:

      §8.

      1. Położna pod warunkiem odbycia kształcenia podyplomowego lub posiadająca tytuł magistra położnictwa jest uprawniona do wykonywania samodzielnie bez zlecenia lekarskiego:

      2) świadczeń diagnostycznych obejmujących:

      d) wykonywanie badania USG narządu rodnego, ocena budowy i dobrostanu płodu w ciąży niskiego ryzyka”

      • Gratuluję p Marcinowi umiejętności szybkiej obsługi gugla. Zawsze dobrze jak ktoś taki jest pod ręką.

        Wracając do USG.
        Z tekstu p Lepuckiej nie wynika bardzo ważna informacja – taka mianowicie ,że położna jako taka nie może wykonywać USG. Badanie to , okrojone do zakresu bardzo podstawowego , wymaga bowiem dokończenia studiów magisterskich i/lub dodatkowego kursu.

        • Maria Lepucka

          Badanie USG położnicze, wykonane przez położną ma pełen zakres, konieczny do monitorowania ciąży fizjologicznej. Artykuł nie dotyczy tego jakie dokumenty poświadczają uprawnienia położnej, a tego, jakie usługi położne w ogóle mogą zaoferować. Badanie cytologiczne czy szczepienia noworodków położne również wykonują po odpowiednim kursie, jednak pacjenta to nie interesuje, ponieważ oczywistym jest, że robią to tylko te położne, które mają uprawnienia.

          • USG ciąży- w pełnym tego pojęcia rozumieniu obejmuje znacznie szerszy zakres niż monitorowanie ciąży fizjologicznej.O to chodzi.

          • Maria Lepucka

            To zależy od tego, czy ciąża jest fizjologiczna, a tylko taką położne opiekują się samodzielnie. Tekst wyraźnie o tym mówi.

          • Akurat nie do końca.Owszem , zaznaczono ,że położna może prowadzić ciążę fizjologiczną ale … ” wykonywać badania, które są zalecane (np. badanie USG w ciąży….” w tym fragmencie nie zostało to już doprecyzowane.

          • Panie Macieju, czepia się Pan szczegółu. Autorka jasno napisała, że nie o USG wykonywanym przez położnych jest tekst. Gdyby to właśnie o tym był tekst na pewno wszystko byłoby profesjonalnie wytłumaczone. A tu chodziło tylko o wzmiankę, czym położne się zajmują albo co mogą wykonywać w ramach swoich kwalifikacji zawodowych.

  12. W końcu ktoś wyjaśnił na czym to wszystko polega

  13. Wspaniały artykuł. Będę go pokazywać każdemu, kto zapyta mnie kim jest doula.

  14. Nie dość, że to obca osoba, bez wykształcenia i w tak intymnym momencie życia jakim jest poród to życzy sobie dużo pieniążków, jak za opiekę medyczną położnej. Nigdy w życiu ! Będę przestrzegać wszystkich przed doulami.

  15. Jestem młodą mamą.Będąc w ciąży spotykałam się z doulami z mojego regionu.Żadna z nich nie liczyła sobie pieniążków za pierwsze spotkanie, a położna owszem.Żadna z nich nie mówiła,że ma wykształcenie medyczne,a ja tego od nich nie oczekiwałam,bo funkcja douli jest inna niż położnej.Dobra doula nigdy nie kończy swojej edukacji na szkoleniu podstawowym i przechodzi długi proces stażu zanim dostanie certyfikat.W wymaganiach do certyfikatu jest wyraźnie napisane,że nie może podejmować żadnych ingerencji medycznych i że musi współpracować z personelem medycznym.Skąd więc autorka artykułu ma informacje,że nie chcą z nim współpracować? Czy spotkała się Pani osobiście przy porodach swoich pacjentek z doulą? Ja jako matka,która z nimi współpracowała jestem zdania,że to nie są,,oszustki za kasę”,ale osoby,które dają wsparcie inne niż położna.Od położnej oczekiwałam wsparcia medycznego(chociaż dodanie otuchy też było ważne),ale niekonieczne spotkań przy kawie, w czasie których mogłam powiedzieć o swoich obawach związanych z ciążą.Doświadczona doula to nie to samo,co koleżanka,no chyba,że ktoś ma koleżankę,która już dawała komuś wsparcie w ciąży i porodzie.W zawodzie douli kasa nie jest najważniejsza i bardzo mi smutno,że kompetentna położna tak ocenia osoby,z którymi powinna współpracować dla dobra przyszłęj matki, jeśli sobie tego zażyczy.Z takim podejściem ten zawód nie będzie mógł się w naszym kraju rozwijać,podczas gdy w innych standardem są doule pracujące w szpitalach.I nikt nikomu tu pracy,czy kasy w ten sposób nie zabiera.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Moim zdaniem współpraca polega na wspólnym ustalaniu jej zasad i granic i myślę, że tutaj pojawił się problem. Doule chcą współpracy ale na swoich warunkach, podczas, gdy położne nie pozwalają na to, aby osoba bez wykształcenia medycznego wchodziła w ich kompetencje czy utrudniała pracę. Nie neguję tego, że kobieta ma prawo korzystać z pomocy dowolnej osoby i to ile jej płaci mnie nie interesuje. Nie akceptuję tego, że doule często wprowadzają w błąd swoje klientki, wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia i które są elementem edukacji okołoporodowej (a ta powinna być prowadzona przez personel medyczny).

      • ile razy podczas porodu gdzie pełniła pani funkcję położnej obecna była doula? ile z nich poznała pani osobiście?

        • Ja pracuję na bloku porodowym, z doulami, zwłaszcza jedną spotykałam się kilka razy. W czasie porodów głównie jadła i bawiła się komórką. Mi to utrudniało pracę. Druga, która była raz, była młoda i przestraszona, chciała pomóc ale nie wiedziała jak. Ogólnie współczuję pacjentkom, że wydały tyle kasy i zamiast mieć przy sobą kogoś z rodziny, czy prawdziwą a niepłatną przyjaciółkę, wydały kasę na coś takiego…

  16. Oczywiście, konieczny jest dialog i ustalenie zasad współpracy douli i położnej,ale chęć musi być obustronna,a położne też chcą swoich zasad współpracy przecież.Doule,z którymi ja współpracowałam nie rozmawiały ze mną o kwestiach medycznych, nie ingerowały w nie.Żadna z nich nie utrudniała pracy położnej,ale wręcz pomagała,gdy np.trzeba było uspokoić rodzącą,by lepiej współpracowała z personelem medycznym.Moim zdaniem,ma Pani albo złe doświadczenie z doulą,która nie powinna wykonywać tego zawodu albo kieruje się Pani stereotypami, którymi posługują się osoby, które boją się ingerencji osób trzecich w czasie porodu.

  17. Artykuł bardzo stronniczy i wprowadzający kobiety w błąd, a przy okazji oczerniający wszystkie doule… Jak dla mnie, zupełny brak profesjonalizmu. Główny argument jest jeden – brak wykształcenia medycznego doul. Niestety w obecnym świecie wykształcenie nie jest gwarantem żadnej wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Podobnie jest z położnymi. Pewnie też dlatego sama Pani pisze w artykule o „dobrych” położnych… Z doulami jest podobnie też pewnie są lepsze i gorsze. Znam ich jednak kilka i wiem, że te które znam wkładają w swoją pracę wiele serca, są przy kobiecie nawet w środku nocy i wciąż się dokształcają, czego nie mogę powiedzieć o znanych mi położnych
    . Większość położnych np
    niewiele wie o laktacji…itd. itp… Proponuje więcej obiektywizmu i szerszych badań tematu, jak przystało na naukowca.

    • A w którym miejscu doule są oczerniane? Wie Pani co to słowo znaczy? Artykuł jest wyważony i nie zawiera nieprawdziwych wiadomości, bo gdyvby tak było agresywne środowisko doulowe z pewnością by tego tak nie zostawiło. Doule stosują wyrafinowane techniki manipulacyjne, to ukryta agresja, a wobec swoich klientek udają grzeczne i pokorne śłużące.

  18. Witam! Mialam nie pisać, ale napiszę. Nie korzystałam z uslug douli, ale miałam przyjemność rodzić. Wydaję mi się, że 3 osoba przy porodzie to dobry pomysł. Zarowno w zakresie wsparcia psychicznego, jak i obserwatora.

    Ja, ani mój maż, przychodzac do porodu nie mielismy zielonego pojecia jak wyglada stosunek do czlowieka do pacjenta w szpitalu. Teraz mam świadomość, ze nie zachowalabym sie przesadnie kiedy bym wyszla po 20 minutach ze szpitala do ktorego przyjechalam rodzic. Wtedy uznalam, ze moze przesadzam bo jestem zestresowna i nie mysle logicznie. Dodam, ze ich zachowanie pod wzg. medycznym bylo bez zarzutu (chyba bo nie mam wiedzy z zakresu medycycy, a wiem tyle ze urodzilam zdrowe dziecko). Moze przy osobie trzeciej by sie normalnie wstydzili tak zachowac. O co chodzi? Lekarz i polozna prowadzacy porod obrazili sie na moj plan porodu. Nie dlatego ze stawial im wygorowane oczekiwania. Wylacznie dlatego ze byl. Rodzilam w 2011 w szpitalu w warszawie. Co według Pani powinnam zrobic? Napisac skarge?

    Polozna traktowala mnie jako dodatek i w jej ocenie ona byla od porodu. Na co miałam napisać skargę?

    Według mnie przy osobie trzeciej, nie zaangazowanej tak emocjonalnie w porod, personel by sie wstydzil tak zachowac.

    Na szczescie poloznej skonczyl sie dyzur. Przyszla nowa super kobieta, przy ktorej razem urodzilismy.

    Bardzo chcialam jej podziekowac, ale nawet do mnie nie zajrzala. To uwaga w kontekscie kompleksowej opieki poloznej.

    Rodzilam razem z mezem i niestety nie jestesmy osobami, ktore w sytacjach stresowych potrafią byc asertywni. Personel medyczny to wykorzystywal. Jestem wrecz pewna, ze przy osobach trzecich by sie wstydzil tak zachowywac, a wsparcie emocjonalne/psychiczne ze strony douli na pewno by sie nam przydalo.

    Dodam, ze wedlug mnie kazdemu pacjentowi w polskim szpitalu by sie przydala doula jako wsparcie psychiczne i emocjonalne. Bo niestety jestemy traktowani jak mieso. Niestety nie mam pomyslu jak to zmienic i raczej skargi nic nie zmienia. Dodam ze w szpitalu bylam dwa razy w zyciu i zawsze wychodzilam z ulga i przerazeniem, ze inni tam jeszcze zostali. To komentarz na temat holistycznego podejscia sluzby medycznej do pacjenta.

    • Maria Lepucka

      Szanowna Pani,
      jak sama Pani zauważyła położne są różne, postawa pierwszej budziła zastrzeżenia (i oczywiście, że można, a wręcz należy napisać skargę), natomiast po zmianie dyżuru była Pani zadowolona z opieki. Z całą pewnością obecność douli nie zmieniłaby niczego (na lepsze). Doula jest wsparciem niemedycznym i nie ma prawa wtrącać się w decyzje i postępowanie personelu, czy stawać miedzy rodzącą, a personelem i mam nadzieję, że tego nie robi.
      Współczuję nieprzyjemności, którą spotkały Panią w czasie pobytu w szpitalu. Łamanie praw pacjenta powinno być zgłoszone w formie pisemnej do dyrekcji placówki oraz do wiadomości położnej „oddziałowej” bloku porodowego. Każda rodząca ma prawo mieć swój plan porodu, rozumiany jako listę preferencji, oczekiwań, związanych z porodem i pobytem w szpitalu. Personel sali porodowej powinien się z takim planem zapoznać i na tyle na ile sytuacja medyczna na to pozwala, respektować oczekiwania pacjentki.

      • Przepraszam, ale chyba zyjemy w osobnych rzeczywistosciach. I ktos powaznie potraktuje moja skarge na obrazenie na obecnosc planu porodu. Personel med. 90% respektował moj plan porodu. Ja normalnie balam sie zwrocic uwage na te 10%. Ci ludzie mieli kontrole nad moim cialem – moze przy kims 3 bali by sie ja wykorzystac.

        Z ciekowosci zadam jeszcze jedno pytanie: po porodzie oczywiscie mialam okropne hemoroidy – chyba normalna rzecz po porodzie. Na moje pytanie do personelu czy moge dostac zimny oklad spojrzeli jak na wariatke. Maz przyniosl mi zmrozony zelowy oklad. Ulga ogromna. Oczywiscie po pewnym czasie trzeba bylo go znowu wlozyc do zamrazarki. Oklad umylam, wlozylam do czystej torebki i zanioslam do pielegniarek z prozba o wlozenie do zamrazarki. Nakrzyczano na mnie i odmowiono wlozenia do zamrazarki. Jak w Pani ocenie powinien zachowac sie personel i ja? Czy tez napisac skarge?

        • Maria Lepucka

          Skoro w obecności Pani męża personel medyczny zachowywał się w Pani odczuciu niewłaściwie, dlaczego trzecia osoba, również towarzysząca i również nie mająca pojęcia o medycynie miałaby cokolwiek zmienić? Większość sal porodowych akceptuje jedną osobę towarzyszącą rodzącej, w tej sytuacji musiałaby Pani wyprosić męża, który jest osobą bliską i ojcem dziecka. Oczywiście ta decyzja należy do Pani, to Pani wybiera osobę towarzyszącą przy porodzie ale zwykle jedną, nie może być obecnych więcej osób.
          Co do okładu – na oddziale zwykle znajduje się lodówka dla pacjentek i tam można umieszczać własne produkty. Położne powinny Pani wskazać takie miejsce. Niestety ze względu na przepisy, w oddziałowej lodówce na leki nie możemy umieszczać nic poza nimi. Nie można tam wkładać ani rzeczy należących do pacjentów ani naszych własnych.

  19. I co znaczy wtracanie sie w decyzje medyczne?

    Czy w Pani ocenie pacjent ma prawo sie wtracac w decyzje medyczne co do swojego leczenia? Czy pytanie o plan dzialania med., pytanie dlaczego tak, a nie inaczej, jest juz wtracaniem?

    My przy porodzie balismy sie zapytac ile dostalam oksy i czy to jest duza ilosc. Dodam, ze w koncowej fazie porodu z rozm. poloznej i lekarza, oraz roz. po jego wyjsciu, wynikalo ze polozna nie spelniala polecen lekarza co do ilosci oksy. I specjalnie nie podawala mi takiej ilosci oksy ile kazal lekarz. Na co mialam napisac skarge?

    Mysle, ze moze troche odbiegamy od tematu Pani wpisu. Ale moimi komentarzami/pytaniami chcialam zwrocic uwage ze czasami rodzaca/jej partner potrzebuja osoby 3. przy porodzie gdyz czasami personel nie traktuje ich w sposob odpowiedni i zgodnie z ich prawami.

    • Maria Lepucka

      Pacjent ma prawo do uzyskania wyczerpującej informacji na temat działań medycznych, a następnie podjęcia decyzji i wyrażenia zgody lub nie. Położna, podłączając kroplówkę miała obowiązek poinformować jaki lek i w jakim celu podaje. Pani miała prawo się nie zgodzić lub zadać dodatkowe pytania i uzyskać na nie odpowiedź.
      Odnosząc się do Pani wypowiedzi o współpracy położnej z lekarzem – położna nie ma obowiązku spełniać poleceń lekarza, ani robić tego co jej „kazał”. Lekarz nie jest zwierzchnikiem położnej, jest równorzędnym współpracownikiem, wykonującym zawód tak samo samodzielny jak położna. Położna podejmuje decyzje medyczne samodzielnie w oparciu o własną wiedzę medyczną. Jeśli miała Pani jakiekolwiek pytania, wątpliwości, miała Pani pełne prawo zapytać. Rozumiem, że nie zrobiła Pani tego z powodu niewłaściwego zachowania personelu, na które warto złożyć skargę.

  20. Wydaje się,że autorka nie lubi doul.
    Ciekawi mnie,ile sposrod tych dziewczyn, które krytykują doule miały piękne, radosne porody. Ile z nich miały problemy, niepotrzebne ciecia, musiały leżeć albo ,,nie miały pokarmu” po wszystkim.
    Wciąż ze łzami w oczach słucham historii polskich porodów- gdzie lekarz naciska na brzuch by wypchnąć dziecko (koszmar), położna zwraca się do rodzącej per ty, krytykując jej poród, jej pozycje……gdzie nierzadko dosłownie leje się krew i łzy.
    W żadnym z tych porodów nie było douli. WSZEDZIE byli lekarze i położne.
    Ludzie, wpiszcie sobie w google hasło ,,poród z doulą”, albo przejrzyjcie anglojęzyczne strony i zobaczcie jak może wyglądać poród.
    Matki, nie dajcie się stłamsić.

    • Maria Lepucka

      Na szczęście znam mnóstwo kobiet, które miały piękne, radosne porody – bez udziału douli. Były to porody pod opieką dobrej, empatycznej i otwartej położnej, często przy wsparciu bliskiej osoby, będącej z rodząca z miłości i za darmo.
      Odnosząc się do przytoczonych przez Panią historii – zdaję sobie sprawę, że takie wciąż się czasem zdarzają, chociaż nie powinny. Jednak doula nie ma żadnego wpływu ani na decyzje medyczne czy stosowane metody pracy ani na stosunek do pacjenta! Pani wypowiedź zdaje się sugerować, że położne i lekarze przeszkadzają w porodzie. My jesteśmy po to, żeby pomagać, a w każdej grupie zawodowej ludzie są różni…

  21. Sam artykuł, jako, że pisany przez położną, z założenia uznałam za lekko stronniczy i nie pomyliłam się. Jednocześnie po odsianiu faktów z natłoku opinii (bo większość to osobiste opinie autorki, nacechowane emocjami) dokonałam się do istotnych informacji, które postawiły doule w innym, choć wcale nie gorszym, świetle. Myślę, że konflikt na linii doula-położne nabrzmiewa z jednego powodu: położne czują się zagrożone obecnością doul, ponieważ nie rozumieją roli douli. Same doule i ich stowarzyszenie jasno precyzuje zakres ich działalności. W mojej ocenie zakres obowiązków douli i położnej doskonale się uzupełniają. Ba! Położna i Doula mogą stanowić perfekcyjny duet, dzięki któremu rodzące mogą poczuć się i zaopiekowane od strony emocjonalnej (rola douli) i medycznej (rola położnej). Osadźmy to wszystko jeszcze w realiach polskich szpitali, gdzie przemęczona, źle opłacona, wyczerpana położna nie ma siły jeszcze dbać o komfort i samopoczucie rodzącej. Położna robi to, co do niej należy. Nic więcej. Tu tworzy się wlaśnie przestrzeń dla douli dbającej o komfort emocjonalny i psychiczny, wspierającej, motywujące, a wręcz pocieszające. Empatycznej i słuchającej potrzeb. Będącej niejako przekaźnikiem informacji między stronami, gdy rodzące nie jest w stanie sama zadbać o swoje prawa. Doula to doskonały strażnik standardów opieki. Jestem także pewna, że autorka nie ma 100% zadowolonych pacjentek, bo nie zawsze pracuje się na 100% i nie zawsze ma się na to siłę, czy choćby zwykłą ochotę. Nie da się każdej pacjentki traktować identycznie, bo nikt z nas nie jest wyzutym z emocji robotem.
    Jako staraczka, osoba usilnie starająca się o dziecko od 2 lat, miałam styczność z położnymi, choćby na oddziale szpitala i w czasie badań, np hsg. Niewybrednych komentarzy i uwag nawet nie będę komentowała. Jeśli tak ma wyglądać kontakt z położną, to ja podziękuję i jak przyjdzie czas na mój poród, to idę do lasu… W polskich szpitalach pacjent jest wrogiem. Personel jest przemęczony i czasem zachowuje się tak, jakby pracował tam za karę. O empatii, wczuwaniu się, o trosce o godność i emocje nawet nie ma mowy. W komentarzach pani Lepucka za wszelką cenę broni środowiska i swojego zawodu. Podejrzewam, że z racji krótkiego stażu pracy. Chciałabym zobaczyć czy za 10 lub nawet 5 lat nadal będzie tryska optymizmem na myśl o kolejnych (cytując wypowiedź jednej z położnych) „drących się histeryczkach”.
    W obecnej sytuacji w całej ciąży przerażający jest dla mnie nie sam poród, lecz medyczna otoczka. Na własnej skórze jeszcze przed ciążą swoje wycierpiałam. Świadomość tego, że będę skazana na obecność wrogich mi osób w największym i najbardziej bolesnym, najtrudniejszym momencie mojego życia powoduje, że już teraz mój lęk przeradza się w fobie. Niestety nie chcę, by przy porodzie towarzyszyła mi mama czy siostra. Nie mam przyjaciółki, która podołała by zadaniu. Będę skazana na położne i personel medyczny. A to, biorąc pod uwagę realia polskich szpitali i porodówek, mój największy koszmar. Dlatego myślałam nad doulą. I nadal myślę.
    Rozumiem argument dotyczący wykształcenia doul. Doula jest zawodem interdyscyplinarnym, łączącym wiedzę psychologiczną z medyczną. Jestem pewna, że gdyby zawód douli został uregulowany, został stworzony kierunek kształcenia na poziomie technikum czy nawet licencjata, to położne zrobiłby wszystko, by do tego nie dopuścić z powodu obaw, że staną się mniej istotne, ich kompetencje zostaną ograniczone czyli, w domyśle, ich pensje zostaną jeszcze bardziej ograniczone. Analogiczna sytuacja pojawiła się pomiędzy kosmetyczkami, kosmetologami, lekarzami medycyny estetycznej i lekarzami chirurgii plastycznej. Każdy boi się umniejszenia ich kompetencji, co w rezultacie doprowadziło do sporów, złej atmosfery, braku współpracy i niezdrowej konkurencji. Traci na tym oczywiście odbiorca tych wszystkich usług.
    Może warto zastanowić się, kto jest najważniejszy na sali porodowej i na czym powinna być skupiona uwaga wszystkich obecnych przy porodzie. Że każda pomoc przynoszącą ulgę rodzącej, usprawniająca poród i zapewniająca na prawdę dobrą opiekę okołoporodową jest po prostu korzystna. I czasem warto schować dumę zawodową do kieszeni, podzielić się odrobiną kompetencji z jeszcze jedną osobą, by właśnie jako zespół bezpiecznie sprowadzić nowe życie na świat.

    • Maria Lepucka

      Dziękuję za podzielenie się opinią w tak obszernej formie.
      Z pewnością nie mogę zgodzić się z Pani opinią, że ten artykuł jest „stronniczy”, gdyby tak było napisałabym go na podstawie własnych doświadczeń w kontaktach z doulami -osobami agresywnymi, za wszelką cenę broniącymi swoich interesów (wiadomo, każdy chce zarabiać). Jednak postanowiłam na podstawie kontaktu z kilkoma osobami nie oceniać całego środowiska zawodowego (co zresztą Pani zrobiła w odniesieniu do położnych). Jeśli w tej sytuacji ktoś mógłby się poczuć zagrożony, to z pewnością nie są to położne, bo one posiadają odpowiednie wykształcenie i prawo wykonywania zawodu medycznego w odróżnieniu od douli. Ponoszą też ogromną odpowiedzialność za pacjentkę i jej dziecko i są osobami niezbędnymi. Pensja położnej w sali porodowej nie ulega pomniejszeniu, jeśli rodzącej towarzyszy doula, wiec teoretycznie powinnyśmy się cieszyć z opłaconej przez pacjentkę „pomocy”. Nikt też nie zwalnia położnych, zatrudniając doule itp. 😉
      Artykuł powstał na podstawie faktów, ustawy o zawodzie położnej i opisu zawodu douli w bazie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

      Jako położna nie wyobrażam sobie współpracy ze środowiskiem doulowym, szerzącym krzywdzące i godzące w wizerunek położnej opinie typu „położna zajmuje się pacjentką od pasa w dół” i przedstawiającą położną jako potwora, który nigdy nie ma czasu dla pacjentki i traktuje ciążę i poród jak zjawisko czysto medyczne. Jako położna jestem dumna ze swojego zawodu i staram się wykonywać go jak najlepiej. Od lat wspieram naturalny przebieg ciąży, porodu i naturalne karmienie nie tylko na poziomie medycznym ale także psychologicznym i emocjonalnym.
      Nie rozumiem też, dlaczego miałabym zakładać, że kiedykolwiek za 5,10 czy 20 lat będę wypalona zawodowo, obojętna na wszystko, dlaczego wtedy miałabym wykonywać zawód z niechęcią i szkodą dla pacjentki? Zupełnie nie rozumiem tej Pani sugestii. Znam położne pracujące w zawodzie po 20-30 lat i one wciąż kochają to, co robią. taką położną chcę być.

      Nie uważam też, aby rozwiązaniem problemu małej ilości personelu, który często jest przemęczony i źle opłacany (tu się zgadzam) było wspieranie „doulowania”. To usługa płatna, a więc nie każą rodzącą na to stać i niemedyczna, a więc nie zwiększa bezpieczeństwa pacjentek. Dlaczego polskie pacjentki nie walczą razem z położnymi o zwiększenie zatrudnienia i pensji? Przecież wtedy problem by zniknął. Myślę, że dobrze opłacone położne w pełnych obsadach dyżurowych w zupełności wystarczą – za darmo dla każdej pacjentki (a nie tylko tej, którą na to stać).
      Inną kwestią jest to, o czym Pani wspomniała (niesprawiedliwie zresztą generalizując całe środowisko) czyli niewłaściwe osoby w tym zawodzie. Wbrew Pani przekonaniu, nigdy nie broniłam za wszelką cenę swojego środowiska zawodowego, bo wiem, że pracują w nim różne osoby! Powtarzam to dość często – wypalone i zniechęcone osoby NIE powinny pracować z ludźmi, przynajmniej do czasu rozwiązania swoich problemów (co powinno się wspierać chociażby poradą psychologa). Pacjentki powinny pisać skargi z żądaniem odpowiedzi do dyrekcji szpitala i bezpośredniej przełożonej (położna oddziałowa, a wyżej dyrektor ds. pielęgniarstwa). Wiem, że wychodząc ze szpitala nie chce się tam wracać, robić czegokolwiek, pozostaje radość, że „już po wszystkim”. Tylko, że do szpitala można trafić ponownie, trafią tam też inne kobiety i znów będą musiały spotykać osoby nieżyczliwe i mało empatyczne.

      Różnicy między doulą a położną nie da się nawet porównać do różnicy miedzy kosmetyczką, a kosmetologiem czy farmaceutą a technikiem farmaceutyczny, bo w zarówno kosmetyczka jak i technik farmaceutyczny posiadają wykształcenie kierunkowe i wyuczony zawód! Mimo to zrozumiałe jest, że mgr farmacji po 5 letnich studiach i technik farmacji po 2 letniej szkole nie mogą wykonywać tych samych czynności. Tak samo jest różnica miedzy kosmetyczką po szkole zawodowej, a kosmetologiem, który ukończył wyższą uczelnię.
      A masażysta? Czy chciałaby Pani, aby masaż leczniczy wykonywał Pani „mistrz masażu” po 2 dniowym kursie, który za ewentualne urazy, często poważne nie ponosi odpowiedzialności? Czy jednak miałaby Pani większe zaufanie do magistra fizjoterapii, który ponosi odpowiedzialność zawodową, ukończył w tym kierunku 5 letnie studia i praktyki? Czy w kwestiach tak ważnych jak ciąża i poród nie jest ważne, aby oddać się w ręce profesjonalistów?

      • Przykre jest to, że obraca Pani cały czas kota ogonem i w ogóle nie chce Pani dostrzec korzyści, jakie kobiety wynoszą z obecności doul. Skoro jest popyt na takie usługi, to znaczy, że dobrych położnych jest za mało (bo w obecnej chwili przypominają raczej mitycznego jednorożca, o którym wszyscy słyszeli, ale jakoś nikt go nie widział), o czym doskonale sama się przekonałam. Myślę, że mam prawo oceniać środowisko po tym, co widziałam i czego doświadczyłam osobiście oraz po doświadczeniach najbliższej mi osoby, mojej siostry. Bardzo przykre jest to, że zachwala Pani tak bardzo wiedzę w zakresie psychologii, emocji i doradztwa laktacyjnego, którą, rzekomo, położne miały by posiadać. Nie wiem w jakich realiach Pani żyje i pracuje, ale Pani wypowiedzi są wręcz oderwane od rzeczywistości. Obecnie jest wiele doul, które mają lepsze wykształcenie w zakresie laktacji niż większość położnych (o czym siostra i jej biedne dziecko miały nieszczęście przekonać się na własnej skórze). Rutyniarstwo, bezduszność, czysta medykalizacja szerzą się na oddziałach położniczych. Porody SĄ koszmarem. Dlatego kobiety tak bardzo zaczęły potrzebować doul. Szkoda także, że nie jest pani w stanie współpracować z dulami. Może właśnie z tego powodu musiały być one wręcz agresywne wobec Pani i wrogiego personelu. Sama doskonale wiem, że prośby bardzo często są niewystarczające i trzeba łokciami rozpychać się o swoje. Podnosi Pani argument bezpłatnych położnych… Śmiać mi się chce, gdy tego czytam. Gdy kobieta nie zapłaci za położną, to kończy się to właśnie tak, jak sama Pani napisała – przychodzi koniec pracy, a Pani wychodzi. Doula zostaje do końca. A nawet dłużej. Na oddziałach na pierwszy rzut oka widać, kto sobie opłacił położną, a kto nie. I to też nie jest legalne, bo przecież za swoją pracę my, pacjentki, wam płacimy. To z naszych podatków i składek zdrowotnych ma pani za co zrobić sobie kanapkę do pracy. Szkoda, że i o tym położne zapominają, traktując swoich chlebodawców jak śmieci. Długo można by tak jeszcze dyskutować i rozkładać problem na czynniki pierwsze. Wniosek wg mnie jest jeden – póki na oddziałach nie zacznie zmieniać się stosunek do pacjentów, póki wszystkie szczeble opieki nie zaczną wykonywać swojej pracy tak, jak powinny, to na sali porodowej będzie miejsce dla douli. Mam jednak przeczucie, że prędzej zawód douli zostanie uregulowany, niż takie butne położne zmienią coś w swoim środowisku. Mam tylko nadzieje, że nie trafię nigdy na kogoś o tak zamkniętym umyśle i że nie będę musiała w żaden sposób współpracować z kimś, kto uważa swój zawód za lepszy. Bo tu żaden zawód nie jest lepszy. I nie o bycie lepszym czy ważniejszym toczy się gra. Powinna to Pani widzieć. Mam nadzieję, że mój komentarz da Pani i wszystkim czytającym do myślenia i spowoduje, że może chociaż spróbuje Pani wyjść poza swoje przekonania, posłucha Pani pacjentek i postawi się Pani w ich sytuacji. Życzę tego Pani i pacjentkom.

        • Patrycja Kozińska

          A ja mam wrażenie, że to nie przypadek, że spotkały Cię same nieszczęścia… Jesteś strasznie roszczeniowa, negatywnie nastawiona, chamska, pewnie zwracałaś się do położnych w taki sam sposób jak do autorki bloga (podziwiam ją za poziom wypowiedzi jaki zachowała mimo Twoich zaczepnych i atakujących wypowiedzi).
          Położna to też tylko człowiek, nei jest Twoją służącą, jeśli zachowujesz się na takim poziomie to czemu liczysz na życzliwość i wsparcie?
          Zastanowiłaś się, czemu trafiasz na same „niewłaściwe” położne, a inne kobiety potrafią być zadowolone?

          Jestem mamą chorego chłopczyka z wadą nerki, którego rodziłam w szpitalu klinicznym naturalnie, a potem przez 3 tygodnie byliśmy w szpitalu. Chyba najgorszym punktem byłą izba przyjęć ale tam byłam jakieś 15 minut, więc dało się przeżyć, a potem spotykałam prawie same wspaniałe, życzliwe osoby. Położnej z sali porodowej dziękuję z całego serca za wspaniałą opiekę, wsparcie, była u mnie co chwilkę, rozmawiała ze mną, wspierała, masowała, bo męża ze mna nie było, rodziłam bez osoby towarzyszącej. Po porodzie pogratulowała mi, a przez całą akcję mówiła, ze jestem silną, dzielna mamą! Cokolwiek robiła, zawsze informowała, pytała o zgodę.
          Potem na położnictwie położne były bardzo zapracowane i czasem musiałam przypomnieć, że prosiłam o pomoc ale zawsze przepraszały ze nie mogły podejść szybciej i starały sie jak tylko mogły, żeby mi pomóc.
          Położne z patologii noworodka wciąż mnie podnosiły na duchu, wspierały, pocieszały. Większość lekarzy udzialała wyczerpujących informacji.
          Jestem pełna podziwu dla pracy położnych, bo właśnie za taką zafajdaną pensję, za którą mogą sobie kupic najwyżej kanapki do pracy muszą opiekowac sie takze takimi opryskliwymi złośliwymi babami, które są chamskie od wejścia i zawsze na wszytsko narzekają. Podejście typu „za moją kasę kupujesz sobie kanapki” jest żałosne.

        • Patrycja Kozińska

          Acha – i nie zapłaciłam złamanej złotówki żadnej z tych osób, które sie mną tak wspaniale i z oddaniem opiekowały. Jak wychodziłam ze szpitala kupiłam piękne kwiaty dla położnych z noworodków, z położnictwa i dla tej położnej, która opiekowała się mną przy porodzie. Specjalnie dowiedzialam się, kiedy ma dyżur, była tak wzruszona, że sie rozpłakała.
          PS co w tym dziwnego, ze położna po skonczonym dyżurze wychodzi? Płacisz jej za nadgodziny ze swojej kieszeni, że się dziwisz? Jakoś opłata za doulę Cię nie razi, a położna ma harować za darmo? W Warszawie są szpitale, gdzie możesz wynająć położną do porodu, wtedy zostaje do końca.

    • Droga Pani…z całym szacunkiem ale powiem krótko – jaką może być konkurencją dla położnej (kończącej studia w liczbie godz. 6150…nie wspomnę o specjalizacji, kursach, konferencjach itd.) doula kończąca 20h kursu (czyli tak jakby tylko dwa dni studiów położnej…? żadną! żegnam!

  22. Po przeczytaniu tego artykułu zaczęłam badać sytuację i uświadomiłam sobie, że zdecydowana większośc położnych, zwłaszcza z porodówek nie lubi tych doul! A ja głupia myślałam, ze sie ucieszą jak przyjde z własna pomoca do porodu, ze to bedzie też pomoc dla położnej. Potem sie okazało, ze doule nie chca wypełniać polecceń położnych, co piszą w swoich prostestach o statusie ich zawodu. Zamiast sobie polepszyc, pogorszyłabym sytuację. Po tym co te kobiety wyprawiają, ja sie nie dziwię niechęci położnych do nich!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *