Strona główna » Blog » Ciężarne stracą prawo wyboru miejsca porodu i specjalisty prowadzącego ciążę

Ciężarne stracą prawo wyboru miejsca porodu i specjalisty prowadzącego ciążę

Już niedługo prawa kobiet w ciąży zostaną mocno ograniczone – zniknie możliwość swobodnego wyboru specjalisty prowadzącego ciążę, edukację przedporodową i opiekę domową po porodzie. Zmiany pośrednio ograniczą także możliwość wyboru miejsca porodu. Wiele kobiet zostanie pozbawionych opieki położnej środowiskowej w ciąży i możliwości udziału w bezpłatnej szkole rodzenia. Położne środowiskowe, opiekujące się mamą i dzieckiem w domu po porodzie będą często przypadkowe, nieznajome dla matki i jej rodziny. To nie koszmar senny! Tak ma działać tzw. koordynowana opieka w ciąży. Zbliża się kompletny chaos. Co to ma wspólnego z polityką prorodzinną?

POŁOŻNA ŚRODOWISKOWA

Położna środowiskowa jest szczególnie ważna dla kobiet w ciąży i po porodzie. Jest przewodniczką po macierzyństwie, edukuje kobiety w ciąży, prowadzi indywidualne konsultacje lub grupową edukację – tzw. bezpłatna szkoła rodzenia. Może także samodzielnie prowadzić ciążę fizjologiczną. W połogu odwiedza kilkakrotnie mamę i dziecko w domu, dbając o ich zdrowie i bezpieczeństwo, oferując wsparcie, pomoc, edukację, doradztwo laktacyjne, ucząc pielęgnacji niemowlęcia. Dotychczas Polki miały możliwość korzystania z opieki wybranej położnej środowiskowej, refundowanej przez NFZ.

Prowadzenie ciąży fizjologicznej leży w kompetencjach położnej i lekarza. Dotychczas kobiety miały wybór który model opieki bardziej im odpowiada. Jeśli ciążę prowadziła położna, kierowała swoją pacjentkę do lekarza trzy razy – raz w każdym trymestrze. Pacjentka sama decydowała którego lekarza wybierze. Z kolei lekarz prowadzący ciążę fizjologiczną lub powikłaną miał obowiązek skierować każdą kobietę po 20 tygodniu ciąży do położnej środowiskowej. Mało który lekarz wywiązywał sie z tego obowiązku i niestety nie wynikały z tego żadne konsekwencje. Już taka sytuacja ograniczała prawa ciężarnych do informacji i edukacji. A teraz ma być jeszcze gorzej za sprawą koordynowanej opieki w ciąży (KOC).

Wybór dowolnej położnej środowiskowej będzie utrudniony lub niemożliwy. W KOC konieczny będzie wybór zespołu: lekarz plus położna. Jeśli jedna z osób w zespole nie będzie odpowiadać ciężarnej- musi zrezygnować także z drugiego specjalisty i wybrać inny zespół lub wbrew własnej woli korzystać  z opieki całego zespołu. Nie będzie już możliwości korzystania z opieki ginekologa w jednym ośrodku, a z opieki położnej środowiskowej w innym. Dotychczas wiele kobiet odwiedzało gabinet ginekologa i zupełnie niezależnie gabinet położnej, a często także prowadzoną przez nią szkołę rodzenia. Po porodzie ta sama, wybrana położna przyjeżdżała do domu młodej mamy na wizyty patronażowe. Najlepiej oceniane były indywidualne i grupowe praktyki położnych. Gorzej duże przychodnie i poradnie szpitalne. Nowy projekt zakłada, że to, co najlepsze zniknie. Położne będą musiały zamknąć swoje praktyki lub pobierać opłaty za swoje usługi, w przeciwnym razie pacjentki korzystające z KOC nie będą miały dostępu do wybranych położnych. Mnóstwo kobiet straci swoje położne!

Samodzielność zawodu położnej bezpośrednio przekłada się na jakość, zakres, kompleksowość oferowanej przez nią opieki. Niezależne położne to te, z którymi można umówić się na indywidualna konsultację, rozmowę w zaciszu gabinetu z dala od szpitala, czasem nawet opiekują się porodami domowymi. Dają swoim pacjentkom szeroki wybór. Prowadzą bardzo zindywidualizowaną opiekę, ukierunkowaną na potrzeby konkretnej kobiety i jej rodziny. Kobiety, które korzystały z takiej opieki z pewnością nie chciałyby jej tracić. A wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie.

Kto więc np. odwiedzi mamę i dziecko w domu? W najlepszym razie będzie to przypadkowa położna, przydzielona przez szpital. Póki co wizyty środowiskowe są obowiązkowe, więc zapewne wiele mam zostanie zaskoczonych niespodziewaną wizytą położnej środowiskowej. W gorszej wersji (i bardzo prawdopodobnej), matki zostaną całkowicie pozbawione opieki medycznej w domu! Będą musiały jechać z noworodkiem kilka dni po porodzie do szpitala z KOC (czasem daleko i często nie mając czym i jak dojechać).

OPIEKA MEDYCZNA DLA CIĘŻARNEJ TYLKO W DUŻYCH OŚRODKACH

Opieka medyczna, w tym prowadzenie ciąży czy edukacja przedporodowa będą dostępne tylko w największych ośrodkach. W programie będą mogły wziąć udział wyłącznie szpitale i to takie, w których odbywa się co najmniej 600 porodów rocznie. W praktyce ciężarne z mniejszych miasteczek i wsi zostaną kompletnie pozbawione opieki medycznej w swojej okolicy. Będą zmuszone dojeżdżać do szpitala niezależnie od stanu zdrowia i zaawansowania ciąży.

Projekt KOC zakłada, że to położne ze szpitali będą zmuszone odwiedzać kobietę i dziecko po porodzie w domu. Problem w tym, że te położne pracują w oddziałach szpitalnych, a nie w środowisku! Większość z nich nie ma w tym zakresie zupełnie żadnego doświadczenia. Skoro wybrały pracę w szpitalu, pozwólmy im robić to, w czym są dobre i w czym mają doskonałe doświadczenie! Jak mają pogodzić 12 godzinne dyżury z wizytami domowymi? Zwłaszcza biorąc pod uwagę tragiczny niedobór personelu w szpitalach. Co w sytuacji, gdy  szpital jest oddalony od miejsca zamieszkania 30-40km?  Istnieje ryzyko, że część rodzin zostanie pozbawiona opieki poporodowej…

WYBÓR MIEJSCA PORODU

Wybór miejsca porodu będzie także ograniczony. Koordynowana opieka w ciąży zakłada, że ciężarna powinna wybrać specjalistów, prowadzących ciążę w wybranym do porodu szpitalu (lub odwrotnie). Co zatem z małymi szpitalami?

Co jeśli ciężarna chce korzystać z opieki konkretnej położnej lub lekarza ale nie jest zainteresowana porodem w szpitalu, w którym świadczą oni koordynowaną opiekę? I odwrotnie – może sie zdarzyć, że kobieta wybierze szpital do porodu i „w pakiecie” zmuszona będzie do korzystania z opieki ciążowej w tym ośrodku zamiast np. opieki ulubionego lekarza i położnej z innych ośrodków/praktyk.

Koordynowana opieka w ciąży ma być kierowana przez szpitale. A przecież ciężarna w zdrowej, fizjologicznej ciąży powinna trzymać się jak najdalej od szpitali! Zamiast odejść od tej praktyki, jest ona jeszcze bardzie pielęgnowana.

SPRZECIW WOBEC KOC I OGRANICZENIU PRAW KOBIET W CIĄŻY

Jako położna sprzeciwiam się zarówno ograniczeniu samodzielności mojego zawodu jak i ograniczeniu praw moich podopiecznych do swobodnego wyboru specjalistów opieki okołoporodowej i miejsca porodu.

Zachęcam do podpisania petycji Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni, sprzeciwiającej się ograniczaniu praw ciężarnych poprzez wprowadzenie KOC: http://www.petycjeonline.com/razem_ratujmy_opiek_okooporodow

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: http://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Rodzicielstwo bliskości w plemieniu Hmong

Rodzicielstwo bliskości w plemieniu Hmong

Kobiety z plemienia Black Hmong nie korzystają z ciążowych „L-czwórek”, urlopów macierzyńskich, nie boją się …

36 komentarzy

  1. Chciałabym tylko dodać jeden szczegół: Państwowe Ratownictwo Medyczne (tzw. karetka) wezwana gdy jest zagrożone życie lub zdrowie ciężarnej ma obowiązek dostarczyć ją do najbliższego szpitala. a nie tego, który koordynuje ciąże. czy ustawodawca w oógóle o tym pomyślał?

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Odnoszę wrażenie, że ten projekt jest kompletnie nieprzemyślany, nie przewiduje wielu problemów, za to wiele stwarza…

      • a ja mysle ze on jest przemyślany. ma dyskriminowac kobiety i je ponizyc, taki jest duch systemu totalitarnego,

        • To znaczy, że taki system totalitarny praktykują też Stany Zjednoczone i Wielka Brytania ? Poniżyć kobiety ? Nie przekłamujmy faktów – po pierwsze z zasady lepiej wybrać lekarza i położną pracujących w ośrodku, w którym chcemy rodzić. Po drugie – w czym gorsza jest położna pracująca w szpitalu ? Swego czasu każdy pediatra musiał część swojego etatu „odrobić” na oddziale szpitalnym. Wychodzono z założenia, że to jest miejsce, w którym może nabyć doświadczenie konieczne w tej specjalizacji. Teraz pediatrzy leczący nasze dzieci w ośrodkach zdrowia nie mają takiego obowiązku. Oczywiście, że w każdym zawodzie są lepsi i gorsi, pasjonaci i ci z przypadku, mądrzy i głupi. Świat jest jednak tak skonstruowana, że jeżeli chcesz ponadstandardową usługę, opiekę itp. szukasz tego the best, to wykładasz kasę na stół. Tak wygląda kapitalizm. Liczysz na ginekologa w GB ? To się ubezpiecz prywatnie, bo tam obsługuje Cię położna. Chcesz USG w ciąży ? Może raz czy dwa Ci zrobią. Chcesz by Twój poród odbierał Twój ulubiony ginekolog (sic ?!) to mu zapłać, bo z reguły (jeśli jest naprawdę dobry) pracuje w kosztownym dla większości społeczeństwa szpitalu prywatnym. Na zabiegi w szpitalach publicznych czeka się bardzo długo, badanie ginekologiczne to wątek na inny temat, ale to u nas jest źle, najgorzej i ciemięży się kobiety. To jednostronne, nieuczciwe i niesprawiedliwe stawianie sprawy.

          • odpowiedź w punkt

          • Po pierwsze w USA np. zawód położnej juz ne istnieje a porody są okropne – szpitalne wśród leków i zabiegów. To ja bym nie chciała w tym kierunku iść. Prowadzenie ciąży w szpitalu? NIE!!!! Ja jestem ZDROWA, moje dziecko jest ZDROWE, a ja nie choruję na ciążę! Szpital nie jest dla zdrowych ludzi, po co medykalizować ciaze w szpitalach? Co za chory system!

          • Z zasady lepiej wybrać lekarza i położną z ośrodka, w którym chcemy rodzić? Może i tak, ale nie każdy tak chce. Idąc tym tokiem rozumowania będzie można wybrać tylko lekarzy i położne z przychodni przyszpitalnych. Z samodzielnych przychodni nie, bo przecież tam się nie rodzi. Po drugie – położne ze szpitala nie są na pewno gorsze. Tylko niby jak mają ogarnąć wszystkie kobiety po porodzie, pracując jednocześnie w szpitalu? Jest ich za mało.

          • Studentka położnictwa

            Dlaczego nam się ciągle wydaje, że położna nie ma żadnych kompetencji? Wszyscy chwalą system brytyjski. Bo jest dobrze zorganizowany, bo jest dostęp do specjalistów ginekologów w sytuacjach tego wymagających. Dlaczego? Bo część odpowiedzialności za nich przejmują właśnie położne. Mają kompetencję i całą niezbędną wiedzę, by prowadzić ciążę przebiegającą w sposób prawidłowy. I są w stanie zdiagnozować sytuacje, kiedy interwencja lekarza jest konieczna. A to, że na każdej wizycie nie ma usg ani badań przez pochwę? A dlaczego niby miałyby być? PTG w ciąży fizjologicznej zaleca 3 badania USG, nie co tydzień – chyba mają ku temu jakieś powody. A badanie przez pochwę? Po co ryzykować infekcją? I wydają nam się szarlatańskie metody osłuchiwania akcji serca płodu słuchawką albo pomiar obwodu brzucha. Trudno nam uwierzyć, że nie trzeba wszystkiego prześwietlać, monitorować prawidłowej ciąży zapisem ktg od 26 tygodnia aż do końca, najchętniej codziennie. Znów gonimy Zachód, ale całkowicie wybiórczo. Nikt nie myśli o tym, że aby wprowadzać zmiany, trzeba mieć narzędzia i plan. A plan na razie wygląda tak – zmieńmy wszystko i zobaczymy, co będzie…

          • A to niby dlaczego lepiej wybierać lekarza i położną z jednego ośrodka? Ja miałam lekarza z innego i położną ze szpitala w którym rodziłam i mi to odpowiadało. Czego ktoś ma za mnie o tym decydować? Te pisiory wszystkiego już chcą zabronić! Normalnie szlak mnie trafia jak słyszę o tych ich „dobrych zmianach” Wrrr…!

          • Malkontentom mówie nie!

            do „studentka położnictwa”
            dziewczyno dopiero zaczynasz tę drogę,a już palisz taką wszecjhwiedzącą? Co z książki przeczytałaś i myślisz że wiesz? Nie rób z położnej kogoś ponad lekarza, bo tak naprawdę Wasza wiedza przy wiedzy lekarza kuleje. Skoro uważacie jako środowisko, że odwalacie ten sam kawałek roboty i macie takie same kompetencje to na litośc Boską dlaczego jedna z drugą nie poszłyście na studia medyczne, kierunek lekarski? Nie zrobiłyście potem stażu, a potem nie zawalczyłyście o specjalizacje na ginekologii? Bo Wam punktów na maturze zabrakło lub byłyście słabsze od tych, którzy skończyli lekarski. Wy po 3 latach studiów o ile robicie je w ogóle…uważacie się za wszechwiedzące. Lekarz żeby zostać ginekologiem musi uczyć się ile? 12-15 lat? Licząc oczywiście od samych studiów. Więc skończcie piepszyć farmazony, bo tak naprawdę walczycie tylko o własne dupska. To w was uderza projekt a nie w pacjentki. To wam zabiorą wygodne koryto spod pyska a nie pacjentkom. Tyle że wy przedstawiacie ten temat jako zło wcielone nie mówiąc tak naprawdę ile jest pożytku.

        • Ma pani rację

  2. a to nie jakaś ściema??? Już jedną spotkałam- dotyczyło prawa rodzinnego, a w necie znalazłam coś przeciwnego.

  3. i tak wiekszasc kobiet chodzi na prywatne wizyty u ginekologa!!!a których nie stac, nie sa roszczeniowe, ze ma byc ten lekarz czy tamten. po drugie, jak nie chcesz, to nie wpuszczasz poloznej i tyle!

    • Te, których nie stać też maja prawo wyboru!! Ja do lekarza chodziłam prywatnie ale do położnej na NFZ całą ciążę, a ona ma indywidualną praktykę i dlaczego teraz mam stracić swoją UKOCHANĄ POŁOŻNĄ? jest dla mnie nawet ważniejsza niz lekarz. Jak będzie prywatnie po tych zmianach to będę do niej chodzić ale jak zamknie całkiem gabinet? Czemu nie mogę wybrać najważniejszej dla mnie osoby opiekującej sie ciążą?

      • Ja to wszystko rozumiem … tyle, że tak nie ma nawet w Stanach czy w Anglii. A u nas wszyscy narzekają jak to jest fatalnie. Faktycznie rzecz oceniając i dysponując wiedzą jak funkcjonują systemy ochrony zdrowia w innych krajach (które tylko nam wydają się super hiper) naprawdę nie mamy powodów do narzekań. Chcesz wyboru konkretnego lekarza, położnej, szybkiego terminu – takie rzeczy to tylko w Erze i to dawno temu. Dostanie się do specjalisty to w wielu przypadkach „widzimisię” lekarza pierwszego kontaktu. Czasem warto popatrzeć z innej perspektywy.

  4. do "Studentki położnictwa "

    Normalnie czytam i nie wierzę co ta kobieta napisała. Proponuję trochę pokory jednak. Każdy ma swoją rolę do spełnienia i lekarze i położne.
    Ciąża fizjologiczna przebiegająca prawidłowo przebiega prawidłowo dopóki nie przestaje przebiegać prawidłowo i niestety położna nie jest w stanie stwierdzić tego momentu patrząc kobiecie w oczy, mierząc obwód brzucha czy przystawiając do niego stetoskop! Jestem po ciąży, która skończyła się niestety tragicznie, ale którą próbowano ratować właśnie dzięki temu, że USG było robione częściej niż 3 razy! Jestem po długim pobycie w szpitalu na patologii ciąży gdzie trafiało całkiem sporo kobiet ze skracającą się szyjką macicy, ciąż uratowanych, bo lekarz jednak robił to badanie przez pochwę i w porę skierował do szpitala. Jestem po siedzeniu godzinami w kolejce do najlepszego specjalisty od USG, w której to nasłuchałam się opowieści kobiet ze zdiagnozowanymi wadami swoich nienarodzonych jeszcze dzieci, na przeróżnym etapie ciąży- zdiagnozowane w porę właśnie dzięki częściej wykonywanym USG. Cześć z tych wad można było dzięki temu operować już w łonie. Nie wiem kto tak niby chwali system brytyjski. Polki, które mieszkają tam, często rodzą właśnie w Polsce i często badają się właśnie w Polsce a w takim przypadku jak mój chodziłabym tylko do przychodni żeby sprawdzać, czy serce dziecka jeszcze bije czy już nie…

    • Córka położnej

      Co za skrajna głupota i ignorancja bije z Pani wypowiedzi! Moja Mama – położna samodzielnie prowadzi ciąże fizjologiczne, wykonuje badania USG, KTG, zleca wszystkie badania laboratoryjen według standardu i potrzeby. Czemu niby miałąby diagnozować patrząc w oczy? Nie ma Pani bladego pojęcia o pracy i kompetencjach położnej, a wypowiada sie w sposób arogancki i agresywny.
      Położna po stwierdzeniu jakichkolwiek nieprawidłowości kieruje pacjentke do lekarza. Jednak wiekszość ciąż przebiega bez powikłąń i wtedy zamiast nadprogramowych badań i szybkiej wizyty diagnostyczne, potrzebna jest kompleksowa opieka, psychoprofilaktyka, edukacja. To ma znacznie większe znaczenie dla przebiegu fizjologicznej ciąży prawidłoweo porodu. A Polki rzadko doceniają rolię połoznej, są słabo przygotowane do porodu, mają niski poziom świadomości. Mamy ogromny odsetek niepotrzebnych cc i to jest przerażające.

      • Malkontentom mówie nie!

        Polki mają doceniać, na rękach nosić i bombonierki kupować położnej…taa…i co jeszcze? Zapomina Pani kto tu jest dla kogo. Bo raczej położna jest dla kobiety, a nie kobieta dla położnej. A widzę że co niektórym wydaje się, że położna łaske robi że zgodnie z przepisami zajmie się ciężarną. Mam już dość biadolenia środowiska pielęgniarek i położnych, że traktuje się je gorzej niż lekarzy itp. Przypominam – jesteście personelem pomocniczym, a nie równorzędnym do lekarzy. Jeśli Was boli to że lekarz jest dla pacjentki autorytetem itp. to było trzeba nie robić 3 lub 5 lat studiów a 12-14 tak jak musito zrobić ginekolog.

        • Maria Lepucka

          Szanowna Pani,
          zaczynając od końca – studia lekarskie trwają 6 lat, a położnicze, aby uzyskać RÓWNORZĘDNY lekarzowi medycyny tytuł magistra położnictwa – 5 lat (czyli tyle co znakomita większość studiów magisterskich). Jeśli liczy Pani czas uzyskania specjalizacji to przypominam, ze położne również specjalizację oraz inne formy kształcenia podyplomowego odbywają.
          Położna nie jest personelem pomocniczym, wykonuje samodzielny zawód i w swojej pracy ponosi pełną odpowiedzialność za zdrowie i życie ludzkie. Samodzielność zawodu położnej określa zarówno ustawa o zawodzie położnej jak i poszczególne rozporządzenia Ministra Zdrowia.

          Odnosząc się do początku wypowiedzi – owszem, położna jest dla kobiety ale to nie oznacza, że nie należy się jej szacunek. Położna nie jest służącą, wykonuje ważny i odpowiedzialny zawód, a bycie pacjentem nie zwalnia z przestrzegania podstawowych zasad kultury osobistej, współżycia społecznego ani szacunku do drugiego człowieka.

          • Malkontentom mówie nie!

            Z przykrością stwierdzam, że sporo z położnych pracujących w szpitalach nie szkoli się, nie robi podyplomówek i nie posiada wykształcenia wyższego (stara gwardia). Te które, mają własne działalności mają większy bodziec do szkoleń i samodoskonalenia. Z Pani wypowiedzi ciężko wywnioskować czego jako środowisko w końcu oczekujecie? Jakoś nie widać strajkujących pacjentek, ani ruchów kobiecych walczących o prawo pacjenta do wyboru, ale tylko ruchy środowiska medycznego. Co do określenia przez Panią położnej mianem nie bycia służącą (to Pani zwrot) odpowiem – nie służącą, ale dla klobiety. Jeśli kobieta jest w szpitalu i potrzebuje pomocy położnej-to ta ma obowiązek jej udzielić. A to już pewna forma służby. Zresztą „służba zdrowia” nie na darmo zwie się „służbą” pracujecie Państwo dla dobra reszty społeczeństwa. Co do szacunku i kultury osobistej to owszem bycie pacjentem nie zwalnia, ale działa to w obie strony i dotyczy również personelu medycznego.

          • Maria Lepucka

            Generalizowanie zawsze daje dziwne efekty, prawda? Są wspaniale wykształcone położne i lekarze, są też położne, które nie dokształcają się od 20 albo więcej lat oraz lekarze, którzy nie pracują w oparciu o najnowszą wiedzę i osiągnięcia nauki. Spotykam się z tym na co dzień. Jak słusznie Pani zauważa, „stara gwardia”, która się nie szkoli zwykle pracuje w szpitalach (ja dodam, ze czasem też w dużych placówkach POZ). Trafnie zauważa Pani, że te położne, które się dokształcają, doskonalą,zwykle prowadzą własną działalność. Badania wykazują także, że praktyki prowadzone przez położne są najlepiej oceniane przez pacjentki. Znacznie gorzej oceniana jest pomoc ze strony położnych w szpitalach i POZach. A co chce „zrobić” nowy system? Usunąć z rynku uczciwie i sumiennie pracujące samodzielne położne, z których pomocy pacjentki są najbardziej zadowolone! Kim mają być zastąpione? Zespołami, w skład których wchodzą przypadkowe położne (i lekarze) ze szpitali. Dlaczego więc w jednym z wcześniejszych komentarzy pisze Pani, że walka z tym chorym pomysłem jest tych w naszym (położnych) interesie? Czy aby na pewno pacjentki nic nie stracą? W końcu – czy nie mamy prawa walczyć także o swoje interesy, skoro poświęcamy mnóstwo czasu i pracy, aby świadczyć opiekę na jak najwyższym poziomie? To nasza samodzielność zawodowa, którą gwarantuje nam ustawa, nasz profesjonalizm, na który wiele z nas jednak ciężko pracowało, a z którego nasze podopieczne mają korzyść.
            Skoro położne są różne, lepiej i gorzej wykształcone, mające różne kompetencje, wiedzę i umiejętności, to niech działa prawo rynku i niech pacjentki wybierają położne. dlaczego ktokolwiek ma im ten wybór narzucać?

          • A ja chciałabym dodac, że nie ma „służby zdrowia” tylko „ochrona zdrowia”. nie jesteśmy służbą. Jesteśmy wykształconym personelem i pracujemy a nie służymy.

    • Sytuacje nietypowe i z rodzaju wypadkow losowych zdarzaja sie i owszem. Ale jaki to jest odsetek przypadkow??? 1%???
      Jestem w ciazy z czwartym dzieckiem w Wielkiej Brytanii.
      Normalnie USG jest robione 3 razy.
      Pomiedzy 2 i 3 mialam usunieta tarczyce – poniewaz istnieje zagrozenie dla zdrowia dziecka przy ciazy 3 i teraz 4 mam dodatkowe 2 USG. Po to wlasnie, zeby ograniczyc ryzyko. Dochodza tez dodatkowe badania krwi.
      NIGDY w zyciu nie pojechalabym rodzic dziecka w Polsce! Dla mnie to wciaz kompletna rzeznia, gdzie wielki ‚pan profesor’ bez zgody pacjentki zaprasza grupe studentow, zeby zajrzec pacjentce miedzy nogi! Albo, gdzie nie wolno UWAGA – na oddziale poporodowym nosic majtek, bo GUMKA uciska brzuch! Albo gdzie nie wazne, czy taka potrzeba istnieje, czy nie, robi sie standardowe naciecie krocza – ryzykujac dyskomfort, gorsze gojenie i czasami infekcje!
      Polski w ciazy sa przyzwyczajone do traktowania, jak dojne krowy. Nie maja nic przeciwko temu i dziwia sie innemu traktowaniu, bo w takim srodowisku wyrosly i tak samo byly traktowane ich mamy, siostry i kolezanki. Klasyczny cytat podsluchany w gabinecie ginekologa poloznika przez Internautke: ‚Zona chce nowy samochod, trzeba bedzie czesciej wizyty zapisywac…’
      Kazda kobieta powinna miec wolnosc wyboru nie tylko lekarza, czy poloznej, ale i miejsca porodu: jesli czuje sie bezpiecznie w domu, to szpital i prowadzacy powinny to umozliwic, jesli woli w szpitalu, albo osrodku prowadznym przez polozne – to samo…

      • kasia do kasia

        Żeby było jasne – nie jestem w ciąży z czwartym dzieckiem w Wielkiej Brytanii. W pełni rozumiem potrzebę komfortu i intymności pacjentki, zwłaszcza w takim momencie jak urodzenie dziecka, ale na litość Boską nie demonizujmy ! Dlaczego w Anglii obsługuje położna ? Bo czas lekarza jest drogi. Niestety, pomimo mgr przed nazwiskiem ani pielęgniarka, ani położna (z całym szacunkiem) lekarzem nie jest. Ale aspiracje są. Nie ujmuję, że to trudne, wymagające poświęcenia zawody. Niestety w przypadku lekarza każdy widzi tylko i wyłącznie pieniądze. Pracy, odpowiedzialności i obciążeń nikt nie widzi i nikt nie zazdrości. To trzeba było iść na medycynę i kończyć lekarski.

        • Maria Lepucka
          Maria Lepucka

          Oczywiście, że położna lekarzem nie jest tak samo jak lekarz nie jest położną! Tu nie chodzi o licytowanie się kto jest bardziej potrzebny, mądrzejszy czy ważniejszy. Przecież to dwa odrębne zawody, to tak jakby rozważać czy lepiej odwiedzić fryzjera czy kosmetyczkę… Jedno nie zastąpi drugiego ale korzystając z obu w odpowiedni sposób można o siebie naprawdę zadbać. Lekarz ginekolog powinien zajmować się schorzeniami ginekologicznymi oraz powikłaniami położniczymi. Za to w kompetencjach położnej leży edukacja, opieka nad ciążą prawidłową i porodem fizjologicznym, a także noworodkiem. Te zawody maja się uzupełniać, a nie walczyć czy ośmieszać wzajemnie.
          Nigdy nie podjęłabym się prowadzenia ciąży powikłanej, skierowałabym pacjentkę do lekarza, oferując jej wsparcie i edukację oraz opiekę poporodową. Dlaczego lekarze nie funkcjonują w taki sam sposób? Mają obowiązek informować kobiety o tym, że mogą wybrać położną środowiskową i korzystać z edukacji, a z premedytacją tego nie robią. Z ignorancji wobec położnych i swoich podopiecznych. Po co komu edukacja – on wie przecież wszystko.
          Obawiam się, że w nowym systemie położne zostaną zepchnięte na margines, a kobiety nie dość, że będą „przypisane” do konkretnego ośrodka, lekarza, to także położnej „widmo”.

          • do "Studentki położnictwa "

            Dokładnie nie chodzi tu o licytację i nie wydaje mi się żebym swoim wpisem kogoś obraziła ani żeby był agresywny. Mój wpis był reakcją na to co napisała osoba podpisująca się jako „Studentka położnictwa”. Z całym szacunkiem, ale nie zdecydowałabym się na prowadzenie ciąży wyłącznie przez położną. Co z tego że ciąże powikłane to niewielki odsetek – nigdy nie wiesz czy się w nim nie znajdziesz! W szpitalu to położne właśnie się mną opiekowały, to położna trzymała mnie za rękę po porodzie. I te położne oczywiście były różne i takie które miały wszystko w dupie i takie które starały się wspierać i doradzić i podtrzymać na duchu. I oczywiście lekarze również byli różni, więc w tym wszystkim chyba właśnie liczy się ten wybór!

  5. Poprosze o jakis link do projektu ustawy czy źródło na podstawie którego został napisany ten wpis

  6. Jestem zrozpaczona ! Obecnie jestem w ciąży i rzeczywiście do mojego wybranego ginekologa chodzę głównie na NFZ a jak jest potrzeba to prywatnie w jego gabinecie. Położną środowiskową wybrałam w zupełnie innej przychodni, blisko mojego domu , a wraz z deklraacją można uczęszczać na bezpłatne zajęcia w szkole rodzenia też na NFZ. Rodzić chce w mniejszym szpitalu w innym mieście, gdyż przeraża mnie tłok na oddziałach, leżenie na korytarzu albo z noworodkiem na innym oddziale (patologia, ginekologia) bo brak miejsc. Wyobrażam sobie jaki nastąpi chaos jak wszystkie pacjentki z wielkich miast , zwaliłyby się na głowę zespołom szpitalym (np na 4 szpitale). Kolejki na wizyty u lekarza byłyby kilometrowe! Teraz przynajmniej jest mnóstwo gabinetów samodzielnych lekarzy i położnych, można wybrać, zobaczyć „pomacać” czy nam pasuje, a jak nie to zmienić. Kto wpadł na taki idiotyczny pomysł? Nie ma położnych do pracy na oddziałach to dowalcie im jeszcze środowisko! co ten PIS z nami wyprawia, aż sie zagotowałam. Najlepiej zamknijcie babe w ciąży w klatce przyszpitalnej – będziecie mieć blisko i pod kontolą!

  7. Będe musiała jechać 50 km ( 2 strony ) do szpitala , gdzie są ludzie chorzy , kichają , zarejstrować się odsiedziec kilka godzin by mnie lekarz łaskawie przyjął . Nie będe tylko ja 1 ! osoby z całego Bielska-Białej ale również z gmin ościennych !
    Teraz mam przychodnie 10 min od domu , umawiam się na konkretną godzinę , Pani doktór pracuje też w szpitalu( który daleki jest od ideału , sale kilku osobowe , sala porodowa kilka pań rodzi , oddzielone parawanem , zero prywatności , lekarze nie sympatyczni , pełno moich koleżanek ma traume do dziś na myśl o porodzie , 2 mimo odklejającej siatkówki kazali rodzić naturalnie , dziś są po przeszczepie oczu …. . Położna jest też na miejscu , sympatyczne panie Basia , i Regina . Kochane kobiety z wielką wiedzą i doświadczeniem , w razie czego są pod telefonem .

    Nagle ma być niewiadoma , na kogo się trafi …
    Ja ma sobie wybrać kogo chce , nie ten cholerny rzad się wpierdalać we wszystko !!!

    • wpie****** sie we wszystko bo macica nie jest nasza tylko PAŃSTWOWA, a i dziecko potem też jest PANSTWOWE . Dno bieda i pech

  8. Po co sieje pani zamęt??? Kobiety wcale nie będą do niczego zmuszane. Przystąpienie lub nieprzystąpienie do programu skoordynowanej opieki w ciąży będzie WOLNYM WYBOREM kobiety.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Na czym miałby ten wolny wybór polegać? Na decyzji czy korzystać z opieki medycznej w ciąży? Nie każdego stać na płatne wizyty, więc ciężko to nazwać wyborem. Kobiety maja prawo do korzystania z bezpłatnej opieki medycznej, a w nowym systemie, jeśli NFZ nie podpisze kontraktu z położną czy lekarzem spoza KOC, pacjentka albo będzie musiała korzystać z płatnej opieki prywatnej albo w ogóle z niej nie skorzysta. Poza tym część położnych bez kontraktu zdecyduje się na świadczenia płatne, a inne zamkną działalność.

      • Gdzie można znaleźć założenia Nowego Systemu? Czy to już jest konkretny projekt ustawy czy na razie tylko luźne rozmowy w politycznych kuluarach?

  9. Co się dzieje?????

  10. To najgorsze co moze być! Musimy walczyć o swoje prawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *