Strona główna » Artykuły » Poród » Cięcie cesarskie na życzenie pacjentki

Cięcie cesarskie na życzenie pacjentki

Cięcie cesarskie na życzenie pacjentki
Niezmiennym celem położnictwa jest poród siłami i drogami natury dziecka zdrowego i zdolnego do samodzielnego życia. Im większa liczba takich właśnie porodów tym lepsza ocena jakości usług medycznych. Mimo to liczba cięć cesarskich wykonywanych na świecie i w Polsce ciągle wzrasta zwiększając  znacząco umieralność okołoporodową matek i dzieci. Jakie są przyczyny takiej sytuacji i czy poród operacyjny może być alternatywą dla porodu naturalnego? Czy cięcie cesarskie na życzenie jest możliwe?

CIĘCIE CESARSKIE KIEDYŚ I DZIŚ

Cięcie cesarskie jest obecnie najczęściej wykonywanym, mimo, iż jednocześnie jednym z najpoważniejszych zabiegów w położnictwie. Liczba porodów operacyjnych z roku na rok rośnie, jeszcze kilkanaście lat temu uważane były za ostateczność, wykonywano je tylko w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki albo dziecka. 25 lat temu cięciem cesarskim kończyło się 3-6% ciąż, obecnie w wielu ośrodkach nawet połowa.

Jest to związane z tym, że cięcie cesarskie jest coraz bezpieczniejsze. Wciąż jednak zagrożenie dla matki jest aż dziesięciokrotnie większe, a zgony kobiet zdarzają się 3-10 razy częściej po cięciu cesarskim w porównaniu z porodami siłami i drogami natury. Wobec tego cięcie cesarskie na życzenie brzmi niewiarygodnie. Dlaczego kobiety wybierają zbędną operację, pozostawiającą ślady na całe życie? Dlaczego narażają się na powikłania, niekiedy naprawdę poważne? I wreszcie dlaczego narażają zdrowie i życie swoich dzieci po tym, jak przez 9 miesięcy nosiły je troskliwie w swoim łonie? Odpowiedź jest zadziwiająco prosta: cięcie cesarskie na życzenie jest popularne głównie tam, gdzie poziom wiedzy i świadomości kobiet jest niski. Rzadko kiedy kobiety wybierające cięcie cesarskie na życzenie zdają sobie sprawę jakie mogą być powikłania cięcia cesarskiego.

POWIKŁANIA CIĘCIA CESARSKIEGO

Cięcie cesarskie niesie też wiele zagrożeń dla dziecka, najistotniejsze z nich to:

  • zaburzenia adaptacyjne,
  • trauma poporodowa,
  • zwiększone ryzyko chorób psychicznych w przyszłości,
  • zespół RDS – zagrażający życiu noworodka zespół zaburzeń oddychania,
  • inne poważne zaburzenia oddychania, takie jak: tachypnoe (przyspieszenie oddychania) połączone z zespołem mokrych płuc, powstałym na skutek zalegania płynu owodniowego w drogach oddechowych,
  • zespół przetrwałego nadciśnienia płucnego,
  • spadek odporności,
  • zranienia skóry noworodka: 2% przy prawidłowych położeniach, 6% przy nieprawidłowych położeniach płodu,
  • alergie pokarmowe,
  • dychawica oskrzelowa.

Trwają również badania nad odległymi skutkami cięcia cesarskiego, takimi jak zaburzenia zachowania, czy rozwoju intelektualnego dzieci. Dotychczasowe doniesienia sugerują, ze taki związek występuje.

Cięcie cesarskie to także poważny zabieg dla matki, mogący skutkować takimi powikłaniami jak:

  • uszkodzenie pęcherza moczowego,
  • zwiększona utrata krwi,
  • atonia macicy i krwotok poporodowy,
  • zakażenia i złe gojenie rany pooperacyjnej,
  • zwiększone ryzyko w kolejnej ciąży (np. ciąża pozamaciczna, rozejście blizny macicy, krwotok, wycięcie macicy),
  • powikłania anestezjologiczne,
  • powikłania zakrzepowo-zatorowe,
  • problemy natury psychologicznej,
  • problemy w karmieniu piersią.

O wszystkich powikłaniach ciecia cesarskiego pisałam już kiedyś tu (klik).

CIĘCIE CESARSKIE NA ŻYCZENIE PACJENTKI

Wobec tych faktów dziwić może, że na świecie coraz zdarzają się cięcia cesarskie na życzenie pacjentek, również w Polsce. Co jest przyczyną takiej sytuacji? Z jednej strony niewiedza kobiet, o której wspomniałam już powyżej, z drugiej, zaniedbania ze strony personelu medycznego polegające na braku rzetelnej informacji czy też lęku przed roszczeniami.

Zdarza się, że kobieta życzy sobie ukończenia ciąży drogą cięcia cesarskiego mimo, iż nie ma ku temu wskazań medycznych. Powodem jest przede wszystkim strach przed porodem, związanym z nim bólem i wielogodzinnym oczekiwaniem na narodziny dziecka. Często można się spotkać z poglądem, że poród fizjologiczny jest męczący dla matki i dziecka, że w jego przebiegu mogą pojawić się powikłania, podczas, gdy operacja byłaby bezpieczniejsza. Przyszłe matki często nie zdają sobie sprawy z tego, że cięcie cesarskie to poród nieprawidłowy,  poważna operacja, z którą wiąże się ryzyko powikłań. O ile niewiedza ciężarnych jest rzeczą zrozumiałą, o tyle dziwić może coraz częściej lekarze popierają cięcie cesarskie na życzenie pacjentki bez wskazań medycznych, usprawiedliwiane chęcią spełnienia woli rodzącej. Należy jednak pamiętać, że to lekarz ponosi odpowiedzialność za postępowanie niezgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej oraz łamanie zasady „po pierwsze – nie szkodzić”, podczas, gdy  cięcie cesarskie na życzenie, bez wskazań medycznych to zbędny w świetle wiedzy medycznej zabieg chirurgiczny. W praktyce postępowanie takie jest spowodowane faktem, że pacjentki bardzo często oskarżają szpital o niewykonanie operacji, natomiast spraw o niepotrzebne narażenie matki i dziecka na zbędny zabieg wraz z jego konsekwencjami jest niewiele.

Poród drogami i siłami natury jest wciąż najbezpieczniejszy zarówno dla matki jak i dziecka, zwłaszcza jeśli nie ma do niego przeciwwskazań. Warto więc dokładnie przemyśleć decyzję o drodze i sposobie porodu.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Rodzicielstwo bliskości w plemieniu Hmong

Rodzicielstwo bliskości w plemieniu Hmong

Kobiety z plemienia Black Hmong nie korzystają z ciążowych „L-czwórek”, urlopów macierzyńskich, nie boją się …

121 komentarzy

  1. To chyba nie chodzi o to, żeby porób był NAJBEZPIECZNIEJSZY – proszę nie wyolbrzymiać faktów, że cesarskie cięcie może być WIELCE niebezpieczne, bo to samo może Pani napisać o wycięciu wyrostka robaczkowego lub wszczepieniu implantów piersi. Jeśli jakiekolwiek jest zagrożenie, to takie jak przy każdym zabiegu chirurgicznym. Chodzi o to, aby porób NIE BYŁ BOLESNY i to jest najważniejsze, dla mnie jako kobiety nie ma nic ważniejszego i uważam, że próba zmuszenia mnie do porodu naturalnego byłoby barbarzyństwem i pogwałceniem moich praw. Na szczęście istnieją również kliniki prywatne, gdzie nie trzeba się tłumaczyć dlaczego się chce i co się chce. No i zawsze można wyjechać za granicę, gdzie warunki są bardziej cywilizowane niż w Polsce i również kobieta ma prawo wyboru – tak jak każdy dorosły człowiek, a nie nawijanie na uszy makaronu, że porób bezpieczny najlepszy itd. Takie rzeczy możecie jeszcze wciskać zahukanym nastolatkom, które nigdy nie rodziły i nie ma kto im powiedzieć PRAWDY – poród naturalny to NAJGORSZE z bolesnych fizycznie rzeczy, jakie może się przytrafić kobiecie i NIKOMU przeżywać tego nie życzę, nawet najgorszemu wrogowi! Więc może następny mądry artykuł niech Pani napisze prawdziwy i dosłowny, a nie takie „mówienie o mówieniu” pięknymi słowami. Proszę napisać jaki to naprawdę ból, ile godzin może trwać ZANIM lekarz łaskawie dojdzie do wniosku po 17 godzinach, że jednak robimy cesarkę. I proszę nie zapomnieć o rodzeniu łożyska i o wszelkich infekcjach jakie w 90% spotykają kobiety w wyniku porodu naturalnego.

    Pozdrawiam

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Pani pełna emocji wypowiedź sugeruje, że ma Pani złe przeżycia, związane z porodem, czego serdecznie współczuję. Myślę jednak, że dla większości matek najważniejsze jest zdrowie i życie ich dzieci, cała reszta jest na dalszym planie. Cięcie cesarskie jest poważnym zabiegiem i mimo, że obecnie jest bezpieczne, to wciąż obarczone pewnym ryzykiem, znacznie większym niż poród naturalny. Poród naturalny jest prawidłowym i fizjologicznym zakończeniem ciąży, najlepszym dla mamy i dziecka, któremu umożliwia adaptację do życia pozamacicznego. Ryzyko śmierci mamy lub dziecka po cięciu cesarskim jest do 10 razy większe niż po porodzie naturalnym, dzieci z cięć cesarskich znacznie częściej mają zaburzenia oddychania po urodzeniu, co często wiążę się z koniecznością pomocy medycznej i okresowym niedotlenieniem. Dlatego cięcie cesarskie nie jest alternatywą dla porodu fizjologicznego i powinno być stosowane tylko w przypadku medycznych przeciwwskazań do porodu drogami natury po rozważeniu konsekwencji obu możliwości.
      Dodam, że obecnie możliwe jest zastosowanie znieczulenia w czasie porodu, które jest lepszym rozwiązaniem dla kobiet, obawiających się bólu niż cięcie cesarskie. Znieczulenie zewnątrzoponowe jest dostępne w wielu placówkach NFZ, a w prywatnych ośrodkach z pewnością nie ma z tym najmniejszego problemu.

      • Trochę inaczej zabrzmi. Gdy Pani pokazałaby jak często to występuje.

        I przytoczyła statystyki. Tu mamy jakiś artykuł niemiecki – powołujący się na statystyczne dane (wobec tego zakładam: wiarygodny). Gdzie niestety nie rozróżnia się cc na życzenie i z konieczności. (Wiadomo, że większość cc wykonuje się ze wskazań – a więc to już będzie znacząco obciążać statystyki. Czyż nie?)

        http://www.urbia.de/magazin/schwangerschaft/geburt/der-kaiserschnitt

        Statystyki obejmują wcześniejsze lata (obecnie cc jest coraz bardziej bezpiecznym rozwiązaniem). „urch verbesserte medizinische Verfahren sind die Risiken für Mutter und Kind jedoch heute weit geringer. Die Sterblichkeit bei einem Kaiserschnitt ist in den Jahren 1983 bis 2000 stetig bis auf 0,04 Promille (eine von 25.000 Frauen) gesunken. Im gleichen Zeitraum sank auch die Müttersterblichkeit bei einer vaginalen Entbindung auf 0,017 Promille (1 von 58.000 Frauen).”

        Czyli w latach 1983-2000 1 na 25 000 kobiet przy porodzie cc umiera. Przy porodzie sn działo się to mniej więcej około o połowę rzadziej 1 na 58 000. Jeśli mówi Pani o tym, że teraz różnica spadła do 10%, to to ma o wiele inny wydźwięk, jeśli poda się jak często to może się zdarzyć.
        Na pierwszy rzut oka brzmi to niemal, jak co dziesiąta kobieta przy cc umiera. A powinno brzmieć raczej 1 na 63 800. Gdy przy porodzie siłami natury 1 na 58 000. (O ile śmiertelność ogólnie nie spadła.)

        To dość istotna różnica w przedstawieniu problemu.

      • Znieczulenie ? Szpital kliniczny Gdańsk. Wjeżdżam na porodówkę proszę i znieczulenie o słyszę jako osoba pracująca w służbie zdrowia ze kęsy tylko jeden lekarz i pielęgniarka anestezjologiczna i ze dopóki Pani która jest za ściana nie urodzi ja muszę pocierpieć. A pani na tym samym etapie praktycznie. Jeśli rodzic naturalnie to ze znieczuleniem. Poród i nacięcie krocza i szycie bez znieczulenia to idiotyczna praktyka. Tak samo przy zabiegu hsg powinno być znieczulenie koniec kropka. Bogu dzięki kobieta przede mnA pojechała na cc bo nie dała rady. Dostałam znieczulenie. Poród uważam za świetny. Nie znoszę cc i mam po nien wręcz traumę. UwazAm ze poród SN jest lepszy ale tylko ze znieczuleniem. Którego często nie ma?!

    • Tak, dobrze by było mieć dostęp do takich statystyk – obciążenia kobiet po porodach cc i sn – łącznie z długofalowymi – czyli dającymi o sobie znać za parę lat, czy też na starość.

      • Ciekawa jestem co powie pani na temat tych statystyk? http://www.rightdiagnosis.com/c/childbirth/complic.htm Mam nadzieje, ze zna pani angielski, a dla tych co nie znaja, tak w skrocie, wyniki przekrojowe z wielu publikacji medycznych: Na 1000 zywych urodzen, trauma wystapuje w okolo:
        – 6 przypadkach porodow przez cesarskie ciecie (nie rozrozniajac czy cesarka ze wzgledow medycznych, emergency czy na zyczenie)
        – 90 przypadkach porodow salami natury bez uzycia kleszczy czy prozni
        – 300!!! przypadkach porodow salami natury z uzyciem kleszcze czy prozni
        Mysle, ze statystyki sa przerazajace I niech lekarze I polozne itd przestana wciskac kobiecie, ze porod sn jest dla nich I dla dziecka najlepszy! Cesarka na zyczenie, bez rozpoczetej akcji porodowej ma najnizsze ryzyko dla dziecka I dla matki. Sama rodzilam naturalnie z duzymi komplikacjami na cale zycie. Na forach mozna poczytac o bardzo mlodych kobietach ktore doznaja duzych uszkodzen podczas porodow I teraz zmagaja sie z nietrzymaniem moczu, kalu, strasznym bolem podczas stosunku uniemozliwiajacym zycie seksualne, co odbija sie na zwiazku malzenskim I czasami jego rozbiciem, wypadajacymi narzadami rodnymi I wiele wiele innymi problemami. Mowi sie o tym, ze najwazniejsze jest dziecko, tak, poniekad, ale ja nie przedkladalabym zdrowie dziecka nad zdrowiem matki, bo jesli matka jest zdepresowana powstalymi szkodami, nie bedzie dobra matka a dziecko z pewnoscia na tym ucierpi. Zacznijmy mowic o tych komplikacjach, aby kobiety mogly wybrac swiadomie I wiedziec, ze jesli jakis czas po porodzie pol wnetrza pochwy wypadnie jej na zewnatrz, to ze bedzie dokladnie wiedziec dlaczego I co sie wogole wydarzylo, bo niestety na forach kobiety sa przerazone, ze pewnie maja raka!!!! Taka jest niestety mala swiadomosc I wiedza w tym temacie u kobiet, sama nie mialam o tym wszystkim bladego pojecia! Teraz juz wiem I nie dziwi mnie fakt, ze bardzo duza ilosc kobiet ginekologow, uroginekologow I zony tych lekarzy rodza teraz przez cc na zyczenie. I nie ze wzgledu na starch przed bolem, tylko ze wzgledu na doglebna wiedze na ten temat I statystyki.

        • Maria Lepucka

          Współczuję Pani porodu, który pozostawił tak nieprzyjemne wspomnienia.
          Nie mogę się zgodzić z Pani zdaniem, że elektywne, planowe cięcia cesarskie są lepsze dla mamy i dziecka, bo jest dokładnie odwrotnie, co udowodniły liczne badania i co widać „gołym okiem”.
          Jeśli chodzi o związek nietrzymania moczu z porodem drogami natury również nie jest on taki, jak Pani pisze. Wykazano jedynie, że duża liczba porodów i porody zabiegowe są czynnikami ryzyka. Przy okazji należy zaznaczyć, że uszkodzenie pęcherza moczowego jest jednym z najczęstszych powikłań cięć cesarskich.
          O pozostałych powikłaniach pisałam już tu: https://www.feminasum.pl/artykuly/porod/ciecie-cesarskie-powiklania-mamy-dziecka/

          Przejrzałam zacytowane przez Panią statystyki i nie znalazłam informacji: na jakiej podstawie powstały, kto wykonał badania i jaka była ich metodologia. Nie ma żadnych dodatkowych informacji na temat porodu poza tym jaki sposób się odbył i u ilu badanych kobiet wystąpiły urazy.
          Niestety bez powyższych informacji nie sposób odnieść się do tych danych.
          Mogę tylko zwrócić uwagę, że są to dane z USA – kraju, w którym prawie nie ma porodów fizjologicznych, a wyniki opieki okołoporodowej sa bardzo słabe na tle innych krajów rozwiniętych. Jest ogromna różnią między zmedykalizowanym porodem drogami natury, a zupełnie spontanicznym i fizjologicznym porodem bez ingerencji i zbędnego stresu. Czynniki psychologiczne, a także zastosowane leki i metody porodu maja ogromny wpływ na jego przebieg, a także odczucia pacjentki z nim związane.

        • Maria Lepucka – wiecej praktyki prosze, mniej tej zastarzalej teorii akademickiej, kt. Pani sie posluguje w swoich wypowiedziach. „Malpa” dala Pani calkowicie aktualna, wyczerpujaca odpowiedz. Poza powaznymi uszkodzeniami poporodowymi, z kt. obecna medycyna nie moze kobiecie nic innego zaproponowac – z tym zyc dalej, albo sie zabic – znam wiele przypadkow matek, kt. po takich sn porodach zwariowali. I pozatym, takie wam – wspolczuje – ja osoboscie nie potrzebuje. Jestem ambitna, ladna i pewna siebie osobowosc, kt. wymaga szacunku do wlasnego ciala i zdrowia. Za to wam lekarze placimy – zeby wy to spelniali. Inaczej moge i bez oplaty skladek zdrowotnych na tym samym poziomie urodzic w Afryce – wyjdzie mi to zadarmo!

          • Maria Lepucka
            Maria Lepucka

            Posługuję się najnowszą wiedzą naukową, a nie czyjąkolwiek „praktyką”, czy tym, co akurat widzę wokół siebie, bo to bardzo ograniczone widzenie i nieprofesjonalne źródło wiedzy. Oczywiście własne doświadczenie też uczy – ja na przykład czuję smutek i złość kiedy widzę kolejnego malucha wyrwanego z brzucha matki w czasie operacji, gdzie jako wskazanie wpisano dużą masę płodu, a maluch waży 3500g albo w karcie pacjentki napisane „tokofobia” i nikt nie zaproponował jej psychoterapii tylko krzywdzący zabieg.

    • Witam. Myślę,że w trakcie porodu, niezależnie, jaka droga jest prowadzony, znaczenie ma bezpieczeństwo mamy i dziecka. Najmniej istotnym jest tutaj odczuwany ból, bowiem, powiedzmy sobie szczerze, zarówno poród naturalny, jak i cięcie cesarskie wiążą się dla kobiety z bólem. Inna jest jego forma, inny poziom odczuwania, innych części ciała dotyczy. Poród naturalny boli ( jestem mamą dwójki dzieci i położną dodam od razu), ale ten ból jest do zniesienia i trwa kilka godzin, a poza tym zawsze otrzymujemy taką ilość doznań bólowych, jaka jest w stanie wytrzymać nasz organizm ( wspaniale działanie hormonów), natomiast po cięciu cesarskim, związanym z nacinaniem i szarpaniem kilku warstw, ból pojawia się po zabiegu, trwa kilka tygodni, a powstała blizna daje o sobie znać nawet kilka/kilkanaście lat później (nie mówił o zrostach). Proszę teraz przez chwilę pomyśleć o doznaniach dziecka, które wyrywane jest ze snu, jest przerażone i nie wie, co się z nim dzieje. Traci poczucie bezpieczeństwa. Cięcie powinno być wykonywane tylko ze ściśle określonych wskazań, nigdy na życzenie. Zbyt wiele negatywnych konsekwencji ze sobą niesie (m.in. drażliwość, niepokój u noworodka). Dlaczego pisze tylko o doznaniach bólowych i konsekwencjach dla dziecka? Bo artykuł napisany przez Marię Lepucką oddaje wiernie stan medyczny. Pozdrawiam, Adela

    • Nie wiem jaką trzeba być kobietą, żeby napisać coś takiego. Mam nadzieję, że nie masz dzieci. Jak można nosić maleństwo pod sercem tyle miesięcy, a potem mu zepsuć ten jego start w nowe życie w taki głupi sposób, z czystego egoizmu, strachu i głupoty. Poród nie ma byc najbezpieczniejszy? Ma byc pewnie taki, żebyś się nie spociła i nie musiała nic robić. Jak w ogóle można porównać silikonowe piersi czy wyrostek do dziecka, dla którego każda normalna matka zrobi wszystko.

  2. O znieczulenie wcale nie jest tak prosto w polskich szpitalach! Często kobieta musi o nie błagać a i tak nie dostanie! Poza tym zmuszanie kobiet do rodzenia na leżąco, rutynowe nacinanie krocza czyli bezsensowne okaleczanie na całe życie zniechęca wiele kobiet do rodzenia sn! Najlepszy poród dla kobiety to taki, który ona sama uważa za dobry dla siebie! Jesli kobieta boi się panicznie porodu a mimo to każa jej rodzić naturalnie, istnieje ogromne ryzyko, nawet śmiertelne, dla niej oraz dla dziecka! Jesli psychika kobiety nie jest gotowa na taki poród to na pewno on się nie uda. Cesarka jest wtedy jedynym rozwiązaniem. Tak było w moim przypadku. A powikłania po porodach naturalnych dla dziecka wydają mi się być gorsze niż po cc. Nie słyszałam o przypadku rehabilitacji dziecka po cc, po porodach sn – owszem i to mnóstwo!

    • Maria Lepucka

      Niestety w polskich szpitalach czasem ciężko o znieczulenie porodu, niestety o prawa kobiet rodzących nikt skutecznie nie walczy, a same kobiety często zauważają problem dopiero kiedy zaczynają szukać takich możliwości.Zmuszanie kobiet to rodzenia w niewygodnych dla nich pozycjach zdarza się już na szczęście coraz rzadziej, chociaż oczywiście jest to błąd. Co do nacinania krocza – można tego uniknąć w czasie porodu drogami natury, jednak czasem nacięcie jest nieuniknione i w takich przypadkach powinno się je wykonać. Z pewnością nie mogę się natomiast zgodzić, że to „okaleczanie na całe życie”, jest to bowiem niewielkie nacięcie mięśni. Natomiast cięcie cesarskie jest poważnym zabiegiem operacyjnym, po którym pozostaje kilkakrotnie większa blizna, a rany dotyczą nie tylko skóry i mięśni. Blizna macicy może stanowić zagrożenie dla kolejnej ciąży. Liczba powikłań po cięciu cesarskim jest zdecydowanie większa niż po porodzie drogami natury, a śmiertelność matek i dzieci, związana z samym zabiegiem jest nawet dziesięciokrotnie wyższa. To dlatego wykonanie cięcia cesarskiego bez wskazań medycznych jest błędem w sztuce lekarskiej.
      Po porodach drogami natury powikłań jest zdecydowanie mniej, poza tym są to nieco inne problemy niż po cięciu cesarskim. Być może nie słyszała Pani o rehabilitacji dziecka po cięciu cesarskim, ale takich noworodków w oddziałach patologii noworodka jest zdecydowana większość. Badania, prowadzone na dużych grupach badawczych wykazują negatywny wpływ operacyjnego ukończenia ciąży na stan dzieci. Dlatego też współczesne położnictwo nadal dąży do tego, aby porodów prawidłowych, czyli drogami i siłami natury było jak najwięcej.

      • Uważam, że liczba nacięć krocza w naszym kraju jest zdecydowanie za wysoka w porównaniu do krajów Europy Zachodniej chociażby. A chyba wszystkie kobiety zbudowane są tak samo. W Polsce ta praktyka jest nadużywana, często niepotrzebna. Prosze mi wierzyć, ze znam kobiety, choćby w mojej rodzinie, które kilkadziesiąt (!) lat po porodzie odczuwają skutki nacięcia. Wiem, że rana po cesarce jest poważna ale brzuch jest miejscem mniej newralgicznym niż krocze dlatego wiele kobiet mniej boi się cięcia. Co do noworodków urodzonych przez cc przebywających na patologii – nie jest tak, że ich kiepski stan wynika w wielu przypadkach z tego, że za późno wykonano cięcie, kiedy istniało poważne zagrożenie podczas porodu sn?

        • Maria Lepucka

          W badaniach nad wpływem cięcia cesarskiego na stan noworodka brano pod uwagę wskazania operacji. Zastanawiające jest to, że noworodki z planowych cięć cesarskich ze wskazań pozapołożniczych (np okulistycznych czy ortopedycznych) również rodziły się w gorszym stanie od noworodków z porodów drogami natury. Jest to jednoznaczny dowód na to, że sam zabieg cięcia cesarskiego wpływa negatywnie na dziecko i/lub poród drogami natury wpływa na dziecko pozytywnie, umożliwiając mu adaptację do życia pozamacicznego.
          Co do nacięcia krocza w czasie porodu – jestem przeciwna wykonywaniu zabiegu rutynowo i bez potrzeby. W aspekcie chirurgicznym jest to niewielki zabieg, powinien jednak być wykonywany tylko w uzasadnionych przypadkach. zawsze też można nie wyrazić zgody na nacięcie krocza w czasie porodu.

          • Czy może Pani przytoczyć te badania, wskazać źródło? Jest to w sprzeczności z tym, co mówi np. dr Południewski oraz większość kobiet, z którymi wypowiedziami miałam do czynienia.

            Nacięcie krocza podobno – sięga w Polsce 50% przypadków. Gdy wskazanie ograniczenia jest identyczne, jak w przypadku cc.

            To też niejako wyznacznik świadomości i umiejętności personelu medycznego w Polsce.

          • Ogólnie w gorszym stanie? Czy tylko ze względu na problem z oddychaniem?

            Jak by wyszła statyka, gdyby wziąć pod uwagę inne uszkodzenia okołoporodowe? I ich długotrwały wpływ?

            (Czyli ogólnie statystyka „zdrowych” dzieci rodzonych przez cc i sn, u których wystąpiły powikłania. Jak często w ogólnym ujęciu występują one w jednej i drugiej grupie, jak poważne są to uszkodzenia i jak wiele z nich nie ustępuje samoistnie? Może sama znajdę. 😉 )

            Wydaje mi się, że ogólna ocena biorąca pod uwagę tylko jeden aspekt (kłopotów z oddychaniem, które w dużej mierze podobno ustępują same z racji wchłaniania się resztek płynu owodniowego w płucach) nie jest całkowicie obiektywna.

          • Maria Lepucka

            Jeśli dotarła Pani do całości tekstu to tam wszystko jest wyjaśnione. Zbadano grupę WSZYSTKICH noworodków po cięciach cesarskich ze wskazań planowych i wszystkich noworodków po porodach fizjologicznych (nawet tych chorych więc wyniki powinny wyjść na niekorzyść porodów siłami natury, ponieważ z grupy po cc wykluczono przyczyny leżące po stronie dziecka). W badaniach określono wszystkie problemy, które wystąpiły w czasie porodów (bo mogą mieć wpływ na zaburzenia oddychania). Mimo to zdrowe płody po porodzie drogami natury były w lepszym stanie niż wszystkie płody (także z wadami) urodzone drogami natury. W takiej sytuacji różnica jest znacząca. Można przypuszczać, że te same maluchy, które były zdrowe w brzuchu mamy mogłyby się urodzić w dobrym stanie gdyby nie poród operacyjny.

          • Nie mam dostępu w tym momencie do Pani pracy, jedynie do streszczenia – podobnie jeśli chodzi o inne publikacje.

            Dopiero w tym komentarzu pisze Pani, że badanie obejmowało wszystkie typy uszkodzeń – czyli też te mechaniczne.

            *Dla mnie najbardziej obiektywne jest zestawienie każdego z typów uszkodzeń osobno i powiedzmy zestawienie procentowe i jednocześnie „wagowe” każdego typu uszkodzenia, by móc stawiać kategoryczne tezy, że dany poród jest lepszy.

            (Ja nie wartościuję, ale uważam, że cc nie jest wcale takim obciążeniem dla dziecka, jak w wielu wypadkach się przedstawia. Myślę, że jeśli chodzi o powikłania, to jeśli wystąpią przy cc mogą one być o wiele bardziej dojmujące dla matki.)

            Jak wspomniałam, nie mam dostępu do Pani pracy, więc nie wiem, czy zestawiała Pani ilość innych powikłań i ich wagę powiedzmy z występującymi zaburzeniami oddychania.

            Gdzie wagą określam uwzględnienie tego, jak szybko ustępują dane problemy, jaka jest ich wyleczalność.

            5.4% zaburzeń oddychania – 1,6% = 3,8%, o tyle więcej noworodków może mieć zaburzenia oddychania po cc, a gdy odejmiemy te, które wycofają się samoistnie po 3 dniach?

            ** Czy wówczas ilość procentowo poszkodowanych dzieci – przez te zaburzenia nadal przeważa nad ilością procentowo poszkodowanych dzieci przez inne uszkodzenia w trakcie porodu sn? I czy wagowo są to obciążenia tej samej miary? (Np. jeśli chodzi o ich wyleczalność.)

            Czy tego typu zaburzenia miarą odpowiadają niedotlenieniu przy porodach sn? Czy zaburzenia oddychania i wynikające stąd niedotlenienie noworodków urodzonych cc jest „wagowo” adekwatne wobec przypadków występujących przy sn? (Ile z nich pozostawia trwałe uszkodzenia, czy niepełnosprawność, a ile ustępuje samo w obu przypadkach?)

            Po prostu – nie wiedziałam, że zestawia Pani wszystkie uszkodzenia, tak jak rozumiem to tu – *, **
            Może znajdę statystyki odnośnie uszkodzeń mechanicznych.

          • Maria Lepucka

            Jeżeli chodzi o czas trwania powikłań nie jesteśmy tego nigdy w stanie do końca określić. Obecnie trwają badania nad odległymi skutkami cięcia cesarskiego. Zastanawia fakt jak niedotlenienie po porodzie i szok związany z operacją wpływa na dalszy rozwój dziecka, wiemy przecież, że życie wewnątrzmaciczne i poród mają duży wpływ na przyszłość małego człowieczka.

          • Chodziło mi o bardziej namacalne sprawy. Efekt niedotlenienia owszem można zauważyć obserwując problemy w rozwoju, czy upośledzenie.

            Czy stopnie niedotlenienia w obu przypadkach: sn i cc są identyczne? Czy w którejś opcji jest więcej zmian nieodwracalnych?

            Wydaje się też, że inne uszkodzenia okołoporodowe przy sn muszą występować rzadziej niż 3,8% wypadków lub mieć mniejsze znaczenie, mniej istotne konsekwencje, by można mówić, że sn jest bezpieczniejsze od cc.

            Przy okazji – jako laik tego nie wiem, czy zaburzenia oddychania zawsze łączą się z niedotlenieniem i na odwrót: niedotlenienie może u noworodka wystąpić bez zaburzeń oddychania?

            Tak, rozkład stopnia niedotlenienia w obu grupach – dzieci po sn i cc (no i oczywiście wobec tego jego konsekwencje) jest bardzo istotnym czynnikiem porównania.

      • Według innej położnej – powołującej się na nowe źródła nacięcie krocza jest gorsze niż pęknięcie i to nacięcie bardziej osłabia mięśnie krocza.

        WHO także nawołuje do ograniczania ilości nacięć krocza. To także powinno być podobno 15%. W Polsce 50%.

        • Maria Lepucka

          Również uważam, że nacięcia krocza powinny być wykonane wyłącznie w razie konieczności, a nie rutynowo. Jak najbardziej w wielu przypadkach da się tego zabiegu uniknąć. Rutynowe nacięcia krocza są wyrazem niepotrzebnej medykalizacji porodu tak samo jak niepotrzebne cięcia cesarskie.

          • Jednak to o cc toczą się boje. A o nacinaniu krocza raczej mało się wspomina. CC w Polsce – 30%, nacięcie krocza – 50%, WHO – powinno to oscylować do 15%.

            Osobiście uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo do wyboru cc. Jeśli Polska podpisze kartę pacjenta w pełnym zakresie (a tylko Polska i GB się od tego wymigały) większość porodów będzie najpewniej odbywać się za granicą. Zresztą podobno Polki rodzą o wiele więcej dzieci w Anglii – nie sądzę, by chodziło jedynie o zasiłki, myślę, że mogą tam liczyć na lepszą opiekę okołoporodową.

            Poza tym, cc jest dostępne w prywatnych klinikach. A nadto koszt cc jest identyczny jak sn. Danie kobiecie prawa wyboru miałoby także wymiar społeczny – większy respekt dla praw rodzącej.

            Prędzej, czy później – a szkoda, że może później – ale do 10-12 lat, cc na życzenie najpewniej zostanie w Polsce wprowadzone.

      • statystyki

        statystyki uszkodzeń okołoporodowych w obu wypadkach (zaskakują mnie Pani stwierdzenia, przy cc bardzo rzadko następuje uszkodzenie dziecka, w wypadku cc bardziej ryzykuje matka)

        ale z wielką przyjemnością zobaczę źródło – statystyki

        • Maria Lepucka

          Nie chodzi o mechaniczne uszkodzenia dziecka, te faktycznie zdarzają się rzadko. Zdecydowanie częściej zdarzają się zaburzenia adaptacyjne, przede wszystkim zaburzenia oddychania po porodzie. Takie dzieci wymagają pomocy, częściej przebywają w oddziałach patologii noworodka, zdecydowanie rzadziej są karmione mlekiem mamy. To wszystko niewątpliwie ma wpływ na ich zdrowie i przyszłe życie. Nie należy zapominać, że cięcie cesarskie jest dla rodzącego się dziecka ogromnym stresem, niekiedy powodującym nawet załamanie układu odpornościowego.

      • Rehabilitacja noworodków po cesarskim cięciu ale czy nie przypadkiem te cesarskie cięcia odbywały się w ostatniej chwili, gdy dochodziło już do niedotlenienia dziecka? Trochę nierzetelne informacje podaje tu Pani

        • Maria Lepucka

          Absolutnie nie. Jak już wielokrotnie wspominałam brano pod uwagę tylko noworodki z PLANOWYCH cięć cesarskich, wykonanych bez najmniejszych oznak niedotlenienia dziecka. Wskazania były pozapołożnicze i nie miały wpływu na stan dziecka, a operację wykonywano zwykle przed wystąpienie czynności skurczowej. Najczęstszymi wskazaniami były: stan po cięciu cesarskim, wskazania okulistyczne, nieprawidłowe położenie płodu w macicy i wskazania ortopedyczne. Te dzieci zwykle rodziły się zdrowe, a natychmiast po porodzie nie mogły oddychać. Płyn zalegający w płucach, brak ucisku na klatkę piersiową w czasie przechodzenia przez kanał rodny, czy niewielkiego wzrostu stężenia dwutlenku węgla we krwi, związanego ze skurczami macicy to z pewnością czynniki, które miały wpływ na takie zaburzenia. Opóźniony pierwszy wdech, pomoc medyczna w oddychaniu, konieczność reanimacji to tylko niektóre z powikłań po operacji u dzieci.

        • Pocieszające, że występuje to tylko u 5,4 % dzieci rodzących się przez cc. (Czyli o wiele rzadziej niż np. astma.)
          I u 1,6% sn.
          http://www.pjms.com.pk/issues/julsep08/article/article15.html

          Pocieszające jest też to, że o ile nie jest to wywołane wadami wrodzonymi – to rokowania odnośnie wyleczenia są dobre. Oraz to, że najczęstszy typ TTN ustępuje samoistnie w przeciągu 48-72 godzin. O ile dobrze zrozumiałam.

          http://pediatria.mp.pl/choroby/noworodek/show.html?id=71736

          Nie jest znowu tak źle. Ciekawe jak często występują inne uszkodzenia okołoporodowe. Może też kiedyś poszperam. 😉

          PS dziękuję za podesłany link i bibliografię – postaram się w miarę możliwości sukcesywnie zgłębić 🙂

        • Moje cc było planowe, bo mam zwyrodnienie siatkówki w oku. I po nim moje dziecko nie oddychało, było odsysane, nie oddychało dalej, stymulacja, nic. Po dobrych 10 min był w stanie oddychać ale musiał być na obserwacji. Leżał na patologii noworodka miesiąc, bo wciąż jakieś byłuy problemy, nie karmiłam go piersią, jest alergikiem, strasznie nerwowym dzieckiem. Pierwszy synek z psn jest jego przeciwieństwem. Bardzo żałuję, ale nie miałam wyboru. Ale serce mnie boli jak patrzę na moje dziecko.

  3. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Dr-Grzegorz-Poludniewski-za-sto-lat-wszystkie-dzieci-beda-sie-rodzic-przez-cesarskie-ciecie,wid,16464468,wiadomosc.html?ticaid=112a07

    Przy statystykach cc trzeba brać pod uwagę to, że jest to droga rozwiązania przy zagrożeniu życia i zdrowia matki lub dziecka. Pisząc ten artykuł na pewno ma Pani dostęp do danych statystycznych. Byłoby miło, gdyby można było je upublicznić. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby dane pochodziły z kraju, gdzie cc na życzenie jest prawnie usankcjonowane, a jest wiele takich krajów – też nasi sąsiedzi. Wówczas można by było zestawić przypadki cc na życzenie ze statystykami sn.

    Artykuł jest nieco tendencyjny, ponieważ dal równowagi nie przedstawia uszkodzeń okołoporodowych noworodków urodzonych sn oraz uszkodzeń okołoporodowych kobiet. (Też tych mających swoje konsekwencje w przyszłości. A warto brać pod uwagę także te statystyki.)

    Z mojej (oczywiście ograniczonej w tym zakresie wiedzy) wynika, że cc sprzyja przede wszystkim wystąpieniu astmy. I jest to związane jedynie z inną kolonizacją jelit noworodka. (Co też mnie frapuje – bo czy tej kwestii nie można by rozwiązać wymazem?) Ryzyko astmy (która jakby nie było można leczyć) zwiększa się o 1/5. Można je niwelować poprzez przyjmowanie przez ciężarną probiotyków w czasie ciąży, potem w okresie karmienia piersią i wreszcie podawanie ich dziecku. Oraz oczywiście nie „idealnie sterylny chów”.
    Żeby mieć porównanie – ryzyko astmy zwiększa się u noworodków bardziej znacząco – bo o 1/3, gdy matka w ostatnim trymestrze ciąży nadal zażywa kwas foliowy.

    Wobec tego – byłoby miło zobaczyć, jak inne wymienione przez Panią powikłania u dzieci po cc – występują względem dzieci urodzonych naturalnie. (Znowu liczę, że jako też osoba wykładająca na uczelni ma Pani dostęp do danych statystycznych.)

    Co do trwających badań – zostały zakończone badania dotyczące zmian w kodzie epigenetycznym. Wykonywane przez dwa skandynawskie zespoły – w obu przypadkach stwierdzono, przyspieszenie zmian epigenetycznych (szybsza metylacja DNA przez pierwszą dobę) które powracało do identycznej prędkości w przeciągu 3 dni po porodzie. Przy czym nie można wykazać w jakim kierunku to zmiany. Równie dobrze może to sprzyjać dzieciom (np. ptaki wykluwające się w gorszych warunkach środowiskowych były sprawniejsze i bardziej samodzielne – by szybciej opuścić niesprzyjające środowisko). I na dodatek- zmiany te nie są trwałe, są całkowicie odwracalne.

    Więc – będę wdzięczna za przedstawienie statystyk. CC na życzenie a SN. Śmiertelność przy porodzie. Uszkodzenia okołoporodowe. Dalsze potencjalnie negatywne konsekwencje dla zdrowia dziecka i matki.

    Uważam, że cc jest dobrym rozwiązaniem. I każda kobieta powinna mieć do niego prawo. W Szwecji, gdzie tak właśnie jest – dopuszczenie cc nie zmieniło zupełnie statystyk jego wykonywania. To też warto wziąć pod uwagę.

    Będę wdzięczna za odpowiedź prezentującą statystyki.

    • Jeśli chodzi o karmienie piersią zachodzi najpewniej czynnik psychologiczny – laktacja występuje później, ale cc nie powoduje braku jej wystąpienia. To jakby jednak osobna kwestia.

      • Maria Lepucka

        Po cięciu cesarskim, które obecnie przeprowadzane jest głównie w znieczuleniu zewnątrzoponowym pacjentka musi leżeć przez 12 godzin. Utrudnia to karmienie dziecka i chociaż w tej pozycji jest to nadal możliwe, to jednak trudniejsze i wymaga pomocy. Poza tym poród naturalny stymuluje latację, w przypadku operacyjnego ukończenia ciąży ten proces trwa dłużej. W związku z powyższym dzieci często są karmione sztuczną mieszanką z butelki zanim mama spróbuje nakarmić piersią. Ta sytuacja negatywnie wpływa na naukę ssania u malucha.
        Wszystkie te problemy sprawiają, że kobiety po cięciu cesarskim rzadziej karmią dzieci piersią.

        • Zapewne tak, ale nie jest to niemożliwe. Bywa także, że po porodzie naturalnym matki mają problem z karmieniem piersią i muszą wspomagać się pokarmem sztucznym.

          Mimo wszystko – cc nie uniemożliwia karmienia piersią.

          • Maria Lepucka

            Oczywiście, że nie, ale utrudnia karmienie naturalne, w związku z czym jest to jeden z możliwych skutków ubocznych zabiegu. Oczywiście negatywne skutki mogą, a nie muszą wystąpić. Mówimy jedynie o tym, że ryzyko ich pojawienia się jest zwiększone.

        • Laktacja wystepuje pozniej tez przy porodzie sn, u mnie wystapila dopiero na dzien 4, przez ten czas bliznieta byly karmione mlekiem modyfikowanym bo mialy niski cukier i trzeba go bylo szybko podniesc. Mleka mialam bardzo malo, ledwo udalo mi sie dokarmiac przez 10 tyg piersia, reszte mlekiem modyfikowanym.

          • Maria Lepucka
            Maria Lepucka

            Piszę o wynikach badań naukowych. Rozumiem, że Pani osobiste doświadczenia mogą być inne, jednak badania na dużych grupach kobiet pokazały jednoznacznie, że dzieci z cięć cesarskich rzadziej są karmione piersią, później są do niej przystawiane, częściej wykazują problemy ze ssaniem, a ich matki z laktacją. Doskonale to widać w praktyce. Po porodach naturalnych noworodki położone na brzuchu mamy sa w stanie wspinać się do piersi, zwykle doskonale radzą sobie z pierwszym karmieniem nawet bez większej pomocy. Niestety wiemy też ile więcej wysiłku i czasu kosztuje pomoc w karmieniu piersią mamom po cięciach cesarskich.
            Niestety karmienie sztuczne noworodków (niezależnie od przyczyny) nie sprzyja pobudzaniu laktacji u mamy, stąd mogły wynikać Pani problemy.

          • Rodziłam przez cc. Karmię piersią już 21 miesiąc (!!!). Historie o niekarmieniu dzieci po porodzie cc już dawno można włożyć między bajki. Może jest ciut trudniej na początku, tyle.

          • Maria Lepucka

            Badania wykazują, że matki po cc rzadziej karmią dzieci piersią i różnica ta jest bardzo duża. Dzieci po cc też później są przystawiane do piersi, częściej dokarmiane są mlekiem modyfikowanym i częściej mleko modyfikowane jest ich pierwszym posiłkiem. Oczywiście to, że tak się dzieje zdecydowanie częściej nie oznacza, ze zawsze.

    • Maria Lepucka

      Wirtualna Polska nie jest źródłem wiedzy naukowej! Ta znajduje się w profesjonalnych czasopismach branżowych, a one są dostępne w bibliotekach medycznych. Streszczenia tych prac są dostępne w bazie PubMed (i kilku innych) i są to głównie prace w języku angielskim, także ta, o której już wspominałam.

      • Proszę Pani. 🙂 Proszę Panią od dłuższego czasu o pomoc bezpośrednią w dotarciu do badań.

        To, co Pani nazywa Wirtualną Polską – nie jest źródłem mojej wiedzy. Wkleiłam Pani wywiad z dr n med. Południewskim, który widzi sprawę cc nieco inaczej. (Uważam, że dla Pani samej może być interesujące zapoznanie się z opinią innego specjalisty.)

        Nie powołuję się na Wirtualną Polskę, jako na źródło naukowe, co pani sugeruje w komentarzu.

        • Maria Lepucka

          Jeżeli jest Pani zainteresowana linkami proszę o maila poprzez formularz kontaktowy, publicznie staramy się nie linkować, reklamować itp. Postaram się podesłać coś, co naprowadzi Panią na artykuły, zawierające badania na ten temat.

          • Jako administrator powinna mieć Pani mojego linka wpisanego przy każdym komentarzu. Będę wdzięczna za podesłanie linków – a także, co może być korzystne dla osób czytających Pani serwis -o wklejenie przynajmniej cytatów.

            Jeśli chodzi o pozycjonowanie – czy linki wklejane w komentarzach obciążają serwis? Chyba nie bardzo, a przynajmniej można poprosić o użycie opcji „no follow” i nie powinno być problemów. Oczywiście nie jestem idealnie w temacie obeznana. Ale myślę, że komentarze są inaczej traktowane niż normalna treść strony.

            Gdyby Pani nie widziała mojego maila: zielonyburakposiekany[at]gmail.com Oczywiście – jeśli dostanę od Pani treści – też mogę spróbować je tu zacytować. Nie widzę za bardzo różnicy.

            Z góry dziękuję.

          • Maria Lepucka

            Udzieliłam już Pani odpowiedzi na pytania gdzie i w jaki sposób znaleźć naukowe źródła, badania statystyczne na dużych grupach i nie tylko. Cytaty musiałyby być podane w języku angielskim lub przetłumaczone dosłownie, a pisałam już o tym, jakie wnioski płynęły z badań prawie dosłownie.

          • Myślę, że to kwestie interesujące wiele osób. I sama możliwość dotarcia do statystyk i wyników badań byłaby dla wielu interesująca. Może znajdzie Pani inną formę – jeśli nie linku, cytatu? Podania bezpośredniego tytułu, który można by wpisać w przeglądarkę – by więcej osób mogło dotrzeć do takich badań.

      • Proszę podać źródło a nie wycierać się sloganami. A może pani jak na osobę z tytułem mgr nie umie odnieść cytowanej treści do źródła i tu jest problem. Stwierdzam że skoda czasu na takie nieprofesjonalny blog. Nie umie pani nawet obronić swojej racji.

        • Maria Lepucka

          Szanowna Pani, to nie jest strona naukowa, a blog medyczny przeznaczony głównie dla osób bez wykształcenia medycznego. Od 7 lat w pracy naukowej zajmuję się skutkami ciecia cesarskiego dla noworodka. Większośc osób nie zagląda tutaj w poszukiwaniu naukowych publikacji, jeśli jednak Pani an tym zależy przedstawie kilka:
          Publikacja mojego autorstwa: “Umbilical cord blood gas content, postnatal state of neonates and lactation after cesarean and natural childbirth” Advances in Experimental Medicine and Biology 2013 Vol 788 Neurobiology of Respiration, s. 147-151,
          Oraz kilka innych:
          1. Gibbons L, Belizan JM, Lauer J.A, [et al.]The globalnumers and costs of additionally needed and unnecessary cesarean sections performed per year: overuse as a barrier to universalcoverage. World health Report 2010, Background Paper No 30
          2. Esteves Pereira A.P, DeneuxTharaux C, Nakamura Pereira M. et al. Cesarean delivery and maternal postpartum mortality: a population-based case control study in Brazil.
          3. Kornacka M.K, Kufel K. Neonatal outcome after cesarean section. Ginekologia Polska 2011; 82(8)
          4. Janczewska I, Domzalska-Popadiuk I. Signifiance of development of the intestinal trakt bacterialcolonization in term newbornsdelivered by cesareansection. Ann.Acad. Med. Gedan. 2014, 44, 99-104
          5. Stokholm J, Thorsen J, Chawes BL [et al] Cesarean section changes neonatal gut colonization. J AllergyClinImmunol. 2016 Apr 1
          6. Black M, Bhattacharya S, Philip S [et al.] Planned Cesarean Delivery at Term and Adverse Outcomes in Childhood Health.JAMA. 2015 Dec 1;314(21)
          7. Al Khalaf SY, O’Neil SM, O’Keeffe LM. [et al.] The impact of obstetricmode of delivery on childhood behavior. Social Psychiatry PsychiatricEpidemiology. 2015 Oct.50(10), 1557-67

          Przyjemnej lektury.
          Pozdrawiam

          • Ja również przeczytałam na ile mi angielski pozwolił to co udało mi sie znaleźc z tych pozycji i jestem w szoku, ze jakieś kobiety się decydują na taką masakre dla siebie i dziecka z własnej woli.

  4. Skontaktowałam się wczoraj także przez formularz kontaktowy – więc o ile nie zmieniła Pani zdania i prześle mi Pani bezpośrednie linki do badań, na których się Pani opiera – będę wdzięczna. Przecież Pani na tym między innymi pracuje.

    Cytowanie po angielsku wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Bo tłumaczenia bywają bardzo nieadekwatne. Oczywiście w nie naukowych publikacjach. Tak było w dwóch serwisach przekazujących wyniki badań zespołu szwedzkiego, który miał za zadanie udowodnić powiązanie cc z występowaniem u dzieci skłonności do cukrzycy i jeszcze dwóch innych powikłań. Ogólnie – nie udowodniono tego, nie można takiej tezy udowodnić. Polskie portale przekazały wyniki tych badań założenia przekazując jako wniosek i strasząc, że oto udowodniono jaki to wpływ na zdrowie dzieci ma cc. Więc – jeśli oryginały – jak najbardziej. 🙂
    Pozdrawiam.

    • Do Pani Nike.

      Wstępna uwaga – badania prospektywne porównujące elective cc i pdn są dość trudne z uwagi na to ,że częśc pacjentek planowanych do pdn przechodzi cc w trybie pilnym.
      Niemniej jednak dostępne do tej pory badania wykazują jedynie 5 zmiennych , które można potraktować jako statystycznie istotne.Spośród nich :
      – na korzyść elective cc – mniej powikłań krwotocznych i transfuzji
      -na korzyść pdn – krótszy pobyt w szpitalu , mniej powikłań dot.implantacji łożyska w następnych ciążach , mniej neonatologicznych powikłań oddechowych , mniej przypadków pęknięcia macicy w nast.ciążach
      Reszta zmiennych nie ma wystarczającego poparcia statystycznego

      • Maria Lepucka
        Maria Lepucka

        Nie wiem z jakiego źródła Pan korzystał, jednakże niezależnie od tego z jednym na pewno nie można się zgodzić, a mianowicie z mniejszą ilością krwotoków i transfuzji po cięciu cesarskim w porównaniu z porodami drogami natury. Utrata krwi podczas cięcia cesarskiego jest znacznie większa niż podczas porodu drogami natury, poza tym po operacji zdecydowanie częściej zdarzają się krwotoki. Jest to związane głównie z atonią macicy, która w czasie porodu naturalnego systematycznie się kurczy przez wiele godzin i po urodzeniu łożyska samoistnie zaczyna się kurczyć i zwijać pod wpływem oksytocyny. Po operacji konieczne jest podanie dużej ilości leków obkurczających macicę, ponieważ w tej sytuacji taki mechanizm nie działa (został pominięty). Ponieważ zamknięcie naczyń krwionośnych w okolicy rany łożyska trwa w tej sytuacji dłużej utrata krwi jest większa.
        Podsumowując ostatecznie utrata krwi w czasie porodu naturalnego i po nim jest zdecydowanie mniejsza niż w przypadku cięcia cesarskiego (średnia utrata krwi w czasie porodu siłami natury ok 300ml, w czasie operacji 500-1000ml).

        • Hmm , wie Pani , ACOG

          • Rozumiem ,że pani odróżnia powikłanie krwotoczne od zwykłej utraty średniej ?

          • Maria Lepucka
            Maria Lepucka

            Tak jak wspominałam przecięta utrata krwi jest większa po operacji ORAZ po operacji częściej zdarzają się zagrażające życiu krwotoki, głównie z miejsca odklejenia łożyska na skutek atonii macicy. Jeśli wspomina Pan o medycynie opartej na faktach i badaniach naukowych to proponuję skorzystać z recenzowanych i najlepiej impaktowanych czasopism medycznych z możliwie najbardziej aktualną datą.

        • Aha no jeszcze pozostaje pytanie czy dostrzega Pani różnicę wyników elective cc a cc ze wskazań nagłych bo jakoś dziwnie wydaje mi się , że nie

          • Maria Lepucka
            Maria Lepucka

            Wielokrotnie o tym pisałam powyżej, więc proszę pozwolić, że nie będę powtarzać tego samego po razy kolejny. Odsyłam do pozostałej części dyskusji.

    • P Nike – krotko bo pierwsza odpowiedź gdzieś zaginęła.
      Za cc – mniej powiklan krwotocznych
      Za pdn – krótszy pobyt w szpitalu , mnie powikłań łożyskowych w następnej ciąży , mniej powikłań oddechowych u noworodków
      Tyle udowodniono.Reszta nie ma poparcia w EBM

  5. Szanowna Pani, po koszmarze związanym z naturalnym porodem w polskim szpitalu powiem krótko: statystyki mało mnie interesują. Opowieści koleżanek, niedawno rodzących we Wrocławiu są także wstrząsające i bynajmniej znieczulenie jest tylko legenda, podobnie jak cały program „rodzic po ludzku „. Aktualnie
    Jestem w drugiej ciąży i już myślę o porodzie poza granicami tego chorego kraju lub zrobię wszystko (!) by rodzić przez cc. Pozdrawiam

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Oczywiście, jest to Pani wybór. Niestety poważnym problemem jest nieinformowanie pacjentek o wczesnych i odległych skutkach operacyjnego ukończenia ciąży. Polskie pacjentki zazwyczaj nie zdają sobie z tego sprawy i nie wiążą problemów, które się pojawiają z cięciem cesarskim. Być może gdyby położyły na szali swój strach przed porodem i przyszłość swojego dziecka podjęłyby inną decyzję. Zgadzam się z Panią, że porody we wrocławskich szpitalach są mówiąc delikatnie „niedoskonałe”. Jednakże w Polsce są także inne miasta, prywatne kliniki położnicze, gdzie można urodzić w świetnych warunkach i z wybranym znieczuleniem.

      • Dolores, masz racje i walcz o swoje! Pani Mario, z calym szacunkiem, prosze mi powiedziec, kiedy lekarz usiadl z kobieta przed porodem, i jasno objasnil mozliwe komplikacjie dla dziecka i dla matki po porodzie naturalnym? Czy kiedykolwiek opowiedzial, ze jest ryzyko niedotlenienia prowadzacego do porazenia mozgowego czy smierci dziecka? Czy wyrwania barku? Ze sama bedzie w duzo duzo wiekszej grupie ryzyka prolapsu narzadow rodnych, relaksacji pochwy, ciecia, bolesnosci podczas stosunku, nietrzymania moczu, kalu, zrezygnowania z wielu sportow i ogolnie cieszenia sie zyciem? Wlasnie kolezanka, ktora urodzila dwie corki sn, bez uzycia kleszczy czy vaccum czy jakichkolwiek znieczulen, 6 lat po porodzie, w jeszcze mlodym wieku 32 lat zaczela nietrzymac mocz, wczesniej tylko czasami, teraz juz nie moze nawet cwiczyc, a jest osoba bardzo aktywna fizycznie, chodzi po gorach, cwiczy aerobik, chodzi na silownie, jednym slowem okaz zdrowia. Weszla na trampoline z dziecmi podczas imprezy grilowej i nagle mocz poplynal jej nogami przy wszystkich obecnych, co za wstyd biedna przezyla. Cwiczy i od dawna cwiczyla miesnie kegla, teraz mowi, ze nawet aerobic odpada bo nie jest w stanie moczu utrzymac! Co za zycie ja teraz czeka, w dodatku podejrzewa u siebie poczatkowy prolaps, wiec nie jest za ciekawie. I prosze nie mowic, ze te rzeczy zdarzaja sie kazdej kobiecie, czy rodzila czy nie, bo na pierwszym miejscu ryzyko prolapsu czy nietrzymanie moczu i kalu wystepuje o kobiet rodzacych sn, jest bardzo wiele badan piszacych o tym na pierwszym miejscu. I potwierdzaja te badania to, iz te rzeczy zdarzaja sie wiele lat po porodzie, a sam porod jest glownym powodem. Kobieta podniesie cos ciezszego i masz, obniza sie gorna czy dolna sciana i ktos potem mowi, ze to od dzwigania. Tak, od bardzo ciezkiego dzwigania przez wiele wiele lat, ale nie od podniesienia dziecka 12 kg, porod narobil szkod, a czas zrobil swoje i w odpowiednim momencie kobiety zaczynaja miec problemy. Dlaczego kobietom sie o tym nie mowi, tylko stara sie przedstawic porod sn od jak najlepszej strony, a porod przez cc od jak najgorszej? Pacjentki maja prawo znac wszystkie za i przeciw obu porodow i lekarz nie powinien tutaj namawiac do jednego albo drugiego, nie kobietom da sie wybrac i niech potem nie maja pretensji do nikogo tylko samej siebie, ze wybraly tak czy inaczej. Niestety my kobiety nie mamy zadnych praw jak widac, bo o barbarzynskich porodach slyszy sie non stop, wsrod znajomych, na forach, ile jest tych pieknych naturalnych bez interwencji? Cos bardzo bardzo malo.

        • Maria Lepucka
          Maria Lepucka

          Myśląc w ten sposób można dojść do wniosku, że w ogóle ciąża wiąże się z ryzykiem i będzie to prawda. Jednak kobiety chcą to ryzyko podejmować, bo chcą mieć dzieci. Nasza rola nie polega na straszeniu możliwością wystąpienia powikłań, które zdarzają się raz na wiele tysięcy porodów. Naszą rolą jest przeprowadzić kobietę jak najbezpieczniej przez ciążę, poród, macierzyństwo.
          Nie chcę nikogo do niczego namawiać, chciałabym raczej, aby każda kobieta w Polsce miała swobodny dostęp do edukacji okołoporodowej (i nie tylko), bo bez odpowiedniej wiedzy nie da się podjąć świadomych decyzji.

      • POLSKIE pacjentki jak najbardziej zdają sobie sprawę dlatego wybierają CC a nie traumatyczny ból. i POLSKIE PACJENTKI jak widac szukaja informacji z rzetelnych źródeł a nie wierzą ślepo w to co mówią lekarze i położne. Zna pani WSZYTSKIE kobiety w polsce ze wypowiada się że nie zdaja sobie sprawy? ,,Być może” każdy ma inną hierarhie wartości. Szczęśliwa matka z swojego porodu to dobra matka dla swojego dziecka.b A wiem ze mało jest zadowolonych osob z sn. Jak ktoś się boi porodu naturalnego to będzie się bał i stresował przez cały poród, ciąże itd można się zmierzyć ze strachem, ale po co? mamy 21 wiek BEZPIECZNIEJSZE rozwiazanie porodu dla matki i dziecka jakim jest cesarskie ciecie. zaraz usłyszę że to poważna operacja, śmieszne. Operacja na otwartym sercu to poważna operacja. A nie pół godzinne otwarcie i zszycie powłok brzusznych.

        • Maria Lepucka
          Maria Lepucka

          To przykre, że nie ma Pani zaufania do personelu medycznego, a za rzetelne uznaje inne źródła. Każda pacjentka jest inna i ma prawo wyboru gdzie i jak chce urodzić swoje dziecko. Jednak podstawą świadomego wyboru jest wiedza. Także o tym, czym jest cięcie cesarskie i z jakim bólem oraz powikłaniami się wiąże.Nie jest to jedynie otwarcie i zszycie powłok brzusznych. To jeden z najpoważniejszych, wykonywanych w położnictwie zabiegów, wiążący się z powstaniem blizny na macicy, stwarzającej zagrożenie dla kolejnych ciąż, możliwością wystąpienia zrostów w jamie brzusznej…
          Odpowiednia edukacja łagodzi strach przed porodem, który jest zresztą rzeczą naturalną. Świadomość swojego ciała i procesów, które w nim zachodzą jest bardzo ważna dla rodzącej kobiety. Chciałabym także, aby kobiety, którym towarzyszy nadmierny, paraliżujący lęk przed porodem miały możliwość wsparcia psychologicznego. Cały czas walczymy o jak najlepszą opiekę okołoporodową.

  6. Oprócz strony fizjologicznej jest jeszcze sfera psychiczna, która zostaje sprowadzana do lęku przed bólem, który to można zmniejszyć poprzez rozmowę ze specjalistą. Tymczasem jest to sprawa o wiele bardziej złożona i dotyczy nie tylko bólu, ale samego aktu porodu jako aktu intymnego. Osobiście nie boję się bólu czy potu, którego oczywiście wolałabym uniknąć, mój problem leży gdzie indziej. Mimo tego, że jestem kobietą i chcę mieć dziecko nie zgadzam się na tą fizjologię, jawi mi się ona jako gwałt na moim ciele. Dokładnie tak to widzę, poród dla mnie jest jakby bolesnym odwróconym stosunkiem seksualnym, na którego inni (lekarze, położne) patrzą odzierając mnie przez wiele godzin z mojej intymności. Jeśli musiałabym rodzić naturalnie to tylko samotnie w domu, a takiego ryzyka nigdy bym nie podjęła. Zaznaczam też, że nie jestem osobą wstydliwą, po prostu poród to fizjologia, która na tyle mnie przeraża i odpycha, że nie godzę się na nią. Według artykułu chyba nie mam do tego prawa. Jestem kobietą, więc muszę się godzić na SN, jednak moja psychika pod tym względem różni się od psychiki przeciętnej kobiety. W innym kraju miałabym wybór CC albo SN. W Polsce nie mam wyboru.
    Ps. Najgorsze jest jednak to, że śledząc fora o tej tematyce możemy spotkać wiele kobiet, które takim osobom jak ja odebrałyby prawo do posiadania dziecka. Skoro nie chcę go urodzić przez SN nie nadaję się na matkę, idąc dalej tym tropem oksytocyna to miłość do dziecka a przeciśnięcie go przez waginę jak przez prasę to tajemnica bycia dobrą mamą.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Artykuł mówi o tym, że wykonywanie nieuzasadnionych cięć cesarskich to działanie na szkodę matki i dziecka, co akurat jest obiektywną prawdą. Oczywiście obok tego jest jeszcze indywidualne podejście do pacjentki. Z jakiegoś powodu boi się Pani czy też wstydzi, brzydzi porodu naturalnego. Bardzo Pani współczuję ale może warto pomyśleć o innych rozwiązaniach? Może pomogłyby wizyty u dobrego psychologa, psychoterapia? Również poród w domu nie jest niczym złym pod warunkiem, że ciąża przebiega prawidłowo.
      Cięcie cesarskie niesłusznie uważane jest za rozwiązanie alternatywne, łatwiejsze i bezpieczne. To zaskakujące, zwłaszcza, że większość ludzi boi się operacji, a cięcie cesarskie czasem nawet nie jest postrzegane jako jedna z nich. Po cięciu cesarskim znacznie dłużej dochodzi się do siebie niż po porodzie naturalnym. Operacyjne ukończenie ciąży wpływa negatywnie na noworodka nie tylko bezpośrednio po urodzeniu ale także na jego dalszy rozwój.

      • Absolutnie nie zgodze sie z faktem, ze zawsze po cc dochodzi sie dluzej do formy, nic po porodzie sn! Ja mialam porod naturalny z cieciem i uzyciem vaccum i na tylku nie moglam siasc prawie przez 5 tygodni, puscily mi szwy,bardzo dlugo to sie goilo, chodzilam jak kaleka i balam sie wogole wyprozniac itd, rana bolala tak naprawde jeszcze rok po porodzie i do dzis, 3 lata pozniej, czasami ja odczuwam! Nie mowiac juz o aspekcie psychologicznym i taumie. Moje 3 kolezanki, dwie po 2 cesarkach na zyczenie, jedna po jednej, maja sie absolutnie dobrze, juz kilka dni po porodzie poruszaly sie normalnie, oszczedzajac sie ale bez przesady, mogly normalnie usiasc do karmienia (podczas gdy ja prawie lezalam non stop) i teraz tylko jedna z 3 mowi, ze jedynie odczuwa jakby skora w okolicy rany jest troche nieczula, ale nie ma zadnego bolu. Wszystkie cieszyly sie szybko zyciem seksualnym i do dzisiaj sie ciesze, bo tam na dole nic sie nie zmienilo! Psychicznie zadna z nich nie przezyla depresji, dwie karmily normalnie piersia. Dzieci zdrowe i rozwijaja sie absolutnie normalnie, naprawde wszyscy doszukuja sie samych negatywow na temat cc, bo co by to bylo, gdyby nagle okazalo sie, ze cc jest lepszym, bezpieczniejszym wyjsciem, wszyscy by chcieli rodzic przez cc a to jest niemozliwe.

        • Nie zgadzasz się, bo miałaś pecha i patologiczny, powikłany poród? Czy to daje Ci prawo bezsensownego straszenia kobiet, z których sporo pewnie jest w ciąży i dlatego są zainteresowane taką tematyką? Ja rodziłam naturalnie 3 razy – 15, 14 i 5 lat temu, nic mi nie wisi, nei wypada, nie straciła na tym nawet moja figura 🙂 Nie dostawałam żadnych leków, znieczuleń. Pierwsze dziecko rodziłam 18 godzin, drugie i trzecie nieco krócej. Ból był niewyobrażalny, ale po porodzie czułam sie cudownie. Kiedy rodził sie najmłodsyz synek mogłam go dotknąć w czasie porodu, jak wychodził, położna wyjęła go prosto na moje ręce, do końca życia tego nie zapomnę, jak go przytulałam sam przyssał sie do piersi i zaczął jeść. Nacięto mnie tylko przy pierwszym porodzie, zagoiło się po 2 dniach.
          Po porodzie wstałam, ogarnęłam się i zajęłam dzieckiem. Obok mnie dwie panie po cc – jedna leżąca płasko bez dziecka, bo nie ma się nim jak zająć, płakała z bólu mimo kroplówki. Druga zgięta w pół chodziła do dziecka na noworodki, w życiu nie chciałabym tak wyglądać. One mi zazdrościły, że tak dobrze się czuję i jestem szczęśliwą mamą, a one wyglądały jak ciężko chore i było mi ich okropnie żal. Jak można komuś wmawiać, że to jest lepsze? Ja rozumiem ratowanie życia -wtedy sa inne priorytety ale na życzenie?

          • Martyna, gratuluje tak wspanialych porodow i zycze ci i kazdej kobiecie takich samych. Teraz skoncentrujmy sie na tysiacu, milionach kobiet z forum na calym swiecie szukajacych pomocy po porodzie, bo usnaly nieodwracalnych niejednokrotnie uszkodzen i teraz ich zycie to jeden wielki koszmar! Ja ostrzegam, bo zaden lekarz tego niestety nie robi, ostrzega tylko przed cesarka, a kto ma uswiadomic te biedne kobiety o wszystkich wadach porodu sn jak nie my, te ktore tych uszkodzen doznaly?? Pytam sie kto???? Idz i powiedz im, ze mialy niesamowitego pecha i wiekszosc wraca do zdrowia i dokladnie takiego samego stanu tam na dole jak przed porodem! I wybacz mi, ale nie wierze zadnej kobiecie, ktora mi mowi ze urodzila 3 dzieci i wszystko tam wyglada jak dawniej, chyba raczej nie pamietasz jak tam wygladalo i funkcjonowalo przed porodem, lekarz ginekolog jak i inny lekarz, ureo-ginekolog dokladnie mnie uswiadomil, ze rozpozna kazda kobiete czy rodzila czy nie, nigdy tam nie bedzie dokladnie tak jak bylo. Kobiety musza o tym wiedziec aby dokonac swiadomego wyboru, najlepsza matka to taka, ktora jest szczesliwa, zdrowa i moze cieszyc sie zyciem razem ze swoja pociecha, a nie ta, ktora urodzila sn i pawi sie tym przed wszystkimi. A na marginesie, 3 moje kolezanki po cc doszly do siebie po tygodniu, jedna po 2 juz wogole nie miala zadnego bolu, ja natomiast po porodzie naturalnym z uzyciem proznociagu i cieciem na posladek nie siedzialam na tylku przez tygodnie i chodzilam z rozszerzonymi nogami chuchajac i dmuchajac na moja zmasakrowana, kiedys jakze piekna czesc mojego ciala. To zdarzylo sie nie tylko mnie, ale zdarza sie wielu kobietom na calym swiecie, bardzo bardzo czesto wiec straszyc nie zamierzam nikogo, tylko uswiadamiac!

  7. Tak przebiegł mój poród: http://zuzanna-bloguje.blogspot.com/2014/02/kilka-tysiecy-sow-o-rodzeniu.html

    Osobiście zastanawiam się czy aby nie będę chciała kolejnym razem cesarki… Zdaje mi się, że tu jest jakiś błąd logiczny jesli chodzi o stan dzieci po sn i cc. Mam wrazenie, ze w statystykach nie są brane pod uwagę dzieci po porodach zabiegowych, jednak rodzonych silami natury (przynajmniej do pewnego momentu), a pytanie ile porodów sn konczy sie vacuum lub kleszczami. Sadzac po moich znajomych – obstawiam ze minimum kilkanascie, o ile nie wiecej procent.

    • Maria Lepucka

      W statystykach były brane pod uwagę wszystkie porody drogami natury nie tylko fizjologiczne. W badaniach, które prowadziłam porównałam wszystkie porody drogami natury (także z użyciem kleszczy czy próznociagu, które w badanej bardzo dużej grupie stanowiły mniej niż 1%) z planowymi cięciami cesarskimi, czyli takimi, które były wykonane bez ŻADNEGO stanu zagrożenia dziecka. Nie brałam pod uwagę cięć cesarskich ze wskazań życiowych czy w innych sytuacjach, gdzie zagrożony był płód. Wydawać by się mogło, ze w tej sytuacji noworodki z cięć cesarskich będą w lepszym stanie, a było odwrotnie. Sam zabieg cięcia cesarskiego jest ogromnym obciążeniem dla noworodka i wpływa nie tylko na jego stan bezpośrednio po urodzeniu ale także w kolejnych latach życia, co zostało już niejednokrotnie udowodnione.

  8. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że jest większym obciążeniem niż przyssawanie się próżnociągiem i wyciąganie go na siłę z dróg rodnych. Wystarczy sobie to wyobrazić. Glowa kazdego dziecka po próżnociągu ma zmieniony kształt. Nie spotkałam się z zadnym noworodkiem w zlym stanie, ani po planowym, anie nieplanowanym cieciu, a znam ich ok 10. U mnie proznociag oznaczal nei tylko dla mnie ciecie krocza i duzy bol (na żywca), ale i kilkunastokrotne proby przyssania sie do glowki dziecka, 4 apgary po urodzeniu, krwiaka na glowce i zmieniony ksztalt przez kilka tygodni. Dziecko bylo strasznie opuchniete na twarzy. Już nie wspomnę o traumie mojej – podobno nie bylo mozliwosci przeprowadzic ciecia. Ale czy gdyby było to faktycznie warto jednak bylo decydowac o proznociagu z takimi konsekwencjami?

    • Maria Lepucka

      Szanowna Pani, to co widzimy w swoim otoczeniu to jedynie mały ułamek rzeczywistości, często niewłaściwie interpretowanej. Właśnie po to prowadzi się badania na dużych grupach aby ocenić obiektywne ryzyko wystąpienia powikłań.
      Oczywiście poród z użyciem prónociągu jest porodem nieprawidłowym i niefizjologicznym. Jednak poród operacyjny jest całkowicie patologiczny, nie działa tam zupełnie żaden mechanizm, występujący przy porodzie naturalnym, a w związku z tym nie dajemy dziecku szans na adaptację do życia pozamacicznego. Wydaje mi się, że wyobrażenie sobie sytuacji, w której dziecko jest brutalnie wyrwane z jedynej rzeczywistości i jedynego życia jakie zna także nie jest trudne. Temat jest szeroki, wiec nie bedę go tutaj teraz opisywać, a z pewnością poruszę w którymś z kolejnych wpisów lub artykułów.

  9. Nie jestem zwolenniczką cięcia cesarskiego na życzenie, nie mniej – nadal mam wrażenie,wyrwanie dziecka z naturalnego srodowiska poprzez cc wydaje się być mniej brutalne (i fizycznie mniej ignerencyjne) niż poród zabiegowy. Może się mylę – natomiast o ile mi wiadomo porody zabiegowe też dają liczne powikłania. I pytanie – czy nie jest tak, że owszem, cc jest z punktu widzenia matki bardziej ryzykowne, ale z kolei wiecej powiklan dla dzieci jest z porodow sn niż z cc?

    • Maria Lepucka

      Cięcie cesarskie niesie większe ryzyko poważnych powikłań dla matki, ale przede wszystkim dla dziecka. Oczywiście w sytuacji, gdy pojawiają się komplikacje należy ponownie rozważyć która droga porodu będzie bezpieczniejsza dla mamy i dziecka. Poród zabiegowy może powodować urazy u mamy i dziecka, jeśli przewidujemy takie sytuacje odpowiednio wcześnie, kończą się one oczywiście cieciem cesarskim.
      Nie ma jednak powodów, aby operacyjnie kończyć ciążę prawidłową. Podsumowując najlepszym rozwiązaniem dla mamy i dziecka jest poród fizjologiczny. Jeśli jednak z różnych przyczyn jest on obarczonych ryzykiem, pojawią się przeciwwskazania do porodu drogami natury, dopiero wtedy należy rozważyć zasadność wykonania cięcia cesarskiego.

    • Mniej brutalne? Wyjęcie dziecka z brzucha z zaskoczenia, bez uprzedniego przygotowania systemu hormonalnego i nerwowego dziecka?

  10. Myślę, że nie napisała Pani o jednym z aspektów decydowania się na cc bez wskazań medycznych, a który ostatnimi czasy (wiadomości, rozmowy ze znajomymi) staje się jednym z ważniejszych. Nie jest to strach przed porodem: czy to bólem, czy to obawą, jak zostanie się potraktowanym na porodówce (coraz częstsze). Jest to strach o dziecko: jego zdrowie i życie. Można mówić abstrakcyjnie, że dziecko po cc będzie miało astmę, ADHD czy AZS. Ale z tym da się żyć. Bardziej dosadnie przemawia fakt, co się może stać, jeśli poród drogami natury (bo w Polsce rzadko kiedy jest już siłami natury) pójdzie źle. Nigdy nie słyszałam, żeby po cc (planowanym) jakieś dziecko umarło, czy stało się kaleką (dziecięce porażenie mózgowe, zerwanie splotu barkowego). Spotkałam się z opinią, że cc bez wskazań jest samolubswem ze strony matki. Bo naraża w pewien sposób życie dziecka oraz (nie wiem, czy to właściwe słowo) zmniejsza swoją płodność, swoją zdolność do urodzenia kolejnego dziecka. Ale odwracając sytuację: czy nie jest samolubstwem stawiać na szali życie TEGO dziecka, znajdującego się w łonie, nad życie hipotetycznego przyszłego dziecka?
    Zgadam się z opinią, że dla matki i dziecka najlepszy jest poród fizjologiczny. Jednakże musi być on dobrze przeprowadzony, czy też raczej należy dążyć do tego, by był on prawidłowo przeprowadzony. Bo niestety, zdarza się, że poród fizjologiczny może przerodzić się w patologiczny. A niestety medykalizacja porodu sprzyja temu zjawisku.

    Co do nacięcia krocza przy porodzie. Zapoznałam się niedawno ze stanowiskiem pewnego profesora ginekologii, jakoby fakt bycia pierwiastką był wskazaniem do tego zabiegu. Z drugiej strony od lekarz tej samej specjalności stoi na stanowisku, że jeśli pacjentka przy pierwszym porodzie miała nacinane krocze to musi być ono nacięte jeszcze raz przy następnym porodzie. Ze względu na małą elastyczność blizny. Mając taką kadrę, raczej się w tej kwestii niewiele zmieni. Niemniej jednak jestem ciekawa Pani zdania na te „kroczne” tematy. Jeśli już pisała Pani o tym na blogu- to przepraszam, nie znalazłam.

  11. Pani Maria jak widac to zagorzala zwolenniczka decydowania za kobiete co i jak bedzie sie dzialo z cialem kobiety podczas porodu:) mamy 21 wiek i doprawdy uwazam ze kazda kobieta poowinna miec prawo wybor co do przyjscia potomstwa na swiat. W cywilizowanych krajach zachodu tak sie wlasnie dzieje. Przedstawiana przez p. Marie teza ze kobiety czesto nie sa swiadome zagrozen wynikajachz cc uwazam ze jest dosc krzywdzaca. Tak sie sklada ze jestem obecnie w 5 miesiacu ciazu. Od poczatku wiele czytalam nt. zalet i wad porodu sn i cc, zdecydowanie z pelna swiadomoscia wybieram cc. Malo tego zdecydowalam rowniez ze nie bede karmic piersia. Moj wybor uwazam za bardzo swiadomy i dojrzaly. Poza tym kobietki pamietajcie ze nikt zafen lekarz, polozna czy jakas p. Maria nie moga zmusic was do robienia czegos wbrew naszej woli. Poczytajcie troche jak rodza kobiety w usa lub cywilizowanych krajach zachodu. Uwazam ze kazda kobieta powinna miec wolny wybor.

    • Maria Lepucka

      Jest dokładnie odwrotnie niż Pani pisze – jestem zwolenniczką wolności i decydowania o sobie, o czym piałam wielokrotnie. Jednak aby podjąć jakąkolwiek decyzję najpierw pacjentka musi uzyskać rzetelną informację, a z tym niestety wciąż jest problem. Wiele pacjentek nie korzysta z edukacji okołoporodowej – nie wiedzą, że można lub nie chcą. Większość ciąż prowadzona jest wyłącznie przez lekarzy, rzadko otaczających pacjentki holistyczna opieką. Media promują negatywne historie porodowe (często przedstawiając je w głupi i nieprawdziwy sposób, z czego większość osób nie zdaje sobie sprawy). W wielu miejscach kobieta w ciąży traktowana jest przedmiotowo – ciecia cesarskie są wszystkim na rękę, a te „na życzenie”, chociaż w teorii nie występują, to w rzeczywistości mają miejsce bardzo często.
      Po części jest to kwestia niedoskonałych warunków porodów w wielu szpitalach. W dużej mierze to także kwestia mentalności Polek (polecam cykl wpisów na moim blogu, w których mamy z krajów skandynawskich opowiadają o macierzyństwie).
      Ma Pani prawo i możliwość podjąć decyzję, jaką Pani zechce. Moze Pani wybrać miejsce porodu, a w praktyce także jego drogę. Nikt także nie będzie Pani zmuszał do karmienia piersią. Moim celem nie jest wpływanie na Panie decyzje. FeminaSum to inicjatywa, mająca promować wiedzę medyczną, pomagać, skłaniać do refleksji.

  12. Mnie się wydaje, że nastały czasy kiedy wszystko co naturalne, jest złe. Poród naturalny – zły, karmienie naturalne – złe. Czytając wypowiedzi niektórych z pań, mam wrażenie, że zamiast pomyśleć o dziecku i o tym, aby przyjście na świat było bezpieczne, naturalne, bez traumy, bez obciążeń jakie pozostawia po sobie cięcie cesarskie, wolimy wygodę, dokładną datę porodu, umawiamy się na konkretną godzinę, bach bach i sprawa załatwiona. Poród zamiast być czymś pięknym, stał się dla kobiet traumą, bo co bo boli? bo ciągnie się w nieskończoność? No helooo tak nas natura zaprogramowała , że chodzimy w ciąży a potem rodzimy dziecko. Rodziłam dziecko 17 m temu, po oksytocynie, kilka godzin bóli, ale w życiu nie dałabym się pokroić na życzenie. Jeszcze gdybym ze względów medycznych nie miała możliwości porodu siłami natury – to co innego. Nie da się to trudno, widocznie tak miało być. A lekarze zamiast uświadamiać pacjentki, z czym dla dziecka wiąże się cięcie , notorycznie proponują taki poród zamiast siłami natury. Bo co dla dziecka nie chce się kobiecie troszkę wysilić? Bo co ten ból to taki straszny? Kurcze no przecież w całym porodzie naturalnym chodzi przede wszystkim o DZIECKO!!!!!!!!!!!!! To o nim trzeba myśleć podczas porodu a nie o sobie. Egoizmu dość mamy w codziennym życiu, także na porodówce by się przydało troszkę pomyśleć o tej małej istocie która przez najbliższe kilka, kilkanaście lat zdana będzie na nas. Wkurza mnie myślenie kobiet tylko i wyłącznie o sobie. Maria ma całkowitą rację, w końcu jest położną, ma większe doświadczenie od niektórych które tu piszą. A pisanie o porodzie poprzez pryzmat swojego własnego zaburza obiektywny osąd. Bo jak by nie było , cięcie dawniej było tylko w sytuacji ratowania życia , zdrowia matki i dziecka, a teraz się w głowach poprzewracało i cesarki na życzenie wymyślono. Tu taka moda na ekologię, bycie fit, zdrowa żywność, ale już poród naturalny i karmienie naturalne jest złe….

  13. Witam ponownie:)
    Uważam że ta dyskusja jest trochę jałowa. Co za różnica jak dziecko przyjdzie na świat? Najważniejsze żeby zdrowe było. Poród SN jak i CC niosą ze sobą ryzyko powikłań – tak tak SN też może być powikłany o czym wszystkie chyba dobrze wiemy. Spór czy naturalnie rodzić czy też nie dla mnie jest indywidualną kwestią. Ja nie kwestionuje decyzji innych kobiet które chcą i rodzą naturalnie, oczekuję więc tego samego. Czy jestem gorszą matką, że zdecydowałam się na CC? Nie sądzę:) A teraz do rzeczy – miesiąc temu miałam CC, bo tak chciałam – i tu intuicja mnie nie zawiodła bo jak wyjmowali ze mnie dziecko to się okazało, że dziecko miało krótką pępowinę, o czym oczywiście nikt nie wiedział, nikt wcześniej tego nie sprawdzał (ginekolog) itp., itd., co to jest krótka pępowina i czym grozi przy SN jeśli ktoś nie wie – odsyłam do googla. Po cesarce ja „stara” prawie 40-latka bardzo szybko doszłam do siebie. Przyniesiono mi dziecko i od tamtej pory mała już cały czas była ze mną. Nawet trochę karmiłam ją piersią – chociaż zdecydowałam że nie chce, ale pokarmu i tak było za mało na naturalne karmienie. Nie mam żadnych powikłań, czuję się dobrze i szybko „wracam do siebie”. Dziecko też ok. Także CC da się przeżyć bez żadnych powikłań którymi tak tu się straszy:) Gdybym miała zajść w ciążę po raz drugi z pewnością ponownie wybrałabym CC. Tymczasem pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie:):):)

  14. A co sądzi Pani o porodzie naturalnym bliźniąt? Czytałam, że jeśli są ułożone główkowo to oczywiście nie ma przeciwwskazań do porodu SN i jeśli pierwsze dziecko jest ułożone główkowo, a drugie np miednicowo to także taki poród jest możliwy i tu jestem pełna obaw, bo dla mnie to już jest ryzyko powikłań. Chciałabym się też dowiedzieć jak to wygląda w praktyce czy rzeczywiście przy innym ułożeniu niż główkowe ryzykuje się poród SN ( lub co gorsza SN mieszane z CC)?

    • Maria Lepucka

      W praktyce porody naturalne bliźniąt odbywają się bardzo rzadko – głównie wtedy, kiedy mama odmawia ciecia cesarskiego. Wskazania do operacji ostatnimi czasy bardzo się rozszerzyły. Poród naturalny bliźniąt jest obarczony większym ryzykiem niż poród jednego dziecka, ale czy większym niż zabieg ciecia cesarskiego? Wątpię, zwłaszcza, jeśli oba maluchy są położone główkowo.

  15. ja miałam 2 cesarki i gdy będę 3 raz w ciąży to na pewno będzie to cesarka na życzenie ! uważam że poród to poród jeżeli ktoś czuje się gotowy aby rodzić naturalnie a jeżeli nie to wybiera cesarkę. Zagrożenia są takie same w obu przypadkach a co do dzieci moje są zdrowe żadnych komplikacji a karmiłam piersią po 2 godz. od porodu przez 2 lata. pozwólcie kobietom wybierac mamy 21 wiek!!

    • Maria Lepucka

      Dlaczego kobieta, która zachodzi w ciążę nie czuje się gotowa do urodzenia dziecka? Przecież to zupełnie naturalne zakończenie ciąży.. Rozumiem, że nie każda ciąża jest wynikiem świadomej decyzji, może jednak warto spróbować po prostu przygotować się zamiast skazywać siebie i co gorsza dziecko na operację? To bardzo trudny temat, dyskusje o cięciu cesarskim na życzenie nieco przypominają mi te o aborcji na życzenie czy stosowaniu antykoncepcji awaryjnej. Z jednej strony zawsze jest matka, która ma prawo do decydowania o sobie i swoim ciele, a z drugiej dziecko, które nie ma na nic wpływu i jest od niej całkowicie zależne. Cały problem polega na tym, że absolutnie nie ma Pani racji odnośnie zagrożeń w przypadku cięcia i porodu – zagrożenia związane z operacją są znacznie większe, zwłaszcza dla dziecka, dlatego cesarki na życzenie są trudnym tematem wielu dyskusji.

      • Ja mysle, ze pani Lepucka nie moze wypowiadac sie tak, jakby byla absolutna ekspertka na ten temat, s wydaje sie ze tak sama uwaza. Skoro jest tak jak pani pisze, to dlaczego specjalista, ureoginekolog, z wieloletnim stazem, nie pozwala swojej zonie, a propo GP ( lekarz ogolny w UK) , rodzic naturalnie? Dwie ciaze zakonczone planowanym cesarskim cieciem bez przeciwskazan do porodu sn. Skoro taki ktos, kto z pewnoscia ma duza wiedze i dostep do najlepszych zrodel medycznych, wybiera cc zamiast niby ‚bezpieczniejszego’ dla matki i dziecka, a propo jego zony i jego dziecka, porodu naturalnego? I nie musze chyba mowic ze to nie jest odosobniony przypadek. Osobiscie poznalam tez bardzo dobrego, znanego w calej Polsce i szanowanego ginekologa , ktory nie ukrywa tego, iz wszysykim swoim pacjentka, jak i wszystkkm kobietom w swojej rodzinie zaleca tylko i wylacznie cesarke. Operujac tysiace kobiet po porodach silami natury ma pierwszorzedne dowody na to, co ‚natura’ potrafi wyrzadzic biednym kobietom! A jesli chodzi o porod blizniat, sama urodzilam sn bliznieta, prawie tracac drugie z nich, to naprawde nie ma co nawet sie zastanawiac tylko i wylacznie rodzic przez cesarke! W mojej rodzinie dwoje lekarzy blagalo na litosc abym walczyla o cesarke, niestety nie udalo sie. Czy moi najblizsi chcieli by poradzic na moja niekorzysc? Skoro sami lekarze odradzaja, to chyba maja do tego podstawy.

        • Maria Lepucka

          Szanowna Pani Małpo,
          nigdy nie uważałam się za „absolutną ekspertkę”. Bazuję na wiedzy naukowej i częściowo swoich doświadczeniach. Co do lekarzy – żaden z nich także nie jest nieomylny. Za to wielu z nich cierpi na nieuleczalną chorobę zwaną megalomanią – chcą mieć kontrolę nad wszystkim, także rodzeniem, które jest chyba najpiękniejszym naturalnym procesem w naturze. Są tacy, którzy w siłę natury nie wierzą, chociaż to dzięki niej żyjemy (rozwój medycyny był znacznie później a ludzkość nie wyginęła). Czy ktoś przy zdrowych zmysłach każe sobie wyciąć zdrową nerkę na życzenie? Nasze prawo nawet nie pozwala na takie działania. Dlaczego więc mamy krzywdzić matki, a przede wszystkim ich dzieci zbędną w świetle wiedzy medycznej operacją tylko dlatego, że ktoś jest przekonany o swojej wszechwiedzy i nieomylności?
          Poród bliźniąt jest porodem podwyższonego ryzyka i względnym wskazaniem do cięcia cesarskiego- aż ciężko uwierzyć, że miała Pani problem z dostępem do zabiegu. Ja obserwuję zupełnie inną tendencję i nie raz pomagałam swoim pacjentkom znaleźć miejsce, gdzie będą mogły urodzić bliźniaki naturalnie.

          • Nie bede sie powtarzac. Powiem tylko ze tak jak pani tak i ci lekarze opieraja sie na wiedzy naukowej i swoim doswiadczeniu! Szkoda mi tylko kobiet, ktore tak jak ja uwierzyly ze porod sn jest najlepszym wyjsciem dla kobiety. I ze teraz tyle z nich, wsrod nich moje kolezanki, cierpi konsekwencje tego wspanialego cudu. Rozwalona pochwa i jej wejscie, nietrzymanie moczu, kalu, zero przyjemnosci z seksu, obnizone narzady rodne, to tylko kilka z niedogodnosci. Nie wszystkie naraz ale czesto jedna po drugiej pojawia sie wraz z wiekiem. Swoja droga ciekawa jestem czy jest pani matka. Jesli nie, to nie mamy o czym gadac. A jedli urodzila pani sn to pogadamy za okolo 20 lat. Szkoda, ze poprzednia generacja kobiet trzymala wszystko w ukryciu i nie przyznawala sie przed rodzina czy nawet lekarzami z jakimi nieprzyjemnymi i bolesnymi, zarowno fizycznie jak i psychicznie, sprawami sie borykaja.Bardzo dobrze ze jest teraz cos takiego jak internet, gdzie miliony kobiet z calego swiata moga sie zjednoczyc na forach i porozmawiac i dowiedziec sie, ze nie jedyne cierpia, ze jest to tak powszechny problem glowa boli i ze musza walczyc o swoje prawa i racje i swiadomy wybor. Prosze tylko wejsc na jedno takie forum na kafeteri i powiedziec tym wszystkim kobietom ze to co im sie przytrafilo to tylko przypadek i ze znajduja sie w duzej mniejszosci. Niech mi pani nie wierzy, niech uwierzy tym kobietom bo to one nie sa uwzgledniane w tych statystykach, bo takich dokladnych statystyk sie nie prowadzi!!! Bo kobiety cierpia w milczeniu i teraz dopiero w wieku czrsto 50-60 lat zdobywaja odwage i wchodza na forum i opisuja co ukrywaly przed swiatem do tej pory. Ze lekarze ich ignorowali i mowili ze tak kazda kobieta ma po porodzie i ze to normalka. Szkoda slow. Mysle, ze dopiero za 20 lat bedzie mozna dojsc do momentu, ze te rzeczy przestana byc tabu na calym swiecie i zacznie sie robic statystyki i pozna prawdziwy obraz rzeczywistosci. Zreszta w Ameryce pelna waginoplastyka jest czyms co kazda kobieta idzie sobie zrobuc po porodzie jakby to bylo obciecie wlosow. A na marginesie blizniat nie rodzilam w Polsce gdzie wiem, ze mialabym bez problemu zrobiona cesarke. W kraju, w ktorym mieszkam bardzo duzo kobiet rodzi bliznieta naturalnie, niestety…

        • Mój kolega – ginekolog zrobił sam swojej żonie cc, żeby miała ciasną pochwę i żeby nie było ryski na kroczu. Potraktował ją jak zabawkę erotyczną. Jej ból i niepotrzebna operacja jakoś mało go obchodziły. A dziewczyna po operacji trafiła do psychiatryka z psychozą poporodową, bo nie mogło do niej dojść, że ma dziecko. Nie przeszła porodu.

          • Ciasna pochwe toby miała gdyby ją zszyl po psn a nie blizna po cc. Jeżeli jest ubezwlasnowolniona tak przez własnego męża ze zdecydował za nią cóż dodac.i nie wiem co to znaczy zadecydował za nią? Przywitał ja do krzesła czy jak? Nie rozumiem. To wolny kraj.a pytanie czy Pani rodziła jest bardzo istotne proszę pani.bo to tak jakby czynić z siebie mistrza w kuchni a nigdy sprobować żadnej z potraw

  16. Pani Mario a pani rodzila kiedys chociaz?

  17. Pani Antonino z ktorej str. jest to niegrzeczne pytanie??? Zapytałam, bo chciałabym wiedzieć czy Pani Maria ma jakies doswiadczenie w temacie. To wszystko. Życzę więcej spokojnosci. Pozdrawiam.

  18. Ta pani jest profesjonalistką! Co za różnica czy rodziła dzieci? Czy pyta Pani kardiologa czy cierpi na choroby układu krążenia? Albo prawnika czy sam się rozwodził, jeśli planowałaby Pani pozew rozwodowy? Jeśli pani położna powie, że nie ma dzieci, to dowie sie, ze nic nie nie wie o rodzeniu (a onkolog który nie miał sam raka pewnie nie wie nic o chemioterapii). Jeśli rodziła dzieci naturalnie to pewnie jej było łatwiej. A jak miała cc – to sama miała, a innym mówi, że lepiej nie. W ogóle nie warto odpowiadać na takie pytanie, bo każda odpowiedź jest zła i będzie powodem do dalszych ataków.

    • Ma pani racje – agresja i atak nie są dobrymi doradcami w tak zacieklej obronie p. Marii dla mnie tej pani daleko do profesjonalistkiale to tylko moje skromne zdanie. pozdrawiam nieagresywni

    • To czy rodzila czy nie ma jak dla mnie bardzo duze znaczenie. Z ksiazek mozna wyuczyc sie wszystkiego i zrobic nawet doktorat. I nawet jesli polozna, jakakolwiek, ma 20 lat doswiadczenia, to co ona moze powiedziec na temat konsekwencji porodu czy nawet bolu itd to tak jakby ktos kto jest zdrowy i nic go nie boli powiedzial, ze wie przez co przechodzi umierajacy w bolu na raka czlowiek! Kardiolog nie musi wiedziec co to znaczy cierpiec na choroby ukladu krwionosnego aby mogl najlepiej doradzic pacjentowi. A polozna moim zdaniem powinna sama urodzic naturalnie i przekonac sie na wlasnej skorze co to znaczy cierpiec potem do konca zycia. Kolejny rok mija po porodzie a ja znowu kaszle, przeziebilam sie. I przy kazdym kaszlu wnetrze pochwy wywala mi sie na zewnatrz, doslownie! Wkladam sobie tampona aby choc troche utrzymac wnetrze w srodku! A mam tylko 25 lat!!! Juz mam prolaps. Ciagle infekcje. Co pani Maria moze o tym wiedziec? Zaleci cwiczenia miesni kegla?!?! I mysle, ze ginekolog ktory zrobil zonie cesarke zrobil to po tym, jak przez lata nasluchal sie biednych kobiet i naogladal ich intymnych okolic, ktore w niczym nie przypominaja juz ani wygladem ani funkcja tego co powinny. Niestety kobiety nie sa uswiadamiane na ten temat i zyja marzeniami o bajkowych porodach z orgazmami. A osoby takie jak pani Maria pomagaja w ukryciu prawdy i rozsiewaniu przekonania, iz cesarka to najgorsza rzecz na swiecie. Byloby fair gdyby tak dokladnie, ze szczegolami opisac wady i zalety obu porodow, a nie tylko zalety porodu sn i wady cesarki!

      • Maria Lepucka

        Małpo, położne opierają się na wiedzy naukowej i doświadczeniach zawodowych, a nie swoich prywatnych doświadczeniach ciążowych czy porodowych. Każda kobieta jest inna i każdy poród (nawet tej samej kobiety) jest inny. Wypadanie narządu w tak młodym wieku prawie się nie zdarza. Czy jeśli nie doświadczyłam tego po swoim porodzie mam prawo umniejszyć Twój problem? Ginekolog, który „nasłuchał się od pacjentek” i zrobił żonie cesarkę też doświadczył powikłanego porodu na własnej skórze? Czy może jednak właśnie – tylko „nasłuchał się”. Ciekawe czego dokładnie… Moje pacjentki często opowiadają (a odkąd działa ta strona kobiety z całej Polski także piszą) o swoich poporodowych problemach. Jednak w ogromnej większości dotyczą one powikłań po cięciu cesarskim.
        Empatia i chęć pomocy powinny być podstawowymi cechami położnej – każdej, niezależnie od osobistych doświadczeń. Jesteśmy po to, że towarzyszyć kobiecie w każdym okresie jej życia – od urodzenia, przez wiek nastoletni, okres okołoporodowy, klimakterium aż po starość i śmierć ( o której póki żyjemy nadal nic nie wiemy, co nie umniejsza naszej pomocy).

      • Zgadzam się z Małpą całkowicie. Pani Maria wskazuje tylko i wyłącznie na zalety porodu naturalnego wyolbrzymiając wady CC. Jak chodziłam do szkoły rodzenia to lekarz ginekolog opowiedział o wadach i zaletach CC jaki i porodu naturalnego – i to dla mnie był profesjonalista:) Starając się o zaświadczenie o tokofobii lekarka powiedziała do mnie: „kobieto nie będę ci robić problemów z zaświadczeniem, wiem co to znaczy poród” i zapytała czy moja ginekolog (przeciwna cc) kiedykolwiek rodziła i czy wie co się z tym wiąże – jakże to wymowne. Powtarzam raz jeszcze każda kobieta powinna mieć swobodny wybór co do porodu. Moja decyzja o cc była strzałem w 10 bo mała urodziła się z krótką pępowiną – o czym nikt wcześniej mi nie powiedział, nie sprawdził itp. Wiem że przy naturalnym porodzie z krótką pępowiną miałabym ogromne problemy, dziecko też. Pochodzę ze środowiska lekarskiego i w większości przypadków kobiety lekarki rodzą CC. I to prawda, że wyuczyć się można wszystkiego i promować naturalne porody – których przeciwniczką NIE jestem, ale uważam, że dopiero osobiste doświadczenie rodzenia dziecka, może zmienić punkt widzenia.

        • Maria Lepucka

          Artykuł dotyczy cięcia cesarskiego, nie porodu naturalnego czy wad i zalet obu rozwiązań. Dziękuję za sugestię, z pewnością uwzględnię ją wybierając tematy kolejnych wpisów.

        • Osobiście rodziłam 3 razy nie zamieniłabym moich porodów na żadną operację, tak moje osobiste doswiadczenia wpłynęly na wizję porodu. Po ostatnim porodzie leżałam w sali z 2 kobietami po cc – lezące, jęczące, cierpiące. ich dzieci były na noworodkach, one miały problemy z laktacją a maluchy dostawały butelkę. Jednak była dzien po operacji i nie mogla wstać ani się wyprostować, druga pare godzin po i dostawała hektolitry jakis leków na ból w kroplówce.To ma być początek macierzyństwa? NIGDY W ŻYCIU. Chwilę po porodzie wziełam prysznic i zajęłam sie dzieckiem, przytulałam je do skóry, karmiłam, a dzieci tamtych pan leżały gdzies samotne i płaczące bez mamy z której zostały nagle wyrwane. Jedynie ratowanie życia mogłoby mnie skłonić do czegoś takiego.

      • Ja rodziłam 3 razy, pierwszy raz 15 lat temu i do dziś nic mi nie wypada i niczego nie popuszczam. Mimo 3 porodów a właściwie dzieki nim mogę powiedzieć – nie wyobrażam sobie dać się pociąć. Przy ostatnim dziecku lekarz sugerował cc, bo synek był duży. Wg usg miał ważyć niby 4800g, urodził się 4500 bez najmniejszych problemów, czemu mialabym mieć cc, przecież rodziłam wczesniej duze dzieci.

  19. Miałam najpiękniejsze porody na świecie chociaż trudne, długie, rodziłam spore dzieci, każde powyżej 4kg ale nigdy w życiu nie oddałabym tych porodów i swoich dzieci w ręce chirurgów. Nie wiem jaki trzeba mieć problem ze swoim ciałem i relacją z samą sobą, żeby bac sie czegoś jak najbardziej naturalnego a decydować sie na operację która jest zaprzeczeniem natury i naszej, kobiet siły i zdolności rodzenia.

    • To nie problem ze swoim ciałem, ale troska o zdrowie dziecka. Ja bardzo długo się starałam o ciążę, zrobię wszystko, żeby dziecko było zdrowe – łącznie z dyskomfortem po operacji i bardzo bolesną rozłąką po niej z maleństwem (w zasadzie jest to jedyne, czego się obawiam). Ale wygrał rozsądek – będę rodzić przez cc.
      Także mam lekarską rodzinę i powiem jedno – prawie wszystkie kobiety rodzą u nas przez cc, także moje znajome lekarki. Nie wiem, czy można uznać to za przypadek…. I na prawdę nie chodzi tutaj ani o egoizm, ani strach przed bólem, tylko o dziecko, które jest dla mnie absolutnie najważniejsze. I oczywiście dam się także pociąć.

      • Maria Lepucka

        Cięcie cesarskie stwarza ryzyko głównie dla dziecka. W artykule „powikłania po cięciu cesarskim” opisałam o jakie powikłania chodzi. Potwierdzają to oczywiście liczne badania naukowe. Sama także naoglądałam się konsekwencji, nie tylko tych, które widać „na pierwszy rzut oka”. Wielu lekarzy, także ginekologów jest zwolennikami cięć cesarskich bynajmniej nie dlatego, że jest to bezpieczniejsze rozwiązanie. Często takie osoby nie mają zaufania do natury, opierają się na subiektywnych odczuciach. Znam ginekologów, którzy sami wykonali operacje u swoich żon, bo „chcieli mieć wszystko pod kontrolą” i „zrobią to najlepiej”. Ich ego nie pozwala im pozostawić nawet porodu kobiecie. Przecież zrobią to lepiej. Nie wiem czy to dobre argumenty 😉

    • I kolejna rodziła sn ale wie ze nie chciałabym cesarki tylko dlatego ze miała farta i wszyztkopposzl9 dobrze. Nie miala pani cc to proszę nie porównywać sn z cc bo nie ma pani ku temu powodów.

  20. „Wobec tych faktów cięcie cesarskie na życzenie mogłoby nieco dziwić, gdyby nie fakt, że jest ono popularne tam, gdzie poziom wiedzy i świadomości kobiet jest niski”. Kobieto chyba kpisz. Na podstawie tego zdania można uznać twój poziom za niski…………….. DNO

  21. Odniosę się do fragmentu:
    Jest to związane z faktem, że cięcie cesarskie jest coraz bezpieczniejsze. Wciąż jednak zagrożenie dla matki jest aż dziesięciokrotnie większe, a zgony kobiet zdarzają się 3-10% częściej po cięciu cesarskim w porównaniu z porodami siłami i drogami natury.

    Dziesięciokrotnie? By było dziesięciokrotnie, potrzebowalibyśmy 10 x 100%, a więc 1000%, a nie 10%…

    Wszystkim tym, którzy używają również argumentu, mówiąc o SN w kontrze do CC, że jest to poród naturalny, od lat najzdrowszy dla kobiety, poleciłabym również lekturę książki Ginekolodzy.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      „Zagrożenie”, z „zgon ” to dwie różne rzeczy. Istnieje znacznie więcej zagrożeń niż zgonów! Zagrożeniem, związanym z cc jest np. atonia, krwotok, wycięcie macicy, uszkodzenie pęcherza moczowego i jelit. Te powikłania są poważne ale nie muszą powodować zgonu, a „jedynie” kalectwo lub pogorszenie jakości życia.

  22. Problem polega na tym, że kobietom wydaje się ze CC jest łatwiejsze i bardziej humanitarne. Pomimo tego że poród fizjologiczny jest – FIZJOLOGICZNY i nie Pani Lepucka go wymyśliła żeby komuś zrobić na złość, tylko taki jest fakt. Wydaje mi się że diabeł tkwi w szczegółach, a zwłaszcza pojmowania własnego ciała, jego granic, naszych możliwości. Po co iść po schodach skoro jest winda? co z tego ze można przytoczyć dziesiątki argumentów że chodzenie po schodach jest lepszym rozwiązaniem dla naszego organizmu niż jazda windą? Na jazde windą też sie kilka znajdzie. Problem CC na życzenie polega głownie na przekonaniu (samej siebie) że jest w magiczny sposób lekarstwem na całe zło okołoporodowe. CC jest szybkie, skuteczne, bezkrwawe (no bo jest zasłonka nie?), dziecko wyskakuje jak z procy zadowolone i uśmiechnięte. wjeżdża pani z mopem, posprząta bałagan a my po 3 dniach jak gazela hyc do domku. Moim skromnym zdaniem nie można kogos zmusić do niczego, ani do bycia w ciąży (aborcja na życzenie) ani do porodu SN (cesarka na życzenie). KObieta może decydować o sobie, ale powinna mieć poprawną wizję tego co ją czeka. Nie zakładać z góry że ona wie lepiej, tylko poczytać dowiedzieć się, przemyśleć i nie upierać się na siłę, jeśli nie może znaleźć argumentów na poparcie swojego wyboru. Może warto zwrócić się z tym do położnej przed porodem? Porozmawiać , wypytać i dopiero zdecydować. Decyzja na podstawie relacji koleżanek i forum to najgorszy scenariusz. DLatego ze kazda z nas czuje sie inaczej w ciąży, inaczej traktuje swoje ciało. Jednej potną pęcherz moczowy przy cięciu i będzie mówiła ze CC to zło, a druga bedzie zachwycona sprawnością załatwienia całej sprawy. MYŚLCIE SAME, bo to wasze życie i waszego dziecka.

    • A bylam taka naiwna

      Bluszczynka, ladnie powiedzialas, moze warto najpierw troche poczytac, dowiedziec sie, przemyslec, porozmawiac z polozna i dopiero wtedy zdecydowac. I wiesz co, nie zastanawialas sie, ze bardzo duza ilosc kobiet, ktore sa za cc na zyczeniem, zrobilao wlasnie tak jak piszesz? Poczytalam, przeszlam internet wzdluz i wszerz, zapytalam sie poloznej, lekarza no i wkoncu podjelam decyzje. Tak jak wiele kobiet, Zdecydowalam sie zaufac profesjonalista no i wyszlam na tym najgorzej. Kolezanki ktore zdecydowaly sie posluchac swoich kolezanek po porodzie naturalnym i swoich mam i zdecydowaly sie na cc, wyszly na tym najlepiej! A ja, w wieku 36 lat, mam prolaps macicy, nietrzymanie moczu, baaardzo luzna pochwe, pocieta i pozszywana, zrinowane zycie malzenskie i seksualne, no ale coz, jestem matka. Czy nie tego chcialam? No to bylo moje marzenie. Ale moim jedynym zmartwieniem przed zajsciem w ciaze bylo czy bede miec rozstepy, czy schudne potem po ciazy, czy brzuch mi zniknie itd a tu taka niespodzianka! Schudlam bez problemu, zero rozstepow, zero brzucha, ale za to wstaje rano z lozka i nie biegne do toalety z cieknacym moczem po nogach. Dziecko prosi abym poszla z nim poskakac na trampolinie i niestety musze odmowic, wymyslam ciagle kolejne wymowki, aby sie i maz nie zorientowal, bo wstyd. Zycie seksualne tez leglo w gruzach, maz cierpliwy, ale jak dlugo? Kumpele po cc ciesza sie zyciem, skacza, biegaja, czasami opowiadaja o swojej bliznie na brzuchu i mowia ze zazdroszcza mnie ze ja nie mam, a ja, no coz, dalabym wszystko aby odwrocic czas. Wystarczy tez ogladnac np Sekrety Lekarzy i zobaczyc, ze coraz wiecej kobiet przelamuje wstyd i idzie sie operowac po porodach. Po prostu to jest temat tabu, kobiety cierpia po katach placza, lekarze ich nie rozumieja, czego ty kobieto sie spodziewalas, ze znowu bedziesz dziewica? Masakra. Ciesze sie, ze wkoncu zaczynaja mowic. Brawo!

    • Zgadzam się, każda kobieta powinna móc podjąć decyzję sama. Natomiast uważam, że jeśli jest możliwość zminimalizować ryzyko związane z porodem do minimum, dla dobra dziecka należy to zrobić (tzn. ja tak zrobię). Tutaj nie ma możliwości „testowania”, sprawdzania, że może będzie ok. Bo co jeśli nie? A blizna na brzuchu to dla mnie jakaś totalna bzdura. Jeśli ktoś patrzy takimi kategoriami na sprawę, to radziłabym się zastanowić nad hierarchią wartości.

  23. Kobiety a o rehabilitacji- ćwiczeniach nie pomyślałyście przy tych wszystkich problemach ,,mięśniowych” i ,,zwieraczowych”? To może być sposób na nie. Pozdrawiam!

  24. Po lekturze powyższych postów nasuwa mi się jeden podstawowy wniosek – gdyby znieczulenie zewnątrzoponowe czy podpajęczynówkowe było powszechne dostępne znacznie mniej kobiet rozważałoby CC na życzenie. Sama rodziłam z ZZO i uważam, że powinno to być normą. Jakoś nikt nie wykonuje CC bez znieczulenia a wielogodzinne bóle porodowe są uważane za normalne. Zarówno poród SN jak i przez CC ma swoje zalety i ryzyka ale to że kobiety decydują się na CC tylko z uwagi na ból łatwo można wyeliminować i z pewnością statystki znacznie by się obniżyły. Najwyraźniej służbom medycznym tak na prawdę na tym nie zależy.

  25. Nasuwa mi się jeden podstawowy wniosek – gdyby znieczulenie zewnątrzoponowe czy podpajęczynówkowe było powszechne dostępne znacznie mniej kobiet rozważałoby CC na życzenie. Sama rodziłam z ZZO i uważam, że powinno to być normą. Jakoś nikt nie wykonuje CC bez znieczulenia a wielogodzinne bóle porodowe są uważane za normalne. Zarówno poród SN jak i przez CC ma swoje zalety i ryzyka ale to że kobiety decydują się na CC tylko z uwagi na ból łatwo można wyeliminować i z pewnością statystki znacznie by się obniżyły. Najwyraźniej służbom medycznym tak na prawdę na tym nie zależy.

    • Maria Lepucka

      Nikt nie ogranicza dostępu do znieczuleń zewnątrzoponowych ze złośliwości. Przyczyna jest prozaiczna – są to finanse. Nie każdy szpital, a zwłaszcza mały może pozwolić sobie na zatrudnienie anestezjologów do znieczuleń porodu. taka przyjemność to wydatek co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie, a szpitale są zadłużone i tną koszty gdzie tylko się da. Duży szpital po uzyskaniu finansowania z NFZ może sobie z tym wydatkiem poradzić, ale gdy porodów w miesiącu jest niewiele, byłoby to trudne.

  26. Myślę, że problemem ogromnym jest personel szpitali. Kobiety boją się strasznie, że trafią na lekarza chama albo na położną z fochem… Ja, jak rodziłam to wszyscy dzwoniący do mnie pytali z trwogą w głosie o położne… Rodziłam w szpitalu prywatnym, więc byłam traktowana z normalnym szacunkiem, który przysługuje każdej osobie. Ale jeżeli kobieta w mega bólach słyszy od pana dra, że to przecież skutek grzechu pierworodnego, a poród musi boleć, bo tak, to nie ma co się dziwić. Gdy jeszcze położna doda 3 grosze od siebie, że trzeba było nóg nie rozkładać, a kiedyś to kobiety w polu rodziły… Ja też się tego bałam, bałam się też tego, że w porę ktoś nie zareaguje i dojdzie do niedotlenienia, porażenia mózgowego etc. Gdyby kobiety miały 100% pewności, że trafią na życzliwy personel, który zrobi wszystko co potrafi, żeby pomóc przejść przez poród dobrze, to jestem pewna, że cc byłoby mniej. Mój poród skończył się cc, bardzo tego nie chciałam, bardzo źle się czułam po. Mam wiedzę logopedyczną i do tej listy problemów po cc mogę dopisać jeszcze kilka kolejnych, których nie uniknęliśmy , wiec byłam bardzo świadomo wszystkiego.
    Teraz jestem pod koniec 2 ciąży i bardzo nie chcę cc, ale ufam mojemu lekarzowi bardziej niż komukolwiek i wiem, że zrobi wszystko dla mojego dobra. Wiem, że trafię na wyrozumiałe i wspaniałe położne. Płacę za to 10 tys. Nie każdego na to stać

    • Zgadzam się Jagoda. Rola położnych i lekarzy jest ogromna.Mogą dużo zdziałać lub dużo zepsuć. A dobra położna musi być trochę psychologiem- dać rodzącej poczucie bezpieczeństwa a z drugiej strony zmotywować do wysiłku. Trzeba walczyć o dobre standardy opieki okołoporodowej.

  27. Ja rodziłam przez cc ze wskazaniem , nie boje się bólu i choć może to być niebezpieczne dla matki nie słyszałam o niebezpieczeństwie dla dziecka. Nawet gdybym nie miała wskazań to bym chciał mieć cc. Większość moich znajomych urodziła przez cc choć jechała do szpitala z myślą o porodzie naturalnym. Jedna męczyła się wiele godzin po to żeby lekarz w ostatniej chwili stwierdził ze jednak cc bo nie urodzi a dziecko jest bliskie niedotlenienia. Druga urodziła siłami natury- dziecko niedotlenienia mózgu i rechabilitacja prawie przez dwa lata. Moja ciocia urodziła dziecko z trwałym udzkodzeniem podczas porodu naturalnego . Chyba również niedotlenienie ale bardzo poważne. Dziecko warzywo i po paru latach zmarło. Inna znajoma zaś w ostatniej chwili rościeta ponieważ podczas porodu naturalnego jakaś żyła jej pękła i tez w ostatniej chwili ja ratowali, dzięki cc zlokalizowali żyłę i zatamowali krwawienie. Straciła 3 l krwi. Wszystko przez to ze lekarze na sile upierają się nad porodem naturalnym a i tak w ostatniej chwili kończy się cc. Nie ważne ze narażają życie matek i dzieci. Dlaczego chodząc po cmentarzach jest tak wiele grobów niemowląt z czasów jak cc nie było tak popularne? Moja prababcia pochowała 4 noworodków. Nie wierze ze po cc jest więcej przypadków śmierci niż po porodzie naturalnym!

  28. Mario, dziękuję że podejmujesz tak trudny i niewdzięczny temat. Pragnienie CC prócz nieświadomości ryzyka płynie moim zdaniem z lęku kobiety przed rodzeniem,bólem. W pełni rozumiem ten lęk, bo zmagałam się z nim długo i przyczynił się on być może do komplikacji podczas pierwszego porodu (zakończony niestety cc).Mój syn prawie 3 letni cierpi teraz na alergie i zaburzenia neurologiczne. Dzięki silnemu pragnieniu, wsparciu położnych i nie tylko córkę urodziłam SN, już bez lęku, z głęboką ufnością. Poród był bolesny ale nieporównywalnie szczęśliwszy dla mnie i dla dziecka. Zyczę tego każdej kobiecie i dlatego kibicuję Ci bardzo w Twoim uświadamianiu matek. Lęk to istotny czynnik ale trzeba uleczyć psychikę zamiast kaleczyć ciało, a naturalne sposoby na ból też istnieją (oczywiście nie kwestionuję cc w wypadku zagrożenia życia lub zdrowia).

  29. Czy rzeczywiscie kazdy porod naturalny jest bezpieczniejszy od cesarki? Ja mialam porod wywolywany zastrzykami, poniewaz bylam 2tyg po terminie. Jak juz sie zaczelo w pon o 13 to mialam skurcze co 2min. Niestety zero rozwarcia. Dopiero po dobie przewieziono mnie na porodowke skad chcieli mnie zawrocic bo przeciez zero rozwarcia, porodu nie ma. Skurcze wciaz co 2 minuty. A przeciez kazdy skurcz to dla dziecka niedotlenienie prawda? Takie to zdrowe?
    Umieralam z bolu, dobe bez snu i kazali wciaz czekac. Minely kolejne godziny, rozwarcie mialam na niecale 4cm. Zaczeli mi ladowac coraz wiecej oksytocyny, robic zastrzyki z relanium itd. W koncu po 33h bezustannych skurczow urodzil sie moj synek. Bylam cala porozcinana i popekana. Na sali poporodowej dostalam ogromnego krwotoku zalewajac cala sale krwia. Po tym krwotoku tydzien mdlalam po kazdym podniesieniu glowy z poduszki, a dzieckiem trzeba bylo sie zajac. O 23 po porodzie meza wyprosili a ja po 33 godzinach porodu i po krwotoku zostalam sama z dzieckiem. Wynikiem mojego porodu i zlego pozszywania jest rozdwojoma szyjka macicy i peknieta cewka moczowa- nie trzymam moczu. Narosla dzikiego miesa utrudniajace wspolzycie, siedzenie, uzycie tamponu- doslownie wszystko. Minely 4 lata a blizny nadal bola i ciagna. Boli tez odbyt. I jak czytam takie zartykuly (siedzac wlasnie w pracy na jednym posladku bo lrocze wciaz boli) jaki to zdrowy jest porod silami natury, to sie we mnie gotoje. Nie znam matki po cesarskim cieciu ktora mialaby takie powiklania! A i tak mam mega wielkie szczescie, ze synek to przetrwal nie udusil sie lub nie urodzil z niedotlenieniem!

    • Maria Lepucka

      Tak, poród naturalny zawsze jest bezpieczniejszy niż cięcie cesarskie pod warunkiem braku przeciwwskazań i fizjologicznego przebiegu ciąży. natomiast Pani poród był indukowany, czyli NIE naturalny, a to już zwiększa ryzyko powikłań. Nie zgodzę się jednak, że „każdy skurcz to niedotlenienie dziecka”. Skurcze w czasie porodu oraz czas trwania porodu (fizjologicznie kilka- kilkanaście a nawet do 24 godzin) mają za zadanie uruchomienie mechanizmów adaptacyjnych, stymulację noworodka na wielu płaszczyznach, a w efekcie przygotowanie go do życia pozałonowego.
      Oczywiście mimo, że poród fizjologiczny jest bezpieczniejszy, nie oznacza to, że w czasie takie porodu nie mogą pojawić się powikłania. Oczywiście, że się zdarzają. Przykro mi z powodu Pani negatywnych wspomnień z porodu oraz problemów, jakie Pania spotkały, W swojje praktyce spotykam poważne, uciążliwe i długotrwałe powikłania u mamy i dziecka zdecydowanie częściej po cięciach cesarskich niż porodach naturalnych.

Odpowiedz na „NikeAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *