Strona główna » Artykuły » Zdrowie dziecka » Jak (nie) karać dzieci, czyli co może klaps i karny jeżyk

Jak (nie) karać dzieci, czyli co może klaps i karny jeżyk

Czy kara to metoda wychowawcza? Jakie kary są najczęściej stosowane w polskich domach i jakie są ich skutki? Czy słynny karny jeżyk, zamykanie dziecka w jego pokoju, odbieranie lub ograniczanie dostępu do rzeczy, które są dla niego ważne przynoszą pożądany skutek? A może klaps pomoże? Czym kierują się rodzice wybierając klapsy jako metodę wymuszania posłuszeństwa? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz poniżej…

PROBLEMY WYCHOWAWCZE

Jestem psychologiem i psychoterapeutą. Zgłaszają się do mnie rodzice, którzy w swoim domu widzą jakąś nieprawidłowość – niepokoi ich zachowanie prezentowane przez ich dziecko. Podczas wizyty obserwuję dziecko, bawię się z nim. Zwracam też uwagę na relacje między członkami rodziny.
Bez wątpienia każdy ze zgłaszających się do mnie rodziców, chce żeby jego dziecko było szczęśliwe, samodzielne, odważne, spełnione. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę, że rodzina to całość i jeśli jedna osoba w domu zachowuje się w niepożądany sposób, to oznacza, że całej rodzinie coś dolega.

KARY I NAGRODY A WYZNACZANIE GRANIC

Jednym z pytań, które zadaję wszystkim członkom rodziny jest: jak wyglądają w domu kary a jak nagrody? Rodzice mówią wtedy o wyznaczaniu granic (co ciekawe najczęściej jedynie względem dziecka) i o poczuciu bezpieczeństwa, które z tego wynika. Owszem – granice są gwarantem bezpieczeństwa, ale tylko wtedy kiedy dotyczą każdego z nas. Małe dzieci uczą się poprzez modelowanie, czyli obserwację zachowań otoczenia. Jeśli więc tata może krzyczeć na mamę – dlaczego dziecko tego nie może? Jeśli mama może mi coś zabrać – dlaczego ja nie mogę jej tego zabrać?

KLAPS, KARNY JEŻYK I „SZLABAN”

Jak najczęściej spotykane w polskich domach kary wpływają na dziecko? Co z nich wynika? Jak najczęściej postępują rodzice…?
1. Zabierają przywileje (telewizor, telefon, zabawkę) – czego z tego uczy się dziecko? Uczy się, że jeśli zachowa się niezgodnie z oczekiwaniami innych coś zostanie mu zabrane. Aby chronić samego siebie ma do wyboru: walkę o to co dla niego ważne, udawanie że nic go nie obchodzi – znieczulanie się, podporządkowanie całkowite innym. Wszystkim innym. Obcemu panu, który mówi: “musisz robić, to co ci każę“ też.
2. Izolują (karny jeżyk, zamykanie w pokoju ) – co się wtedy dzieje? Rodzic zabiera dziecku, to, co dla niego najcenniejsze: swoją uwagę. W naturze młode odizolowane od matki umiera. My pierwotnie mamy zakodowane to samo. Izolując nasze dziecko w trudnej dla niego chwili np. odmowy (nie dostaniesz tego! nie histeryzuj! idź do siebie do pokoju!) pokazujemy mu, że nie jest akceptowane. Kochamy go i bawimy się z nim kiedy jest spełnia nasze oczekiwania. Co wynika z tej metody? Odrzucenie negatywnych emocji (spychanie ich głęboko do środka, tak aby nikt nie zauważył, bo jak zauważy to ze mną koniec) i wykształcenie poczucia miłości warunkowej : kocha się za coś.
3. A klaps? To najczęściej najpierw słyszę od dzieci, a potem rodzice sobie magicznie przypominają: o fakt, czasem dajemy KLAPSY. Piękne słowo. O ile lepiej brzmi niż: no fakt, czasem bije moje dziecko. A czemu bijesz?

Bo nie mam już siły
Bo się nie słucha
Bo inaczej nic nie dociera
Bo nic już nie działa
Bo moi rodzice tak robili i wyszłam na ludzi

Poważnie? Czyli jeśli Twój mąż/żona: nie słucha, wkurza, nie masz już siły, to wtedy się bijecie, tak? Nie! Ciężko stosować tego typu “kary” w odniesieniu do dorosłej osoby, niezależnej, samodzielnej, samostanowiącej. Natomiast do dziecka, zależnego od nas, kochającego bezwarunkowo już łatwiej. Co robi taki klaps? Niszczy granice cielesności dziecka, uderza nie tylko w ciało ale i w godność, poniża, zastrasza, niszczy zaufanie, buduje poczucie niższości i zależności. Dziecko straszone klapsem ( “zaraz ci przyrżnę w tyłek”) lub bite uczy się tylko jednego: uciekaj. Co jakiś czas będzie próbowało się bronić i wyrywać, ale przegra bo zależy od dorosłego. Nie będzie go szanowało, będzie się bało a potem unikało.
Bicie i zastraszanie to nie metoda wychowania, to skuteczna metoda na pozbycie się dziecka.

STOSOWANIE KAR

Stosowanie kar to nie metoda wychowawcza, to efekt niezrozumienia potrzeb swoich i dziecka. Kary mogą wygasić zachowanie, które Wam się nie podoba, ale nie nauczą Waszego dziecka niczego konstruktywnego oprócz ukrywania przed Wami swoich porażek. Nie nauczą szacunku – nauczą budowania powierzchownych i płytkich relacji.
I drogi Rodzicu nie mów mi “moi rodzice tak robili i nic mi się nie stało”, gdyby tak było – nie rozmawialibyśmy.

Autor: Marta Międła-Opalińska

Marta Międła-Opalińska
Psycholog i psychoterapeuta. Pracuje z rodzinami, które doświadczają trudności wychowawczych, młodzieżą oraz prowadzi terapię indywidualną. Od lat współpracuje z policją w zakresie wsparcia dzieci i osób doznających przemocy. Pracuje również z osobami przewlekle chorymi i młodzieżą w Ośrodku Socjoterapii. Prywatnie mama, posiadaczka psa i kota, autorka bloga momotu.blog.pl.

Nie przegap

Czy drugie dziecko kocha sie tak samo?

Czy drugie dziecko kocha się tak samo?

Czy drugie dziecko kocha się tak samo jak pierwsze? Bardziej, mniej, inaczej? Jak to jest …

8 komentarzy

  1. Ostatnio miałam taka sytuację: Pola prawie 1,5 roku miała gorszy dzień. Któryś z kolei. Generalnie prawie mi już nie przeszkadzają jej histerię,ale tamtego dnia była to 4ta dwudziestominutowa jazda nie wiem do końca o co. Chciałam przytulić. Odpychala się i wila jak piskorz. Starałam się nawiązać rozmowę o emocjach- to nie był ten moment. Rzucają się na podloge- asekurowalam głowę. ostatecznie położyłam N podłodze, powiedziałam, ze muszę wyjść, zanim eksploduje. Wyszłam. Zostawiłam ja w pomieszczeniu. Chwilę jeszcze się darka w eter, potem podeszła do drzwi wołają mnie, oczywiście otworzyłam i przytulilam. Niedługo potem się rozchmurzyla. Mam wrażenie ze mogłam zrobić coś inaczej, ze mogłam lepiej poradzić sobie ze swoimi emocjami. Ale nie miałam już pomysłu na to co mogłam zrobić. Nie chciałam odwracać jej uwagi bajkami, czy innymi zabawkami. Zależy mi na rozumieniu jej emocji, ale czasem argumenty mi się kończą. Czy jest coś co mogłabym zrobić?

    • Marta Międła-Opalińska

      Zrobiłaś wszystko co mogłaś zrobić : pozwoliłaś dziecku na własne emocje i zadbałaś o jego bezpieczeństwo. To co mogłaś zrobić inaczej : nie nawiązuj rozmowy o emocjach w momencie histerii ( dziecko wtedy nie odbiera naszych argumentów, więc z góry jesteś skazana na niepowodzenie) i nie wychodź. Histeria Twojego dziecka, to naturalna cześć rozwoju – nie Twoja wina. Nie odbieraj jej osobiście. Dla swojego dziecka jesteś najbezpieczniejszą przystanią, przy której można pokazać wszystkie swoje emocje. W takim przypadku to być tzw. w zasięgu zmysłów dziecka. Podkreślić, że jesteś tu i może zawsze do Ciebie przyjść.
      I co najważniejsze – nie jesteś robotem, masz swoje emocje i czasem ciężko je rozgryźć. Zastanów się jakie uczucia wywołuje w Tobie płacz dziecka – co wtedy dzieje się z Tobą. Może warto temu się przyjrzeć:)

  2. Podoba mi się to, co piszesz o „tylko” dawaniu klapsa, które w rzeczywistości jest po prostu przemocą. Zresztą… Przemoc psychiczną też ludzie potrafią ładnie wytłumaczyć, bo tak im wygodnie 😉

    Zgadzam się, że stosowanie kar to żadna metoda. Sama doskonale pamiętam z dzieciństwa, że na nikogo to specjalnie nie działało.

    • Mąż mój powtarza, że wszyscy fostawalismy po dupie i żyjemy. Przedstawiłem mu co myślę o jego relacjach z rodziną i ze mną, o komunikacji i o tym, ze tę deficyty mogą brać się z dzieciństwa i metod wychowawczych tamtego pokolenia. Następnie zapytał czy kiedykolwiek po otrzymaniu klapsa, albo kary zaprzestał działań za które był karany. Oboje stwierdziliśmy ze jedyne czego nas kary nauczyły tonie dbać się złapać.

      • Marta Międła-Opalińska

        Strasznie lubię w takich sytuacjach cytować Jasper’a Juul’a. Pisze on w swojej książce „Zamiast wychowania” o kryzysie rodzicielstwa. Nasi rodzice chcieli być naszymi autorytetami, egzekwowali to w każdy możliwy sposób, nie stawiali na relację czy więź, bo sami nie dostali tego od pokolenia wojennego/powojennego. MY teraz chcemy przyjaźnić się z dziećmi, ale jednocześnie chcemy aby nas szanowały i gubimy się : chcemy zwierzeń i bliskości ale karzemy za nieposłuszeństwo i niepożądane zachowania. W efekcie nasze dzieci nie wiedząc czego mogą się po nas spodziewać szukają swoich własnych rozwiązań.

  3. To jest zawsze trudny temat, ale dobrze jest pogłębiać swoją wiedzę o tym zawczasu. Moja córeczka jeszcze malutka ale dobrze już myśleć na ten temat

  4. Nie karzę, ani też nie nagradzam… staram się rozmawiać z synami od malutkiego, tłumacząc różne rzeczy, ich zachowanie, emocje… stawiam na relację i bliskość

  5. Przeważnie złe zachowanie lub bardziej trafnie określenie zachowanie, którego otoczenie nie akceptuje wynika ze złego samopoczucia, braku akceptacji… Warto poszukać przyczyny. Często brniemy w spiralę kar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *