Strona główna » Blog » Cesarka na życzenie to głupota, a ciąża to nie choroba… czyli macierzyństwo w Norwegii.

Cesarka na życzenie to głupota, a ciąża to nie choroba… czyli macierzyństwo w Norwegii.

Cięcie cesarskie na życzenie? Zwolnienie lekarskie z powodu ciąży? Norweżkom nawet nie przyszłoby to do głowy. Mają opiekę medyczną na najwyższym poziomie, ciąże prowadzą głównie położne, a liczba badań i interwencji medycznych ograniczona jest do minimum. Znakomita większość kobiet rodzi naturalnie i prawie wszystkie karmią piersią przez co najmniej rok. Jak udało się to osiągnąć?

Prowadzenie ciąży i porodu w Norwegii ewoluuje w zupełnie innym kierunku niż w Polsce, podążającej śladem USA. Zupełnie inna jest także mentalność Norweżek, są zdecydowanie bardziej świadome, mniej podatne na wpływy i bardziej wierzą w siebie. Ingerencje medyczne w czasie porodu ograniczane są do przypadków, w których są one niezbędne. Cesarka na życzenie, tak modna w Polsce, tam nie jest uznawana za dobre rozwiązanie.

Anita jest Norweżką, mamą dwójki maluchów w wieku 3 i 5 lat. Poprosiłam, aby opowiedziała o swoich ciążach i porodach w Norwegii, a także o sposobie myślenia tamtejszych kobiet i trendach w opiece okołoporodowej.

Maria: W Polsce niepokojąco rośnie liczba cięć cesarskich i interwencji medycznych w czasie porodu. Ciąża również traktowana jest jak choroba, prawie każda kobieta w ciąży zażywa jakieś leki, a przynajmniej wielowitaminowe suplementy diety. Polki nie widzą w tym problemu, odbierają to jako „troskliwą opiekę” . Niejednokrotnie same domagają się np. ukończenia ciąży cięciem cesarskim, mimo braku wskazań medycznych. Jak to wygląda w Norwegii?

Anita: W Norwegii trwają ciągłe starania o zmniejszenie ilości ingerencji, nawet znieczulenia zewnątrzoponowego. Nie można też wybrać cięcia cesarskiego jako porodu! Moja przyjaciółka pierwsze dziecko urodziła w USA, drugie w Norwegii. Powiedziała mi, że podstawowa różnica między tymi porodami była taka, że w USA zarówno ona jak i dziecko byli oszołomieni przez dobrych kilka dni po wszystkich tych lekach, które otrzymała w czasie porodu. W Norwegii nie dostała żadnych leków i opuściła szpital na drugi dzień po porodzie – ze zdrowym dzieckiem i w doskonałej formie.

Maria: Jak wyglądały twoje porody? Miałaś cięcie cesarskie czy rodziłaś naturalnie, ze znieczuleniem czy bez?

Anita: Żadnych cesarek. Za pierwszym razem miałam znieczulenie zewnątrzoponowe (moja głupota!), za drugim razem już nie.

Maria: Czy Norweżki mogą wybrać czy ciążę prowadzi położna czy lekarz? W Polsce wciąż jest to domeną lekarzy, w USA położne są „na wyginięciu”, a położnictwem zajmują się głównie lekarze…

Anita: Na początku domyślnie otrzymujesz opiekę położnej, ale jeśli chcesz możesz też wybrać lekarza lub oboje. W większości przypadków położna jest najlepszym wyborem, więc z niej nie rezygnujemy. Ja miałam problem z nadciśnieniem, więc korzystałam też z opieki mojego lekarza.

Maria: A jak wyglądają badania w ciąży? Polkom proponuje się minimum 3 badania USG. W praktyce wykonuje się je nawet przy każdej wizycie. Czy w Norwegii też aż tak nadużywa się USG?

Anita: Nie! Standardowo wykonuje się tylko jedno badanie – w 18 tygodniu ciąży. Można więcej – jeśli są jakieś wskazania.

Maria: Czy porody domowe są popularne w Norwegii?

Anita: Coraz bardziej ale wciąż należą do rzadkości. To ze względu na doskonałe warunki szpitalne. Bardzo popularne jest, że po porodzie mama, tato i noworodek zostają w czymś w rodzaju hotelu przyszpitalnego. Mają własny przytulny pokoik, mogą być razem i nikt im nie przeszkadza. Jednocześnie mają łatwy dostęp do opieki medycznej, wizyty kontrolne oraz w razie problemów mogą łatwo poprosić o pomoc.

Maria: Doskonały pomysł! W Polsce kobiety po porodach zostają w szpitalu kilka dni.

Anita: Jeśli chcesz możesz opuścić szpital nawet kilka godzin po porodzie. Musisz tylko dostarczyć noworodka na badania na drugi dzień. Poza tym kilka dni po porodzie odwiedza cię specjalna położna. Poród naturalny bez znieczulenia sprawia, że jesteś w świetnej formie i bez problemu możesz opuścić szpital tak szybko. Poród naturalny jest najlepszy.

Maria: Co ciąża zmienia w życiu Norweżki? To stan normalny, wyjątkowy, choroba?

Anita: Większość kobiet pracuje w czasie ciąży, uprawia sport, żyje jak dotychczas. Wiadomo, że nie można pic alkoholu, palić papierosów, trzeba unikać używek czy surowego mięsa. Jednak poza tym jest to stan zupełnie normalny.

Maria: A cięcie cesarskie na życzenie? Zdarzają się takie przypadki? W Polsce wiele kobiet uważa, że cesarka na życzenie to najwygodniejsze rozwiązanie,  taki „lepszy poród”.

Anita: Co takiego? To okropne!! Nigdy, przenigdy o czymś takim nie słyszałam w Norwegii! Jeśli boisz się porodu masz dodatkowe spotkania ze specjalnymi położnymi. Jeśli to nie pomaga to także z psychologiem.

Maria: A jak wygląda karmienie piersią? Czy Norweżki karmią chętnie i otrzymują odpowiednie wsparcie?

Anita: Prawie każda karmi piersią przez co najmniej rok. Otrzymujemy świetne wsparcie od razu po porodzie w szpitalu i potem możemy korzystać ze specjalnego centrum karmienia piersią. Wystarczy zadzwonić, aby otrzymać pomoc także w domu.

Maria: Brzmi doskonale. Niestety Polsce daleko jeszcze do takich standardów. Dziękuję za rozmowę.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

13 bajek o karmieniu piersią

13 bajek o karmieniu piersią

Karmienie piersią jest najlepszym, naturalnym sposobem żywienia małego człowieka. Mleka mamy nie zastąpi w pełni …

14 komentarzy

  1. U nas trzyma się poloznice pełne dwie doby bo inaczej nfz nie zapłaci.

  2. Witam,
    wypowiem się w tym temacie ponieważ sama rodziłąm dziecko w Norwegii kilka tygodni temu więc jestem na bieżąco. Dodam tylko, że mam wykształcenie medyczne więc nieco większą świadomośc ale też większą wiedzę o możliwych komplikacjach.
    Zgadzam się z większością tego co jest opisane w artykule. Takie są suche fakty a ja powiem nieco o tym jak ja odczuwałam opiekę w ciąży wiedząc jak to wygląda w Polsce. No i o porodzie.

    1. Mała ilość badań w czasie ciąży – i dobrze i źle! Badania krwi prawie w ogóle nie było. Jedno w pierwszym trymestrze, ale… bez poziomu cukru i hormonów tarczycy (czyli to co najczęściej jest w ciąży nieprawidłowe). Później jeszcze badania na czynnik Rh. Zrobiłam sobie „brakujące” badania prywatnie w Polsce dla spokoju. Ale brak ciągłych badań krwi miał też zalety – nie byłam co chwilę kłuta w żyły i nie musiałam się stresować drobnymi odchyleniami od normy które mają prawo się zdarzyć.
    2. Prowadzenie ciąży przez położną oraz lekarza rodzinnego – nowość bo przecież w Polsce to domena lekarzy. W Norwegii jeżeli nie ma problemów z ciążą to kobieta ginekologa na oczy nie ogląda. Jak dla mnie w porządku, ponieważ położne są tutaj dobrze wykształcone i mają większe kompetencje. Mogą same np. wypisywać skierowanie na badania. Ja chodziłam w kratkę – raz do lekarza a raz do położnej bo miałam wobec nich inne oczekiwania i pytania. Standardowa wizyta to badanie ciśnienia, moczu, ważenie, słuchanie tętna maluszka detektorem oraz zewnętrzne badanie brzucha aby określić wysokość dna macicy.
    Tutaj miałam jedno ALE. Pod koniec ciąży gnębił mnie absolutny brak badania wewnętrznego. Rozwieranie się szyjki macicy i skracanie może być zupełnie niebolesne. Bałam się myśli, że gdyby groził mi poród przedwczesny to nikt tego by nie wykrył.
    3. USG w ciąży – w standardzie dla zdrowych kobiet tylko jedno w 18-20 tygodniu, ale… Norweżki chodzą często robić sobie USG prywatnie, szczególnie to w pierwszym trymestrze dla potwierdzenia ciąży. Także to nie jest tak, że kobiety nie oczekują tego.
    4. Ciąża to nie choroba. Norweżki faktycznie nie oczekują zwolnień lekarskich i normalnie pracują w ciąży niemal do końca. Ja pracowałam do końca 35 tygodnia, potem poprosiłam o zwolnienie na 2 tygodnie ze względu na bezsenność. Koleżanka z pracy chodziła spokojnie na fitness niemal całą ciążę.

    A teraz o samym porodzie.
    Jest szeroki dostęp do środków znieczulających i kobieta ma do nich absolutne prawo. Od paracetamolu, przez gaz rozweselający po znieczulenie zewnątrzoponowe. Co mnie zdziwiło to dużo dostępnych metod alternatywnych typu akupunktura czy nastrzykiwanie sola fizjologiczną. No i podają też ciężarnym morfinę, czego w Polsce się raczej nie praktykuje. Na moje pytanie o skutki uboczne (możliwe kłopoty z oddychaniem u dziecka) usłyszałam, że wtedy podadzą dziecku antidotum i tyle.
    Osobiście strasznie bałam się porodu i jeszcze w ciąży dopytywałam się o ewentualne ZZO. Jest ono spokojnie dostępne w szpitalu, bez dodatkowego płacenia za nie czy błaganie lekarzy na kolanach. Właśnie ta świadomość, że nikt mi nie odmówi znieczulenia gdy o nie poproszę wpłynęła na mnie bardzo kojąco.
    Mój poród był niestety indukowany kilka dni przed terminem z powodu nieprawidłowego zapisu ktg. Po pierwszym dniu indukcji podano mi właśnie morfinę na nieznośne krzyżowe skurcze bo inaczej nie zmrużyłabym oka w nocy przed wielkim dniem. W moim przypadku poród był nieco skomplikowany bo dziecko reagowało spadkami tętna na skurcze. Skurcze były, ale rozwarcia brak. W Polsce nikt nie poświęciłby mi tyle czasu i energii tylko od razu wzięto by mnie na salę operacyjną. Tutaj dali mi szansę urodzić mimo to naturalnie. Lekarz i położna trzymali rękę na pulsie i monitorowali nas z dzieckiem non stop. Byłam szykowana na ewentualną cesarkę gdyby dalej nie było postępu. I tutaj jako ostatnią szansę dostałam znieczulenie ZZO (którego normalnie by mi jeszcze nie podano, ponieważ potrzebne jest rozwarcie kilka cm żeby nie zatrzymać akcji porodowej). Teraz mogę powiedzieć „God bless epidural!”. Po podaniu tego znieczulenia napięcie związane z potwornymi bólami krzyżowymi odpuściło i w ciągu 4 godzin urodziłam zdrowego synka 🙂
    Jestem bardzo wdzięczna załodze porodówki za to, że miałam poczucie bezpieczeństwa. Cieszę się, że urodziłam SN mimo, że już sama w bólu i strachu miotałam się z myślami i zastanawiałam czy CC nie będzie bezpieczniejsze.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Dziękuję za podzielenie się Pani doświadczeniami. Z pewnością dopełniają obraz norweskiej opieki zdrowotnej, opisany we wpisie. Co do badań – uważam, że nadmiar szkodzi, bo daje kobiecie poczucie, że ciąża jest stanem zagrożenia, niejako chorobą. We wszystkim trzeba zachować zdrowy umiar. Zgadzam się, że kobietom powinno się proponować test obciążenia glukozą, jest to ważne badanie diagnostyczne, jednakże nie wiem jak wyglądają statystyki, dotyczące cukrzycy ciążowej w Norwegii. W Polsce niestety takich przypadków jest sporo, więc badania u wszystkich ciężarnych są całkiem rozsądne. Jednak wykonywanie badania krwi co miesiąc, czy USG przy każdej wizycie kontrolnej, jak to często zdarza się w Polsce jest przesadą. Tutaj ciąże i porody bardzo się medykalizuje, zupełnie bez powodu.
      Bardzo bym chciała, aby Polska zmierzała śladami Norwegii jeśli chodzi o opiekę okołoporodową. My niestety raczej hołdujemy trendom amerykańskim…

      • Hmm, jestem w 32 tygodniu ciazy, mieszkam w Niemczech. Praktycznie co wizyte jestem wazona, mam mierzone cisnienie i przeprowadzane badania krwi i moczu. Mutterpass mam pelen naklejek z wynikami badan krwi, w tym wyniki na odpornosc na choroby zakazne, toksoplazmoze, HIV, itd itp. USG mialam robione 5 razy (standardowo sa 3, ale jedno USG 4d zlecilimy sami, a 1 na poczatku dodatkowo, zeby sprawdzic, jak ciaza sie rozwija w 8 tygodniu), testy obciazenia glukoza tez mimo, ze nie ma w rodzinie nikogo na cukrzyce chorego. Nie mam poczucia, ze ciaza jest jakas choroba. Wrecz przeciwnie. Chodze na fitness, pracuje. Za to czuje, ze jestem pod dobra opieka i gdyby cos sie dzialo, bedziemy wiedzieli od razu i mozemy szybko zareagowac. Chyba brak takiej opieki wywolywalby u mnie watpliwosci i obawy, czy wszystko jest ok. Zalezy, jaki kto ma charakter i potrzeby. Pozdrawiam!

  3. Zapomniałam wspomnieć, że w Norwegii nie robi się krzywej cukrowej zdrowym kobietom, jedynie tym, które są rodzinnie obciążone cukrzycą. W Polsce to badanie obowiązkowe. Cukrzyca ciężarnych jest dość częstym zjawiskiem i uważam, że to badanie jednak powinno być w standardzie. Niewykryta cukrzyca niesie wiele komplikacji.

    • zgadzam się w pełni. ja nie jestem obciążona rodzinnie, jestem szczupła i zdrowa a w ciąży co? cukrzyca! a wyniki krzywej były tak złe, ze sugerowano mi udanie się do szpitala. na szczęście surowa dieta wystarczyła w zupełności

      • W UKeju rowniez nie wykonuja krzywej cukrowej, chyba ze ma sie przeciwwskazania rodzinne lub BMI wskazuje otylosc. Mozna zbadac cukier we krwi zeby sprawdzic czy stan jest podwyzszony. Nie trzeba obciazac organizmu taka ilosca glukozy, a tak robi sie w Polsce niestety

  4. OOsobiście miałam cc z moich wskazań neurologicznych we Wrocławiu. Ale znajoma prowadziła ciąże w Norwegii i tam też rodziła. Uczucia miałam mocno mieszane słysząc o sposobie prowadzenia ciąży. Czy brak badań i USG jest naprawdę tak dobrym pomysłem? Brak badania połówkowego i częstych USG uniemożliwia wykrycie wad, które czasem można zoperować jeszcze w brzuszku mamy tym samym dając dziecku szansę na zdrowy start. Cukier, tarczyca moim zdaniem powinny być pod kontrolą. Całą ciąże byłam pod kontrolą neurologa, musiałam brać progesteron bo miałam mocne bóle brzucha przez długi czas, musiałam robić genetyczne badania krwi, bo wskazania neurologiczne sugerowały problemy z krzepliwością krwi. Bez sprzecznie poród tam nie jest tak wielkim wydarzeniem medycznym jak u nas. A możliwość wspólnego pobytu jest czymś o czym marzy każda kobieta po porodzie. Ale czy mi udałoby się w ogóle zostać mamą w Norwegii, być zdrową (poród naturalny był dla mnie dużym zagrożeniem) i urodzić zdrowego maluszka… ?

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Ograniczanie procedur medycznych w czasie fizjologicznej ciąży i porodu zdaje się być pod każdym względem korzystny. Patrząc na wyniki opieki okołoporodowej w krajach skandynawskich nie ma się czego obawiać. Nie ma potrzeby wykonywania częstych badań USG w czasie ciąży. Jeśli występują jakieś poważne wady u dziecka, wystarczy jedno USG, aby je wykryć. Oczywiście w sytuacji jakichkolwiek nieprawidłowości opieka medyczna jest bardziej intensywna i wykonuje się szerszą diagnostykę.

      • Niestety czasem.jedno badanie usg nie wystarczy. W naszym przypadku ciężka wada dziecka zostala wykryta dopiero w 32 tygodniu ciąży.
        Dzięki wykryciu wady personel mógł odpowiednio się przygotować się, w 1 dobie życia Synek był operowany.

    • Marta, wystarczy spojrzec na statystyki urodzen zdrowych dzieci, zeby miec odpowiedz na Twoje pytania o to, czy tak mala ingerencja medyczna nie jest zagrozeniem – oczywiscie ze nie jest. Tak jak napisala Maria – w sytuacjach zagrozenia czy tez abrdziej skomplikowanych przypadkach, stosowane sa inne procedury. Tutaj jest opisana ciaza fizjologiczna, niskiego ryzyka.

  5. Ja rodzilam w Finlandii i tutaj jest podobnie. Dwa usg przysługujące w czasie ciąży (w 12 i w 20tc), badanie krwi miałam tylko raz-w 10tc. Krzywej cukrowej mi nie robili, ponieważ pani położna stwierdziła, iż nie trzeba wykonywać tego badania, bo nie mam ukonczonego 25r ż i nikt w mojej rodzinie nie chorował na cukrzycę a ginekolog badala mnie w ciąży 3razy. Znieczulenie zewnątrzoponowe miałam w czasie porodu i sami mi to zaproponowali a z cesarskim cięciem jest jak w Norwegii – nie dają na własne życzenie. I z tym akurat się zgadzam. No i to by było na tyle, tak wygląda opieka nad ciężarna w Finlandii. Pozdrawiam

  6. Przeczytalam caly artykul z dizym zaciekawieniem, poniewaz przebywam w UKeju i na poczatku mialam bardzo mieszane uczucia dotyczace prowadzenia mojej ciazy, kiedy to opowiadalam swoim kolezanka ktora sa w Polsce.

    W UKeju wykonuje sie tylko dwa USG miedzy 12-14 tyg i 20-22tyg ciazy. Mozna zdecydowac sie na badanie krwi aby sprawdzic ewentualne zagrozenie dotyczace Zespolu Downa, ja takowe wykonalam. Jednoczesnie poprosilam lekarza o zbadanie poziomu cukru we krwi, mimo iz nie mam nadwagi chcialam sie upewnic czy wszystko wporzadku (w UKeju nie wykonuje sie krzywej cukrowej, jezeli nie masz otylosci) po co obciazac maluszka i mame. Miedzy czasie sptykasz sie z ‚midwife’ czyli pielegniarka, ktora to prowadzi Twoja ciaze, wazy, mierzy cisnienie, pyta jak sie czujesz, opowiada o mozliwych opcjach porodu. Bardzo pozytywnie bylam zaskoczona w jakis sposob namawiaja kobiety aby karmily piersia jak najdluzej, jak rowniez podczas porodu zdecydowaly sie na kontakt ‚skin to skin’. Ja dostalam liste osrodkow i grup w ktorych pokazuja jak przystawic dziecko do piersi.
    Nie wiem jeszcze jak wyglada porod, bo to przede mna, ale jak na razie wiem, ze po porodzie w szpitalu mozna zostac maksymalnie jedna noc, chyba ze z jakis przyczyn zdrowotnych kobieta musi zostac dluzej, przy cesarce sa to dwa dni. Tutaj wychodza z zalozenia ze najlepiej odpoczniesz i zregenerujesz sie we wlasnych lozku, mimo iz sale poporodowe sa jednoosobe.

    Tutaj kobiety rowniez pracuja do samego konca, bo niestety ale ubezpieczenie zdrowotne nie jest wysokie, nie dostaje sie 100% wynagrodzenia na L4… bo ciaza to nie choroba.

    Dzieki za artykul… uspokoilo mnie i jednoczenie utwierdzilo w przekonaniu to co przeczytalam, ze w Polsce ciazy traktuje sie czasem jak chorobe, a nie stan wyjatkowo 🙂

    Pozdrawiam
    Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *