Strona główna » Blog » Czy drugie dziecko kocha się tak samo?

Czy drugie dziecko kocha się tak samo?

Czy drugie dziecko kocha sie tak samo?Czy drugie dziecko kocha się tak samo jak pierwsze? Bardziej, mniej, inaczej? Jak to jest wrócić z noworodkiem do domu, kiedy czeka na nas starsze dziecko? Relacje mamy z drugim dzieckiem zawsze są trochę inne niż z pierwszym. Nie tylko ze względu na różnicę wieku ale także dlatego, ze każdy maluch jest innym, ma swój charakter, temperament. Mamy po urodzeniu drugiego dziecka często zastanawiają się jak to będzie, jak ułożą się relacje w rodzinie, jak starsze dziecko zareaguje na noworodka.

Aneta Wyżnicka, położna przed laty spotkała się z takim oto przypadkiem:

 

Chciałabym podzielić się zdarzeniem, które miało miejsce 10 lat temu kiedy jako adeptka położnictwa odbywałam praktyki na oddziale położniczo-noworodkowym w CZMP w Łodzi.

Wydawało się, że był to dyżur jak każdy inny, nic nadzwyczajnego do momentu kiedy weszłam do sali, gdzie zobaczyłam młodą mamę, która płakała. Pytałam wielokrotnie co się stało ale nie chciała mówić. Cała sytuacja nie dawała mi spokoju i czułam że muszę sprawdzić co się stało.

Po obiedzie poszłam do niej jeszcze raz, usiadłam i zaczęłam rozmawiać, pytałam czy mogę jakoś pomóc, czy coś boli, czy nie radzi sobie z dzieckiem? I wtedy usłyszałam powód jej płaczu: „Nie wiem czy ja będę potrafiła tą drugą córkę kochać jak starszą. Pierwsza była wyczekiwana, nie wiem jak to będzie, jak ta starsza zareaguje na tą małą”. I znowu zaczęła płakać.

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką sytuacją, nie wiedziałam, co zrobić, więc poszłam do pokoju położnych i opowiedziałam co się stało. Ku mojemu zaskoczeniu nikt nie miał ochoty się pofatygować do pacjentki, nie wspomnę o pomocy psychologa. Usłyszałam tylko: „niech nie przesadza”. Nie wiedziałam co zrobić, cały czas myślałam co powiedzieć ale sama dzieci nie mam, nie wiem co mogłoby pomóc.

Wreszcie wróciłam do domu. I od razu poszłam do mojej mamy, bo kto jak nie mama wie najlepiej, przecież mam starszą siostrę.

– Mamo czy Ty jak byłaś ze mną w ciąży to nie wiedziałaś czy będziesz mnie kochać,…bo mam pacjentkę na oddziale i ona płacze bo nie wie czy będzie kochać to drugie dziecko?

– Wiesz ja też takie myśli miałam – ale tylko przez moment ,bo kobiety w ciąży czasem się zastanawiają jak to będzie, czy sobie poradzą. Ale tak sobie wytłumaczyłam że przecież moja mama też miała nas więcej, nikogo nie wyróżniała, udało się, więc i u mnie musi być dobrze. To tak samo jak mam dwie ręce lewą i prawą i jak teraz miałam bym wybrać to każda jest mi potrzebna. Jestem praworęczna to prawa ręka jest sprawniejsza, ale jak kroję chleb to lewa również jest potrzebna. Tak samo jak z dziećmi jedno jest inne i drugie jest inne, jedno szybciej mówi, chodzi, drugie ma inne talenty ale kocha się je tam samo mocno”

Następnego dnia z samego rana poszłam do sali gdzie leżała pacjentka-nadal płakała. Usiadłam i opowiedziała jej co mi moja mama powiedziała, nie wiedziałam czy to coś pomoże. Ale jak o godzinie 14 przyszedł do niej w odwiedziny mąż z córką to zobaczyłam jak ona jest uśmiechnięta, tuli maleńką córeczkę a starsza córka głaska ją po główce. Przy wypisie powiedziała do mnie: „dziękuję że poświęciła mi pani czas, to było bardzo dla mnie ważne i potrzebne”.

I tak moja mama okazała się „psychologiem”.

Na zajęciach z psychologii z dr Koterbą opowiedziałam o tej historii była mile zaskoczona i powiedziała że mam bardzo mądrą mamę, dlatego dzielę się tą historią.

Jedna z moich pacjentek, która kilka dni temu urodziła drugą córeczkę również podzieliła się ze mną swoimi doświadczeniami:

W drugą ciążę zaszłam pół roku od urodzenia pierwszej córeczki. W czasie ciąży nadal karmiłam piersią. Już z tego powodu druga ciąża była nieco inna, nosiłam w sobie dziecko będąc już mamą. Starsza córeczka wydawała mi się wciąż taka maleńka, zastanawiałam się jak poradzę sobie z dwójką smyków. Kiedy młodsza córeczka przyszła na świat była taka maluteńka, drobniutka, ważyła tylko 2,6 kg, zakochałam się w niej od pierwszej chwili. Będąc w szpitalu tęskniłam jednak za starszą, bo nigdy nie rozstawałyśmy się na dłużej niż kilka godzin. Kiedy wróciłam ze szpitala do domu czekała na mnie z babcią. Nagle wydała mi się taka… duża! Nie patrzyłam już na nią jak dotychczas, wydoroślała przez te kilka dni. Moje córeczki są od siebie bardzo różne, widać to już teraz. Kocham je obie tak samo mocno ale każdą w inny sposób.

Jeżeli i Tobie zdarzały się takie przemyślenia po urodzeniu drugiego dziecka lub zanim przyszło an świat to pamiętaj, że nie jesteś sama. Przechodzi przez to wiele mam.

 

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

4 komentarze

  1. Ja narazie mam jednego, kochanego, ślicznego synka. W przyszłości jak najbardziej chciałabym mieć jeszcze chociaż jedno, a najlepiej jeszcze dwójkę dzieci. Całkiem niedawno naszła mnie taka refleksja właśnie na temat miłości jaką darzy się swoje dzieci, jak się je kocha, tak samo? inaczej, ale równie mocno? Relacja Pani Anety szczerze mnie wzruszyła…

  2. Mam dwie dziewczynki (5 i 2 latka). Obie kocham bardzo mocno. Nie wyobrażam sobie kochać jednej z nich bardziej. Ani chwili nie miałam wątpliwości, może dlatego, że od zawsze marzyłam żeby mieć właśnie dwójkę dzieci. Bardzo współczuję matkom, które przeżywają takie dramatyczne chwile.

  3. Pewnin, że jak myślałam. Ale jak nie kochać. Kocha się tak samo mocno

  4. Też miałam takie myśli przed urodzeniem drugiego dziecka. Całe szczęście obawy nie były uzasadnione. Lecz w życiu codziennym czasami też potrafię się zastanowić czy tyle samo czasu poświęcam obojgu? Czy oboje czują się kochane w tak samo mocny sposób?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *