Dlaczego Finki wybierają poród naturalny w szpitalu?

Jak wyglądały porody w Finlandii 20 lat temu i jak ewoluowały? O tym opowiada „P”, która urodziła w Finlandii trójkę dzieci. Przyznaje, że każdy jej poród był zupełnie inny, za to wszystkie trzy ciąże przebiegały podobnie. W Finlandii unika się zbędnej medykalizacji zarówno ciąży jak i porodu, a młode mamy są zachęcane do karmienia piersią. Prowadzenie ciąży i porodu w Finlandii jest na bardzo wysokim poziomie. Czy tak było zawsze?

Maria: Opowiedz mi jak wyglądały Twoje ciąże.

P: Wszystkie moje ciąże były do siebie bardzo podobne. Na pierwszą wizytę kontrolną umówiłam się jak tylko dowiedziałam się o ciąży. W czasie ciąży wizyty kontrolne i badania wykonuje się przeciętnie 6 razy. Oprócz tego odwiedza się położną, na początku co miesiąc, a wraz z rozwojem ciąży coraz częściej. Pierwsze badanie USG miałam w 12 tygodniu ciąży. Oprócz tego kilka razy badanie moczu, krwi, pomiar masy ciała i obwodu brzucha oraz osłuchiwanie czynności serca płodu. Różnicą było to, że w pierwszej ciąży przytyłam tylko 6kg, w drugiej 8, a w trzeciej aż 20!

Maria: Każdy poród też był podobny?

P: Nie, każdy poród był zupełnie inny. Pierwszy poród, w 1995 roku rozpoczęły skurcze macicy późno wieczorem ale w szpitalu byłam o 4 nad ranem z rozwarciem na 4cm. O 6 rano zaczęły się skurcze parte i problemy… Walczyłam przez 3 godziny, po czym wezwano lekarza. Nie dostałam żadnych leków przeciwbólowych. Położna, starsza pani powiedziała, że nie potrafię prawidłowo przeć, a lekarz stwierdził, że dziecko jest w złej pozycji. Wezwano anestezjologa, pediatrę i kolejne położne. Wykonano nacięcie krocza bez znieczulenia, a dziecko zostało obrócone i wyjęte przy pomocy próżnociągu. Udało się po prawie 4 godzinach walki. Lekarz zszywał mnie przez 2 godziny. Znieczulono mnie i zabrano do sali operacyjnej. W sumie założono 50 szwów, a w dodatku lekarz zszył mnie za ciasno. Na początku współżycie bez płaczu i leków przeciwbólowych było po prostu niemożliwe. Chirurg zapomniał wyjąć wacik z mojej macicy, miałam stan zapalny. Dochodziłam do siebie powoli. Synek urodził się 3 tygodnie przed terminem porodu, ważył 3090g i miał 48cm wzrostu. Lekarz popełnił błąd, powinnam urodzić przez cięcie cesarskie, straciłam mnóstwo krwi.

Kolejny poród był w 1998 roku. Zupełnie niespodziewanie pojawiły się dwa bardzo silne skurcze. Pojechałam do szpitala, był akurat termin porodu, przyjęto mnie na blok porodowy. W ciągu godziny urodziłam dziewczynkę. Rodziłam stojąc – położna bardzo polecała taką pozycję do rodzenia. Ból bardzo silny, również skurcze poporodowe były dość bolesne. Córka ważyła 3280g, miała 50cm wzrostu.

Trzecie dziecko urodziłam w 2001 roku. W szpitalu byłam o 5 rano. Skurcze były delikatne, tańczenie walca łagodziło ból. O 7 rano przyszła położna, ta sama, która przyjmowała mój drugi poród. Zapytała jak chcę rodzić. Zasugerowała poród „bez pomocy”. Druga położna przyszła obejrzeć poród. Mogłam sama wziąć rodzące się dziecko, a potem przeciąć pępowinę. Mój synek miał 3600g i 49cm. Urodził się dwa tygodnie przed spodziewanym terminem porodu o 8 rano.

Po pierwszym porodzie musiałam zostać w szpitalu aż tydzień, po dwój kolejnych tylko 2 dni.

Maria: To trzy różne historie, które pokazują z jednej strony jak różnie może wyglądać każdy poród tej samej kobiety, a z drugiej – jak bardzo ewoluowała opieka nad rodzącą w Finlandii na przestrzeni zaledwie kilku lat.

P: W Finlandii jest naprawdę świetnie funkcjonujący system opieki nad kobietą ciężarną. Można uzyskać pomoc we wszystkim zupełnie za darmo. Możesz też wybrać prywatną opiekę ale po co za to płacić?

Maria: Jaki poród jest teraz w Finlandii popularny? Czy poród z osobą towarzyszącą lub poród domowy często się zdarzają? Jaki jest stosunek do cięć cesarskich?

P: Finlandia bardzo wspiera porody szpitalne. W szpitalu masz pełny wybór jak chcesz rodzić. Możesz wybrać salę porodową, łóżko, wannę itp. Najczęściej przy porodzie jest tylko położna. Jeśli tylko jest taka potrzeba, lekarz pojawia się natychmiast. Zazwyczaj kobiecie towarzyszy ojciec dziecka albo dobra przyjaciółka. W 90% są to tatusiowie. Poród domowy nie jest popularny. Staramy się chronić mamę i dziecko przed powikłaniami, dlatego preferujemy szpitale. Cięcia cesarskie zdarzają się rzadko – tylko wtedy, gdy są konieczne ze względów medycznych. Jeśli panicznie boisz się porodu, zalecą ci terapię. Dopiero jeśli potwierdzą, że jest nieskuteczna istnieje taka możliwość. Jednak poród naturalny jest zawsze na pierwszym miejscu. Możesz dostać takie znieczulenie, jakie chcesz. W przypadku drugiego porodu nawet nie zdążyłabym poprosić o jakiekolwiek leki.

Maria: Jak wygląda wsparcie w karmieniu piersią po porodzie? Co się dzieje jeśli wystąpią problemy laktacyjne?

P: Cały czas jesteśmy zachęcane do karmienia piersią i wspierane. Zaleca się wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy i potem kontynuację przez rok. Mamy kluby dla mam karmiących piersią i bardzo pomagają nam położne. Na początku po porodzie położna odwiedza młodą mamę w domu co tydzień. Patrzy jak wygląda karmienie piersią i pomaga, jeśli jest taka potrzeba.

Maria: Jak długo mieszkasz w Polsce i czy słyszałaś coś ciekawego o opiece medycznej nad ciężarną i rodzącą?

P: Mieszkam tu od półtora roku i słyszałam raczej niezbyt dobre rzeczy.

Maria: W Polsce wciąż rośnie odsetek cięć cesarskich. W dużej mierze dlatego, że kobiety często wybierają operację zamiast porodu. Opiekę medyczną coraz bardziej zastępuje porodowy biznes. Ciąże rzadko prowadzone są przez położne, bo one co prawda oferują holistyczne wsparcie ale cięcia cesarskiego nie zrobią, jeśli nie ma przeciwwskazań zachęcają do porodu naturalnego.

P: Niesamowite! Mając wybór zdecydowanie wybrałabym położną! Położne były przy tylu porodach, mają ogromną wiedzę, a jeśli lekarz jest potrzebny to go natychmiast wzywają.

Maria: Czy w Finlandii funkcjonują szkoły rodzenia czy jakaś inna forma edukacji przedporodowej?

P: Tak, są szkoły rodzenia dla wszystkich, także dla ojców. Oglądamy filmy, symulacje, idziemy do szpitala, aby wszystko zobaczyć i wypróbować różne sprzęty. Zajęcia prowadzą położne, czasem lekarz czy psycholog ma jakiś krótki wykład na konkretny temat.

Maria: W wielu punktach polska opieka medyczna mogłaby brać przykład z fińskiej. Dziękuję za rozmowę.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Historie trzech niechcianych cięć cesarskich

Historia trzech niechcianych cięć cesarskich

Pomimo szkodliwej mody na cięcie cesarskie na życzenie, są wciąż mamy, które bardzo chcą urodzić …

2 komentarze

  1. Witam Ja mieszkam w Finlandii już prawie 1,5 roku i 4 miesiące temu urodziłam tu synka. Ogólnie to na opiekę tu nie ma co narzekać ale moim zdaniem powinni robić więcej USG . Są tylko dwa przysługujące w 12tc i 20tc. Jak wylądowałam na porodówce to nawet nie zrobili mi USG a w czasie ciąży nie miałam badania na glukozę, ponieważ położna stwierdziła,iż nie ma takiej potrzeby , bo nikt w mojej rodzinie nie chorował na cukrzycę i nie mam ukończonego 25 roku życia… Również wyciągali mojego syna proznociagiem i to prawda, że położna tylko jest przy porodzie. To prawda -bardzo dużą wagę przykladaja do karmienia piersią.

    • Maria Lepucka

      To, co Pani opisała jest częstym problemem Polek, które wyjeżdżają do krajów skandynawskich. Tam nikogo to nie dziwi, a model opieki jest skuteczny – mają świetne wyniki opieki okołoporodowej i cieszą się zadowoleniem matek (czego o Polsce nie da się powiedzieć mimo USG przy każdej wizycie 😉 ). USG na początku porodu nie jest nam potrzebne, każda położna potrafi zbadać np. położenie dziecka własnymi rękami. A co do testu obciążenia glukozą, wciąż trwają spory czy jest konieczny czy nie. Możliwe, że w fińskiej populacji ten problem jest marginalny, podczas, gdy w Polsce mnóstwo kobiet ma cukrzycę ciążową.
      Jeśli mama i dziecko są zdrowi i zadowoleni to chyba jest dobrze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.