Strona główna » Blog » Laktacyjny terror? Czy karmienie piersią jest obowiązkowe?

Laktacyjny terror? Czy karmienie piersią jest obowiązkowe?

Laktacyjny terror?Dawno, dawno temu karmienie noworodka i niemowlęcia piersią było czymś zupełnie oczywistym, naturalnym i normalnym. Potem pojawiły się sztuczne mieszanki i świat stanął na głowie. Mnóstwo matek zupełnie bez potrzeby rezygnowało z karmienia naturalnego „idąc na łatwiznę” postanowiły korzystać z mleka w proszku. Czy słusznie? Dziś już wiemy, że nie i namawiamy do karmienia naturalnego. Jednak z tego powodu zarzuca nam się „laktacyjny terror”. Jak więc promować karmienie piersią?

MLEKO MATKI WYJĄTKOWE I ZDROWE

Liczne badania naukowe udowodniły niepodważalnie, że mleko mamy jest dla dziecka najlepsze. Koniec kropka. Nic nie jest w stanie go w pełni zastąpić mimo, że na rynku pojawiają się wciąż nowe, ulepszone mieszanki.

Mleko matki jest zawsze idealne –dostosowane do wieku dziecka, stanu jego zdrowia (np. matki wcześniaków produkują inne mleko niż matki noworodków donoszonych), pory dnia, etapu karmienia. Skład mleka kobiecego jest doskonały, a przy tym mleko mamy ma zawsze odpowiednią temperaturę, jest zawsze świeże i podane w najlepszym, naturalnym opakowaniu. Karmienie piersią to nie tylko podawanie dziecku najlepszego pokarmu ale także budowanie i podtrzymywanie niezwykłej więzi matki z dzieckiem. Warto też pamiętać, że niemowlęta, karmione naturalnie rzadziej cierpią na kolki, alergie pokarmowe, astmę, cukrzycę czy otyłość zarówno w dzieciństwie jak i w przyszłości. O tym, co zawiera mleko mamy przeczytasz także tutaj:

https://www.feminasum.pl/artykuly/zdrowie-dziecka/5-co-zawiera-kobiece-mleko/

NIE CHCĘ KARMIĆ PIERSIĄ

Dlaczego kobiety rezygnują z karmienia piersią? Zakładam, że każda mama chce dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze, jednak wiele kobiet poddaje się „bez walki” i podaje swoim dzieciom sztuczny pokarm. Myślę, że najczęściej jest to spowodowane brakiem wiedzy na temat składu mleka mamy, jego wartości, korzyści z karmienia naturalnego i niedoskonałości mieszanek sztucznych. Wiele mam nie zdaje sobie sprawy z tego, że żadna sztuczna mieszanka nigdy nie dorówna mleku naturalnemu. Mleko modyfikowane zawiera białka, tłuszcze, witaminy i inne potrzebne składniki. Jednakże nie zawiera przeciwciał, nie jest tak łatwo przyswajalne i lekkostrawne jak mleko mamy, nie ma tak pozytywnego wpływu na florę bakteryjną jelit i wreszcie jego skład jest zawsze taki sam, podczas, gdy mleko mamy zmienia się w zależności od potrzeb malucha. Nawet w czasie jednego karmienia na początku jego skład jest inny niż pod koniec ssania.

Drugim bardzo ważnym powodem, dla którego mamy rezygnują z karmienia piersią z pewnością są problemy laktacyjne. Niestety wiele mam w tych trudnych chwilach nie otrzymuje odpowiedniego wsparcia. Pierwsze dni po porodzie mają bardzo duże znaczenie dla powodzenia karmienia piersią. W tym czasie pokarmu jest jeszcze mało, ale jest bardzo wartościowy (tzw. siara jest koncentratem przeciwciał i wszystkich niezbędnych składników pokarmowych), poza tym pojemność żołądka noworodka też jest malutka, więc ta niewielka ilość pokarmu może w zupełności wystarczyć. Mimo to wiele kobiet obawia się, że dziecko jest głodne i zaczynają dokarmiać je sztuczną mieszanką. Zwykle od tej pory jest już tylko gorzej…

Dlaczego kobiety po porodzie nie otrzymują odpowiedniego wsparcia w karmieniu piersią? Niestety w większości oddziałów położniczych brakuje doradców laktacyjnych. Położne, pracujące w oddziałach noworodkowych i położniczych często nie mają wystarczająco dużo czasu, aby pomagać mamom z problemami laktacyjnymi. Zwykle dwie położne mają pod opieką ok. 20-30 pacjentek. Niestety czasem zdarzają się sytuacje, kiedy położne uznając, że to kobieta decyduje, jak chce karmić dziecko nawet nie próbują wyjaśnić sytuacji i dowiedzieć się dlaczego mama chce podać dziecku sztuczną mieszankę. Czy słusznie? Uważam, że nie. Oczywiście nie możemy narzucać nikomu sposobu, w jaki ma karmić malucha. Jednakże uważam, że warto zapytać o przyczynę takiej decyzji, naszą rolą jest przecież także promocja zdrowia i zauważanie problemów…

NIE MAM POKARMU, OBWISNĄ MI PIERSI….

Ja czasem próbuję wyjaśnić sytuację. Kiedy mamy zgłaszają się po butelkę z mlekiem modyfikowanym pytam dlaczego nie karmią własnym. Co słyszę? Zazwyczaj „nie mam pokarmu”. Dalsze „śledztwo” wykazuje, że:

– pokarm jest i to całkiem sporo, a dziecko jest najedzone tylko mamie się wydaje, że powinno jeść więcej (takie myślenie jest raczej domeną babć, ale jak widać mamom też się zdarza),

– mleko jest, ale jest go mało, bo mamusia już zdążyła podać butelkę,

– mleka jest całkiem sporo, ale mama nie wie jak przystawić ssaka do piersi lub też mały nie bardzo jeszcze wie jak ssać i coraz bardziej go to denerwuje.

Nigdy w życiu nie widziałam kobiety, która po porodzie nie wytwarza mleka. Naprawdę.

Czasem słyszę też wypowiedzi typu „piersi mi obwisną”, czy „chcę się wreszcie napić alkoholu”. Nadal nie wiem co o nich myśleć…

LAKTACYJNY TERROR

Coraz częściej można usłyszeć głosy, że kobiety są zmuszane do karmienia piersią, że panuje laktacyjny terror, że matki, karmiące sztucznie czują się przez to gorsze. Karmienie piersią jest słusznie promowane jako najlepszy sposób żywienia noworodków i niemowląt. Nie możemy stawiać znaku równości między sztuczną mieszanką, a mlekiem matki, bo różnice są ogromne!

Do karmienia piersią nikt nie zmusza, ale zrozumiałe jest, że mleko sztuczne nie powinno być reklamowane i promowane jako alternatywa dla mleka kobiecego. Mleko modyfikowane jest przeznaczone dla małej grupy noworodków, które nie mogą być karmione naturalnie. Powinna to być ostateczność, proponowana dopiero po wykorzystaniu wszystkich dostępnych metod, wspierających karmienie naturalne.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Karmienie piersią – 7 przykazań na dobry początek

Karmienie piersią to najlepszy, naturalny i najzdrowszy sposób żywienia niemowląt. Większość mam zdaje sobie z …

16 komentarzy

  1. Super artykul,jestem po cc, karmilam syna piersia przez 4 miesiace,a pozniej jak gdyby nigdy nic odrzucil cycke, pewnie to moja wina. Zaluje ze nie mialam kogos kto by mnie wspieral wtedy. Na polozna nie mialam co liczyc. Pokarm jeszcze mam ale jesc nie chce. Czy jest szansa zeby sie Pani ze mna skontaktowala?Moze mi Pani pomoze przywrocic laktacje? Bardzo bym chciala znow karmic.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Czy maluch po rezygnacji z piersi otrzymał butelkę? A może znał ją już wcześniej i uznał, że ten sposób podania pokarmu bardziej mu odpowiada, bo wymaga mniej wysiłku? Nie wiem jak długo trwa ta przerwa w karmieniu piersią i czy polega na całkowitym odstawieniu malucha od piersi. Jeśli laktacja wciąż się utrzymuje istnieje szansa na kontynuację karmienia, ale powinna Pani jak najszybciej skorzystać z porady doradcy laktacyjnego.

  2. karmienie piersią jest i łatwe i niełatwe za razem. na początku są problemy, kolki też są, nie ma się co oszukiwać. potem jest co raz lepiej. na zanikający pokarm (często to są tylko chwilowe problemy) polecam się nie szczypać i martwić, tylko na zmianę podawać raz jedna pierś raz drugą. zanim dziecko dopije to w poprzedniej piersi już coś jest i na pewno się nasyci tak nawet duże dziecko. ja karmię już 4 miesiące i jak mam mniej mleka to tak właśnie robię i wszystko wraca do normy a mały jest zawsze najedzony. teraz jest gorąco więc nauczył się pić wodę z butelki, nie zaburza to u mnie karmienia piersią. mały mimo dopijania czeka na pierś z niecierpliwością.
    i jeszcze jedno, jako ciekawostka, raz od znajomej usłyszałam, że ona nie mogła karmić. mówiła, że miała mało pokarmu, bo cały dzień musiała odciągać mleko, żeby dziecku odrobinkę podać wieczorem. myślałam, że z krzesła spadnę

  3. pierwszą córkę bez problemu wykarmiłam piersią, drugą aktualnie karmię (3 miesiące), niestety syn za nic w świecie nie chciał się złapać piersi. przez 2 tygodnie przychodziła po porodzie przychodziła do nas pani od laktacji, przystawiała mi go na różne sposoby i owszem, łapał sutek, na minutę-dwie i ryk. młody mógł nie jeść 5-6 godzin i cyca nie złapał :/ przez miesiąc próbowałam odciągać pokarm, ale po pierwsze mały jadł 3 razy więcej niż dałam radę odciągnąć, po drugie musiałabym siedzieć z laktatorem non-stop, a niestety mając 2,5 letnie dziecko nie miałam czasu żeby poświęcić się tymu całkowicie.

    • i tak bywa niestety. mój tez miał ten problem na początku. łapał na chwilę i puszczał, nie umiał złapać, nie umiał ssać. masakra, ale bratowa pokazała mi taka „sztuczkę” żeby dziecko złapało. przystawiając tak poruszać, żeby tym ruchem zapoczątkować ssanie. ale ja tez miałam dużo czasu na „zabawę”. innych dzieci nie mam na głowie, mogłam się męczyć z kiepskim cycaniem

  4. Świetny artykuł. Gratuluję. Jestem położną, konsultantem laktacyjnym oraz mamą 🙂 Mimo wiedzy i doświadczenia i mnie nie ominęły problemy laktacyjne. Mnie się udało! Znajomość tematu,determinacja, zaufanie, wiara w siebie, dużo cierpliwości i sukces murowany.Uważam, że wielu mamom brakuje tak ważnego w tym czasie wsparcia a jesli juz je mają to zwykle słyszą „masz chude mleko, on się nie najada” „a moje dziecko….” Trudno, żeby się udało. Trzymam kciuki za wszystkie mamy karmiące! Chcieć to móc!

  5. Tak, to właśnie jest „laktacyjny terror”, a ten artykuł idealnie go odzwierciedla. Co z matkami wieloraczków? „Kobieta karmiąca dziecko”, co z kobietami ktore muszą wykarmić dwoje bądź wiecej dzieci? Im nie zależy na ich zdrowiu? Biedne, przemęczone, nie śpiące po nocach mamusie, ktore potrafią tylko narzekać bądź wtrącać sie do tego jak inne kobiety próbują wykarmić swoje dzieci. Co kogo obchodzi to w jaki sposób „sąsiadka” karmi swojego malucha?? Czy któraś z Pań pomyślała kiedykolwiek, ze jej ciaza mogłaby nie przebiegać wzorowo? 8 miesięcy leżenia w szpitalu, podtrzymywania ciazy, poddając sie zabiegom o których istnieniu niewiele matek ma pojęcie, patrząc na kobiety, które ronią swoje maleństwa, ktore rodzą martwe 30tygodniowe płody! ..ktore rodzą wcześniaki w 27tc?? Czy takie dzieci przystawimy do piersi? Czy odmówimy dziecku mieszanki? Taka matka ma się oskarżać o to ze leżąc cała ciąże w lozku/szpitalu, nie donosiła maleństwa do czasu w którym swobodnie chwyci brodawkę? Zastanówcie się proszę drogie Panie czy takimi artykułami nie pogarszacie stanu psychicznego tych biednych kobiet, które ostatnie miesiące wycierpiały wiecej niż nie jedna kobieta w całym życiu…

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Mamy wieloraczków mogą zwykle karmić swoje dzieci piersią. Nie ma przeciwwskazań medycznych czy „niedoborów mleka”. Oczywiście opieka nad kilkorgiem dzieci jest w każdym aspekcie trudniejsza, pracy jest więcej. Ale przecież dotyczy to nie tylko karmienia. Poza tym mieszankę też trzeba przygotować, zagotowywać wodę, wyparzać i myć butelki. Nie sądzę, żeby to była „ulga” dla mamy wieloraczków.
      Mamy wcześniaków również mogą karmić dzieci swoim mlekiem. To szczególnie ważne. Dla wcześniaka mleko matki to nie tylko jedzenie, ale także lek!
      Mamy dzieci chorych walczyły długo o życie swojego potomstwa, dlaczego miałyby rezygnować na ostatniej prostej i odmawiać dziecku swojego mleka? To, ze wcześniak nie potrafi chwytać brodawki czy ssać nie jest żadną przeszkodą – może przecież dostać mleko odciągnięte. I proszę mi wierzyć, że właśnie te mamy po przejściach są zwykle najbardziej zdeterminowane i walczą o najlepszy pokarm dla swojego dziecka.
      Pisanie, że wiele przeszły, więc nie muszą karmić to dyskryminacja tych kobiet. One zazwyczaj są dzielne do samego końca. Jedyne, czego bym chciała to jeszcze odpowiednie wsparcie i poradnictwo laktacyjne dla każdej mamy, zwłaszcza tej w trudnej sytuacji, która mimo wszystko chce karmić naturalnie.

      • Co za idiotyzm. To matka nie ma prawa już do swojego życia? Nie lepiej, by była szczęśliwa i robiła tyle, na ile jest gotowa? Zmuszanie do heroizmu nie uczyni jej szczęśliwą a tym bardziej nic nie da jej dziecku. Obecnie czekam na rozwiązanie, ale mimo, że świadomie decydowałam się na dziecko, nie widzę się jako matka karmiąca. Mimo świadomości zalet po prostu czuję, że to nie dla mnie. I co mam zrobić? I tak na każdym kroku słyszę, że powinnam karmić, a nie potrafię się przełamać. Trudno to może pojąć, ale mam ogromną barierę psychiczną. I mam się powiesić po porodzie, bo kiepską będę matką?

  6. Jak dla mnie, ten artykuł idealnie odzwierciedla terror karmienia piersią. Psychiczne zdrowie marki jest tak samo ważne jak zdrowie dziecka! Z pierwszym dzieckiem miałam problem, mleko „nie leciało”. Mały miał odruch ssania, jednak leciało prawie nic. Do tego olbrzymi ból, nie do zniesienia. Połykanie łez z bólu, np i ostatecznie zapalenie. Po miesiącu dałam sobie spokój i przeszłam na mm. Drugie dziecko, też problem, jednak po około tygodniu, wszystko było w porządku. Dziecko karmiłam piersią około 8 miesięcy.
    Teraz, 4 lata później, to córka karmiona piersią łapie zapalenia i jest co najmniej raz w miesiącu przeziębiona, a syn zdrowy jak ryba.
    Mam tylko jedno do przekazania, drogie mamy, nie słuchajcie takich położnych od siedmiu boleści, tyko swojego ciała! Nic na siłę, bo tylko psychicznie i fizycznie będziecie się męczyć, a efekt będzie żaden. Nie dajcie sobie wmówić, że karmienie piersią jest łatwe, że to sam miód i że każda może karmić. Karmiąc mm nie jesteście gorsze!

    • Maria Lepucka

      Wybór metody karmienia dziecka zawsze należy do matki. Jako doradca laktacyjny i położna szanuję wybory swoich pacjentek. Jednocześnie nie ma wątpliwości, że to karmienie piersią jest optymalnym żywieniem niemowlęcia, wspomagającym maksymalnie jego zdrowie i rozwój. Oczywiście zdarza, się, że dzieci karmione piersią również chorują, jednak w populacji ryzyko choroby i hospitalizacji oraz zużycie leków dla dzieci karmionych piersią są znacząco niższe niż w przypadku karmienia mm. Wartościować można jakość pożywienia, a nie jakość macierzyństwa przez pryzmat wyboru metody karmienia.
      Wracając do Pani sytuacji – obecnie w Polsce jest wielu certyfikowanych doradców laktacyjnych (cdl), którzy w profesjonalny sposób wspierają i pomagają mamom karmiącym piersią przebrnąć przez problemy laktacyjne i je rozwiązać. Prawidłowe karmienie piersią nie boli, nie powoduje uszkodzeń brodawek i nie jest drogą przez mękę. Jeśli jest inaczej – każdej mamie proponuję kontakt z cdl.

      • Widać, że Pani nigdy nie karmiła. Karmienie zawsze boli na początku, nawet prawidłowe. Karmiłam 4 kę dzieci i 4 syn najbardziej mi pokaleczył brodawki. Po 2 tygodniach wszystko się unormowało, ale mimo mojego dużego doświadczenia w laktacji, ból i poranione brodawki były nie do uniknięcia. Leżała ze mną dziewczyna której powtarzali ze źle karmi skoro ją boli. Na szczeście udało mi sie ją uspokoić bo skoro widziała że mnie przy 4 dziecku też boli to z nią wszystko ok. Początki laktacji zazwyczaj trudne są, a jak dojdzie nietolerancja laktozy jak u moich dzieci to jeszcze gorzej ale to inna historia. Warto karmić tyle ile da się radę 😉

      • Czy CDL karmiła piersią? Dla mnie nikt kto z sukcesem nie wykarmił co najmniej 1 lub 2 dzieci nie powinien się wypowiada w temacie bo to tak jakby instruktor prawa jazdy nigdy nie jeżdził.

        • Maria Lepucka

          To dokładnie tak samo jak ginekolog, który nie rodził i nie był w ciaży, ba nawet nie am jajników i macicy, bo… jest facetem? Albo onkolog, który nie miał raka? Też nie powinien mówić o nowotworach? Nawet pomimo faktu, że udało mu się z powodzeniem wyleczyć setki pacjentów? Zawsze mnie bawił ten „argument”, bo co jeśli cdl wykarmiła trójkę dzieci? Czy to daje jej prawo do bagatelizowania problemów innych kobiet, bo przecież jej samej się udało i karmienie jest łatwe?

          • Prosze wybaczyć ale dla mnie jednak doradca laktacyjny to raczej instruktor, trener a nie lekarz. Z karmieniem mozna poradzić cobie samodzielnie lub z pomocą książek i koleżanek a z nowotworem czy przeszczepem serca to już niestety nie.
            Nie chcę przedłużać dyskusji, bo Pani nie znam i byc może ma Pani świetną wiedzę i doświadczenia z pacjentkami pozwala ominąć problem z brakiem własnych doświadczeń. Chodzi mi o to że w swojej przygodzie laktacyjnej spotkałam kilku bardzo słabych doradców, którzy nie potrafili rozwiązać podstawowych problemów. Cena natomiast konsultacji jest zawsze powalająca. Nikt nie powiedział mi jak poradzić sobie z płaską brodawką i ciągle słyszałam że prawidłowe karmienie nie boli. Prawda jest taka, że gdy piersi są pełne i tkliwe to nawet najdelikatniejsze ssanie potrafi boleć a jak niecierpliwy malec twardymi dziąsłami porani brodawki zanim zdąży dobrze złapać to ból potrafi być ogromny. Z płaskimi prodawkami poradziłam sobie ( jak i z nawałem) dzięki książce „warto karmić piersią – poradnik dla mam i tych którzy chcą pomóc”. Podsumowując mam złe doświadczenia z CDL i pozostaje mieć nadzieję, że akurat Pani wprowadza lepsze standardy. Pozdrawiam.

  7. http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=3702 chyba ta książka, ale nie jestem pewna bo ja mam jakieś ksero.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *