Strona główna » Blog » Akcja Lepszy Poród czyli biznes w straszeniu ciężarnych

Akcja Lepszy Poród czyli biznes w straszeniu ciężarnych

Akcja Lepszy Poród czyli biznes i straszenie ciężarnychOstatnio trafiłam na stronę lepszyporod.pl i jej facebookowy fanpage, który zdobył ponad tysiąc polubień. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to inicjatywa godna poparcia, przecież chcę, aby porody były jak najlepsze! Jednak po dokładniejszej analizie doszłam ostatecznie do innych wniosków. Tytuł tego wpisu może w pierwszej chwili szokować jednak już spieszę z wyjaśnieniami – o co chodzi ze „straszeniem” i dlaczego chodzi o to, aby zdobyć klientkę.

PORÓD JAKO TRAUMA I PONIŻENIE

Pierwszą kontrowersyjną rzeczą w całej akcji jest opisywanie porodu jako przeżycia traumatycznego, upokarzającego i nieprzyjemnego.

Z opisu akcji wyłania się obraz polskiego szpitala i sali porodowej jako sali tortur! Nikt nie mówi o tym, jak złożona jest ta kwestia i skąd biorą się takie czy inne odczucia kobiet rodzących. Jak wiele zależy od czynników osobniczych. Nie pisze się raczej o tym ile kobiet ocenia swój poród dobrze, ile cieszyło się dobrą, troskliwą opieką świadczoną przez empatyczne i mądre położne. Inicjator akcji wyjaśnia, że nie należy nadsyłać całych historii, a jedynie zamieścić zdjęcie kartki z opisem. Wspomina co prawda o tym, że na stronie opisywać można dobre i złe porody, jednak na fanpagu przeważają wyznania negatywne, co zwiększa przekonanie, że tak właśnie wygląda większość porodów w Polsce!

Porody, na które zwraca się uwagę są zmedykalizowane, przykre, odebrane jako traumatyczne przeżycie. Czemu ma to służyć? Wiadomo, że akcją najbardziej zainteresowane będą młode kobiety, planujące ciążę czy będące w ciąży. Czy ktoś zastanowił się nad skutkami czytania takich tekstów? Na fanpage akcji znajduje się wpis jednej z kobiet „Po tym jak zostałam potraktowana w czasie porodu, zdecydowałam, że nie będę miała więcej dzieci”. Jak zareagują bardziej wrażliwe przyszłe mamy? Zapewne strachem przed ciążą lub porodem, niechęcią do szpitala i personelu medycznego…

POŁOŻNE I LEKARZE TO POTWORY

Kreowanie negatywnego wizerunku położnych i lekarzy niektórym się zwyczajnie opłaca, ale o tym za chwilę. Facebookowy fanpage to niekończące się posty kobiet, skrzywdzonych w czasie porodu. „Nakarmiono moje dziecko, chociaż chciałam zrobić to sama” – skarży się jedna z mam. Inna opowiada o lekarce, która była na nią za zła, że rodzi bliźniaki – akurat w tym szpitalu i za wcześnie. „Nie drzyj ryja”, powiedziała do innej położna w czasie porodu, co pozostawiło przykre wspomnienia nawet po 12 latach. „Co się tak drzesz, to dopiero początek” – tak zareagował lekarz na krzyczącą w czasie porodu pacjentkę. Inna kobieta opowiada, że czuła się niedowartościowana jako kobieta po cieciu cesarskim. Bardzo przeżyła zabieg i to, że nie mogła urodzić naturalnie. Kiedy rodziła w ten sposób po raz drugi, usłyszała, że jest leniwa i nie chce się jej rodzić. Inna kobieta twierdzi, że z powodu błędu lekarskiego wywołano jej sztucznie poród 2 tygodnie przed terminem, poród wspomina jako ogromny ból i upokorzenie.

I tak bez końca. Wszystkie te historie czyta się z niedowierzeniem, złością, przerażeniem. Żadna z nich nigdy nie powinna mieć miejsca. Teraz, często po latach są opisywane w miejscu, w którym gromadzą się przyszłe matki. Czy to odpowiednie miejsce?

NIKT CI NIE POMOŻE, CHYBA, ŻE ZAPŁACISZ… DOULI

Inicjatywa akcji Lepszy Poród wypłynęła od douli i jest mocno promowana w tym środowisku. Doula to z założenia kobieta służąca, której zadaniem jest niemedyczne wsparcie kobiety ciężarnej i rodzącej. W czasie porodu ma być cały czas z z rodzącą, pomagać jej w zmianie pozycji, oddychaniu, prysznicu, pomasować plecy, potrzymać za rękę , pocieszyć. Oczywiście nie jest to działalność „charytatywna” z potrzeby serca, a dość kosztowna usługa, której cena niejednokrotnie przewyższa koszt wynajęcia prywatnej położnej do porodu.

Skoro szpital jest straszny, a położne i lekarze krzyczą, obrażają i nie mają za grosz empatii to kto pomoże rodzącej? Przecież jest całkowicie bezradna, cierpiąca i potrzebuje wsparcia. I tu pojawia się doula, która przy swojej klientce jest przez cały czas, podczas gdy, jak sugerują doule „położna ma dużo pracy i kilka pacjentek pod opieką, więc nie poświęci ci tyle czasu i uwagi ile potrzebujesz”. Oficjalna strona Lepszy Poród podaje nawet, że „położna ani lekarz nie zastąpią wsparcia douli”. Czyżby? Świetnym wsparciem jest osoba bliska, przecież przy porodzie może być ojciec dziecka, mama, siostra czy przyjaciółka rodzącej. Jeśli jednak nie jest to możliwe, staramy się poświecić rodzącej więcej czasu i uwagi, aniżeli w przypadku porodów rodzinnych.

Historie kobiet, publikowane na fanpagu przeplecione są sprytnie wpisem o zbawiennej mocy douli, która (wspomnianych powyżej) problemów i medykalizacji pomoże uniknąć. Bardzo sprytne zagranie psychologiczne.

NAPRAWDĘ LEPSZY PORÓD

Lepszy poród jest oczywiście możliwy. Przede wszystkim dzięki inicjatywie kobiet. Uważam, że standard opieki okołoporodowej, prawa pacjenta są zapisane w wystarczający sposób. Problem nie leży w braku praw, a w ich lekceważeniu i nieprzestrzeganiu zarówno w czasie ciąży, porodu jak i później.

Pisanie o tym na facebooku nie zmieni świadomości pracowników służby zdrowia. Takie akcje docierają do kobiet, petycje wysyłane są do ministra zdrowia, a wszystko to toczy się jakby dookoła źródła problemu nie dotycząc go jednak bezpośrednio. W petycji pojawia się żądanie kontroli szpitali. Pod jakim kątem? W jaki sposób? Nikt nie jest przecież w stanie skontrolować stosunku personelu do rodzącej. To kobiety, które spotkały się z łamaniem ich praw powinny zgłaszać problem, pisać skargi, informować chociażby dyrekcję szpitala w sposób oficjalny i pisemny, z podaniem nazwisk osób, których sprawa dotyczy i dokładnych opisów sytuacji. Odpowiedź na taką skargę również powinna być w formie pisemnej.

Kolejne żądanie zawarte w petycji dotyczy bezpłatnych szkoleń dla położnych, które miałby pomóc nam wdrażać standardy opieki okołoporodowej. Oczywiście, bezpłatne szkolenia z pewnością by się przydały ale raczej po to, aby podnosić kwalifikacje i poprawiać jakość opieki nad kobietą i jej dzieckiem. Prawa pacjentek, o których mowa na stronach inicjatywy Lepszy Poród były jednak łamane z powodu braku empatii oraz dobrej woli. Nie sądzę, aby jakiekolwiek szkolenie mogło to zmienić. To zależy od naszego stosunku do drugiego człowieka, wrażliwości na jego potrzeby i szacunku do matki i dziecka. Moim zdaniem położne i lekarze, mówiący do rodzącej „zamknij gębę, czemu drzesz ryj” powinni po prostu zostać natychmiast zwolnieni. Te osoby nie powinny nigdy więcej pracować z żadnym żywym stworzeniem, zwłaszcza człowiekiem. Takiego zachowania nic nie usprawiedliwi. O ile błędy są rzeczą ludzką i można je wybaczyć o tyle świadome zaniedbania, agresja i brak szacunku do drugiego człowieka są niewybaczalne.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Poród domowy i szpitalny oczami mam

Poród domowy i szpitalny – oczami mam

Poród domowy a poród w szpitalu – jakie są różnice widziane oczami mam, które miały …

54 komentarze

  1. Bardzo trafiony wpis! Ja chętnie wypełniłabym jakaś ankietę dotyczącą opieki szpitalnej bo opiekowały się mną osoby fantastyczne i również takie które zdecydowanie powinny zmienić miejsce pracy.

  2. Zdecydowanie nie zgadzam się z tekstem.

    1. Akcja pokazuje również pozytywne historie i jest ich coraz więcej. Powiedzmy, że na chwilę obecną szala pozytywnych i negatywnych porodów z dnia na dzień się wyrównuje. Kobiety z reguły wolą opowiadać o traumie, w nadziei, że ktoś usłyszy ich głośny (poniekąd) krzyk rozpaczy. Te, które przeżyły poród i mają pozytywne przeżycia, często wychodzą z założenia, że tak musi być i wcale nie muszą o tym pisać. Ja sama jestem w grupie pierwszej.

    2. Za położne też się płaci. Nadal w wielu szpitalach pobierana jest opłata za znieczulenie oraz za pobyt osoby towarzyszącej przy porodzie. Dochodzi do tego cesarka na życzenie – powiedzmy, że w placówkach publicznych koszt wynosi ok. 2-6 tysięcy złotych. Zastanawiam się czasem, czy to nie podchodzi pod korupcję, ale w szpitalu w którym rodziłam, kobiety ochoczo wymieniały cennik usług.

    3. Doule są potrzebne, ale nie odebrałam tej akcji jako reklamy. Stereotyp lekarzy i pielęgniarek nie bierze się z powietrza i nie tyczy tylko porodówek. Tyczy się to wszystkich pięter i wszystkich oddziałów w szpitalach polskich. Nie generalizuje, bo zdarzają się i takie z powołania, ale trudno nam przełknąć gorycz, która pojawia się zaraz po tym jak łamane są Twoje prawa, i właśnie Ty stajesz się ofiarą wrednej suki. Ja sama gdybym zaszła w ciąże drugą własnie taką doulę bym chciała, lub położną i … nie bawiłam się w żaden totolotek. Po prostym bym sobie za jej usługę zapłaciła. A ponieważ jestem wygodna, a takich kobiet jak ja jest znacznie więcej, nie będę ukrywać, że takie zachowanie to strzał w kolano. Bywa.

    4. Piszesz o skargach. Owszem. Można o nich mówić jak myśli się trzeźwo. O. Tak jak ja teraz. Myślę sobie, że skoro urodziłam 10 tygodni przed czasem, a ta położna darła na mnie mordę, a ta laktacyjna powiedziała, że mleka w tym tygodniu nie ma i mam się szykować na butlę, po czym dodaje ,,o ile w ogóle”, to skargę mogłabym złożyć. A nawet dwie. I walczyć. No tak. Tylko w tym konkretnym momencie to ja walczyłam o zdrowie psychiczne. Bo moje dziecko na OIOMie, lekarka mówi, że mamy się szykować na każdą ewentualność, a mnie ramach ,,rekonwalescencji” kładą na pokoju, gdzie wszystkie mają przy sobie piękne, zdrowe, donoszone. Tylko nie ja. Bo ja w sumie to nawet nie mam pewności, czy moje kiedykolwiek zapłacze.
    Więc te skargi to są proste. Owszem. Jak drut. Ale tylko wtedy, kiedy ma się na to siły.

    • Maria Lepucka

      Czy przeczytała Pani petycję, sformułowaną przez doule, które zainicjowały akcję? Jak Pani zdaniem postulaty w niej zawarte miałyby zmienić opisane przez Panią sytuacje? Oczywiście zgadzam się z tym, ze chamstwa, przemocy i poniżania nie powinno być w żadnym szpitalu. Jednak żądania, zawarte w petycji są kompletnie bezcelowe. Moim zdaniem znacznie lepsze byłyby propozycje, ułatwiające składanie skarg np. na niewłaściwe zachowania personelu, uproszczenie tego tak, aby nie wymagało dużego wysiłku, czasu, pisania i zanoszenia osobiście podania. Może po prostu każda, wypisywana ze szpitala kobieta powinna wypełnić ankietę z miejscem na własne przemyślenia?
      Czy zastanowiła się Pani nad tym, jakie są rzeczywiste przyczyny problemów w opiece okołoporodowej (tu już pomijam niewłaściwe osoby na niewłaściwym miejscu)? Dlaczego podanie nie zawiera żądania zwiększenia obsady położnych w szpitalach położniczych, a skupia się na zapewnieniu pomocy niemedycznej, która na dobrą sprawę jakości opieki MEDYCZNEJ jak sama nazwa wskazuje nie poprawi?
      Niestety można było się spodziewać, że odzew kobiet będzie duży, bo mało kto zagłębia się w szczegóły, a przecież każda kobieta chce rodzić w dobrych warunkach i z poszanowaniem jej praw. Wydaje mi się, że to działanie jest akurat kompletnie chybione, jeśli chodzi o osiągnięcie takich celów…

      • Fundacja Rodzić po Ludzki od 20 lat odsłania patologię, polskich placówek. Kobiety, mogą rodzić między innymi z osobami towarzyszącymi. Zmieniła się też świadomość kobiet o porodzie, lekarzy i pielęgniarek również.
        Wydaję mi się, że każda akcja skierowana w dobro kobiet rodzących (ta również!), mówienie głośno o problematyce to krok ku lepszemu. Można o tym rozmawiać w TV, można o tym pisać na blogach. Można również wysyłać kartki.
        Jedyne z czym się nie zgadzam, to z brakiem podawania nazw szpitali. Bo my tu pisiu,pisiu a szpital mówi ,,Takie wała!” bo i tak nie wiadomo o jaki szpital chodzi.

        Gdyby inicjatorką w tym konkretnym przypadku o którym piszesz była położna, a nie doula czułabyś się zobowiązana akcję krytykować? 🙂 Czy po prostu w jakiś tam sposób uderza to w Twoją pracę?

        • Maria Lepucka

          Znów muszę sie nie zgodzić – podanie nazw szpitali też niczego nie zmieni, ponieważ w każdym pracują różne osoby i ocena całej placówki na podstawie zachowania jednej czy dwóch osób uderza także w ludzi, pracujących z pasją i poświęceniem. Pisanie czegokolwiek na facebooku nie zmieni nic (może poza tym, ze stworzy karykaturalny obraz polskiej opieki okołoporodowej i zwiększy obawę ciężarnych przed wizytą w szpitalu).
          Natomiast odpowiadając na Pani pytanie – gdyby inicjatorką była położna akcja nadal miałaby te same wady i również bym ją skrytykowała (wyjąwszy wątek o kręceniu własnych lodów przy okazji głoszenia wzniosłych haseł). Jak na ironię pracę akcja nie „uderza” w żaden sposób! Pracuję głównie naukowo, nauczam zawodu studentki położnictwa i prowadzę edukację przedporodową. Z doulami się aktualnie nie spotykam, co nie zmienia faktu, że dostrzegam szkodliwość ich działań.

          • Zle i traumatyczne przeżycia nie są związane tylko z trafieniem na niemila polozna…jak oglądam w szpitalach ciasne boksy w których nie ma łazienki i prywatnosci a na korytarzu 1 brudny prysznic na 20 poloznic to o czym my mówimy…jedzenie niedające się do jedzenia brak mydla i papieru toaletowego i lekarz który ryzykując złamanie żeber wyciskajacy dziecko z macicy…ktos powie ze poród to nie bajka a szpital to nie hotel ale na boga mamy 21 wiek czy nie? Jakies standardy powinny obowiązywać zwłaszcza jak kobieta z rozchwiana gospodarka hormonalna z rana w kroczu lub operacyjna z dzieciątkiem pod pacha jest traktowana w szpitalu jak intruz i jeszcze nfz za to placi…

  3. Czemu ja odnoszę wrażenie, że ten teks podyktowany jest dziwną i niezrozumiałą zazdrością o to, że doule są bardziej lubiane i cenione oraz tym, że jako położna bronisz tego zawodu? Ta akcja jest potrzebna chociażby po to, żeby kobiety sobie uświadomiły, że mają swoje prawa, poznały je i walczyły o nie. Sama kwestia poniżania rodzącej jest okropna, ale do tego coraz częściej dochodzą sytuacje, w których dziecko rodzi się niedotlenione z winy „opieki” albo wyciskane łokciami z brzucha matki poprzez położnika. Tak więc sorry, ale Twój tekst mnie totalnie nie przekonuje.
    PS napisała to młoda dziewczyna planująca ciążę, która jest cholernie wrażliwa, strachliwa, a nawet leczy się na zaburzenia lękowe, ale mimo to akcja jej od ciąży i porodu nie odrzuca, a jedynie uświadamia, że trzeba walczyć bo jest cholera o co!

    • Maria Lepucka

      Nie mnie odpowiadać dlaczego ma Pani takie wrażenie. Mogę jedynie zasugerować ponowne przeczytanie tekstu, tym razem z większym zrozumieniem i mniejszymi emocjami. Podkreślam w nim wielokrotnie, że z nieprawidłowościami NALEŻY walczyć ale w sposób skuteczny. Nieskuteczne akcje odwracają uwagę od tego, co naprawdę istotne.

      • Mam pytanie: w jaki sposob nalezy walczyc z tymi nieprawidlosciami? 30 lat temu mialam moj 1szy bardzo traumatyczny (przez nieodpowiednie praktyki stosowane na nie i przez zaniedbanie) porod, ktorego skutki odczuwam do dzis (udokumentowane). Kilka lat pozniej rodzilam ponownie juz w innym szpitalu i tym razem juz nie placilam poloznej. Dopiero wtedy zorientowalam sie jak wyglada normalny porod i normana opieka lekarska i poloznicza. Nie bede opisywala dramatycznych szcegolow mojego 1szego porodu. Teraz po latach gdy moja corka ma rodzic chcialabym ja ochronic przed tego typu „opieka”. Chcialabym sie takze dowiedziec jak zglaszac takie sprawy i czy w moim przypadku po tylu latach jestem w stanie to zrobic?

        • Maria Lepucka

          Obawiam się, że niestety może być juz trochę za późno, ponieważ z tego co wiem dokumentacja medyczna jest przechowywana 20lat, ale być może się mylę. Myślę, że najrzetelniejszej informacji udzieliłby prawnik, zajmujący się takimi sprawami. Jeśli chodzi o jakiś błąd lekarski to również są fundacje/organizacje, udzielające pomocy poszkodowanym pacjentom.
          Myślę, że polskie pacjentki powinny wreszcie zacząć zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. Także te, dotyczące niewłaściwego traktowania w placówkach medycznych. To z pewnością miałoby długofalowe skutki i z czasem wykluczyło takie nieprawidłowości.

          • Pani Mario
            Dziekuje za tak szybka odpowiedz :-))
            Mysle, ze problem tkwi w tym, ze nie wiadomo gdzie sie udac z tym i gdzie zglaszac. Chodzi o kogos czy instytucje niezalezna.
            Jak wiadomo adwokat jest drogi…
            Pozdrawiam

          • Maria Lepucka

            W pełni się zgadzam. Dlatego uważam, że inicjatywa Lepszy Poród jest chybiona ze względu na żądania, które nic nie wniosą. Znów jest o wszystkim i o niczym, a powinny być konkrety – na przykład propozycja ułatwienia pacjentkom wyrażania opinii i składania skarg w związku z opieką . Takie informacje powinny być ogólnodostępne, aby każda kobieta wiedziała w jaki sposób sobie z tym poradzić, oczywiście bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów.

    • A Ty znasz doule, co pracuje za darmo? Jak jest taka cudowna to niech cie wspiera w ramach wolontariatu albo co łaska, a nie bierze wiecej niz położna, przecież nie ma żadnego wykształcenia w tym kierunku, więc czemu bierze kasę jak ktoś kto wykonuje swój zawód? Jak szukałam dla siebie szkoły rodzenia to trafiłam parę razy na szkoły douli i byłu DROŻSZE niż te profesjonalne, prowadzone przez położną. I o mały włos bym sie zdecydowała, bo nie wiedziałam co to ta doula, myślałam, ze jak sie zajmuje ciążą i ma szkołę rodzenia to ma medyczne wykształcenie, że to jakiś rodzaj położnej i włos mi sie zjeżył jak się dowiedziałam o co chodzi. fajna „przyjaciółka” za kasę, po co sobie robic takie wrażenie, że sie ma kogoś bliskiego, skoro ten ktoś tam po prostu zarabia na tobie.

  4. Pani Mario idzie Pani w zaparte, sugerując jeszcze dziewczynie, że nie przeczytała tekstu ze zrozumieniem. Doule to cudowne kobiety-SWOJĄ PRACĘ WYKONUJĄ Z POTRZEBY SERCA-niech sobie Pani to wreszcie uświadomi. Niejedna z nich nie wzięła od swoich podopiecznych ani grosza! Pani też jest położną z powodu zarobków? Nie sądzę-do tego TRZEBA MIEĆ powołanie. Akcja jest wspaniała-pokazuje kobietom, że mają swoje prawa w szpitalach podczas porodu, że nie muszą być traktowane jak ostatnie wywłoki. Osobiście jestem mamą i podobnie jak dziewczyny/kobiety opisujące swoje historie na fanpagu na Fb nie mam miłych wspomnień z porodówki. Owszem jedna-powtórzę JEDNA osoba z personelu była położną z zamiłowania i z sercem, pozostałe panie odpowiedzialne za opiekę nie powinny w ogóle tam pracować. Nie raz Facebook pokazał właśnie to, że kiedy akcja jest nagłaśniana m.in. za jego pośrednictwem coś się dzieje, więc ma Pani chyba jakieś błędne pojęcie o rozpowszechnianiu akcji społecznych przez tą stronę. NIe jest to akcja nieskuteczna-pomaga choć odrobinkę nawet pozbierać się po traumie nawet po kilkunastu latach, daje możliwość odkrycia się ze skrywanym przez długi okres czasu bólem. Widocznie Pani nie zaznała tego zła, które krąży po polskich szpitalach-zazdroszczę i gratuluję 🙂 Co do tematu Douli-ani mąż ani przyjaciółka nie zastąpią kobiety, która cały czas zdobywa wiedzę i poświęca życie na to, aby rodząca kobieta czuła się bezpieczna, doceniona, świadoma całego procesu, przez który przechodzi podczas ciąży, porodu czy połogu. Osobiście nie miałam możliwości skorzystania z pomocy takiej osoby, rodziłam sama-męża akurat w ten dzień wysłali w delegację, ale przysięgłam sobie, że przy następnym dziecku zadbam o siebie- o swoją psychikę, ciało, świadomość, że poród może być cudownym przeżyciem, a nie złym wspomnieniem, które wraca jak koszmar w niejednym śnie!

    • Pani Wioleto,

      naprawdę, z potrzeby serca? Mam wrażenie, że nie zdaje sobie Pani sprawy z tego ile doule zarabiają za „opiekę okołoporodową”, i na jakiej podstawie- dwudniowy kurs i szerzenie porad, które można znaleźć na pierwszej lepszej książce o psychologi porodu.
      Pewnie że polskie porodówki nie są idealne, ale i tak jest coraz lepiej- tylko żeby to zauważyć, trzeba spędzić tam więcej czasu, a nie tylko jeden poród i po tym jednym porodzie wypowiadać się jak to jest źle i niedobrze i straszyć inne kobiety. Bo wszędzie się zdarzają położne wredne i nienadające się do pracy- JAK W KAŻDYM ZAWODZIE. Ludzie są różni. Rozumiem kobiety, które przeżyły traumę przy swoim porodzie, ale tak jak już Maria napisała- od tego są skargi. Rozumiem, że w chwili porodu nie myśli się o takich rzeczach ale potem, na spokojnie, w domu- warto. Bo taka skarga może uratować kolejną pacjentkę. Ale po co, lepiej wypisywać na facebooku…

      • „Rozumiem kobiety, które przeżyły traumę przy swoim porodzie, ale tak jak już Maria napisała- od tego są skargi. ”
        A ja nie rozumiem jak można nie przeżyć traumy przy tym.A pisanie skarg nie zawsze jest uzasadnione-za sam poród pracownicy szpitala zwykle nie ponoszą winy ale np. typki pokroju chazana ale czasami żaden człowiek winy za to nie ponosi.

  5. Ja się wtrącę do doul. 😉 Myślę, że każda kobieta sama decyduje na co przeznacza SWOJE pieniądze. Jeżeli ma potrzebę zapłacenia więcej DOULI to droga wolna. Ja znam doulę, która jest położną. Tyle, że zrezygnowała z pracy w szpitalu. I tak, opłaciłabym sobie ją, bo jest cudowną kobietą i nic komu do tego.
    Ale rozumiem, że dla pielęgniarek to konkurencja, bo same już nie dostaną 🙂

    • Maria Lepucka

      Może zacznę od końca – nie jestem pielęgniarką ale wydaje mi się że w pielęgniarstwie doule jeszcze się nie pojawiły. Natomiast jako położna muszę przyznać, że bawi mnie nazywanie douli „konkurencja”. Nie mogą nią być, ponieważ nie mają prawa wykonywania zawodu położnej, nie powinny wykonywać świadczeń położniczych czy jakichkolwiek innych o charakterze medycznym, a to czy będziemy z nimi współpracować zależy od nas, nie od nich.
      Co do położnej, która postanowiła zostać doulą – zastanawiała sie Pani dlaczego podjęła taką decyzję? Może właśnie chodziło finanse?
      Natomiast w jednym w pełni się z Panią zgadzam – każda kobieta wydaje pieniądze na co tylko chce. Nie zmienia to faktu, że nie podoba mi się manipulowanie ludźmi i wykonywanie usług bez uprawnień. Nie mówię, że wszystkie doule tak robią, ale zdarza się. Z pewnością będę o tym pisać, być może do kogoś to trafi, chociaż też nie każdy musi się zgadzać z moim punktem widzenia, prawda?

      • Ja jestem doulą i na razie ani grosza nie zarobiłam, za to naprawdę sporo wydałam na szkolenia. Niedawno zgłosiłam się do wolontariatu w pewnej fundacji, by towarzyszyć przy porodach samotnym matkom, mam nadzieję, że się tam przydam. Utrzymuję się z etatowej pracy w zupełnie innej dziedzinie i naprawdę to nie pazerność skłoniła mnie do zrobienia tego kursu.
        Doula nie jest żadną konkurencją dla położnej, bo zwyczajnie zajmuje się czymś innym. Przy moim porodzie miałam przy sobie wynajętą położną i męża i jestem pewna, że znalazłoby się też pole do popisu dla douli. Jeśli będę mieć kolejne dziecko, to będzie ze mną też doula.

        Nie wiem, czy akcja Lepszy Poród przyniesie jakieś znaczące skutki. Jeśli masz jakieś lepsze pomysły, to fejsbuk jest na nie otwarty 😉

        • Maria Lepucka

          Owszem mam kilka pomysłów, mających praktyczne zastosowanie i bynajmniej facebook nie jest dobrym miejscem do ich realizacji 😉
          Co do działalności douli – sama idea i fakt istnienia takich usług absolutnie mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie! Oczywiście do momentu, gdy, jak Pani wspomniała „doula zajmuje sie czymś innym”. Nie widzę tu co prawda wielu możliwości, ale skoro potrafi sobie znaleźć zajęcie, które nie jest moim obowiązkiem zawodowym – proszę bardzo. Jeśli tylko pacjentka odnosi z tego korzyści i nie zostanie jej wyrządzona krzywda. Podstawą jednak jest uczciwość. Nie toleruję działań szkodliwych i nastawionych za zysk za wszelką cenę, a także tworzących fałszywy obraz grupy zawodowej położnych (a moze jeszcze o tym napiszę na blogu, bo to temat rzeka).

          • Kodeks etyczny douli zabrania udzielania porad medycznych. W czasie porodu doula troszczy się po prostu o komfort rodzącej (masaż, okłady, pomoc w utrzymaniu pozycji etc.). Badania dowodzą, że takie wsparcie (nieprzerwane wsparcie jednej osoby) przynosi wyraźne korzyści. Doula nie jest konkurencją dla położnej.
            Faktem jest, że pomimo wprowadzenia standardu opieki okołoporodowej mnóstwo kobiet wciąż przeżywa na porodówce traumę. Zmiana tego stanu rzeczy jest wspólnym celem 🙂

          • Maria Lepucka

            Problem polega na tym, że wiele doul nie rozumie pojęcia „porada medyczna” i tak prowadząc np. edukację okołoporodową nie rozumieją, że jest to świadczenie medyczne. Beztrosko prowadzą szkoły rodzenia nie posiadając żadnego medycznego przygotowania. Prowadzenie takiej edukacji w formie indywidualnych spotkań lub zajęć grupowych jest zadaniem zawodowym położnej (resztą kontraktowanym przez NFZ jako świadczenie medyczne), więc jak widać ktoś nam w drogę wchodzi. I nie chodzi tu właściwie nawet o „konkurencję” ale skutki udzielania takich świadczeń bez odpowiedniego przygotowania.

    • Nie wiem co mają do tego pielęgniarki, one nie sprawują opieki nad kobietą rodzącą 😉 Ale Pani komentarz pokazał, jak pacjentki postrzegają położne: zamiast się trochę więcej zainteresować jakie położna ma kompetencje i jak pomaga kobiecie w każdym okresie życia- mylą nas z pielęgniarkami. Ten ostatni szał na doule to taka reklama kiepskiego produktu: wszyscy mówią że jest super, to ja tez biorę. Szkoda, że to tylko pozory, i płacicie panie grubą kasę za usługi, które tak jak już mówiłam można znaleźć w pierwszej lepszej książce. A w swoim ośrodku zdrowia macie położne, które skończyły ciężkie studia i mają sto razy większe kompetencje niż doula po dwudniowym kursie. Wystarczy poszukać tej odpowiedniej- tak jak szukacie douli.

      • Zrobiłam błąd myślowy, zamiast pielęgniarki powinnam napisać położne. 😉 I to mój błąd.
        Co do reszty – kobieta o której pisze ma również szkołę rodzenia, jest doulą, prowadzi warsztaty chustowania i tak dalej i tak dalej. Jeżeli nawet robi to pod kątem finansowym, to nie ma nic przeciwko. Każdy chce zarobić.

        Kolejna kwestia to kompetencje położnicze. Moje Drogie Panie, żadna z rodzących nie płaci grubych pieniędzy (jak to nazywacie) dla widzi-misi, ale dlatego, że mają dość wypalonych zawodowo położnych, które robią wszystko na (za przeproszeniem) odpierdol. 😉 W totolotka nikt tez się bawić nie chce, bo każda rodząca chce ten dzień przeżyć wyjątkowo.

        Gdyby położna przykładały się do swojej pracy i nie łamały praw pacjenta, nikt by nie płacił żadnym doulą.

        • Jak zapłacisz położnej tyle, co kosztuje doula to z pewnością nie będzie miała powodów to „wypalenia zawodowego” i zajmie się tobą dużo lepiej niż jakakolwiek doula. Nie wpadłaś na to, że nie tylko doule są do rany przyłóż za odpowiednią kasę?

          • Przecież pisałam powyżej również o opłaceniu położnych. Ale doule w tym konkretnym przypadku nie pracują w szpitalach. One są ,,dodatkiem”. Natomiast skoro ktoś pracuje w szpitalu to ma już pensje i nie robi mi żadnej łaski, żeby się mną ODPOWIEDNIO zająć. 🙂 Rozumiesz różnice?

        • Napisałam „za odpowiednią kasę”. Jeśli położne zarabiają jak pielęgniarki (bo widziałam odcinki pensji kilku pracujących w szpitalach i było to 1400-1500 na rękę) to znaczy, że miesięczna pensja położnej z wyższym wykształceniem wynosi tyle, co obecność douli przy jednym porodzie, w którym za nic nie odpowiada. Może położne pracują tak jak im płacą? Jak zrobią taki protest jak pielęgniarki to MY kobiety powinnyśmy do nich dołączyć, bo ich lepsze warunki pracy to dla nas lepsze porody, ciąże, opieka. A nie że będziemy z własnej kieszeni płacić jakimś doulom bez szkoły. To NFZ powinien nam zapewnić godne warunki.

  6. Czy książka zastąpi Ci psychiczne wsparcie? Przytuli kiedy życiowe problemy Cie przerosną? Nie sądzę…Doule Może i nie mają zaplecza w postaci studiów, ale mają serce i empatię,których to brak większości personelu w szpitalu, bo każdy następny poród to dla nich obowiązek, traktują kobiety jak kolejny towar na taśmie-ni to ziębi, ni to grzeje.

  7. Ale dlaczego Panie tak generalizują? bo z Waszych wypowiedzi wynika, że każda położna jest okropną, starą, zrzędzącą babą. Faktycznie trudno mi sobie wyobrazić niemiłą doule, bo wiadomo, że wtedy nie miałaby żadnych klientek… czymś przyciągnąć musi. Nie będę udawać, że każda położna jest super, bo tak nie jest. Ale większość się stara, robi co może pomimo braku czasu (papierkowa robota plus mnóstwo pacjentek „na już” ) i przykro się czyta takie rzeczy. Zresztą nie o to w tej dyskusji chodzi, bo ja nie chcę nikomu udowadniać, kto tu się bardziej nadaje do tej roboty- mądra pacjentka sama dojdzie do odpowiednich wniosków. Denerwuje mnie tylko robienie ludziom wody z mózgu i wmawianie, że położne i lekarze i w ogóle cały szpital to zło ostateczne. I że fantastyczny poród zależy od obecności douli.

  8. Szanowna Pani Mario,

    Z przykrością stwierdzam, że po przeczytaniu tego tekstu czuję do Pani niesmak i odrazę.

    Najpierw odniosę się do fragmentu z Pani komentarza „Dlaczego podanie nie zawiera żądania zwiększenia obsady położnych w szpitalach położniczych, a skupia się na zapewnieniu pomocy niemedycznej, która na dobrą sprawę jakości opieki MEDYCZNEJ jak sama nazwa wskazuje nie poprawi?” Tu nie chodzi o ilość położnych, a o JAKOŚĆ. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego, jak widać Pani skupia się na swojej niechęci do akcji, zamiast na realnych do osiągnięcia rzeczach, na tym, żeby respektowane były prawa rodzącej. Skoro niektóre (zaznaczam, że nie wszystkie) osoby na porodówce nie mają na tyle rozumu i kultury, żeby oczywistym dla nich było dobre traktowanie kobiet, to może mówienie o tym co złego robią, wystraszy ich i chamstwo się skończy.

    Ja, jako kobieta, która nie rodziła, nie czuję się straszona tą akcją, wręcz przeciwnie!
    Cytuję Pani słowa.: „Pierwszą kontrowersyjną rzeczą w całej akcji jest opisywanie porodu jako przeżycia traumatycznego, upokarzającego i nieprzyjemnego.” Nie, to nie opisywanie porodu, to przeżycia kobiet, to opisy osób, które tego doświadczyły, a Pani w tym momencie próbuje temu zaprzeczyć i ukryć to, poprzez swoje przeinaczenie. Pani chce im zamknąć usta, bo facebook, to nie odpowiednie miejsce. Dlaczego mają milczeć? Wręcz przeciwnie, niech mówią, niech opowiadają, niech się dzielą, niezależnie od tego czy było dobrze czy źle, skoro to im pomaga. Dlaczego fb to wg Pani złe miejsce? To gdzie jest dobre? Gdzie publicznie mogę mówić o tym, czego doświadczyły? Razi mnie Pani podejście.

    Widzę czego doświadczyły inne kobiety (poza tymi, które znam) i mogę się zastanowić jak uchronić siebie i dziecko, przed (delikatnie mówiąc) nieodpowiednim zachowaniem osób, które minęły się z powołaniem, a nie wiadomo czemu, dalej pracują w tych samych miejscach.

    Jestem przerażona nie porodem, nie tym, jak doula dorabia się na kobietach, tylko Pani przedstawieniem, a raczej przeinaczeniem celu akcji Lepszy Poród. Pani jako położna zaprezentowała teraz przede mną postawę, która kreuje negatywny wizerunek osób wykonujących ten zawód oraz powoduje we mnie złe wyobrażenie o porodówce. Położna, która jest negatywnie nastawiona. Pani widzi gdzieś pomiędzy wierszami reklamę, nawet jeśli jest, to co? Ja tej reklamy nie widzę.
    Położna od której bije zazdrość i zawiść, bo wykupiłam sobie usługę douli i nie traktuję położnej jako jedynego dobra. Tak, USŁUGĘ, na którą mam ochotę, więc logiczne, że za nią płacę. Nie pani pieniądze, nie Pani sprawa. Mogę zapłacić douli, prywatnym położnym, tylko dlaczego wszyscy dookoła aż kipią od zazdrości, że ktoś inny zarobi.
    Na Pani blogu są reklamy- OK, pewnie nie za darmo. Czy teraz mam pisać, że założyła Pani bloga, żeby się dorobić na reklamach? Przecież to żałosne, nie na miejscu.
    Pani sprzeciwia się podawaniu informacji, która jest potrzebna wielu kobietom, które poza położną i lekarzem, nie wiedzą, że mogą mieć pomoc innej obcej osoby.

    Zarzuca Pani, że nie ma sprecyzowanych celów ww akcja? Wyszła Pani z inicjatywą przyłączenia i pomocą w ich spisaniu, skoro też chce Pani lepszych porodów?
    Akcja nabiera tempa i pewnie będą spełnione Pani oczekiwania. To jest wg Pani karygodne, że cele mogą być doprecyzowane w trakcie, w porozumieniu z placówkami medycznymi, bo to ich pracowników (nie)stety dotyczy? Jako osoba postronna, właśnie tak to widzę.
    Co Pani robi, żeby porody były lepsze? Jaką Pani zainicjowała akcję? Chętnie się dowiem, może przyłączę.

    Mimo tego, że od kobiet, które rodziły, słyszałam wiele negatywnych opinii na temat opieki medycznej w szpitalu (w zasadzie większość złych, poza 1, która miała znajome położne), byłam nastawiona pozytywnie. Sądziłam, że młode osoby, takie jak Pani, zmieniają na lepsze, a nie doszukują się tego, że ktoś podczas akcji powie o tym, że są doule, że można mieć do pomocy taką osobę, jeśli kobieta nie chce rodzić sama, z mężem, rodziną, czy tylko z rodziną, a z kimś jeszcze dodatkowo, Poza położną. Poza, nie zamiast.

    Przytoczę fragment Pani wypowiedzi:

    „Skoro szpital jest straszny, a położne i lekarze krzyczą, obrażają i nie mają za grosz empatii to kto pomoże rodzącej? Przecież jest całkowicie bezradna, cierpiąca i potrzebuje wsparcia. I tu pojawia się doula, która przy swojej klientce jest przez cały czas, podczas gdy, jak sugerują doule „położna ma dużo pracy i kilka pacjentek pod opieką, więc nie poświęci ci tyle czasu i uwagi ile potrzebujesz”. Oficjalna strona Lepszy Poród podaje nawet, że „położna ani lekarz nie zastąpią wsparcia douli”. Czyżby? Świetnym wsparciem jest osoba bliska, przecież przy porodzie może być ojciec dziecka, mama, siostra czy przyjaciółka rodzącej. Jeśli jednak nie jest to możliwe, staramy się poświecić rodzącej więcej czasu i uwagi, aniżeli w przypadku porodów rodzinnych.”

    Może mi Pani wyjaśnić kto w końcu zastępuje doulę, położna czy rodzina/ktoś bliski rodzącej? Niby położna czy lekarz mają ją zastąpić, ale pisze Pani o rodzinie, a później, że staracie się poświęcić więcej czasu i uwagi. Czy wszystko, co staracie się zrobić, Wam się udaje? Trochę się Pani pogubiła. Więcej czasu dla rodzącej, tzn. ile? Będzie Pani cały czas, czy naprawdę na oddziale położna ma czas, żeby być non stop z rodzącą i wykonywać jej „zachcianki” (służyć pomocą!)? Jak położne przekazują sobie zmianę, to są chyba papiery do wypełnienia, bo papierologia niestety dotknęła szpitale. Kobieta widzi nową osobę, która przejęła zmianę i dopiero poznaje rodzącą, a może kilka? Jakie są realia w Polsce Pani Mario?
    Czy mąż/przyjaciółka/mama/siostra mają wiedzę i umiejętności, żeby wykonać masaż? Czy mają doświadczenie? Czy przechodzą szkolenia, czy to od nich wymagać rzetelnej wiedzy niemedycznej? Czy od nich oczekiwać, że będą chcieli i potrafili towarzyszyć, że nie zdenerwuje nas w nich to, co zwykle, że „nie palną” czegoś głupiego i nieodpowiedniego? Czy rodzina zawsze może i jest w stanie towarzyszyć kilka czy kilkanaście godzin? Czasem rodząca albo rodzina nie chcą być razem w takim momencie. Są różne sytuacje, rodząca zostaje poniekąd skazana na personel medyczny taki, jaki jej się trafi, a może dodatkowo mieć podczas całego porodu tę samą doulę czy prywatną położną (tylko wtedy pewnie Pani by miała problem, że prywatna położna wkracza w Pani kompetencje- położnej zatrudnionej przez szpital). Piszę celowo, że Pani, bo to Pani widzi problem w tym, że kobiety są informowane. Jak ktoś chce, to zawsze się doszuka problemu.
    Ja bym bardzo chciała trafić do raju, który Pani kreuje, tylko żyjemy w Polsce! Proszę działać, niech będzie więcej położnych, niech będzie 1:1 położna:rodząca i niech NFZ za to zapłaci. Życzę powodzenia i proszę przeczytać jeszcze raz poprzednie zdanie.
    Kolejna Pani wypowiedź „Pisanie o tym na facebooku nie zmieni świadomości pracowników służby zdrowia. Takie akcje docierają do kobiet, petycje wysyłane są do ministra zdrowia, a wszystko to toczy się jakby dookoła źródła problemu nie dotycząc go jednak bezpośrednio.” Do Pani akcja jakoś dotarła, czy inne położne nie mają fb i do niech to nie dotrze? Tylko Pani zamiast skupić się na tym, że pojawia się kartka ze słowami (nie pamiętam dokładnie, ale przytoczę sens), że położna powiedziała ‚jesteś dzielna i bardziej już nie będzie bolało’, inna ‚dalej Tygrysico, dasz radę!’, że kolejna pogłaskała po głowie, że okazała empatięi to propagować, pokazać co pomogło kobiecie, co było dla niej wsparciem, ale Pani skupia się na swoich złych wnioskach i je szerzy. Dlaczego?
    Po tym co przeczytałam, dzięki Pani, już się nie waham, wiem, że podczas porodu na pewno będzie ze mną doula i z chęcią jej za to zapłacę. Nie widziałam nigdy tak emanującej złymi emocjami douli, jak zawistnych położnych. Szkoda, jest to smutne, bo takie emocje są później przekazywane w pracy i nie ma się co dziwić, że kobiety doświadczają złego traktowania.
    Pani Mario, proponuję to przemyśleć i życzę więcej pokory, bo widzę, że bardzo jej Pani brakuje.

    Pozdrawiam

    PS
    W moich oczach szkoła rodzenia to nie jest świadczenie medyczne, nie obejmuje żadnych zabiegów medycznych. O tym jak przebiega fizjologiczny poród czy jak się zająć noworodkiem może, ale nie musi mnie koniecznie uczyć położna, osobiście nie mam takich wymagań, zależy mi na dobrym, ale niekoniecznie medycznym wykształceniu takiej osoby. Skoro do tej kwestii ma Pani dużo zastrzeżeń, jakie konkretnie, czego złego w takich szkołach uczą doule? Nie byłam w żadnej szkole rodzenia i nie wiem czym to się różni, czy w ogóle czymś.
    Mam do Pani jeszcze jedno pytanie,. Czy prawo w Polsce zabrania prowadzenia takich zajęć osobie bez wykształcenia medycznego?
    Napisała Pani, że NFZ to refunduje, ale to nie wyjaśnia kwestii prywatnych szkół rodzenia. Pani zdanie to jedno, a przepisy to drugie. Pierwsze już znam, drugiego nadal nie wiem (jeśli nie doczytałam, to przepraszam 😉 ).

    • Maria Lepucka

      Szanowna Pani,
      odnosząc się kolejno do poszczególnych aspektów Pani wypowiedzi:
      Zwiększenie obsady położnych poprawi jakość opieki medycznej, ponieważ położna, opiekująca się w jednym czasie jedną rodzącą, a nie dwiema czy trzema nie będzie przeciążona pracą i będzie mogła poświęcić jej wystarczająco dużo czasu, uwagi i troski. Moim zdaniem to powinien być standard, zapewniony każdej rodzącej, a nie tylko tej, która może za to zapłacić. Jakość jest oczywiście tak samo ważna, o czym wielokrotnie wspominałam. Obawiam się jednak, że dyrekcja szpitala raczej nie czyta wpisów na facebooku.

      Akcję uważam za szkodliwą ze względu na tworzenie błędnego obrazu polskich szpitali. O akcji dowiedziałam się od ciężarnej koleżanki, która zadzwoniła do mnie z płaczem, mówiąc, że przeczytała same okropne rzeczy w Internecie, nie chce jechać do szpitala i rodzić… naprawdę sporo czasu zajęło mi uspokajanie jej i tłumaczenie, że taka patologia w szpitalach nie jest na szczęście regułą. A potem, już ze sporą dawką emocji poszukałam wspomnianej strony. Faktycznie pierwsze moje odczucia były bardzo negatywne, poród przedstawiony na kartkach, wyświetlonych jako pierwsze rysował się jak wyrok – cierpienie, upokorzenie, przemoc.
      Rodzenie własnego dziecka to przecież niesamowita droga – trudna, ale piękna i wyjątkowa. Doskonale wiem jak ogromne znaczenie w porodzie ma psychika i nastawienie. Nie chciałabym, aby było powodowane lekturą takich wpisów.

      Absolutnie nie uważam, że kobiety, które czują się skrzywdzone powinny milczeć. Wręcz przeciwnie – powinny napisać skargę chociażby do dyrekcji szpitala -naczelnej położnej lub pielęgniarki, wskazując konkretne zachowania oraz osoby, które zachowały się niewłaściwie i żądając podjęcia odpowiednich działań.

      Niestety wiem, że często kobiety, przyjeżdżające do porodu są z góry negatywnie nastawione przez historie, które usłyszały od swoich matek, koleżanek. Dlaczego więc historie z Internetu nie mogłyby mieć takiego wpływu?
      Podsumowując – nie „zamykam kobietom ust”, wręcz przeciwnie, próbuję nakierować na działania, które mogą przynieść oczekiwany skutek.

    • Maria Lepucka

      Co do obecności douli przy porodzie – pisałam to już kilka razy, skoro trzeba napiszę i kolejny – nie mam nic przeciwko obecności osoby, którą wskażę pacjentka. I kompletnie mnie nie interesuje ile tej osobie zapłaciła. Jeśli rodząca uważa, że przynosi jej to korzyść – cieszę się, że ma pomoc, jakiej potrzebuje.
      Owszem, na moim blogu są reklamy, pokrywają przynajmniej niewielką część wydatków, związanych z jego prowadzeniem. Poza finansami poświęcam wiele godzin każdego tygodnia, aby tę stronę tworzyć i dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami czy udzielać porad. Swoją pracę wykonuję z poszanowaniem praw drugiego człowieka i najlepiej jak potrafię. To jest mój wkład w lepszy nie tylko poród, ale i cała opiekę okołoporodową. Ten wpis mówi nie tylko o tym, dlaczego akcja „lepszy poród” raczej zbyt wiele nie zmieni, a niektórym może zaszkodzić, ale też tym, jakie działania mogą być skuteczne.
      Postulaty w petycji można zmienić, owszem, ale nie chciałabym wspierać inicjatywy o tak negatywnym wydźwięku.

      Odnosząc się do Pani pytania o to, kto może być wsparciem w czasie porodu: jeśli przy porodzie jest osoba bliska np. ojciec dziecka, wtedy to on jest przy rodzącej cały czas. Położna nie ingeruje bez potrzeby, jest wtedy, kiedy zachodzi taka potrzeba medyczna lub rodząca potrzebuje jej obecności. Porodom rodzinnym staramy się zapewnić odrobinę spokoju i intymności. Tego, jak wspierać partnerkę w czasie porodu można nauczyć się w dobrej szkole rodzenia. Jeśli osoba towarzysząca ma z czymś problem – pomagamy.
      Jeśli kobieta rodzi sama, wtedy poświęcamy jej więcej uwagi, ponieważ potrzebuje nie tylko pomocy medycznej, ale też niemedycznej (wsparcie emocjonalne, niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego, prysznic, masaż). Kiedy jest osoba towarzysząca to ona spełnia w miarę możliwości tę funkcję, jeśli jej nie ma – są położne. Naprawdę większość z nas ma w sobie empatię, życzliwość i szacunek do pacjentki. Także chciałybyśmy, aby niewłaściwe osoby nie wykonywały tego zawodu, ponieważ cierpi na tym wizerunek całej grupy zawodowej.

      Natomiast co do działań w kierunku poprawy opieki okołoporodowej, aby dla jednej rodzącej była jedna położna – następnym razem zaproszę młode kobiety, aby przyłączyły się do protestu położnych o zwiększenie ilości personelu, mam nadzieję, że Pani dołączy? 😉

      Co do szkoły rodzenia – edukacja przedporodowa jest świadczeniem medycznym, elementem opieki okołoporodowej (do której mówiąc najogólniej należy prowadzenie ciąży, porodu i połogu). Świadczenie medyczne to nie tylko zabiegi ale także porady medyczne. Aby udzielać porad medycznych należy mieć medyczne wykształcenie. Program szkół rodzenia prowadzonych przez osoby bez wykształcenia medycznego zawiera takie tematy jak znieczulenie porodu czy przebieg cięcia cesarskiego. Poza tym pary zadają mnóstwo pytań o kwestie medyczne.
      Prawidłowo przeprowadzona edukacja okołoporodowa jest czynnikiem zmniejszającym ryzyko wystąpienia powikłań i patologii tego okresu, dlatego jest elementem prowadzenia każdej ciąży. Mówi o tym chociażby standard opieki okołoporodowej. Prawo wykonywania zawodu położnej mówi, że jest ona odpowiedzialna za edukację, przygotowującą do ciąży, porodu, połogu, opieki nad dzieckiem. Oczywiście, nie jest napisane, że nie może tego robić fryzjerka czy historyk. Wystarczy, że jest napisane kto ma takie prawo (oczywiście piszę tu o kwestiach medycznych bo oczywiście o aktywności fizycznej może mówić np. fizjoterapeuta a o aspekcie psychologicznym psycholog). Dla porównania – ząb może usunąć dentysta lub chirurg szczękowy, ale nigdzie nie jest napisane, ze nie może hydraulik czy nauczyciel.
      Podsumowując kwestię edukacji okołoporodowej – edukacja ma ogromne znaczenie i nie można go ignorować czy umniejszać. Powinna być prowadzona przez profesjonalistów.

      • hmm
        mi się akcja podoba, bo to dobrze, że jest jakaś akcja. może można by ja poprawić, ale nie jest zła. nawet jeśli tylko te postulaty które są w petycji zostaną zrealizowane – to zawsze coś.
        o pisaniu skarg też jest na stronie lepszyporód, o tym, żeby ktoś pomagał je pisać… to bardzo sensowna inicjatywa.
        pisanie kartek ma wymiar katarsis, myślę że to zdrowe. też myślałam, czy by nie napisać swojej, żeby uwolnić lęk. w końcu uznałam, że jedna traumatyczna chwila nie powinna stworzyć kartki, skoro ogólnie mam dobre wspomnienia z pierwszego porodu. może napiszę po drugim, niezależnie czy będzie to pozytywne czy negatywne doświadczenie. pozytywne też tam są, sporo. nie miałam wrażenia czytając, że są same traumy. przy kilku się popłakałam ze wzruszenia. już za tydzień, dwa…
        przeczytane kartki nie wzbudziły we mnie lęku, ani nie zraziły do położnych. wiedziałam już wcześniej, że ludzie są różni i że różnie można trafić. za to zastanowiłam się jak się uchronić przed takimi sytuacjami. trochę postanowiłam nie dać sobie niczego narzucić, trochę się nie przejmować, a poza tym szkolę męża, jak ma zadbać, żeby mi się krzywda nie stała. jakby co, bo wcale nie zakładam takiego scenariusza.

        proszę spojrzeć nieco bardziej pozytywnie, może jednak żadne zło się nie dzieje? współczuję tylko tej znajomej, która się najadła strachu no i innym, które ewentualnie mogą tak to odebrać. ale na to nic nie poradzimy, oprócz doradzenia im, żeby spojrzały też na te pozytywne doświadczenia i pocieszenia. można się przestraszyć jak się trafi na różne rzeczy w internecie, porozmawia ze znajomymi, dużo jest źródeł. to nie jest tak, że ta akcja wytworzyła negatywne doświadczenia. można było na nie trafić wcześniej. mi się to zdarzało, więc nie jestem zszokowana ani nic.

        ps. nie zauważyłąm nic o doulach, jeśli to jest reklama, to kiepska.

      • „Co do szkoły rodzenia – edukacja przedporodowa jest świadczeniem medycznym, elementem opieki okołoporodowej (do której mówiąc najogólniej należy prowadzenie ciąży, porodu i połogu). Świadczenie medyczne to nie tylko zabiegi ale także porady medyczne. Aby udzielać porad medycznych należy mieć medyczne wykształcenie. Program szkół rodzenia prowadzonych przez osoby bez wykształcenia medycznego ”
        To jak tak znana organizacja jak Fundacja Rodzić po Ludzku może kształcić instruktorów szkoły rodzenia BEZ względu na ich wykształcenie, bo z tego co się wiem w takim kursie mogą brać udział i położne, i doule, i Hanka z targu…?

        • Maria Lepucka
          Maria Lepucka

          Myślę, że to pytanie należałoby skierować do Fundacji. Mogę tylko powiedzieć, że Fundacja nie jest ośrodkiem kształcącym kadry medyczne, może organizować szkolenia jakie chce i dla kogo chce, a wydane przez nią certyfikaty nie mają wpływu na ustawowe uprawnienia.

  9. ” Maria Lepucka napisała ” Pracuję głównie naukowo, nauczam zawodu studentki położnictwa i prowadzę edukację przedporodową. Z doulami się aktualnie nie spotykam, co nie zmienia faktu, że dostrzegam szkodliwość ich działań.”

    a nastepnie Maria Lepucka napisała
    ” Problem polega na tym, że wiele doul nie rozumie pojęcia „porada medyczna” i tak prowadząc np. edukację okołoporodową nie rozumieją, że jest to świadczenie medyczne. Beztrosko prowadzą szkoły rodzenia nie posiadając żadnego medycznego przygotowania. Prowadzenie takiej edukacji w formie indywidualnych spotkań lub zajęć grupowych jest zadaniem zawodowym położnej (resztą kontraktowanym przez NFZ jako świadczenie medyczne), więc jak widać ktoś nam w drogę wchodzi.”

    I wszystko jasne, zwykła zazdrość …

    Brzydko , ,oj brzydko… na szczęście znam sporo połoznych, które nie obawiają sie konkurencji, bo sa w swoim zawodzie dobre, baaa nawet współpracują ze szkołami rodzenia prowadzonymi przez doule i zarabiaja na współpracy z doulami. Dobra połozna z dobrą doula stworzą wspaniały team, ponieważ zajmuja sie zupełnie róznymi rzeczami, jak często sie mówi połozna zajmuje sie kobieta od pasa w dół, doula od pasa w górę, a głównie emocjami. bardzo wiele doul ma wykształcenie psychologiczne, a na doszkalanie się wydają duzo pieniędzy… Nie ma czego zazdrościc, praca douli to nie tylko potrzymanie za reke, to praca nad psychika kobiety w ciązy, potem podczas porodu i w połogu… Połozne zwyczajnie sie tym nie zajmują, bo one zajmują sie aspektem medycznym, nie psychologicznym.

    Jest takie przysłowe ” zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

    • Maria Lepucka

      Szanowna Pani,
      Pani wiedza o pracy i kompetencjach położnej jest błędna i absolutnie nie mogę się zgodzić z Pani interpretacją wykonywania reprezentowanego przeze mnie zawodu.
      Stwierdzenie, że położna „zajmuje się kobietą od pasa w dół” jest nieprawdziwe. Nasza praca polega na holistycznej opiece nad kobietą w każdym okresie jej życia – od urodzenia aż do śmierci, a także opiece nad noworodkiem, a w wielu aspektach również całą rodziną.Położna oprócz opieki medycznej zapewnia wsparcie emocjonalne, edukuje, kształtuje postawy zdrowotne. Wszystko to należy do jej obowiązków.
      Nie bardzo rozumiem pod jakim względem doula, nieposiadająca jakiegokolwiek medycznego wykształcenia i kwalifikacji mogłaby być konkurencją dla wykształconej położnej? Nie zmienia to faktu, że powinnyśmy reagować kiedy wykonywane są świadczenia zdrowotne przez osoby nie mające adekwatnego wykształcenia. Nasza etyka zawodowa nakazuje to robić. Jeśli doula nie zajmuje się aspektami medycznymi i nie porusza kwestii biologicznych to znaczy, że prowadzone przez nią zajęcia NIE SĄ edukacją przedporodową, bo nie przygotowują w pełni do porodu i rodzicielstwa.

      • „Nasza praca polega na holistycznej opiece nad kobietą w każdym okresie jej życia – od urodzenia aż do śmierci” – proszę wskazać konkretne przykłady pracy położnej przy kobietach „aż do śmierci” Konkrety.

        „Opieka ta ma charakter medyczny, psychologiczny, czasem także socjalny,…” – nie jest Pani psychologiem.Gruba przesada.

        • Maria Lepucka

          Panie Macieju,
          podejrzewam, że pierwsze pytanie dotyczyło opieki nad kobietą starszą…? Jeśli tak, doskonałym przykładem jest profilaktyka nowotworów piersi czy szyjki macicy – rola położnej polega np. na nauce samobadania piersi, badaniu piersi, pobieraniu materiału z szyjki macicy do badania cytologicznego.
          Położne opiekują się holistycznie pacjentkami cierpiącymi na schorzenia ginekologiczne, także onkologiczne (wsparcie, pielęgnacja, profilaktyka).
          Położne opiekują się kobietami w każdym wieku – niemowlęcym, szkolnym, nastoletnim, reprodukcyjnym, a także starszym.
          Opieka położnej uwzględnia nie tylko aspekty biologiczne i medyczne, ale też psychologiczne, emocjonalne, socjologiczne. Człowiek jest istotą złożoną, bio-psycho-społeczną i nie można wybiórczo zajmować się tylko jednym z tych aspektów. Oczywiście nie jestem psychologiem, wiec nie oferuję psychoterapii czy innej fachowej pomocy psychologicznej. Jednak położne są przygotowane do udzielenia wsparcia emocjonalnego, dostrzegają problemy psychologiczne, dzięki czemu są w stanie skierować pacjentkę do odpowiedniego specjalisty, gdzie otrzyma pomoc, której potrzebuje.

          • No cóż , w oddziałach onkologicznych to się jednak zwykle pielęgniarki spotyka a nie położne.Piersi zwykle bada lekarz.

            Słówko „holistycznie” to obecnie najczęściej nadużywany termin – zwykle służący „pijarowi”

          • Maria Lepucka

            O tym czym zajmuje się położna pisałam już nieco w artykule Położna na całe życie
            To, że jakaś sytuacja ma miejsce nie oznacza, że jest prawidłowa. W oddziałach onkologii ginekologicznej pracują i położne i pielęgniarki, chociaż powinny to być wyłącznie położne, ponieważ są do tej roli znacznie lepiej przygotowane zawodowo.
            Również badanie piersi i nauka samobadania należą do zadań zawodowych położnych. Każdej swojej pacjentce proponuję badanie piersi i zalecam samobadanie.

          • W jakim zakresie onkologii położna wykazuje wyższość nad pielęgniarką ?

            W jakiej placówce wrocławskiej bada Pani piersi pacjentek ?

          • Maria Lepucka

            W zakresie onkologii ginekologicznej, oczywiście. Natomiast co do mojego miejsca pracy – aktualnie jest nim głównie Uniwersytet Medyczny, więc prowadzę zajęcia praktyczne ze studentkami, na oddziałach ginekologii również (każda studentka położnictwa uczy się badania piersi w praktyce – w poradni lub szpitalu).

      • „Jeśli doula nie zajmuje się aspektami medycznymi i nie porusza kwestii biologicznych to znaczy, że prowadzone przez nią zajęcia NIE SĄ edukacją przedporodową, bo nie przygotowują w pełni do porodu i rodzicielstwa.”
        Ty też nie przygotujesz.Podobnie jak skazańca do egzekucji.

    • A to rozumiem, tzw ” aspektu psychologicznego” doule nauczą sie na 2dniowym szkoleniu i ewentualnie jakis kursach. Proponuje, zeby np w chorobach psychicznych tez jakis tego typu fachowiec zajmowal się aspektem psychologicznym. Nikt nie ujmuje doulom ich dążenia do pomocy, juz nie wazne czy platnej czy nie, ale nie dajcie się zwariowac- ktos od aspektu psychologicznego operacji nie zrobi. Tak gorzko czyta się tę dyskusję, tak smutno. Zastanówcie sie Panie gdzie pojdziecie z chorym dzieckiem? Do osoby ktorej jedyną kwalifikacja jest empatia czy jednak do zagonionego pediatry po studiach medycznych? Pozdrawiam, życzę spotkania na swojej drodze takich położnych jakie ja znam i usmiechu

  10. coraz częściej dociera do mnie, że społeczeństwo nie ma zielonego pojęcia na czym polega nasza praca.. smutne to bardzo 🙁

    • Społeczeństwo już dawno się przekonało, jak dużym wrogiem dla kobiety może być druga kobieta – położna. Dziękować, możecie odejść. Więcej z Was szkody niż pożytku.

      • Zdarza sie ale nie można na każdego winy zwalać.Co prawda Niemiec to odwieczny wróg Polski ale to chyba każdego Niemca nie dotyczy.Podobnie z położnymi.Chociaż „nie każdy”czasami niestety dotyczy mniejszości jak np. w tekście”cygan to złodziej”.

      • Alez polozne odejdą-srednia wieku pewno gdzies w okolicy45-50 lat. Biologia je zniszczy. Tak trudny, piekny i potrzebny zawod zaniknie, doczekacie Panie porodow przyjmowanych przez doule. Zapytajcie tych najlepszych ktora sie na tego podejmie – medycznie i prawnie.

  11. Pani Mario,

    Dziękuję za odpowiedź.
    Chociaż jakbyśmy rozmawiały o dwóch różnych rzeczach 😉
    Napisanie skargi, a powiedzenie głośno (mam na myśli fb) o tym co mnie spotkało i otrzymanie wsparcia, to równoległe drogi. W Pani słowach jest ograniczanie się wyłącznie do pierwszej. Zapytałam, gdzie publicznie skrzywdzone kobiety mają mówić o tym, co je spotkało. Nie otrzymałam odpowiedzi.
    Dziwię się, że Pani znajoma, która spodziewa się dziecka, nie była (czy nadal nie jest) przez Panią na tyle pozytywnie nastawiona do porodu, żeby ominąć smutne historie i poczytać pozytywne 🙂 Może to kwestia hormonów i świadomości, że przed porodem „nie ucieknie”, tego nie wiem 😉

    Ja się spotykam z pozytywnym odbiorem akcji, może dlatego, że moich koleżanek to nie dotyczy w taki sposób jak Pani, osoby ze środowiska, o którym tam publicznie mówi się w większości źle.

    „Niestety wiem, że często kobiety, przyjeżdżające do porodu są z góry negatywnie nastawione przez historie, które usłyszały od swoich matek, koleżanek. Dlaczego więc historie z Internetu nie mogłyby mieć takiego wpływu?” Owszem mogą, ale o to chodzi, żeby takie historie przestały się zdarzać, wtedy będą same pozytywne do opowiadania 🙂 W innym Pani wpisie przeczytałam (przytoczę sens Pani wypowiedzi), że z dobrym nastawieniem, optymizmem człowiek się rodzi albo nie 😉
    Tutaj widzę duże pole do popisu dla douli, która nastawia pozytywnie (chociaż to przeczy temu, co Pani napisała) oraz dla położnych i lekarzy, którzy powinni mieć więcej zajęć z psychologii, bo pracują z człowiekiem, a zachowują się gorzej, niż w stosunku do rzeczy.
    Przypomniały mi się moje zajęcia na UM z psychologii, na których padły ważne słowa „nie ważne jaki mamy dzień, jak wchodzimy do sali bez uśmiechu, to pacjent nie wie dlaczego i częściej pomyśli, że coś jest nie tak, że nam się nie chce, że z nim coś jest źle, niż weźmie pod uwagę gorszy dzień personelu, bo patrzy przez swój pryzmat i o tym należy pamiętać”.

    „Ten wpis mówi nie tylko o tym, dlaczego akcja „lepszy poród” raczej zbyt wiele nie zmieni, a niektórym może zaszkodzić, ale też tym, jakie działania mogą być skuteczne.
    Postulaty w petycji można zmienić, owszem, ale nie chciałabym wspierać inicjatywy o tak negatywnym wydźwięku.” Mamy inne zdanie, każdy ma prawo do swojego i chyba nie ma sensu dalej dyskutować. Ja wierzę, że ta akcja wiele zmieni na lepsze. Myślę, że ona już bardzo pomogła kobietom, które były źle potraktowane na porodówce, mają okazję wyrzucić to z siebie, a w komentarzach widzę wiele empatii, również ze strony położnych 🙂

    „Natomiast co do działań w kierunku poprawy opieki okołoporodowej, aby dla jednej rodzącej była jedna położna – następnym razem zaproszę młode kobiety, aby przyłączyły się do protestu położnych o zwiększenie ilości personelu, mam nadzieję, że Pani dołączy? ;-)” Oczywiście, że tak! Mimo, że nie lubię słowa „protest”, bo ma negatywny wydźwięk. Postulat bardziej mi się podoba 🙂
    Dodam, że ja mam jeszcze inne wyobrażenie swojego porodu, nie tylko z 1 położną i doulą. Ciekawe czy kiedyś je zmienię 🙂

    Haha „Dla porównania – ząb może usunąć dentysta lub chirurg szczękowy, ale nigdzie nie jest napisane, ze nie może hydraulik czy nauczyciel.” Oczywiście i tak bym to pozostawiła, nie odbierając również nikomu prawa wyboru. Jeśli ktoś chce ząb wyrwać u hydraulika- proszę bardzo, pod jednym warunkiem, że osoba świadcząca usługi, jasno określa swoje wykształcenie i przygotowanie, nie podaje się za lekarza/położną itd., jeśli nią nie jest. W tej kwestii również mamy inne zdanie, ja nie miałabym oporów iść do szkoły rodzenia prowadzonej przez doulę (bez ukończonego UM), a nurtujące mnie kwestie medyczne wyjaśnić z inną osobą, którą będę uważała za kompetentną.

    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź, lepiej poznałam Pani zdanie.

    Pozdrawiam

    • „Haha „Dla porównania – ząb może usunąć dentysta lub chirurg szczękowy, ale nigdzie nie jest napisane, ze nie może hydraulik czy nauczyciel.” Oczywiście i tak bym to pozostawiła, nie odbierając również nikomu prawa wyboru. Jeśli ktoś chce ząb wyrwać u hydraulika- proszę bardzo, pod jednym warunkiem, że osoba świadcząca usługi, jasno określa swoje wykształcenie i przygotowanie, nie podaje się za lekarza/położną itd., jeśli nią nie jest. ”
      Akurat w wielu przypadkach to nie jest najważniejsze.Akurat w przypadku tym bym nie miał szans konkurować z dentystą bo nie mam predyspozycji manualnych ale jestem przekonany(dlatego że prowadziłem empiryczne badania) że w onkologii bym był lepszy od wielu onkologów .Podobnie w przypadku chorób zakaźnych.Nie papier czyni wiedzącym.Chociaż w przypadku dentystów i chirurgów wymagane są stosowne umiejętności manualne których sama wiedza nie zastąpi.Ale oczywiście zgadzam się z tym ze ktoś powinien jasno stwierdzić ze nie ma oficjalnych uprawnień.Jednak to o wiele za mało.Należy przedstawić dowody na to ze kuracja jest właściwa aby być wiarygodnym.Bywa czasami z tym problem ale niekiedy warto stosować wątpliwe kuracje jeżeli są tanie i nie są niebezpieczne.

  12. Pamiętam, kiedy weszłam na stronę Lepszy poród na facebooku – byłam w szoku. Dawno nie widziałam czegoś tak ohydnego, negatywnego w odbiorze. Wstyd mi, że może to przeczytać ktoś z kraju, gdzie narzekania się tak nie promuje (mam sporo takich znajomych) i przykro mi, że czytają to inne kobiety w ciąży, ktore trafiły na ten profil. Zamiast wspierać kobiety, pokazywać piękno porodu mówi się o tym jak o rzeźniczych scenach, chamstwie… Ja się nie spotkałam z nim NIGDY. Dlaczego W dużej mierze dlatego, że jesteśmy traktowani tak jak sami traktujemy innych. Jestem zawsze miła i pełna podziwu dla mądrych, wykształconych osób, które się mną opiekują. Nie twierdzę, że te historie nie miały miejsca, ale – właśnie – jeśli tak było to co zrobiły panie, piszące o ym w internecie? Zrobily cokolwiek by inne kobiety, a może kiedyś i one kolejnym razem nie trafiły na te niewłaściwe osoby? To by miało sens, a nie wylewanie żali w internecie. Żadna ogólna akcja nic tu nie da.

  13. Z tym straszeniem całkowicie mają rację bo ciąza grozi kalectwem lub śmiercią,natomiast bardzo niecne jest to że chcą sobie na tym dorobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *