Nie chcemy tego dziecka!

Nie chcemy tego dziecka!Adopcja to szansa dla wielu rodzin na posiadanie dziecka, kiedy nie mogą mieć własnego. W domach dziecka przebywają często dzieci porzucone przez rodziców. Dlaczego ludzie porzucają swoje dzieci? Najczęściej dlatego, że nie stać ich na utrzymanie kolejnego członka rodziny lub znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Często to też dlatego, że maluch jest nieuleczalnie chory i wymaga opieki, rehabilitacji.

MOJA CÓRKA BĘDZIE BALETNICĄ A NIE NASTOLETNIĄ MATKĄ

Pamiętam sytuację, gdy w jednym ze szpitali rodziła szesnastolatka. Przy porodzie była jej matka. Dziewczyna była przerażona, starała się nie pokazywać, że bardzo cierpi, ponieważ matka co chwilę powtarzała “mogłaś wcześniej myśleć, co ty sobie wyobrażasz!”. Poczucie osamotnienia i wstydu tylko potęgowały stres u rodzącej, oddychała płytko, nieregularnie, poród postępował powoli. Po kilku godzinach pojawiły się zaburzenia w tętnie dziecka, dlatego zaproponowano ukończenie ciąży droga cięcia cesarskiego, zwłaszcza, że współpraca z rodząca była trudna, a maluszek coraz bardziej zagrożony. Pacjentka nie odezwała się nawet słowem, za to jej matka okazała niezadowolenie i nie wyraziła zgody na operację. Powód? “Przecież ona ma 16 lat i zostanie jej blizna, a jest baletnicą, musi dobrze wyglądać! Przez to dziecko i tak już dużo straciła!”. Noworodek po wielu godzinach urodził się w stanie średnim, otrzymał 5 punktów w skali Apgar – był siny, wiotki, nieregularnie oddychał a jego serduszko biło bardzo słabo. Był malutki, mimo, że urodził się w terminie porodu ważył tylko 2100g. Po porodzie konieczne było umieszczenie go w inkubatorze w oddziale noworodkowym. Młoda mama odwiedziła go raz. Ze szpitala wyszła po dwóch dniach – bez dziecka. Maluszek wymagał jeszcze opieki medycznej,  miał ciężka żółtaczkę, nie oddychał samodzielnie, więc musiał zostać w szpitalu. Mama i babcia pojawiły się tam po kilku dniach z informacja, że nie zabiorą go do domu i postanowiły oddać go do adopcji.

NIE STAĆ NAS NA TYLE DZIECI

Innym razem na bloku porodowym spotkałam się z 43 letnia pacjentka, która rodziła swoje szóste dziecko. W ciąży była po raz ósmy, dwa razy poroniła, wychowywała czwórkę dzieci, jedno oddała już do adopcji. Od razu poinformowała, że nie chce nawet widzieć dziecka po porodzie. Była w ciężkiej sytuacji materialnej, pracował jedynie jej maż, groziła im eksmisja i odebranie pozostałych dzieci. Bezradność tej rodziny i ignorancja pastwa w stosunku do nich były porażające….

PIĘKNI I BOGACI NIE MAJĄ CHORYCH DZIECI

Jednak najbardziej zapadła mi w pamięć sytuacja, z która spotkałam się wiele lat temu, jeszcze jako studentka w czasie praktyk na sali porodowej. Szczupła blondynka w pełnym makijażu, z ułożonymi włosami i eleganckiej koszuli, której nie zgodziła się zamienić na szpitalną. Nie wyraziła także zgodny na usunięcie makijażu czy lakieru z paznokci, chociaż w sytuacji zagrożenia utrudni to udzielenie jej pomocy i wczesne rozpoznanie nieprawidłowości. Miała 25 lat i przeszła już kilka operacji plastycznych, w tym powiększenie piersi i ust. Towarzyszył jej mąż – elegancko ubrany mężczyzna koło pięćdziesiątki. Oczekiwał narodzin pierwszego syna. W czasie porodu robił zdjęcia, chciał zajrzeć dosłownie wszędzie, był wyjątkowo uciążliwy, a gdy zwrócono mu uwagę, stwierdził, że on wszystkich pozwie do sadu: “Chyba nie wiecie kim ja jestem, moi prawnicy się tym zajmą, nikt mi nie będzie mówił co mam robić” stwierdził z wyższością. Do końca porodu nie udało się go pozbyć.

Po kilku godzinach męki nie tylko pacjentki, ale też personelu na świat przyszła dziewczynka…. Świeżo upieczony ojciec powiedział z wyrzutem do swojej żony “Czułem, że coś będzie nie tak, miałaś mi urodzić SYNA!”. To jednak nie był koniec niespodzianek. Pojawiło się podejrzenie zespołu Downa u noworodka (na podstawie wyglądu zewnętrznego) i wady serca, towarzyszącej zespołowi lub występującej osobno… Rodzice nie poczekali nawet na potwierdzenie lub wykluczenie wstępnej diagnozy. Stwierdzili, że nie chcą chorego dziecka, zwłaszcza, ze przecież miał to być syn. „Jak ja pokażę ludziom takie dziecko, lepiej powiedzieć, że zmarło”.

ADOPCJA JAKO ROZWIĄZANIE

Rodzice oddają dzieci do adopcji z różnych przyczyn. Każdy przypadek to osobna historia, czasem smutna, czasem tragiczna. W wielu przypadkach wystarczyłaby czyjaś pomocna dłoń, czy zainteresowanie ze strony odpowiednich instytucji państwowych, aby tej sytuacji uniknąć…

Mam nadzieję, że porzucone maluchy znalazły kochające rodziny, w których będą kochane i szczęśliwe.

Autor: Maria Lepucka

Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

6 komentarzy

  1. To przykre jak ludzie potrafią być okrutni i to w stosunku do swoich dzieci ale lepiej oddać do adopcji niz wyrzucić na śmietnik czy zabić.

    • Mam nadzieję, że wszystkie maluszki znalazły kochające rodziny, w których zawsze będą chciane i akceptowane.

    • Zdecydowanie adopcja jest szansą na nowy dom, miłość i szczęśliwe dzieciństwo. Potępić należy tych, którzy zabijają swoje dzieci…dość słyszy sie o takich przypadkach.

  2. Nie mniej jednak nie rozumiem jak można oddać swoje dziecko do adopcji.

  3. Jaka „ignorancja państwa”, przepraszam bardzo? Na utrzymanie trójki dzieci pieniądze są, ale na prezerwatywy nie? Dlaczego, pytam?

    • Dokładnie to samo miałam napisać. Żyjemy w XXI wieku i jak kobieta nie chce mieć dziecka, to zrobi tak, żeby w ciążę nie zajść – proste!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.