Strona główna » Blog » Poród domowy zakończony w szpitalu

Poród domowy zakończony w szpitalu

Poród w domu jest możliwy wtedy, gdy mama i dziecko są w idealnym stanie i nie ma powodów, aby przypuszczać, że coś może pójść nie tak. Oczywiście poród domowy mimo wszystko może zakończyć się w szpitalu, ponieważ nie zawsze możemy przewidzieć powikłania, które wcześniej nie dawały o sobie znać.

Anna planowała poród w domu z położną i doulą. Niestety pod koniec porodu pojawiły się komplikacje i konieczna była wizyta w szpitalu, a tam wszystko było inaczej, nie tak jak by sobie tego życzyła, nie tak jak sobie wymarzyła i zaplanowała. Oto krótka porodowa opowieść Ani:

Poród zaczął się w piękny, słoneczny dzień. Nie przerywaliśmy codziennej krzątaniny. Było po prostu normalnie. Niezwykle było to, że nie czułam bólu. Wszystko toczyło się swoim torem, zupełnie zwyczajnie – piekłam ciasto, graliśmy w szachy. Potem przyjechały położna i doula. I jakoś energetycznie zaczęło się kotłować. Sama nie wiem, co się zaczęło dziać…

Ostatecznie, gdy już miałam 10 cm rozwarcia, Jaśkowi parę razy spadło tętno (jak się potem okazało co jest dość normalne podczas tej fazy). Jednak położna kazała wzywać karetkę. Miałam wrażenie, że trochę sama spanikowała. Moja intuicja podpowiadała mi, że powinnam zostać i dokończyć w domu. Jednak zostałam zabrana do szpitala, praktycznie z Jaśka głowa w kanale rodnym. Właśnie wtedy zaczął się koszmar. Gdy w szpitalu usłyszeli o porodzie domowym, to prawie zrobili na mnie lincz. Położna schowała uszy po sobie, siedziała na korytarzu, i nawet nie podeszła do mnie, gdy przewozili mnie po porodzie już na salę.

Zamiast urodzić lotosowo rodziłam na wieloosobowej sali, bez mojego partnera. Trzy osoby dusiły mi brzuch, nacięli mnie, zabrali Jaśka na 5 godzin ode mnie, trzymałam go może 5 minut na brzuchu. Reszta przypominała horror. Przez 2 tygodnie musieliśmy zostać w szpitalu, bo Jaś miał zapalenie płuc, podejrzenie sepsy, ostrą żółtaczkę. Mnie bardzo boleśnie pozszywano, właściwie dwa tygodnie normalnie nie chodziłam mimo wyjęcia szwów na żądanie w 4 dobie.

Ale gdy z dystansu na to spojrzałam, to była to najlepsza z możliwych opcji. Dzięki trzymaniu porodu do ostatniej fazy w domu uniknęłam cesarki, bo gdybym rodziła w szpitalu, nikt nie odebrałby porodu naturalnie (za duże dziecko, ja za stara, pierwsze dziecko). Z kolei, gdybyśmy nie pojechali w ostatniej fazie do szpitala, to Jasiek i tak by tam trafił, bo to zapalenie wirusowe złapał ode mnie (byłam chora w 36 tyg. na oskrzela, które lekarka nie zdiagnozowała jako wirusowe, tylko bakteryjne – błędnie). Dzięki temu, że urodziłam w szpitalu, mnie też przysługiwało łóżko, inaczej tkwiłabym na stołeczku w innym szpitalu dziecięcym, a Jasiek jeszcze dłużej byłby sam.

Tak więc dzięki panice położnej, która bardziej chyba sama się asekurowała, a nie faktycznie interweniowała w stanie zagrożenia wyszło wszystkim na zdrowie. Ale był to jej pierwszy poród domowy, dla nas też to było nowe doświadczenie. Trafił laik idealista na laika idealistę i wyszło jak wyszło.

Ale jesteśmy już w domu, Jasio się uspokoił, przesypia prawie całe noce i sporą część dnia. Jest po prostu normalnie. Niezależnie od obrotu sytuacji, warto było i to był najlepszy z możliwych scenariuszy.

Mimo, że poród nie do końca wyglądał tak, jak Anna sobie wymarzyła, potrafiła znaleźć coś pozytywnego w każdej z sytuacji. To doskonały dowód na to jak wielkie znaczenie ma pozytywne myślenie i nastawienie do świata.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Jak rodzą się dzieci na przestrzeni czasu

Jak rodzą się dzieci na przestrzeni czasu?

Zastanawiałaś się jak rodziła Twoja babcia, jak Ty przyszłaś na świat, jak urodzą się Twoje …

3 komentarze

  1. Dziecko miało zapalenie płuc, podejrzenie sepsy, ale matka jest przekonana, że spadki tętna były ok i nic by się nie stało gdyby urodziła w domu… A nie słyszała pani o przypadkach śmierci dziecka z powodu niedotlenienia okoloporodowego? Dla mnie nieodpowiedzialne, romantyczne podejście do sprawy. Skoro położna uznała, że poród w szpitalu jest konieczny to jednak poelgałabym na jej doświadczeniu, a nie ‚intuicji’

    • Maria Lepucka

      Myślę, że w każdej sytuacji najważniejszy jest rozsądek i odpowiedzialność. Poród domowy są wspaniałym rozwiązaniem, ale jest to możliwe tylko w przypadku prawidłowo przebiegającej ciąży i idealnych wyników wszystkich badań. Jeśli jednak pojawią się niespodziewane komplikacje należy pojechać do szpitala. Niestety przykre jest to, że w takich sytuacjach reakcja personelu w szpitalu wygląda zwykle tak jak ta opisana przez Annę.

    • ta pani chyba ma żal do położnej że podjęła decyzję o przetransferowaniu jej do szpitala, ale dobrze i rozsądnie zrobiła- zdrowie i życie najważniejsze. Jakby coś się stało to byłaby afera i żal do położnej że źle postąpiła bo nie przewiozła a jak przewiozła to od razu mówi się, że się asekurowała, zasłaniała itd… co by nie było to ona jest specjalistą i ocenia sytuację i to ona odpowiada prawnie za rodzącą i dziecko. a akcja porodowa może zmienić się jak w kalejdoskopie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.