Szybki poród – parę minut i po strachu!

Poród trwa zwykle wiele godzin. Poród pierwiastki, czyli kobiety, rodzącej dziecko po raz pierwszy trwa zazwyczaj od kilkunastu do 24 godzin, każdy kolejny jest zwykle nieco krótszy i trwa 8-14 godzin. Zdarzają się jednak porody błyskawiczne i niespodziewane…

Ostatnio Polskę, a zwłaszcza województwo dolnośląskie obiegła historia o kobiecie, która urodziła dziecko w pociągu, jadącym z Wrocławia do Lublina. Miała wyznaczony termin porodu na koniec listopada, więc pozostało jeszcze 5 tygodni, od rana czuła się bardzo dobrze, dlatego zdecydowała się na tą niewielką podróż. Kiedy wsiadła do pociągu poczuła ból brzucha, a wkrótce potem urodziła dziecko w toalecie. Na najbliższej stacji wysiadła z dzieckiem na rękach.

Szybki poród może stwarzać zagrożenie zarówno dla matki jak i dziecka, zwłaszcza, że zwykle są oni wtedy pozbawieni opieki medycznej. Takie porody należą do rzadkości, ale czasem się zdarzają.

Świadkiem pierwszego takiego porodu byłam dawno temu jako studentka położnictwa w czasie zajęć praktycznych w oddziale patologii ciąży. Miałyśmy wtedy z koleżankami poranną zmianę. U jednej z pacjentek wykonałyśmy na samym początku zajęć zapis KTG, obrazujący akcję serca płodu i czynność skurczową macicy. Z dzieckiem wszystko było w porządku, a skurczów póki co nie było, natomiast pacjentka czuła się dobrze, nawet miała doskonały humor od samego rana.

Godzinę później ta sama pacjentka przyszła do dyżurki informując, że rozbolał ją przed chwilą brzuch, chciała wstać do toalety, ale kiedy przeszła kilka kroków ból się nasilił, więc zmieniła kierunek „wędrówki” i przyszła do położnych. Został wezwany lekarz, a nim przyszedł pacjentka została ułożona na fotelu ginekologicznym w gabinecie zabiegowym. W tym momencie wszystkie przeżyłyśmy szok: ja wraz z koleżanką, obie położne a na samym końcu również pacjentka, kiedy usłyszała, że właśnie rodzi dziecko. Dosłownie minutę później urodziła się główka noworodka, a po kolejnej minucie wszystkie ujrzałyśmy go w całej okazałości, on natomiast przywitał nas głośnym płaczem.

W tym momencie do gabinetu wszedł lekarz i zaskoczony zapytał „co tu się dzieje?” Spojrzał na matkę, dziecko, obrzucił całe otoczenie spojrzeniem otwierając coraz szerzej oczy ze zdumienia.

Położna podała nowonarodzoną dziewczynkę świeżo upieczonej mamie, która przytuliła ją wciąż nie dowierzając, że już po wszystkim, po czym oznajmiła „jak tak wygląda poród to jak jak najszybciej chcę mieć kolejne dziecko”. Dziewczynka była jej pierwszym dzieckiem, otrzymała imię Nadia.

Poród pierwszego dziecka zwykle jest najtrudniejszy, a opisana powyżej historia to wyjątek, potwierdzający regułę. Poród szóstego dziecka powinien być już za to o wiele łatwiejszy i krótszy, jednak historie takie, jak ta, którą za chwilę opiszę również zdarzają się rzadko.

To było słoneczne, letnie popołudnie. Dyżur zbliżał się ku końcowi kiedy z izby przyjęć przyprowadzono nam pacjentkę do porodu. Szósta ciąża, pacjentka rześka, roześmiana i z niesamowitym poczuciem humoru. Rozgościła się na sali porodowej, którą już dobrze zna, bo dzieci rodziła w odstępie 1-1,5 roku i zawsze w tym samym szpitalu. Powiedziała nam, że od pół godziny odczuwa skurcze, mieszka koło szpitala więc zostawiła dzieci z sąsiadką i przyszła… 15 minut później urodziła zdrową córeczkę po czym… mimo naszych protestów poszła wziąć prysznic i postanowiła pomaszerować już na oddział położniczy, bo na sali porodowej w pokoju obok rodziła inna kobieta, która strasznie krzyczała, a ona miała ochotę odpocząć i się przespać. Dlaczego? Bo najpóźniej jutro planuje wrócić do domu, w końcu pięcioro maluchów czeka na mamę i siostrzyczkę, a poza tym „mąż nie ogarnie wszystkiego w domu, to tylko facet” – powiedziała. Jak powiedziała tak zrobiła.

Szybki i bezbolesny poród to marzenie chyba każdej kobiety w ciąży. Niestety, wciąż nie wiadomo jakie czynniki warunkują takie właśnie rozwiązanie ciąży, a dokładny termin porodu jak i jego przebieg zawsze pozostaną dla przyszłej mamy zagadką.

Autor: Maria Lepucka

Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

Jak rodzą się dzieci na przestrzeni czasu

Jak rodzą się dzieci na przestrzeni czasu?

Zastanawiałaś się jak rodziła Twoja babcia, jak Ty przyszłaś na świat, jak urodzą się Twoje …

14 komentarzy

  1. ja miałam szybki pierwszy poród. tzn, stosunkowo do innych pierworódek. 9:45 na porodówce z nieregularnymi skurczami co 15/20 minut, 11:30 synek już był na świecie. nie chciałam znieczulenia bo bałam się, że to wydłuży poród. wydaje mi się, że prysznic ostro przyspieszył sprawę

  2. ja tez po porodzie wstalam i poszlam wziasc prysznic. Generalnie po czulam sie jak przed:) byl to moj 1 porod 🙂

    • Maria Lepucka

      Kobiety po porodach fizjologicznych zazwyczaj błyskawicznie dochodzą do siebie. Oczywiście zależy to od przebiegu porodu, utraty krwi i rany na kroczu, ale zwykle nie ma problemu z tym, aby wstać, wykąpać się i zająć dzieckiem już 2 godziny po porodzie.

  3. Ja również byłam pierwiastka i mialam szybki porod ledwo co zdążyłam na porodowke 🙂 dzien wczesniej bylam u położnej i mnie straszyla, ze będą mi wywoływać, a urodziłam następnego dnia rano w dzień terminu 🙂 nie czułam skurczy dopiero te końcowe gdzie jeszcze myślałam, że to ból miednicy (miałam skorcze krzyżowe). Byłam mastawiona, że nie urodze. Pojechaliśmy do szpitala z myślą żeby coś zrobili mi z tym bólem pleców, a gdy weszlam na badania juz 10 cm i parcie. Wszystko dzialo sie tak szybko moze zaledwie w 2-3 h. Powiem brzydko, że mnie nieźle rozwalilo bo nawet nie zdążyli mnie naciąć ;( Na końcu jak powiedziałam, ze to moje pierwsze dziecko to położne oczy otworzyły ze zdumienia, ze tak szybko wszystko poszło heh

    • Niestety jednym z problemów, związanych z gwałtownym porodami jest ryzyko urazów u matki. Takie porody zdarzają się niezmiernie rzadko, zwłaszcza u pierwiastek.

    • Jakbym o swoim porodzie czytała 🙂 Bóle krzyzowe, i to mąż sie uparł, zeby mnie zawiezc juz do szpitala, bo ja tego z porodem nie łączyłam. I szybciutko urodziłam. Pierwsze dziecko, a ja mam skończone 36 lat. Jeszcze pielęgniarki krzyczały żebym tak nie parła, bo chyba za szybko coś mały wychodził. Skonczylo sie tylko lekkim peknieciem krocza, wiec ponoc dobrze. NIE MA REGULY 🙂

  4. Ja dostałam skurczy o 3.00 poszłam do położnej zrobiła mi ktg i kazała mi poczekać, przyjechał mój narzeczony leżałam na łóżku na sali strasznie mnie bolały skurcze więc narzeczony poszedł do lekarza. Zbadał mnie ginekologicznie i kazał czekać bo dopiero 2 cm rozwarcia, po badaniu zachciało mi się do wc poszłam a tu wody chlusnęły, lekarz przyszedł i znowu mnie zbadał powiedział że już jest 7cm rozwarcia i jeszcze mi wody poleciały. Ja leżałam w pokoju lekarza i krzyczałam z bólu a mój narzeczony poszedł mnie pakować. Juz tak bardzo krzyczałam że przyszła położna i mówi że koleżanka juz urodziła, pani sprząta sale porodową i ja ide. Było mi słabo myślałam że nie dojdę ale doszłam położyłam się na łóżku. Dostałam jeszcze jakieś papiery do wypełnienia, narzeczony czytal mi i zakreślał odpowiedź a ja mu mówiłam co ma napisać. Potem zaczelo się o 6.00 byłam na porodówce a 6.15 Milenka była z nami, waga 2650g i 52cm dostała 10 pkt. Miałam szyte krocze i po szyciu na sale, od razu mi przywieźli córcię

  5. Ja tez mialam pierwszy porod blyskawiczny. O19:30 odeszly mi wody a o 21:15 cirka byla na swiecie. Nie dojechalam nawet do szpitala todzilam w przychodni po drodze. Bole zaczely sie o 19:45.

  6. Mój pierwszy porod wyglądał następująco, nawet nie wiedziałam ze rodzilam tak naprawdę; ) w piątek 8.04 byłam rano na IP bo mnie cały brzuch bolał po czym odeslali mnie do domu bo brak skurczy i rozwarcia… tego samego dnia o 22 zaczęły się bóle krzyżowe Ale jako tako nie wiedziałam ze one tak wyglądają; ) o 1 w nocy się nasilily i doszło do tego ból ud… nie mogłam chodzić.Ale czekałam dalej. O 4 w noce skurcze zrobiły się regularne O 3-4 minuty. Obudziłam narzeczonego mówiąc ze chyba się zaczęło…. O 5 byliśmy na IP… byłam zbadana i miałam 5 cm rozwarcia;) o 6 położyli mnie na porodowke… O 6.50 przyszedł lekarz by zobaczyć jak się wszystko rozwija. Zapytał się czy chce coś przeciwbolowego po czym mnie zbadał i powiedział ze niestet nic nie dostanę bo już mam 9 cm rozwarcia. Przed 7 przyszla polozna lekarz i pielęgniarka po czym usłyszałam że godzina 7 i zaczynamy. O 7,14 synka miałam już przy sobie 😉

  7. Mój poród pierwszy wyglądał następująco. O 4 nad ranem zaczęły mi się saczyc wody pojechaliśmy na ip o 6 zostałam już położona na trak pogodowy. Lecz oprócz odejscia wód skorcze delikatne nieregularne. O 11.30 dostałam kroplowke na wywołanie. Od godz 15.00 bóle parte i o 16.00 córeczka była już z nami. Bez znieczulenia, ( nie mogłam dostać ze względu na maloplumytkowosc). Niestety krwotok i doszłam dopiero do siebie na drugi dzień jak przetoczyli mi krew i osocze. Mimo komplikacji i bolu to oczywiście nie zrazilam się do kolejnej ciazy:)

  8. Myślałam ze coś naukowego. A Tu zwykle historie opisane bez żadnych emocji. Nie jestem wredna ale jak pisać to pisać tak by to się fajnie czytało a nie jak ogłoszenie w gazecie.. każdy zna takie historie. Nie wiem czasem mam wrażenie ze na siłę chcesz znaleźć ludzi którzy tu zajrza.. bo normalnie w świecie nie chce się wracać..

    • We wpisach blogowych dzielę się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Treści oparte na wiedzy naukowej znajdziesz w dziale „artykuły”. W tym wpisie opisałam wydarzenia, które z mojego punktu wiedzenia były ciekawe i wyjątkowe. Oczywiście można się z tym nie zgadzać. Pozdrawiam.

  9. Ja jestem żywym przykładem kobiety co szybko rodzi. Pierwszy poród zaczął się odejściem wód chwile po 1 w nocy, za chwile pojawiły się skurcze 3:45 mały był na świecie. Czyli 2 godz 45 min
    Drugi poród również zaczął się odejściem wód. Obudziłam się o 5:55 i kiedy wstawałam odeszły mi wody. Po 5 min poczułam pierwsze skurcze ale nie były mocno bolesne aczkolwiek częste. Nie zdążyliśmy dojechać do szpitala… okolo 6:20 urodziłam synka w samochodzie zanim przyszła pomoc. Ma szczęście bez żadnych obrażeń. Maly jak już dotarliśmy na porodówkę dostał 10 punktów a ja czułam się wspaniałe. Całe szczęście do szpitala było blisko bo o ile odebrać sobie porodu nie miałam problemu to z łożyskiem bym nie wiedziała co zrobić. A myślałam ze takie porody tylko w filmach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.