Strona główna » Blog » Tylko mój brat mówi do mnie „siostro”

Tylko mój brat mówi do mnie „siostro”

Pielęgniarka i położna to dwa odrębne zawody. I żadna z nich nas jest siostrą, chyba, że dla swojego rodzeństwa (albo jeśli dodatkowo jest zakonnicą). Tak samo jak nie każdy lekarz to „doktor”. „Tylko mój brat mówi do mnie siostro” – plakietki z takim napisem nosi coraz więcej położnych i pielęgniarek. Dlaczego? Nie tyle w ramach protestu, co informowania pacjentów, że taki zwrot jest niewłaściwy i odbierany negatywnie. Rozumiemy, że będąc pacjentem można być zagubionym i nie do końca rozumieć środowisko, w którym nie przebywa się przecież na co dzień. Jak więc zwracać się do pracowników szpitala, aby uniknąć zakłopotania?

PROSZĘ PANI, PROSZĘ PANA

Pacjenci często mają problem z odnalezieniem się w nowym miejscu, jakim jest szpital. Każdy oddział rządzi się swoimi prawami, obowiązuje tam właściwy harmonogram wszystkich czynności i pracuje cały zespół ludzi, złożony z różnych specjalistów.

W szpitalu możesz spotkać między innymi położne, pielęgniarki, lekarzy, salowe, fizjoterapeutów, psychologów czy doradców laktacyjnych, a czasem także studentów i stażystów. Co więcej w każdym zawodzie spotkasz osoby obu płci. Po co więc komplikować sobie życie określeniami typu „siostro” (a mężczyzna jest siostrą czy bratem…?), czy też doktorze (a może ta osoba nie jest ani lekarzem, ani doktorem?). Zwrotami grzecznymi i uniwersalnymi są: „proszę pana”, „proszę pani”. Tyle wystarczy.

W drugą stronę też to działa! Szanuję swoje pacjentki, dlatego starszej pacjentki nie nazywam „babcią”, do młodszej nie zwracam się po imieniu, ani per „ty”, nikogo nie nazywam „siostrą”, bo siostry nie mam, a sama jestem nią tylko dla mojego brata.

TYLKO MÓJ BRAT MÓWI DO MNIE „SIOSTRO”

Tylko mój brak mówi do mnie „siostro”. Przynajmniej tylko jemu na to pozwalam. Kiedy rozmawiam ze starszą, zagubioną osobą ignoruję ten dziwny zwrot, wybaczam i pomijam milczeniem, ale z takimi osobami spotykam się w swojej pracy niezmiernie rzadko. Pozostałym pacjentkom i ich rodzinom zawsze zwracam uwagę. Nie obrażam się, nie odpowiadam niegrzecznie ani nie udaję głuchej (a wiem, że niektóre moje koleżanki tak właśnie reagują) ale zawsze informuję, że można się do mnie zwracać po prostu ‚proszę pani” lub „pani Mario”, co nieco rozluźnia atmosferę. Nie spotkałam się z negatywną reakcją na taką uwagę ale pewnie wiele zależy od sposobu, w jaki się to robi.

Moje koleżanki reagują różnie, czasem z uśmiechem, czasem z rozdrażnieniem. Kiedy do mojej koleżanki, położnej z wieloletnim stażem młodziutka pacjentka po porodzie zwróciła się „siostro”, ta żartem odpowiedziała: „dziękuję za komplement, ale wydaje mi się, że mogłabym raczej być pani matką, niż siostrą”. Czasem słyszę jak odpowiadają „nie jestem siostrą, jestem położną”. Pacjentka pyta zwykle „to jak się do pani zwracać?”, na co słyszą coś w rodzaju „tak, jak pani to przed chwilą zrobiła”.

Ostatecznie jeśli jakąś położną znamy lepiej możemy zwracać się do niej także zgodnie z tytułem zawodowym -jeśli jest magistrem położnictwa, może być „pani magister”, chociaż osobiście nie bardzo mi się to podoba, brzmi jakoś tak… śmiesznie. Czasem pacjentki mówią po prostu „pani położna”, też poprawnie i podkreślają, że wiedzą, do kogo się zwracają. (np. nie zostałam pomylona z lekarzem czy salową). W tym miejscu należy jednak dodać, że coraz częściej położne posiadają stopień naukowy doktora, a przy tym są i takie, które nadal nie posiadają wyższego wykształcenia!

Jedno jest pewne – żadna z nas nie kończyła szkoły przykościelnej. Obecnie położne kształcą akademie i uniwersytety medyczne w ramach studiów wyższych licencjackich, a potem magisterskich. Potem dostępne są różne kursy, specjalizacje. Mamy obowiązek ciągłego dokształcania się i aktualizowania wiedzy. Dlatego coraz częściej zwrot „siostro” odbierany jest jako obraźliwy przez ambitne i wykształcone położne. Wiele zależy od interpretacji.

PROFESJONALISTKA, NIE SIOSTRA

Zwrot „siostro” zwykle jest odbierany negatywnie, większości z nas źle się kojarzy z różnych powodów, głównie światopoglądowych oraz przekonania, że obniża to rangę zawodu i poddaje w wątpliwość profesjonalizm. Kiedyś rzeczywiście chorymi opiekowały się siostry (zakonne), był to rodzaj służby, powołania. Aktualnie ludźmi chorymi i starszymi opiekują się głównie pielęgniarki, a zawód położnej, który mam zaszczyt reprezentować (i na którym skupię się w dalszej wypowiedzi) jest zupełnie odrębny i inny jest jego charakter. Położna zajmuje się chorym noworodkiem lub kobietą chorą ginekologicznie, jednak większość naszych kompetencji wiąże się z opieką nad zdrowymi kobietami i dziećmi. Położna może np. prowadzić samodzielnie ciąże fizjologiczne, wraz z pełną ich diagnostyką (USG, KTG, badania laboratoryjne), przyjmować porody fizjologiczne w środowisku szpitalnym jak i domowym, prowadzić edukację przedporodową, przedkoncepcyjną i seksualną, sprawować opiekę nad noworodkiem. Jest profesjonalistką, wykonuje ważny i samodzielny zawód.

Większość położnych ma obecnie wykształcenie wyższe, są osobami świeckimi, wolałyby być postrzegane jako profesjonalistki, a nie „siostry”. Praca położnej w szpitalu na 12 godzinnych, wyczerpujących dyżurach jest trudna, odpowiedzialna i wciąż niedoceniana. Nie tyle przez same pacjentki (bo one często zauważają nasze zaangażowanie, wiedzę i pomoc) ale przez pozostałych personel medyczny. O ile starszej pani bez problemu wybaczamy „siostrę” o tyle na takie określenia ze strony chociażby lekarzy reagujemy, a przynajmniej powinnyśmy reagować natychmiast i zdecydowanie. Dla nich z pewnością żadna z nas nie jest „siostrą”, a taki zwrot w ustach lekarza jest przejawem kompletnej ignorancji i braku szacunku. Znajoma pielęgniarka z Warszawy, posiadająca stopień naukowy doktora opowiedziała mi kiedyś o zabawnej rozmowie z lekarzem, który zaczynał pracę na ich oddziale. Zwrócił się do niej „siostro”, odwróciła się i zapytała „a z kim rozmawiam”? (wcześniej się nie poznali). Lekarz odpowiedział „z doktorem X”, koleżanka spojrzała na jego identyfikator i oznajmiła: „coś się panu pomyliło, to ja jestem doktorem, a pan jest lekarzem i z pewnością nie jestem pana siostrą”.

PRACA, NIE SŁUŻBA

Bycie „siostrą” kojarzy się z misją, służbą, powołaniem. Dla mnie i wielu moich koleżanek jest to jednak praca, mająca być źródłem utrzymania, sprawiająca przyjemność, będąca wyzwaniem. Zależy nam na rozwoju zawodowym, doskonaleniu wiedzy i umiejętności. Też chcemy mieć prawo do kariery zawodowej, a nie pełnienia „posługi”.

Niestety media nie pomagają ani położnym ani pielęgniarkom w kreowaniu wizerunku tych zawodów w społeczeństwie. W popularnych serialach wciąż słychać zwrot „siostro”, a nasza praca jest pokazywana w sposób stereotypowy, nieprawdziwy i nieaktualny.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

Nie przegap

zwyczajny dyżur położnej w sali proodowej

Zwyczajny dyżur położnej w sali porodowej

Dotychczas na blogu dzieliłam się głównie swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Dla odmiany postanowiłam więc poprosić …

49 komentarzy

  1. Sporo w tym racji. Jednak, zwrot „Proszę Pani/Pana” jest chyba zbyt ogólny np. na korytarzu, jak jest większa liczba osób. Na sali, kiedy pacjent rozmawia z pielęgniarką/położną, jak najbardziej, ale przy większej liczbie osób, zwróciłbym się ‚Pani pielęgniarko (pielęgniarko?)”.

    • Maria Lepucka

      Przy większej grupie osób pielęgniarek też może być kilka, niemniej jednak zwrot „pani pielęgniarko” jest jak najbardziej odpowiedni i dobrze przyjęty.

      • Wydaje mi się, że to hasło ” tylko mój brat mówi do mnie siostro” jest wynikiem wielkiego niedowartościowania pań pielęgniarek, które zapragnęły by cały świat usłyszał o tym, że one już nie są żadnymi siostrami , lecz magistrami po zaocznych , unijnych studiach które musiały ukończyć, by podnieść swoją niedostateczną wiedzę do poziomu europejskiego. Drogie Panie Pielęgniarki, Siostry! Trudno wymagać od prostej kobieciny ze wsi by rozumiała potrzeby Waszego Ego które domaga się poklasku, podziwu i szacunku w zwracaniu się do Was. Dla takiej prostej kobiety słowo Siostra znaczy to samo co dla Was Pani Pielęgniarko czy Proszę Pani. Uważam, że niektórym przewraca się w głowach i zamiast koncentrować się na pracy i służeniu pacjentowi skupiają się tacy na tytułach. To przejaw kołtuństwa i tyle.

  2. Nic niemam przeciw temu , zeby pacjanci zwracali sie do mnie ;siostro, wykonuje zawod od ponad 20 lat i niemam zamiaru robic zadnej rewolucji, jest to bardzo cieply i wymowny zwrot.pozdrawiam kolezanki.

    • Maria Lepucka

      Ja od 7 lat jestem położną, siostrą od 25 ale tylko dla mojego młodszego brata. Czy posiadasz dyplom siostry i prawo wykonywania zawodu siostry? Jak myślisz czym różni się praca „siostry” od pracy położnej czy pielęgniarki?

      • dyplom siostry śmieszne….zwykłe czepialstwo.. „pani położno” to dopiero brzmi śmiesznie:) tak to chyba jest że jak ktos skończył studia to uważa się za najmądrzejszego w świecie…szczególnie dotyczy to młodych lekarzy, pielęgniarek itd. Starsi maja większy dystans do swojego zawodu… pozdrawiam pania Ania wpis powyżej:) Nikt nie neguje chyba w tych czasach faktu,że pielęgniarki i położne są dobrze wykształcone…. ?

        • Maria Lepucka

          Moim zdaniem zwrot „proszę pani/pana” zawsze jest na miejscu, zwłaszcza, że wśród nas są także mężczyźni. Czy położnego lub pielęgniarza również nazwałaby Pani „siostrą”? Sama zawsze przedstawiam się pacjentkom, z którymi mam kontakt i to rozwiązuje problem, zawsze mogą zwrócić się do mnie „pani Mario” i nie ma wątpliwości o kogo im chodzi.

  3. Swietny wpis, jak najbardziej popieram. Jestem młodą pielegniarka po wyzszych studiach i wybitnie drażni mnie zwrot „siostro”. Zawsze sie smiejemy z kolega, który również jest pielegniarzem z sytuacji, kiedy pacjent zwrócił sie do niego „bracie” 🙂 niestety tak jak Pani wspomniala, media również kreują wizerunek pielegniarek i położonych jako sióstr, a my ponosimy tego konsekwencje.

    • Maria Lepucka

      Zwróciła Pani uwagę na bardzo ważny aspekt – zwrot „siostro” jest bardzo dyskryminujący wobec mężczyzn, pracujących w naszych zawodach.

  4. Dodam jeszcze, ze tam gdzie pracuje lekarze mówią do pacjentów np. ” zawola pana pani pielegniarka”, nie używają zwrotu „siostra” i to mi sie podoba.

  5. Jestem pielęgniarkom od 12 lat , od 2 pracuje na oddziale kardiologii w Danii , tu nie ma takiego problemu . Nikt nie zwraca sie do nas : siostro ani proszę pani 🙂 Poprostu po imieniu !!! Proste i logiczne , czyż nie ???? To samo dotyczy lekarzy ,salowych czy rehabilitantów . Na korytarzu znajduje sie informacja dla pacjentów , korygowana każdego dnia , kto ma dyżór danego dnia . Moim obowiązkiem jest przedstawienie sie moim pacjentom , tak aby wiedzieli , kto się nimi zajmuje , proste i logiczne 🙂 tu nie ma nadmuchanych ” panów doktorów” którzy skończyli dopiero co studia , wszyscy jesteśmy dróżyną ,pracujemy razem , i zwracamy się do siebie po imieniu ,bez dodatkowych tytułów w Polsce to jeszcze niedoścignione marzenie , ale może kiedyś .. 🙂

    • Maria Lepucka

      Uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie. Sama, kiedy nawiązuję kontakt z pacjentką zawsze się przedstawiam, mówię jak mam na imię, kim jestem i czym się zajmuję. Większość pacjentek zwraca się do mnie „pani Mario”, co jak najbardziej jest formą akceptowalną.

    • Napisałaś coś wspaniałego, naprawdę! Co by to było gdyby tak do tych naszych nadmuchanych świeżo zdobytym dyplomem lekarzy czy pielęgniarek pacjenci zwracali się po imieniu? Strach pomyśleć, jaka byłaby obraza i jakie potępiające wywody pojawiałyby się potem na stronach internetowych i na łamach branżowych pism…… W Polsce się to nie zmieni, panuje powszechne „zadęcie” i poczucie własnej wielkości wraz z ważnością.

  6. Myślę, że przesadzasz.
    Zwracanie się do pielęgniarki „siostro” sprawia, że pacjent czuje sie bliżej z nią związany, dzięki czemu łatwiej mu zwierzyć się z rzeczy wstydliwych czy przetrwać upokorzenie. Upokorzenie – bo czy pokazywanie swoich części intymnych nim nie jest? A mówienie o sprawach wstydliwych? A gdy pacjentem jest ktoś samotny i potrzebuje po prostu bliskości?
    I jest to też zwrot mający korzenie historyczne, wróć proszę do notatek ze studiów.
    Nie ważne jest jakiego zwrotu się używa, ważne jest natomiast okazywanie szacunku. Każdy lekarz jest dla pacjenta „panem doktorem” i żaden lekarz nie ma z tym problemu. I nie mówię tu tylko o lekarzach medycyny, ale też o profesorach. Osobiście nie spotkałam też pielęgniarki, która miałaby z tym problem. Nie ważne czy były po liceach medycznych, po studiach I czy II stopnia, czy po doktoracie. Co więcej gdy pierwszy raz ktoś poza moim rodzeństwem mnie tak nazwał byłam dumna. Poczułam się doceniona, bo ktoś mi zaufał na tyle, by mnie tak nazwać.

    • Maria Lepucka

      Tytuł wpisu jest lekko humorystyczny. W rzeczywistości zwrot „siostro” nie ma nic wspólnego z poczuciem „braterstwa” (czy „siostrzeństwa” ;-)). Jest raczej kojarzony z siostrami zakonnymi, które kiedyś opiekowały sie chorymi.
      Obecnie jednak w szpitalach pracują osoby świeckie o różnych światopoglądach. Położne i pielęgniarki nie zawsze są kobietami. Jak wobec tego należy zwrócić się do pielęgniarza?
      Moim zdaniem zwrot „siostro” jest mocno archaiczny i zwyczajnie dyskryminujący, dlatego powinien zniknąć z polskich szpitali.

    • A do swojego ginekologa mówisz „bracie”, bo pokazujesz mu narząd rodny? A jak położny jest facetem to masz jakis pomysł?

  7. ja tam nie miałam pojęcia, że do pielęgniarzy i położnych zwracali się siostro/bracie(?). brzmi jak w filmie o początkach hip-hopu hehehhee. normalnie mówiłam na pan/pani. w sumie jak komuś przeszkadza, że tak mówią to niech właśnie od razu pacjentowi powie i tyle. myślę, że to wszystko zależy w jakim mieście czy środowisku. u mnie nikt tak nie mówił na oddziale.
    do lekarza mówię panie doktorze/pani doktor ale to raczej forma grzecznościowa i tyle. w pracy czasem mówią do mnie pani profesor chociaż nie mam profesora, nie wymuszam żeby ktoś tytułował mnie paną magister, po prostu PANI wystarczy. ale jak ktoś koniecznie chce to co mi tam 🙂 może tak im wygodniej

  8. a ja co prawda nie jestem zbyt długo położną raptem 3 lata w zawodzie, natomiast nie mam nic przeciwko temu żeby pacjentki zwracały się do mnie „siostro” bo to nie jest zwrot obraźliwy, tak się zwyczajowo przyjęło i nie umniejsza to mojemu wykształceniu. Natomiast co mnie irytuje to jak lekarz zwraca się do mnie siostro – jego siostrą nie jestem!

    • Maria Lepucka

      Zwrot „siostro” nie tyle oznacza braterstwo, co jest archaicznym zwrotem nawiązującym do historii. Kiedyś chorymi opiekowały się „siostry” – zakonnice bez wykształcenia medycznego. Z obu względów współczesne położne i pielęgniarki nie lubią tego określenia.

  9. Zgadzam sie z Joanna. Dystans w zawodzie medycznym jest bardzo wazny. Pacjenci odzierani sa ze wstydu a zwrot siostro jest polska tradycja.
    Ale zarezerwowana dla pacjentow. Lekarzom rowniez nie pozwalam tak sie tytulowac. Rowniez jestem po studiach IIgo stopnia i kiedy chory potrzebuje bliskosci -zwracanie sie do pielegniarki jak do pani z sklepie przy kasie „prosze pani ” wcale mu nie pomaga bo tworzy bariere komunikacyjna. W innej sytuacji sa polozne pracujace z wlasciwie bardziej klientami niz pacjentami. Choc teraz obowiazuje juz zwrot klient zamiast pacjent. Polozna faktycznie pracuje glownie z osobami zdrowymi. Rzadko zdarzaja sie cierpiacy lub terminalnie chorzy chyba ze mowimy o poloznej z oddzialow ginekologicznych czy patologii noworodka lub neonatologii czy OCP nie potrafie sie postawic namiejscu poloznej macie moim zdaniem lzejszy zawod. Z ogromem ludzkich cierpien,chorob smierdzacych, zabiegow odzierajacych ze wstydu czesciej spotyka sie pielegniarka. I to uczy pokory. Bo nie to jak ktos mnie nazywa swiadczy o mojej zyciowej madrosci czy inteligencji. Madroscia dla mnie jest unizyc sie bedac wyzej.

    • To wszystko zależy od człowieka, sama jestem osobą, która nie lubi się spoufalać i wprost nie znoszę naruszania mojej osobistej przestrzeni (jakieś 50 cm wokół mnie). Dla mnie zwracanie się do obcych proszę pani (w obie strony) jest najlepszym rozwiązaniem. W przypadku osób, które wchodzą ze mną w zbyt bliski kontakt moje zaufanie maleje. Sama nie nazwałabym pielęgniarki siostrą, bo sama bym sobie tego nie życzyła. Z drugiej strony zwracanie uwagi kobiecie w ciąży, często wśród świadków i bez wytłumaczenia też jest według mnie brakiem wychowania i empatii – ponieważ taka kobieta może poczuć się 3x bardziej urażona niż powinna ze względu na swój stan.

    • Brawo Justyna. Nic dodać nic ująć!

    • Maria Lepucka

      Pacjent nie musi zwracać się do Ciebie „proszę pani”. Ja chcąc skrócić dystans po prostu się przedstawiam. Mówię do swoich pacjentek z uprzejmością i życzliwością „pani Aniu”, „pani Zosiu”, one zwracają sie wtedy do mnie dokładnie w ten sam sposób: „pani Mario, pani Marysiu”. Relacja z szacunkiem ale i życzliwością, która ułatwia trudną sytuację pacjentki. Zawsze też można zapytać czy pacjentka wyraża zgodę na taką relacje, co przy okazji jasno mówi, ze również na to zezwalamy i nikt nie czuje się skrępowany.

  10. Panie po studiach nie rozumie chorych starszych osób ,same gwiazdeczki

  11. W pełni popieram autorkę artykułu!
    Idąc do szpitala rodzić, zastanawiałam się jak mam zwracać się do położnych i przez gardło nie chciało mi przejść „siostro” – ostatecznie zostało „proszę pani” i „pani położna”, a do lekarzy „panie doktorze”/”pani doktor” bez wnikania w tytuły.
    Być może moje obiekcje przed „siostrą” wynikają z faktu, że mam tylko braci, ale szczerze nie wyobrażam sobie mówić do obcej osoby w ten sposób. Druga sprawa biorąc pod uwagę stosunek do drugiego człowieka i jego wykształcenie (nie tytuły, ale specjalność), zwracanie się do położnych, pielęgniarek per „siostro” jest wg mnie brakiem szacunku.

    • Pani Kasiu,nie mam nic przeciwko ,aby pacjenci zwracali sie do mnie „Prosze Pani” Czy Pani magister”,chcę tylko powiedzieć ,że zwrot”siostro” „siostrzyczko” mi absolutnie nie przeszkadza.Nigdy ale to nigdy nie zwróciłabym uwagi osobie która w pracy zwraca sie do mnie siostro,starsi ludzie bardzo często mnie tak nazywają i jest mi bardzo miło.Pozdrawiam wszystkich moich pacjentów….sistra Ania

    • Miliony ludzi przez całe dziesięciolecia zwracały się tak do pielęgniarek, które jakoś nie przyjmowały tego słowa za obrazę i wielki brak szacunku. Uważam, że to całe zamieszanie o słowo siostra wynika z walki pielęgniarek i położnych o podniesienie prestiżu własnego zawodu i co za tym idzie otwarcie sobie drogi do większych stawek wynagrodzenia. Ja życzę Paniom Pielęgniarkom wielkich zmian – przede wszystkim kontraktów dla Was Wszystkich i naprawdę dużych pieniędzy za Waszą ciężką pracę w której nigdy nie ma czasu na wielokrotne przerwy i pięć kaw, telewizję i wielogodzinne przesiadywanie na kanapie w dyżurce, a już broń Boże na palenie papierosów! Za pracę w której nie macie czasu by usiąść nawet na chwilę ,bo przecież każdy pacjent którym się opiekujecie musi być umyty, przebrany, nakarmiony i właściwie zaopatrzony….

  12. a tak sie milo czytalo Twoj blog …. do tego artykulu…. w zyciu bym nie przypuszczala ze to jakis problem dla kogokolwiek. nie choruje i ciesze sie tym, ale pamietam ze jak rodzilam dzieci, to mowilam „siostro” i jakiegos wielkiego oburzenia z tego powodu nie pamietam. widocznie czasy sie zmieniaja nie tylko jesli chodzi i kobiety na porodowkach , ktore maja lepiej a wciaz narzekaja, a rowniez o personel, tez ma lepiej i zaczelo sie szukanie dziury w calym. nie wiem komu przeszkadzal zwrot „siostra”, ale ok. bede juz wiedziala ze to nie wypada, gdy pojde kiedys do szpitala. mam jednak mame, starsza pani ktora zawsze jak tylko siegnie pamiecia , mowila w szpitalach i przychodzniach „siostro” i jesli ktos jej zwroci uwage w sposob z plakietki, to jak ja znam – zatnie sie i nie powie juz nic. wiec drogie siostry , bracia , przed magistrem i po magistrze, dyplomowane i bez dyplomu – zachowujcie w tym wszystkim troche zdrowego rozsadku zanim sie nabzdyczycie o jedno slowo. przypominam ze chodzi wam o dobro pacjenta – nie o urazona dume z powodu wyrazu.

    • Maria Lepucka

      Pani Małgorzato wspomina Pani, że nie zdawała sobie sprawy, że zwrot „siostro” jest źle odbierany. Wobec tego cieszę się niezmiernie, że mój artykuł to uświadomił, bo właśnie to było jego celem i nawet nie przypuszczałam, ze wzbudzi o tyle emocji. Jak wspomniałam ja się nie obrażam, z uśmiechem mówię jak można się do mnie zwracać, a starszych pań nie chcę dodatkowo stresować i pomijam ten zwrot milczeniem. Jednak są osoby, które reagują w nieprzyjemny sposób, mimo, że takie zachowanie ze strony położnej czy pielęgniarki nie powinno mieć miejsca. Jeśli będziemy o tym więcej mówić/pisać być może świadomość społeczna wzrośnie i wszyscy będą zadowoleni 😉

  13. Bardzo dobry artykuł ! Lubię jak pacjenci zwracają się do mnie „pani Agnieszko”. Mam wrażenie wtedy,czuję,że darzą mnie zaufaniem i szanują . Na szczęście w mojej pracy lekarze mówią o nas pielęgniarki,nie słyszałam,by jakaś siostra z nami pracowała !

  14. Myślę, że na posiadany tytuły zwracają uwagę głównie osoby młode, tuz po osiągnięciu jakiegoś stadium swojej edukacji, które pragną ten dorobek podkreślić. Sama tego doświadczyłam i mimo wiedzy o mechanizmach działania takich wzmocnień, nie zdołałam się od tego uwolnić 🙂 Minęło z czasem, kiedy to pacjenci pokazali mi, że to nie to jak mnie tytułują sprawia, że moja praca jest ceniona lub ważna, a ja z niej satysfakcję.
    Ja, mając 35 lat (czyli najstarsza nie jestem) zwracam się do pielęgniarek w różny sposób- do tych milszych, które bardziej cenię „siostro”, do tych zdystansowanych „per pani”. Zwrot „siostro” często nie jest jak pisze autorka wyrazem braku uszanowania profesjonalizmu i wiedzy, ale właśnie wyrazem sympatii. Nota bene autorka nie może pisać, czego wyrazem jest posługiwanie się takim zwrotem, ale jedynie jak to jest przez nią odbierane i właśnie nad tym powinno się może zastanowić. Dlaczego ciepły i zmniejszający dystans termin ‚siostro’ budzi takie nastawianie? Skąd to poczucie, wymóg wręcz podkreślenia wykształcenia i uznanie dla tytularności? Czy to w pracy pielęgniarki, która jednak pełni służbę medyczną przy chorym, jest najważniejsze?

    Jeżeli tak, to ja chyba wolałaby opiekę pielęgniarki/położnej mniej wykształconej, która na słowo siostro uśmiechnie się do mnie i która nie będzie traktowała swojego zawodu w kategorii modnych rozwojowo trendów zawodowych, a bardziej skupi się na mnie jako osobie wymagającej pomocy/pielęgnacji.

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Pani Anno,
      myślę, że nieporozumienie w dużej mierze wynika z tego, że większość osób, używających zwrotu „siostro” nie ma pojęcia skąd on pochodzi. Jest to doniesienie do czasów, kiedy pacjentami opiekowały się niewykształcone zakonnice. Dziś większość położnych jest doskonale wykształcona, świecka, a wiele z kościołem katolickim nie chce mieć nic wspólnego i taki zwrot może być nie tylko irytujący ale też odebrany jako obraźliwy.
      Poza tym wizerunek społeczny położnej bardzo przeszkadza w karierze zawodowej – mamy do niej prawo tak samo jak każdy inny człowiek. Dopóki dla pacjentek będziemy „siostrami” (zakonnymi, miłosierdzia, rodzonymi, przybranymi??), dla mediów istotami bezwolnie i grzecznie wykonującymi zlecenia lekarza, a dla dyrektorów szpitali „personelem średnim” o jakiejkolwiek karierze nie moze być mowy, a położnych w Polsce wkrótce zabraknie.
      Dlaczego głównie młode osoby zwracają uwagę na takie „szczegóły”? Dlatego, że maja plany i ambicje, dlatego, że nie chcą pracować w „służbie zdrowia”, a profesjonalnej opiece medycznej. Położna to nie koleżanka, która w czasie porodu trzyma za rękę (chociaż oczywiście wspiera swoje pacjentki na poziomie emocjonalnym). To przede wszystkim wykształcona i wciąż podnosząca swoje kwalifikacje profesjonalistka, odpowiedzialna za zdrowie i życie matki i dziecka. Położne dają swoim pacjentkom znacznie więcej niż tylko opiekę medyczną, dają wsparcie, motywują, edukują. Jednak większość NIE chce być siostrami.
      Obecna sytuacja nie zachęca położnych do podnoszenia kwalifikacji, bo nie ma żadnych czynników motywujących. Sama Pani wspomniała, że woli Pani mniej wykształconą ale uśmiechniętą położną, do której można mówić „siostro”. Czy pomyślała Pani o tym, że w rękach położnej pozostawia Pani wartość najwyższą – życie swoje i swojego dziecka? To naprawdę mniej istotne?
      Większość położnych nie toleruje lub co najmniej nie lubi zwrotu „siostro”. Wpis miał służyć przede wszystkim uświadomieniu tego faktu. Niektóre osoby zareagowały negatynie – oczywiście mogą nadal tego zwrotu używać. Część położnych zwróci im uwagę, inne przemilczą, innym będzie to obojętne.

  15. Trafiłem tu przypadkiem, przeczytałem i pozwolę sobie wtrącić trzy grosze – tym być może cenniejsze że napisane ze szpitalnego łóżka na kardiologii. Na początek dwie moim zdaniem zasadnicze sprawy. Primo – szanowna Pani Mario – myślę, że nie ma Pani legitymizacji do wypowiadania tak zdecydowanych opinii w imieniu wszystkich przedstawicielek i przedstawicieli swojego zawodu. Polemika pod Pani wpisem prowadzona przez Pani koleżanki po fachu jest tego najlepszym dowodem. Secundo – powołuje się Pani na historyczne konotacje potocznego tytułu „siostra” i w nich dopatruje się obniżenia prestiżu trudnego zawodu pielęgniarki. Być może Pani o tym nie wie choć wydaje mi się to niemożliwe u osoby tak doskonale wykształconej, że większość z pacjentów nie ma absolutnie najmniejszego pojęcia jaka jest genealogia tego tytułu. Co z tego wynika? Otóż w ich ustach nie może to mieć nawet cienia negatywnego wydźwięku. Co więc ma na myśli pacjent wołając „siostrę”? Woła o pomoc. Najczęściej wobec braku własnej rodziny na miejscu czyni członkiem tej rodziny tą osobę do której czuje największą bliskość i zaufanie i która w tej trudnej najczęściej chwili jest jedynym oparciem. Chce Pani zrównania traktowania z lekarzem? Dlaczego chce Pani zrobić swojej grupie zawodowej taką krzywdę. Pacjenci lekarzy nie szanują, oni lekarzy się boją a to zasadnicza różnica. Chce Pani żebyśmy się was bali? Taki szacunek sprawi Pani przyjemność?
    Bywałem w szpitalach wcześniej i jestem też teraz. Mam 35 lat i uważam się za człowieka wykształconego. Nigdy nie poważyłbym się na deprecjonowanie pracy siostry czy też brata 😉 i nie dostrzegam niczego podobnego u moich towarzyszy niedoli. To „siostro” jest ciepłe, pełne wdzięczności i często tak intymne jak tylko może być uczucie którym dwoje obcych ludzi łączy choroba. Nie spotkałem się również z tym aby zwrócono mi uwagę o niestosowne zwracanie się. Panie mimo że często jest on podszyty zmęczeniem to jednak mają uśmiech na twarzy i robią dla nas co tylko możliwe by pomóc w tych trudnych dla nas chwilach. Proszę się nie obrażać ale Pani wpis odbieram troszkę jako małostkowy a troszkę jako podyktowany brakiem poczucia własnej wartości. Jeśli dla Pani ważniejszy jest sposób tytułowania od emocji które temu towarzyszą to obawiam się że źle Pani obrała drogę zawodową-zapewne bardziej słuszne byłoby realizowanie się w dyplomacji. I już tylko na koniec jedno spostrzeżenie – od jakiegoś czasu w różnych grupach zawodowych pojawiają się ruchy rewolucyjne walczące o lepsze „coś” dla swoich kolegów i koleżanek. Najczęściej w tych ruchach nie walczą co którzy najciężej pracują ale co co najgłośniej krzyczą. Co symptomatyczne – często działanie rewolucji w pierwszej kolejności powoduje rozłam w całym społeczeństwie grupy zawodowej której owa rewolucja ma pomóc.
    Z góry przepraszam za ewentualne błędy i zagubioną interpunkcję. Wystukałem tą przydługą perorę na ekranie telefonu – straszna to mordęga…

    • Maria Lepucka

      Panie Jakubie,
      blog to miejsce moich osobistych przemyśleń, więc z pewnością nie wypowiadam się w imieniu wszystkich. Sądzę jednak, że w imieniu większości położnych. Nie znam żadnej, której odpowiada zwrot „siostro” (ani takiej, która chciałaby być kojarzona z pielęgniarką, swoją drogą).
      Zgadzam się, że większość pacjentów zapewne nie zdaje sobie sprawy skąd wywodzi się zwrot „siostro”. Jednak niewiele osób wie także kim jest położna i czym się zajmuje. „Siostry” kojarzone są jedynie z rolą pielęgnacyjną, opiekuńczą, osobą, będącą w hierarchii szpitalnej niżej od lekarza (nawet jeśli ktoś się go boi, jak Pan wspomniał). „Siostrę” nawet jeśli ceni się i szanuje to zwykle za troskę, uśmiech i za to, że zastrzyk nie bolał 😉 To oczywiście bardzo cenne i ważne. Jednak oprócz bycia empatycznymi, życzliwymi i wspierającymi, jesteśmy także profesjonalistkami, osobami wykształconymi, z ogromną wiedzą i możliwościami. Czy Polki chciałyby, aby ich ciąże prowadziły „siostry”? Wydaje mi się, że w rękach dobrze wykształconej specjalistki – położnej, czułyby się dużo lepiej.
      Moja koleżanka, pracująca w sali porodowej przytoczyła ostatnio doskonały przykład: kiedy zaczął się drugi okres porodu, pacjentka powiedziała do niej „siostro to chyba już, proszę zawołać lekarza, bo rodzę”. Koleżanka złapała pacjentkę za rękę i odparła „spokojnie, ja nie jestem siostrą, jestem położną i przyjmę poród, jest pani ze mną bezpieczna”.
      Odnośnie lęku, o którym pisze Pan na końcu („pacjenci lekarzy nie szanują, oni się ich boją”), myślę, że wynika to w pewnym sensie ze świadomości, że w ręce lekarza człowiek oddaje swoje zdrowie i życie. Położnym powierza się często dwa życia jednocześnie, spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. Wiedza, doświadczenie, profesjonalizm są wtedy najważniejsze. Oczywiście nie sposób towarzyszyć kobiecie w najważniejszych chwilach życia bez empatii, cierpliwości i życzliwości – właśnie dlatego, że nie chcemy wzbudzać strachu, chcemy budować zaufanie i dawać poczucie bezpieczeństwa.

      • Co do hierarchii dla mnie nie liczy się tytuł naukowy od dawna bo widzę ze nierzadko byle obszczymurek ma więcej rozumku od tzw. profesorów.”Wybitny” profesor onkolog co twierdzi że powinno stosować się zawsze i tylko oficjalne metody nowotworów jest poniżej obszczymurka co o onkologii nie ma zielonego pojęcia ale po prostu stwierdza że się na tym nie zna wiec nie będzie się na ten temat wyrażał.Dogmaty nie tylko medyczne to jest coś co dyskwalifikuje wielu pseudonaukowców.

  16. Ludzie są ignorantami, a chcą, żeby ich traktować dobrze i z szacunkiem. Nie wyobrażam sobie, żebym miała do położnej powiedzieć „siostro”, jak można tak sie odnosić do nieznajomej właściwie osoby. Zwykle dobre i chcącej pomóc ale bez przesady – przecież to pracownik służby zdrowia, a nie nasza koleżanka. Do położnego czy pielęgniarza jak sie wtedy mówi? Bracie, czy siostro?

  17. Wpis utwierdza mnie w przekonaniu, że wiele osób (nie wszystkie) pracujących w służbie zdrowia ma dziwną potrzebę dowartościowania się i brak poczucia własnej wartości. Stąd się biorą pielęgniarki oburzone zwrotem „Siostro” czy lekarze na siłę udowadniający że pacjent szukający informacji w internecie, który niekoniecznie jest zwykłym hipochondrykiem lub wszechwiedzącym gburem a zwykłym zatroskanym o własny stan zdrowia człowiekiem jest przez nich postrzegany jak człowiek którego wszystkie jego diagnozy są błędne i trzeba mu na siłę wmówić że to nic wielkiego lub całkiem co innego. Ludzie opamiętajcie się, zwracajcie uwagę na to JAK ktoś do Was się zwraca a nie koniecznie tylko na to co mówi – większość ludzi mi znajomych używa zwrotu „siostro” z szacunku a nie jego braku.

    Jak ktoś już wyżej wspomniał, zwrot siostro pozwala na łatwiejsze złamanie strachu czy zwierzenie się z rzeczy wstydliwych/upokarzających. Ponadto jest to Polska tradycja.

    Świat dąży w kierunku, że nikomu nic nie będzie wolno powiedzieć bo się obrazi. Rośnie nam generacja ludzi płaczliwych, wymagających i kompletnie nieszczęśliwych.

    • Jest Pan tego pewny? Spróbowałam przenieść to, co Pan pisze np. na moją sytuację. Moją ciążę prowadzi położna, wspaniałą specjalistka. Nie wyobrażam sobie powiedzieć do niej np. gdy wykonuje USG mojej ciąży „i jak siostro, widzi siostra płeć”? Czemu? Bo przynajmniej w mojej głowie „siostra” to personel średni. Docenia się ciężką pracę, empatię i miły uśmiech ale raczej nie wiedzę i umiejętności profesjonalisty z wyższym wykształceniem i czasem nawet stopniem czy tytułem naukowym. Niby dlaczego do lekarza, który ma wykształcenie na poziomie magisterskim mam mówić „doktorze”, a do położnej nawet ze stopniem doktora „siostro”? Moją położną darzę dużo wiekszym szacunkiem niż lekarza, który prowadził moją pierwszą ciążę i to nie tylko dlatego, ze jest dużo milsza i cierpliwie odpowiada na wszystkei moje pytania zamiast zbyć mnie po 15 minutach i skasowaniu odpowiedneij sumy ale właśnie dlatego że ma dużo wiekszą wiedzę, proponuje mi rozwiazania dostosowane do moich potrzeb, zindywidualizowane, rozsądne, nie jestem tylko kolejnym numerem pesel z tygodniem ciąży. Własnie z pwoodu szacunku nie powiedziałabym do niej „siostro, bo to się kojarzy z czasami, kiedy położne miały średnie wykształcenie i asystowały lekarzom, którzy do nich mówili „siostra zrobi to czy tamto”. Takie są moje skojarzenia.

    • A moim zdaniem właśnie poczucie własnej wartości polega na tym miedzy innymi, żeby potrafić sprzeciwić się takim zwrotom, które nas urażają. Dlaczeggo uważa Pan, że pielęgniarka ma taką sytuację pokornie znosić? Być może dlatego, że o opiece medycznej nadal pisze Pan przestarzale „służba zdrowia”. Może Pan chciałby widzieć usłużne i pokorne siostry, ja wole profesjonalne, odpowiedzialne i kompetentne pielęgniarki i położne.

  18. Przyznać muszę, ze zdziwił mnie trochę ten artykuł. Muszę w związku z tym wtrącić swoje „trzy grosze”. Nigdy nie pomyślałabym, że można pacjentom mieć za złe mówienie do pielęgniarki „siostro”. Przecież zwrot ten nie nosi ze sobą złych intencji. … Jest to forma zwyczajowa, funkcjonująca od dawna, jak mówienie do lekarza „doktorze”, czy do nauczyciela w liceum „profesorze” itp. O tym mówi SJP. Kiedyś pielęgniarki i położne nosiły na głowach odpowiednie czepki z charakterystycznymi dla zawodu paseczkami. Więc wiadomo było do kogo mam, jako pacjent, zwrócić się. I to było wyróżniające – w sposób jak najbardziej pozytywny, w moim odczuciu. Bo zawód ten jest zawodem szczególnym, wymagającym powołania. A dziś panie lekarki, panie pielęgniarki czy panie salowe itd, wyglądają praktycznie jednakowo, ubrane w białe fartuchy. Więc pacjent, widząc grupę ubranych na biało pań, aby nie przyglądać się wnikliwie identyfikatorom na fartuchach, powie „siostro”, aby zwrócić uwagę pielęgniarki, powie „pani doktor”, jeśli zwraca się do lekarki itd… i tak jest łatwiej, i nic w tym niewłaściwego nie widzę. Śmieszniej chyba byłoby, gdyby musiał powiedzieć „pani pielęgniarko”, pani położno”, „pani lekarko” czy „pani salowo”… 🙂 . Jako nie-pacjent powiem „proszę pani”, ale jako pacjentka chcę powiedzieć „siostro”, bo taka forma zmniejsza dystans w relacji pacjent-pielęgniarka/położna, i jest dla osoby chorej, zdanej w jakimś sensie na personel medyczny, niezwykle ważne. I to panie pielęgniarki powinny rozumieć najlepiej. No cóż, być może to ja czegoś nie rozumiem… Z wielkim szacunkiem dla Waszej, niewątpliwie trudnej, pracy!

    • Zwykły nauczyciel nazywany profesorem, zwykły lekarz medycyny doktorem. Dlaczego na pielęgniarke czy położną mówi się siostro i w jaki sposób miałoby to być nobilitujące? Moja mama jest pielęgniarką, dla niej to urażające, ona pracuje w tym zawodzie od 30 lat i czasem opowiada mi jakie zdanie o pielęgniarkach mają osoby zwracające się do nich siostro… najogólniej rzecz ujmujac jest to tak, że siostra to ta miła kobiecina bez wyższego wykształcenia co prosty zastrzyk zrobi, tabletkę poda, tyłek umyje. A wiedzę to ma doktor. Mama teraz opiekuje się pacjentami w domach dośc czesto i ostatnio jeden z jej pacjentów nie posłuchał jej zaleceń i tak trafił do szpitala. Czemu nie posłuchał? Tłumaczy że „co tam siostra może wiedzieć doktor mi tłumaczył inaczej (w międzyczasie zalecenia się zmieniły bo sytuacja się zmieniła. ale przecieć siostra jest od zastrzyku a lekarz od myślenia).
      I można sobie by było pisać że pielęgnairki są niedowartościowane, ale właściwie czemu mają być pokornymi cielakami które nie wymagają szacunku do siebie?

  19. Bardzo stronniczy artykuł, który tylko pokazuje jak bardzo negatywnie jest pani nastawiona do pacjentów. Mówienie per siostro jest miłym i ciepłym zwrotem. Osoby starsze i dzieci często zwracają się per siostrzyczko i nikt nie powinien mieć o to pretensji. Pacjenci idąc do szpitala są często smutni i zagubieni,nie mają na myśli lekceważenia nikogo,bo od zawsze była to forma grzecznościowa. Większość pielęgniarek i położnych nie ma żadnego wyższego wykształcenia. Ponadto, w czasie studiów 3 miesiące spędzają panie na uczelni,a pozostały czas w szpitalu zmieniając prześcieradła i ucząc się podstawowych czynności medycznych typu wkłucia dożylne.Robiłam ostatnio badania pacjentkom oddziału ginekologii i rozmawiałam na temat zawodu położnej z panią,która opiekowała się dziewczętami robiącymi praktyki. Miała zdecydowanie więcej pokory niż Pani,ale widać to przychodzi dopiero z wiekiem. Mam nadzieję, że jeszcze Panią tego nauczą. Gdyby do mnie jakaś położna odezwała się,że ona jest doktorem, a ja tylko lekarzem odpowiedziałabym jej,że doktorat robiła chyba ze zmieniania pampersów… Pozatym, uważam,że taka odzywka byłaby zwyczajnie chamska że strony kogokolwiek.Położne i pielęgniarki wykonują polecenia lekarza-tak było od zawsze i dobrze pani o tym wie. Wy nie ponosicie odpowiedzialności za diagnostykę i leczenie. Podajecie leki o których przepisaniu decyduje lekarz i opiekujecie się pacjentami których leczą lekarze,a nie wy. Nie neguję ważności tego zawodu, ale nie jest i nie będzie on zawodem równorzędnym, bo poziom nauki,czas jej trwania i zakres są kompletnie różne. Położne i pielęgniarki są oczywiście bardzo potrzebne i pomagają lekarzom i pacjentom. Ale pacjenci oczekują od Was uwagi i opieki,a nie tytułów. Pozdrawiam i życzę więcej pokory

    • Maria Lepucka

      W Pani wypowiedzi nie tylko ten zwrot jest w moim odczuciu zdecydowanie lekceważący, ton wypowiedzi złośliwy, a przy okazji pokazuje Pani „jak bardzo jest negatywnie nastawiona” do położnych i pielęgniarek. Oba zawody są całkowicie samodzielne i osoby je wykonujące ponoszą pełną odpowiedzialność za wykonywane czynności, nie odpowiada za nie lekarz, z którym współpracują. Sama jestem położną, nie pielęgniarką i uważam, że zawód położnej jest zdecydowanie bardziej samodzielny i odpowiedzialny. Żadna położna nie powinna wykonywać poleceń jakiegokolwiek lekarza, a zlecenie MOŻE wykonać, jeśli uzna je za słuszne. Jeśli są niezgodne z jej wiedzą, może odmówić ich wykonania, bo ma swój rozum i ponosi osobiście odpowiedzialność.Położne wbrew Pani (braku) wiedzy raczej nie zmieniają pampersów i prześcieradeł (w Polsce wciąż sie takie sytuacje zdarzają, bo nie zatrudnia sie osób odpowiedzialnych za takie czynności, a lekarzowi przecież korona by z głosy spadła). O kształceniu położnych nie ma Pani pojęcia, a z tego co wiem, praktyki wakacyjne na pierwszych latach studiów lekarskich obejmują podstawowe czynność pielęgniarskie (przed odbyciem tych praktyk studenci bronią się rękami i nogami pewnie z powodu wrodzonej „pokory” 😉 ).

    • A skąd może Pani wiedziec czego oczekują pacjenci? Ja od swojej położnej oczekiwałam wiedzy, empatii i profesjonalizmu, wybierając ją kierowałam się jej wykształceniem i zakresem udzielanej pomocy. W końcu to osoba, która prowadziła moją ciążę! Byłam bardzo zadowolona, więc lekarza ginbekologa odwiedziłam 1 raz w każdym trymestrze i tylko dlatego, że połozna uznała, ze powinnam. Z wizyty u konowała nie wyniosłam NIC. Zrobił USG spojrzal w karte i pytał czemu nie chodzę częściej do lekarza, za każdym razem powtarzałam, ze moją ciążę prowadzi położna- patrzył na mnie jak na idiotkę i pytał „jak to” – taką ma wiedzę jak i Pani o kompetencjach położnej. A to połozna dała mi poczucie bezpieczeństwa, ogrom informacji, potem opiekowała się mna w domu po porodzie i moim maluszkiem, a ja w tym czasie nadal nie musiałam odiwedzać ani ginekologa ani pediatry. Kiedy synuś skończył 6 tygodni bardzo brakowało nam Położnej, bo pediatra był takim ignorantem jak większość lekarzy, każde dziecko to dla niego nuimer pesel i kolejny kaszel czy szczepienie.
      Niewiele kobiet w Polsce ma taką świadomość i korzystają „tradycyjnie” z lekarzy, uważając ich za bardziej kompetentnych, zresztą oni też się za takich uważają, sa zarozumiali, w położne zwykle skromne i pokrone, niestety za bardzo. Mnie do opieki położnej zachęciła siostra, która swoje dzieci rodziła w Danii- trzy ciąże i porody prowadzone w 100% przez cudowne, samodzielne położne, lekarza nie widziała na oczy, oni tam nie wchodza w drogę i kompetencje położnym. Pogrzebalam troche w internecie bo jej zazdrościłam i okazało się, że w Polsce też jets to mozliwe. Co prawda mało gdzie i w dużych miastach tylko ale DA SIĘ. U nas właśnie tacy chamscy i agresywni lekarze próbują podcinać położnym skrzydła, osmeiszac je, to załosne!
      Pani Mario, ja życzę Pani dalszego rozwoju i zdecydowanie jak najmniej pokory w stosunku do lekarzy. Widać, że czują zagrożenie i słusznie, bo Wasze usługi są na dużo wyższym poziomie.
      Modlę się, żeby moja kolejna ciąża była też fizjologiczna i żebym nie musiała oglądac nadąsanych konowałów.

  20. Mój teść leży właśnie w szpitalu. Ma 76lat jest schorowanym człowiekiedy, który całe życie ciężko pracował. Personel o min mówi „dziadek”. Nawet tak ma podpisane leki. Nie inaczej zwracają się pracownicy opieki społecznej. Wiec akcje nauki szacunku do innych proponuje zacząć od siebie!

    • Maria Lepucka
      Maria Lepucka

      Nazywanie położnej (czy nawet pielęgniarki) siostrą jest nie na miejscu. Natomiast nazywanie starszego pacjentka „dziadkiem” jest już wręcz niedopuszczalne i karygodne, bo o ile pacjencji są różni i wywodzą się z różnych środowisk, o tyle pracownicy opieki medycznej powinni reprezentować pewien poziom kultury osobistej i szacunku do drugiego człowieka.

  21. Tylko w Polsce oczekujemy tytułowania się, wielkie mi pielęgniarki ze świadomością,że zamiast faktycznie pracować to będą siedziały w kanciapie wp……ąc torty i popijając kawką. Żenada!!! Nagle zwrot „siostra ” zaczął im przeszkadzać? Nie podoba się – to zrezygnuj jedna z drugą, na wasze miejsce znajdzie się 100 chcących pomagać, zainteresowanych pracą, wykazujących się empatią, współczuciem i przede wszystkim przedkładających powołanie do tego zawodu nad chęć bycia tytułowaną!!!

    • Maria Lepucka

      Żenujący jest poziom Pani wypowiedzi – agresywnej, roszczeniowej o niegrzecznej. Warunki pracy w polskich placówkach medycznych są bardzo ciężkie, a wynagrodzenie śmiesznie małe, co powoduje frustrację i pielęgniarek i położnych od lat coraz bardziej brakuje. Myli się Pani wyobrażając sobie te „chętne” czekające na tak słabe miejsce pracy jak etat w szpitalu.
      Zwrot „proszę pani” jest zwrotem grzecznościowym, nie „tytułowaniem”, nie rozumiem oburzenia wobec faktu, że pracownikom placówek medycznych należy się szacunek, jak każdemu człowiekowi. Należy się im także przerwa w pracy w czasie długiego 12 godzinnego dyżuru. Tak stanowi prawo pracy. I nie reguluje tego, czy można wtedy zjeść kanapkę i herbatę czy tort i kawę. Chyba nie powinno to Pani interesować.
      Rozumiem, że Pani nie je i nie pije w pracy, nie korzysta też z toalety?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *