Wąsate aborcjonistki chcą żłobków i alimentów?

Wczoraj – w Dzień Kobiet podczas niedzielnego spaceru po wrocławskim Rynku trafiłam na dwie manifestacje. Pierwszą była manifa feministek, drugą protest środowisk „pro life” i „narodowościowych”. Przyjrzałam się im przez chwilkę. Osobiście, jako kobieta, Polka, poczułam się niekomfortowo, źle. Zawodowo, jak położna – strażniczka kobiecości, rodzicielstwa i wsparcie kobiety w każdym okresie jej życia, jeszcze gorzej. Tym bardziej, że pojawiła się spora rozbieżność między argumentami jednej grupy, a kontrargumentami drugiej, co świadczy o tym, że dialog jest niemożliwy, a w tym wszystkim zginęło to co najważniejsze – kobieta.

Najpierw zauważyłam sporą grupę aktywnych osób, na oko co najmniej 200 kobiet i mężczyzn w otoczeniu przypadkowych przechodniów. Było wesoło i kolorowo, jednak wśród muzyki i tańca poruszano bardzo ważne kwestie. Udało mi się dostrzec kilka posterów. „Strajk kobiet! Teraz!” – mówił pierwszy z nich. Przyczyny strajku wyjaśniały kolejne transparenty: „Stop przemocy wobec kobiet”, „Więcej kasy na żłobki”, czy „Dość przekrętów w sprawie alimentów”. Postulaty, które dostrzegłam były bardzo prorodzinne, były też wołaniem o pomoc, z jednej strony próbą walki o zmiany, a z drugiej wyrazem bezsilności.

Wtedy przypomniałam sobie z jak różnymi pacjentkami pracujemy my – położne. Jak często spotykamy kobiety w trudnej sytuacji życiowej i nie jesteśmy w stanie im pomóc, bo nie mamy żadnych możliwości, narzędzi. Spotykamy samotne matki, ofiary przemocy, rodziny w bardzo trudnej sytuacji finansowej i życiowej. Jak często słyszę od młodych matek, że kochają swoje dzieci bezgranicznie ale chcą wreszcie wrócić do pracy? Bardzo często. Niedobór tanich żłobków weryfikuje ich plany życiowe i powoduje frustrację. Macierzyństwo to radość i spełnienie, to ważna rola życiowa – wspaniała, ale przecież nie jedyna. Polki z pewnością miałyby więcej dzieci, gdyby warunki życia nie wymuszały innych decyzji.

Postałam chwilę, popatrzyłam i z mieszanymi odczuciami poszłam dalej. Szkoda, że Dzień Kobiet musi też być dniem walki o kobiety i o prawa, które już dawno powinny mieć.

Parę metrów dalej stała grupka „prolajfersów”, kilka osób, głównie młodych mężczyzn, trzymających transparenty z kipiącymi nienawiścią komentarzami. „Wąsate baby i zbabiali faceci łapska precz od dzieci” – to hasło, które pierwsze rzuciło się w oczy. Tylu uprzedzeń i takiej agresji w jednym krótkim zdaniu naprawdę dawno nie widziałam. Dalej zdjęcia martwych, dojrzałych płodów, jako kampania antyaborcyjna.

Ręce mi opadły i nie wiem czy był to bardziej wyraz bezsilności, złości czy smutku. Nie uważam, że aborcja jest czymś dobrym. Nie rozumiem jednak dlaczego na ten temat krzyczeli akurat głównie młodzi chłopcy i to w sposób agresywny i dyskryminujący. „Anty-manifa” odniosła się do jednego aspektu z całej listy postulatów feministek i to akurat takiego, którego ja w ogóle nie dostrzegłam (pewnie był ale mi w oczy rzuciło się całkiem co innego). Dlaczego ważne kwestie, dotyczące polityki rodzinnej znów zostały przemilczane?

Tym sposobem Dzień Kobiet stał się dniem nieco anty-kobiecym, a była to taka dobra okazja do dialogu.

Autor: Maria Lepucka

Maria Lepucka
Położna, certyfikowany doradca laktacyjny, doktorantka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Zajmuje się pracą naukową i dydaktyczną z zakresu położnictwa i ginekologii, a także prowadzeniem edukacji przedporodowej dla przyszłych rodziców i opieką nad pacjentkami w każdym wieku. Prowadzi prywatną praktykę położniczą z poradnią laktacyjną we Wrocławiu: https://poloznawroclaw.pl. Założycielka i główna autorka wpisów i artykułów w portalu FeminaSum.pl. Więcej »

2 komentarze

  1. A bo zaślepieni miłością do płodu, nie, przepraszam… Miłości to oni odczuć nie potrafią… Zaślepieni fanatyzmem obrońcy płodów po prostu nie mają innych „argumentów” jak ten, że zabijasz płód=jesteś morderczynią. Na kwestie praktyczne odpowiedzi nie mają. Co potem – nie wiedzą, bo ich poglądy są oparte tylko na tym jednym, jakże zresztą chybionym argumencie. Gdy dziecko się urodzi, nic ich nie obchodzi! – to chyba hasło na przyszłą manifę, na której mam nadzieję się pojawić 🙂

  2. to powinno być zabronione. mężczyźni nie powinni wypowiadać się w naszym imieniu. możemy ewentualnie zrobić kontr-kontr-manifę z hasłami „stop gwałtom na mężczyznach”, „mężczyźni też chcą rodzić i karmić piersią!”, „mężczyzna też może płakać” i „faceci kochają różowy”. może dałoby im to do myślenia… chociaż pewnie nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.